Historia el.
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 333
Przestępczość wywiadowcza
Transnarodowe państwo głębokie – kierowana przez Wall Street „hierarchia bezpieczeństwa” działająca ponad demokratyczną polityką – zawsze było skłonne uciekać się do wszelkich środków, aby osiągnąć swoje cele. Chociaż zaangażowanych jest wiele różnych instytucji, w tym inne agencje wywiadowcze, w centrum uwagi znajduje się niewątpliwie CIA, opisana przez Valentine jako „przestępczy spisek w imieniu bogatych kapitalistów”, „zorganizowana gałąź przestępczości rządu USA” oraz „organizacja przestępcza korumpująca rządy i społeczeństwa na całym świecie. Morduje cywilów, którzy nie zrobili nic złego” (Valentine 2007). Powiązania między CIA, mafią i międzynarodowym handlem narkotykami są dobrze znane (Scott 2004). Historia amerykańskiej polityki zagranicznej od momentu powstania CIA to opowieść o niemal nieustannych naruszeniach prawa międzynarodowego i zbrodniach wojennych, dokonywanych pod przykrywką propagandy i wojny psychologicznej w imię „bezpieczeństwa narodowego” i szeregu mitów o wyjątkowości (Blum 2006; Chomsky 2007; Hughes 2015).
Koncepcja „przestępstwa wywiadowczego” De Linta (2021) odnosi się do przestępstw popełnianych przez „ciemnych aktorów” na najwyższych szczeblach władzy, którzy potajemnie manipulują aparatem bezpieczeństwa narodowego w celu realizacji celów przynoszących im korzyści, a jednocześnie, w razie potrzeby, wyrządzają niemal niewyobrażalne szkody innym. „Przestępstwo wywiadowcze typu 2” odnosi się konkretnie do „aktorów lub zasobów upoważnionych lub wspieranych przez agencje wywiadowcze” i należy do „najbardziej rozpowszechnionych i śmiercionośnych rodzajów przestępstw w najnowszej historii nowożytnej” (Lint 2021).
Takie zbrodnie mogą w pewnych przypadkach być popełniane na skalę niemal niepojętą ("zbrodnie szczytowe", takie jak 11 września ), ale pozostają "niewidzialne" (z powodu propagandy), bezkarne (ponieważ sprawcy stoją ponad prawem) i niedostatecznie analizowane przez naukowców (którzy stanowią część struktury władzy) (Lint 2021, por. Hughes 2022; Woodworth i Griffin 2022).
De Lint wymienia szereg zbrodni wywiadowczych z udziałem CIA, które kosztowały miliony istnień ludzkich i zniszczyły całe społeczeństwa, od Indonezji i Wietnamu po Chile, Gwatemalę i Rwandę (2021).
Wielokrotnie łamiąc zasady integralności terytorialnej i niezależności politycznej zapisane w artykule 2.4 Karty Narodów Zjednoczonych (1945), prezydent Eisenhower zezwolił na przeprowadzenie 104 tajnych operacji na czterech kontynentach w ciągu ośmiu lat, skoncentrowanych głównie na krajach postkolonialnych, a za nim podążył prezydent Kennedy, który zezwolił na przeprowadzenie 163 tajnych operacji w ciągu zaledwie trzech lat (McCoy 2015). Wśród rezultatów znalazły się zamachy stanu przeciwko Mohammadowi Mosaddeghowi w Iranie w 1953 roku (w związku z działaniami na rzecz nacjonalizacji irańskiej ropy naftowej) i Jacobo Árbenzowi w Gwatemali w 1954 roku (w następstwie lobbingu ze strony United Fruit Company), zabójstwo Patrice’a Lumumby w Republice Konga w 1961 roku, fiasko operacji w Zatoce Świń, a następnie operacja „Mangusta” na Kubie, a także wnioski wyborcze we Włoszech, na Filipinach, w Libanie, Wietnamie Południowym, Indonezji, Gujanie Brytyjskiej, Japonii, Nepalu, Laosie, Brazylii i Republice Dominikańskiej (Blum 2006).
Operacje te służyły wymuszeniu otwarcia rynków i ustanowieniu reżimów klienckich, ułatwiających penetrację kapitału zachodniego i wywłaszczanie pracowników (Ahmed 2012). Wykazali, że Stany Zjednoczone rzeczywiście stanowią wyjątek, choćby ze względu na selektywną zdolność do zwalniania się z przestrzegania zasad prawa międzynarodowego (zastosowanie zasady wyjątkowości suwerennej Schmittiana na szczeblu międzynarodowym) (McCoy 2015; Schmitt 2005).
Techniki wojny biologicznej, zapoczątkowane przez Jednostkę 731, były stosowane przez Stany Zjednoczone podczas wojny koreańskiej w 1952 roku, w tym „wąglik, dżuma i cholera, rozprzestrzeniane za pomocą ponad tuzina różnych urządzeń lub metod” (Kaye 2018). Już we wrześniu 1950 roku Siły Powietrzne USA skarżyły się w komunikatach, że nie ma już nic do zniszczenia, po tym jak zastosowały „nasycenie” napalmem w wioskach, aby wypędzić kilku żołnierzy (Stone 1988). Na Koreę Północną zrzucono więcej bomb niż na całym obszarze Pacyfiku podczas II wojny światowej, zabijając 10–15% ludności, co stanowi odsetek zbliżony do liczby obywateli radzieckich poległych w II wojnie światowej (Armstrong 2009).
Do 1953 roku USAF zdewastowało wszystkie większe regiony miejskie i przemysłowe Korei Północnej, a następnie zniszczyło pięć zbiorników wodnych, „zalewając tysiące akrów gruntów rolnych, zalewając całe miasta i dewastując podstawowe źródło pożywienia dla milionów Koreańczyków z Północy” — zbrodnię wojenną popełnioną zaledwie dwa lata po wejściu w życie Konwencji w sprawie ludobójstwa (Armstrong 2009).
McCoy (2015) opisuje „odwrotną falę” w globalnym trendzie ku demokracji w latach 1958–1975, kiedy to zamachy stanu – w większości sankcjonowane przez USA – pozwoliły wojskowym przejąć władzę w ponad trzydziestu krajach, reprezentujących jedną czwartą suwerennych państw świata”.
W Ameryce Łacińskiej specjalne szkolenie w zakresie tortur, morderstw i represji politycznych wobec ruchów lewicowych zapewniła Szkoła Ameryk, ośrodek armii amerykańskiej w Fort Benning w stanie Georgia. Wśród absolwentów znaleźli się Leopoldo Galtieri, prezydent podczas argentyńskiej brudnej wojny (1976–1983), Roberto D’Aubuisson, który szkolił szwadrony śmierci w Salwadorze, zanim został prezydentem, oraz panamski dyktator i handlarz narkotyków Manuel Noriega.
W ten sposób metody hitlerowskiego SS mogły być kontynuowane podczas zimnej wojny. „Wymuszone zaginięcia” wzorowane były na hitlerowskiej operacji „Noc i mgła” z 1941 roku, w ramach której bojownicy ruchu oporu w krajach okupowanych przez nazistów byli zmuszani do „zniknięcia w nocy i mgle” – wiadomo było, że kilku prominentnych nazistów znalazło schronienie w Chile i Argentynie (Klein 2007). Generał Augusto Pinochet został mianowany na stanowisko w Chile w wyniku zamachu stanu przeprowadzonego przez CIA w 1973 roku, po czym rozpoczęły się neoliberalne eksperymenty z ekonomiczną terapią szokową, oparte na zasadach zaczerpniętych z technik tortur stosowanych przez CIA (Klein 2007).
Techniki tortur i przesłuchań stosowane w całej Ameryce Łacińskiej pochodziły z podręcznika CIA KUBARK Counter-intelligence Interrogation Handbook z 1963 roku (McCoy 2007). W Nikaragui, wyszkolona przez USA Gwardia Narodowa dokonała masakry ludności „z okrucieństwem, jakie naród zazwyczaj rezerwuje dla swojego wroga”, jak to ujął Robert Pastor z Rady Bezpieczeństwa Narodowego, zabijając około 40 000 osób (cyt. za: Chomsky 2006). CIA ułatwiła handel kokainą od Contras w Nikaragui (wykorzystanych do stłumienia rewolucji sandinistowskiej w 1979 roku) do gangów w Los Angeles, napędzając epidemię cracku (Scott i Marshall 1998).
Wiele rządów Azji Południowo-Wschodniej również stało się wspieranymi przez USA dyktaturami wojskowymi, w tym w Indonezji, na Filipinach, w Korei Południowej, Wietnamie Południowym, na Tajwanie i w Tajlandii. Jak napisał Samuel Huntington w 1965 roku, wynikało to ze strachu przed rewolucją: „siły społeczne uwolnione przez modernizację” pociągają za sobą „podatność tradycyjnego reżimu na rewolucję” (1965). Środki zastosowane w celu przeciwdziałania groźbie rewolucji były brutalne: na przykład program strategicznych wiosek Taylora-Staleya w Wietnamie Południowym doprowadził do przymusowej relokacji 13 milionów ludzi do 12 000 „ufortyfikowanych wiosek, otoczonych drutem kolczastym i rowami umocnionymi bambusowymi kolcami” (Schlesinger 2002).
Zamach stanu w Indonezji w 1965 roku, zorganizowany w celu uniemożliwienia dojścia do władzy trzeciej co do wielkości partii komunistycznej na świecie, pochłonął setki tysięcy ofiar (prawdopodobnie ponad dwa miliony w ciągu kilku lat), gdy CIA ujawniła nazwiska i dane członków partii (van der Pijl 2014).
Operacja Phoenix (1968–1972) była tajnym programem tortur i zabójstw CIA, który doprowadził do śmierci około 20 000 obywateli Wietnamu i uwięzienia tysięcy kolejnych (Cavanagh 1980; Oren 2002). Krytycy określali ją jako „najbardziej bezpardonowy i masowy program mordów politycznych od czasów nazistowskich obozów śmierci w czasie II wojny światowej”, ale ujawnienie dokumentów Pentagonu w 1971 roku odwróciło uwagę od sprawy (Butz i in. 1974, Valentine 2017).
Dywanowe bombardowania Wietnamu, Kambodży i Laosu z użyciem napalmu i Agent Orange spowodowały niewyobrażalne straty w ludziach i szkody w środowisku, a także spowodowały wady wrodzone u wielu pokoleń. Dostawy broni przez USA do Indonezji w 1975 roku doprowadziły do „nawet ludobójczego” poziomu okrucieństw w 1978 roku (Chomsky 2008).
Istnieje wiele innych przykładów naruszeń prawa międzynarodowego i zbrodni wojennych sponsorowanych przez USA i Wielką Brytanię, zbyt wiele, by je tu wymienić. Do oczywistych przykładów należą:
- 3 miliardy dolarów rocznie trafiają do Izraela, pomimo brutalnego traktowania Palestyńczyków.
- Szkolenie i wsparcie dla Rwandyjskiego Frontu Patriotycznego, którego szwadrony śmierci w 1994 r. przypominały „mobilne jednostki [ Einsatzgruppen ] Trzeciej Rzeszy” (Rever 2018).
- Dostarczenie dużych ilości broni do Turcji w połowie lat 90. w celu stłumienia kurdyjskiego oporu, „co spowodowało śmierć dziesiątek tysięcy osób, 2-3 milionów uchodźców i zniszczenie 3500 wiosek (siedem razy Kosowo w wyniku bombardowań NATO)” (Chomsky 2008).
- Szacuje się, że „ludobójcze” sankcje (cytując kolejnych koordynatorów pomocy humanitarnej ONZ, Denisa Hallidaya i Hansa von Sponecka) spowodowały śmierć ponad miliona Irakijczyków, w tym pół miliona dzieci (Media Lens 2004).
- Poparcie dla inwazji Kagame-Museveniego i masowych mordów w Zairze/Demokratycznej Republice Konga, które doprowadziły do największej liczby ofiar śmiertelnych w pojedynczym konflikcie od czasów II wojny światowej (Herman i Peterson 2014), ale także dalszy dostęp (po Rwandzie) do koltanu, niezbędnego do produkcji telefonów komórkowych i komputerów osobistych, a także do 60% światowych zasobów kobaltu, niezbędnego do produkcji baterii litowo-jonowych (z których 30% jest wydobywane ręcznie przez dzieci) (Sanderson 2019). Aby nie było wątpliwości co do roli Kagame, pojawił się on (w inny niewytłumaczalny sposób) u boku Billa Gatesa w panelu dyskusyjnym na konferencji Davos 2022 pt. „Przygotowania do kolejnej pandemii”.
- Ogromne zniszczenia infrastruktury cywilnej podczas „etycznej” wojny w Kosowie.
- „Wojna prewencyjna” w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA z 2002 r. (po raz pierwszy zastosowana przez Hitlera do inwazji na Norwegię) mająca usprawiedliwić inwazję na Irak; tortury w Zatoce Guantanamo, w trybie nadzwyczajnym i w więzieniu Abu Ghraib; masakra na placu Nisour dokonana przez wynajętych bandytów z Blackwater oraz zbrodnie pokazane w filmie „Collateral Murder” serwisu Wikileaks (oba z 2007 r.).
- Zniszczenie Libii i zmiana reżimu pod pretekstem R2P po propozycji pułkownika Kaddafiego dotyczącej afrykańskiej waluty rezerwowej i alternatyw dla Banku Światowego i MFW (Brown 2016).
- Niekończące się próby dywersji w „brudnej wojnie” przeciwko Syrii (Anderson 2016) i Iranowi.
- Wsparcie dla Arabii Saudyjskiej, ponieważ szacuje się, że w Jemenie życie straciło 250 000 cywilów itd., itd.
Terroryzm pod fałszywą flagą
Innym sposobem myślenia o przestępstwach wywiadowczych jest spojrzenie na znaną historię terroryzmu pod fałszywą flagą, czyli sfingowanych ataków wykorzystywanych jako pretekst do wojny.
Na przykład zatopienie USS Maine stało się pretekstem do wojny amerykańsko-hiszpańskiej w 1898 roku i podboju kilku wysp Pacyfiku (Anderson 2016). Kennan dał do zrozumienia w 1951 roku, że początki wojny amerykańsko-hiszpańskiej przypisuje „bardzo zręcznej i cichej intrydze kilku strategicznie rozlokowanych osób w Waszyngtonie, intrydze, która uzyskała rozgrzeszenie, przebaczenie i swego rodzaju publiczne błogosławieństwo dzięki histerii wojennej” (Stone 1988).
Następnie nastąpiło zatopienie Lusitanii w 1915 roku — „horroralne narzędzie mające na celu wywołanie publicznego sprzeciwu w celu wciągnięcia Stanów Zjednoczonych do wojny z Niemcami”, za co Sutton obwinia „interesy Morgana w porozumieniu z Winstonem Churchillem” (2016). Nurkowanie w 2008 roku na zatopionym „statku pasażerskim” potwierdziło, że przewoził on „ponad 4 miliony kul karabinowych kalibru .303 i tony amunicji — pociski, proch, zapalniki i bawełnę strzelniczą” (David 2015). Był to w rzeczywistości zamaskowany okręt wojskowy.
Według „pułkownika” E. M. House'a, brytyjski minister spraw zagranicznych Edward Grey i król Jerzy V omawiali zatopienie Lusitanii przed jego dokonaniem (Corbett 2018). Ambasada niemiecka w Waszyngtonie wydała uczciwe ostrzeżenie przed wypłynięciem Lusitanii , że „statki pływające pod banderą Wielkiej Brytanii lub któregokolwiek z jej sojuszników podlegają zniszczeniu” na wodach przylegających do Wielkiej Brytanii. W wyniku trafienia niemieckiej torpedy życie straciło 1198 osób, w tym 128 obywateli USA.
Lata 30. XX wieku potwierdziły skrajnie prawicowy wydźwięk ataków pod fałszywą flagą. W 1931 roku imperialna Japonia sabotowała linię kolejową, którą obsługiwała w chińskiej prowincji Mandżuria, zrzucając winę za incydent na chińskich nacjonalistów i rozpoczynając pełnoskalową inwazję, okupując Mandżurię i instalując tam marionetkowy reżim (Felton 2009).
Operacja Himmlera w 1939 roku obejmowała serię incydentów pod fałszywą flagą, z których najsłynniejszym był incydent gliwicki, dzień po którym Niemcy najechały Polskę (Maddox 2015).
Operacja Northwoods, zatwierdzona przez Kolegium Połączonych Szefów Sztabów w 1962 roku, zawierała propozycje wszelkiego rodzaju ataków pod fałszywą flagą, które miały zostać przypisane Fidelowi Castro i wykorzystane jako pretekst do inwazji na Kubę (Scott 2015). Obejmowały one zatopienie okrętu Marynarki Wojennej USA w Zatoce Guantánamo, zatopienie łodzi przewożących kubańskich uchodźców, przeprowadzenie ataków terrorystycznych w Miami i Waszyngtonie oraz upozorowanie wysadzenia amerykańskiego samolotu pasażerskiego przez Kubę poprzez zastąpienie go dronem w trakcie lotu i potajemne wysadzanie pasażerów.
Incydent w Zatoce Tonkińskiej w 1964 roku został cynicznie przywołany przez prezydenta Johnsona jako powód do przeprowadzenia nalotów na Wietnam Północny, które w kolejnych latach doprowadziły do masowych ofiar śmiertelnych po obu stronach; wiadomo jednak, że nigdy do niego nie doszło (Moise, 1996). Johnson był wiceprezydentem za czasów Johna F. Kennedy'ego, który planował wycofanie wojsk z Wietnamu. Zabójstwo Kennedy'ego w 1963 roku doprowadziło jednak dwa dni później do eskalacji zaangażowania USA w Wietnamie, prawdopodobnie internalizując schemat zamachu stanu już ustalony przez CIA i stawiając głębokie państwo na czele amerykańskiego systemu politycznego, a „widoczny establishment polityczny” stał się „regulowany przez siły działające poza procesem konstytucyjnym” (Scott 1996). Jak argumentuje Scott (2017), struktury instytucjonalne i podmioty zaangażowane w głęboką politykę USA sięgają czasów współczesnych.
W świetle powyższych dowodów dotyczących przestępstw wywiadowczych i operacji pod fałszywą flagą, jedynie świadomie ślepi, irracjonalnie bojący się i intensywnie manipulowani odmówią uznania możliwości, jeśli nie wysokiego prawdopodobieństwa, że ataki terrorystyczne z 11 września 2001 r. były operacją pod fałszywą flagą przeprowadzoną przez transnarodowych aktorów głębokiego państwa w celu legitymizacji wojen imperialistycznych i nasilenia represji wobec ludności kraju (Hughes 2020). Fakt, że mój szeroko czytany artykuł na ten temat z lutego 2020 r. (22 500 wyświetleń na samej płatnej stronie wydawcy w lipcu 2022 r.) pozostaje niekwestionowany po dwóch i pół roku, pomimo początkowych okrzyków oburzenia (zob. Hayward 2020; Hughes 2021), podczas gdy milczenie środowiska akademickiego w sprawie wydarzeń z 11 września nadal trwa, rzuca diaboliczne światło na tę profesję i stanowi mocny dowód na współudział środowiska akademickiego w tuszowaniu przestępstw głębokiego państwa.
David A. Hughes
Od Redakcji: jest to piąta część obszernego fragmentu książki Davida A. Hughesa Wall Street, naziści i zbrodnie państwa głębokiego wydanej przez Skyhorse w czerwcu 2024 roku. Książka zawiera pełną i szczegółową analizę ciągłości między gospodarką polityczną nazistowskich Niemiec lat 30. XX wieku a gospodarką polityczną Zachodu od 2020 roku. Wyjaśnia również, co nas czeka, jeśli dzisiejszy globalny zamach stanu technokratów nie zostanie stłumiony, i czego nazistowskie Niemcy mogą nas nauczyć o możliwościach oporu.
Pierwszy odcinek opublikowaliśmy w SN Nr 2/26 - Wall Street, naziści i zbrodnie państwa głębokiego (1), drugi – w SN Nr 3/26 - Wall Street, naziści i zbrodnie państwa głębokiego (2), trzeci w SN 4/26 - Wall Street, naziści i zbrodnie państwa głebokiego (3), czwarty w SN 5/26 - Wall Street, naziści i zbrodnie państwa głębokiego (4). Ponowna ocena "zimnej wojny"
Więcej - https://propagandainfocus.com/wall-street-the-nazis-and-the-crimes-of-the-deep-state/
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 161
Globalna strategia napięć w XXI wieku
Strategia napięcia była kluczowa dla utrzymania globalnej populacji pod kontrolą od 11 września. Nie tylko Włochy, ale społeczeństwa na całym świecie były propagandowo utwierdzane w przekonaniu, że ataki terrorystyczne są stale obecną możliwością, pomimo wszelkich dowodów wskazujących na coś przeciwnego (Mueller i Stewart 2016). Propaganda ta legitymizowała powtarzające się wojny agresywne Stanów Zjednoczonych, destabilizację regionu Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu oraz ograniczanie swobód obywatelskich w kraju, w tym arbitralne zatrzymania, wzmożony nadzór i tortury.
Wydarzeniem wyzwalającym był sam atak 11 września, którego absurdalne oficjalne wyjaśnienie jest nie do obrony (Griffin 2005; Hughes 2020; Hughes 2021). Tak zwana „wojna z terroryzmem” nie tylko rozprzestrzeniła terroryzm w wielu regionach świata, ale także terroryzowała całe społeczeństwa, sprawiając, że żyły w strachu przed atakami terrorystycznymi (Chomsky 2007, 211; Amnesty International 2013). Jak zauważa de Lint, cała sprawa była „podsycana i rozpalana prawdopodobnie bardziej od wewnątrz niż z zewnątrz przez władze, które są uzależnione od kontrolowanej produkcji «niepokoju»”, aby utrzymać swoje rządy.
Oficjalni wrogowie Stanów Zjednoczonych poparli narrację „wojny z terroryzmem”, ponieważ oznaczało to, że oni również mogli powoływać się na zagrożenie terrorystyczne jako pretekst do autorytaryzmu – i ponieważ ostatecznie globalna forma dyktatury jest jedyną nadzieją dla klas rządzących wszystkich krajów na utrzymanie kontroli nad ogromną, rosnącą i coraz bardziej niespokojną populacją globalną (por. van der Pijl 2022).
Istnieją oparte na dowodach powody, skrupulatnie ignorowane przez badaczy „krytycznych studiów nad terroryzmem”, aby kwestionować pochodzenie wielu ataków terrorystycznych, które miały miejsce po 11 września. Weźmy przykład Francji. Atak na Charlie Hebdo (styczeń 2015 r.) nastąpił kilka dni po tym, jak prezydent Hollande wypowiedział się przeciwko sankcjom wobec Rosji w związku z Ukrainą; socjalistyczna większość w parlamencie również niedawno zagłosowała za uznaniem niepodległego państwa Palestyny.
Rozważając dowody, van der Pijl (2022) uważa atak na Charlie Hebdo za możliwą „operację pod fałszywą flagą mającą na celu zmuszenie Hollande’a do zmiany kursu i zaszczepienie strachu we francuskim społeczeństwie”. Po tym nastąpiły 13 listopada skoordynowane ataki terrorystyczne na stadionie Stade de France, w kawiarniach i restauracjach w Paryżu oraz w teatrze Bataclan.
Następnie nastąpił atak ciężarówką w Nicei (lipiec 2016), atak na kościół w Normandii (lipiec 2016), atak nożownika w Luwrze (luty 2017), atak na Polach Elizejskich (kwiecień 2017) i atak w Strasburgu (grudzień 2018). Skutkiem tych ataków było wprowadzenie stanu wyjątkowego, odnawianego od tego czasu pięciokrotnie, w ramach którego na francuskie ulice wysłano 10 000 żołnierzy w ramach operacji antyterrorystycznej Sentinelle.
Chociaż ustalenie, w jakim stopniu aktorzy państwa głębokiego stali za poszczególnymi atakami, jest trudne, jeśli nie wręcz niemożliwe, końcowy rezultat jest dokładnie zgodny z powyższymi zeznaniami Vinciguerry z 1984 roku, tj. permanentnym stanem wyjątkowym.
Francja nie była jedynym krajem, który doświadczył wzrostu liczby ataków terrorystycznych w okresie poprzedzającym pandemię COVID-19, wraz z pogłębianiem się napięć społecznych. Do ataków w innych państwach zachodnich należały zamachy bombowe w Brukseli (marzec 2016 r.), atak ciężarówką na jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie (grudzień 2016 r.), atak na moście Westminsterskim (marzec 2017 r.), atak ciężarówką w Sztokholmie (kwiecień 2017 r.), incydent na Manchester Arena (maj 2017 r.), atak na moście londyńskim (czerwiec 2017 r.), atak w meczecie Finsbury Park (czerwiec 2017 r.), atak w Barcelonie (sierpień 2017 r.), strzelanina w Las Vegas (październik 2017 r.), masowe strzelaniny w Christchurch i ataki nożem na moście londyńskim w 2019 r.
Ataki te stanowią około połowę wszystkich „poważnych incydentów terrorystycznych” zidentyfikowanych przez Wikipedię od 2015 r., a większość pozostałych miała miejsce w Iraku, Syrii i Afganistanie – wszystkich kluczowych obszarach ingerencji USA.
Choć zamierzeniem było stłumienie niepokojów społecznych poprzez dalsze przesuwanie społeczeństw w kierunku państw policyjnych, wysiłek ten zakończył się niepowodzeniem, o czym dobitnie świadczył wzrost znaczenia ruchu „żółtych kamizelek” we Francji w 2018 roku, a także masowe powstania w Chile i Indiach oraz poważne protesty w co piątym kraju w 2019 roku. To właśnie, jak przypuszcza van der Pijl, jest jednym z kluczowych powodów, dla których na początku 2020 roku zaciągnięto „hamulec awaryjny COVID”. Rzeczywiście, rzuca się w oczy, że gdy paradygmat kontroli państwa głębokiego zmienił się z nieustannej „wojny z terroryzmem” na bezpieczeństwo biologiczne, poważne ataki terrorystyczne na Zachodzie praktycznie ustały. Czy terroryści boją się wirusa, czy też ataki te były w większości planowane i przeprowadzane przez agentów państwa głębokiego?
Potomkowie nazistów na stanowiskach władzy dzisiaj
Powszechnie uważa się, że naziści zostali pokonani w 1945 roku. Mimo to potomkowie byłych nazistów nadal mają wpływ na dzisiejszy świat. Eugen Schwab był dyrektorem zarządzającym Escher Wyss, firmy, która uzyskała od nazistów specjalny status (zezwalający na pracę niewolniczą). Jego syn, Klaus, założył Światowe Forum Ekonomiczne w 1973 roku i chwali ojca za „przejmowanie wielu funkcji w życiu publicznym w powojennych Niemczech” – policzek dla Niemców z Zachodu w jego wieku, którzy w latach 60. protestowali przeciwko utrzymywaniu byłych nazistów na stanowiskach władzy (Schwab 2021).
Schwab Jr. otwarcie chwalił się w Szkole Zarządzania im. Johna F. Kennedy'ego na Uniwersytecie Harvarda w 2017 roku, że jego Młodzi Liderzy Globalni „przeniknęli do gabinetów ” wielu krajów. Ale Światowe Forum Ekonomiczne zinfiltrowało nie tylko politykę. Byli młodzi globalni liderzy zajmują kierownicze stanowiska w bankach inwestycyjnych, dużych firmach technologicznych, głównych mediach, ośrodkach analitycznych i nie tylko, i znajdują się „w centrum wszystkiego, co związane z COVID-19” (Engdahl 2022; Swiss Policy Research 2021).
Günther Quandt był niemieckim przemysłowcem i członkiem partii nazistowskiej, którego była żona wyszła za mąż za Josepha Goebbelsa w 1931 roku. Adolf Hitler był drużbą w posiadłości należącej do samego Quanta; Goebbels później adoptował syna Quandta, Haralda (Richter 2017). W 1937 roku Hitler mianował Quandta liderem w gospodarce obronnej ( Wehrwirtschaftsführer ), co pozwoliło mu na szerokie wykorzystanie pracy niewolniczej.
W 1943 roku, przy wsparciu SS, Quandtowie założyli w Hanowerze „obóz koncentracyjny należący do firmy”, gdzie robotnikom po przybyciu powiedziano, że nie przeżyją dłużej niż sześć miesięcy z powodu narażenia na działanie trujących gazów (Bode i Fehlau 2008).
Synowa Quanta, Johanna, była ze strony matki wnuczką Maxa Rubnera, dyrektora Instytutu Higieny na Uniwersytecie Fryderyka Wilhelma, później powiązanego z nazistowskimi eksperymentami eugenicznymi. Warto zatem odnotować, że Johanna Quandt przekazała 40 milionów euro Fundacji Charité w latach 2014–2022 na utworzenie Berlińskiego Instytutu Badań nad Zdrowiem, do którego Christian Drosten został powołany w 2017 roku. Jej córka, Susanne Klatten (najbogatsza kobieta w Niemczech), uczestniczyła w spotkaniu grupy Bilderberg w 2017 roku z Jensem Spahnem, młodym globalnym liderem, który w 2018 roku został mianowany niemieckim ministrem zdrowia. Klatten jest również właścicielką firmy Entrust (wybranej przez rząd Wielkiej Brytanii do produkcji paszportów szczepionkowych), co łączy ją z programem biocyfrowego nadzoru nad COVID-19. Inne rodziny „nazistowskich miliarderów”, które pozostają dziś wpływowe, to Flick, von Finck, Porsche-Piëch i Oetker (de Jong 2022).
Michael Chomiak był ukraińskim kolaborantem nazistowskim (Pugliese 2017); jego wnuczka, Chrystia Freeland, zasiada w radzie powierniczej Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) i jest ministrem finansów oraz wicepremierem Kanady. W 2022 roku, wkrótce po ogłoszeniu zamrożenia kont bankowych kanadyjskich kierowców ciężarówek i ich zwolenników, opublikowała na Twitterze zdjęcie, na którym trzyma czerwono-czarną flagę kojarzoną z ruchem Bandery na Ukrainie (później usunięte bez komentarza, a następnie opublikowane nowe zdjęcie bez flagi).
Stepan Bandera dowodził milicją walczącą u boku nazistów podczas II wojny światowej, a antyrosyjski batalion Azow, utworzony podczas wspieranego przez Zachód zamachu stanu na Ukrainie w 2014 roku, otwarcie eksponował nazistowskie insygnia, aż do czerwca 2022 roku, kiedy stało się to politycznie drażliwe. W grudniu 2021 roku Ukraina i Stany Zjednoczone były jedynymi państwami, które zagłosowały przeciwko rezolucji ONZ przeciwko gloryfikacji nazizmu.
Wniosek
Złowrogie ponowne pojawienie się elementów nazistowskich we współczesnych liberalnych demokracjach dostarcza przekonujących dowodów na to, że najgorsze elementy Trzeciej Rzeszy nie zostały pokonane w 1945 roku, lecz potajemnie hodowane w ramach przygotowań do ich ostatecznego powrotu. Kluczem do tego była CIA, utworzona przez Wall Street z myślą o takiej ewentualności. Zatem, gdy niemiecki prawnik Reiner Fuellmich twierdzi: „Znów walczymy z tymi samymi ludźmi, których powinniśmy byli obalić 80 lat temu”, prawdziwymi przestępcami są ci, którzy znajdują się na szczycie systemu kapitalistycznego i którzy obecnie, podobnie jak w latach 20. i 30. XX wieku, szukają ucieczki w totalitaryzmie, aby uporać się z ostrym kryzysem kapitalizmu.
W 1974 roku Sutton zadał pytanie: „Czy Stanami Zjednoczonymi rządzi dyktatorska elita?”. Twierdził, że „elita nowojorska” reprezentuje „siłę wywrotową”, narzucającą „państwo quasi-totalitarne” z naruszeniem Konstytucji Stanów Zjednoczonych (Sutton 2016). Co więcej, „Chociaż (jeszcze) nie mamy jawnych oznak dyktatury, obozów koncentracyjnych i pukania do drzwi o północy, to z całą pewnością mamy do czynienia z groźbami i działaniami mającymi na celu przetrwanie krytyków spoza establishmentu, wykorzystywaniem Urzędu Skarbowego do egzekwowania dyscypliny przez dysydentów oraz manipulacją Konstytucją przez system sądowniczy, który jest politycznie podporządkowany establishmentowi”.
W tym względzie, biorąc pod uwagę ścisłe powiązania między Wall Street a CIA, dobrze by było wziąć sobie do serca twierdzenie Valentine'a, że „CIA jest najbardziej korupcyjną siłą w Stanach Zjednoczonych. Skorumpowała Urząd Celny w taki sam sposób, w jaki skorumpowała DEA. Korumpuje Departament Stanu i wojsko. Zinfiltrowała organizacje obywatelskie i media, aby upewnić się, że żadna z jej nielegalnych operacji nie zostanie ujawniona”.
Od momentu swojego powstania CIA była zgnilizną w sercu demokracji amerykańskiej i światowej. Przez 75 lat popełniała zbrodnie, z których dumni byliby naziści, a wszystko po to, by chronić interesy Wall Street i atlantyckiej klasy rządzącej.
W przypadku „Covid-19” trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że głębokie państwo przesadziło. Odciski palców CIA są aż nazbyt oczywiste.
Na przykład operacja wojny psychologicznej z 2020 roku była wyraźnie wzorowana na tym, co Klein nazywa „doktryną szoku”, wywodzącą się z eksperymentów MKULTRA i dążącą do generowania „momentów zbiorowej traumy, skłaniających do radykalnej inżynierii społecznej i ekonomicznej”. „Tylko wielkie zerwanie – powódź, wojna, atak terrorystyczny – może wygenerować rozległe, czyste płótna”, jakich pragną inżynierowie społeczni, tj. „momenty podatne na zmiany, w których jesteśmy psychologicznie oderwani od rzeczywistości”, pozwalające inżynierom społecznym „rozpocząć pracę nad przebudową świata” (Klein 2007).
„Wielki Reset”, podobnie jak 11 września, wzorowany jest na tego rodzaju „wielkim zerwaniu”, z towarzyszącą mu wojną psychologiczną obejmującą te same techniki izolacji, defamiliaryzacji, depatterningu, zakłócania wzorców zachowań itp. Schwab i Malleret, na przykład, zachęcają decydentów do „wykorzystania szoku zadanego przez pandemię” do wdrożenia radykalnych, długotrwałych, systemowych zmian.
Albo weźmy kwestię maseczek, które były obowiązkowe w miejscach publicznych w większości krajów. Nie możemy ignorować faktu, że więźniowie w Guantanamo Bay musieli nosić niebieskie maseczki chirurgiczne.
Guantánamo Bay to ośrodek tortur. Eksperymenty MKULTRA wykazały, że tortury psychiczne są znacznie skuteczniejsze niż tortury fizyczne: w szczególności połączenie deprywacji sensorycznej i samozadawania sobie bólu to najskuteczniejsze metody, stosowane na przykład w więzieniu Abu Ghraib w 2003 roku (McCoy 2007). Inne zdjęcia więźniów Guantánamo z 2002 roku przedstawiają ich w goglach zaciemniających, rękawicach, grubych czapkach i przemysłowych nausznikach (tj. deprywacja sensoryczna), a także w maskach na twarz (Dyer 2002; por. Observer 2013; Rosenberg 2021).
Pomimo skrajnego stanu więźniów, na podstawie zdjęć nie widać żadnego powodu, dla którego nie mogliby sięgnąć i zdjąć maski, poza strachem przed konsekwencjami. To jest samozadawanie sobie bólu. Wiadomo, że noszenie maseczek prowadzi do „pogorszenia stanu psychicznego i fizycznego, a także do wielu objawów określanych jako zespół wyczerpania wywołanego maseczką” (Kisielinski i in. 2021). Podobnie jest z presją społeczną, by nosić maseczki w czasie pandemii COVID-19, która w istocie skłania osoby noszące maseczki do samookaleczenia. Jest to zaawansowana, wysoce skuteczna forma wojny psychologicznej, której celem jest przełamanie społecznego oporu wobec wielu nikczemnych planów realizowanych jednocześnie.
Gdzie nas to zostawia? Według Scotta, „były prezydent i premier Turcji powiedział kiedyś, że tureckie głębokie państwo to państwo realne, a państwo publiczne to jedynie „państwo zapasowe”, a nie to realne” (2017). Dotyczy to obecnie również zachodnich „liberalnych demokracji”. Podczas gdy większość obywateli, w tym niemal wszyscy naukowcy, pozostaje nieświadoma istnienia „głębokiego państwa” i pełnego zakresu jego działań, współczesna rzeczywistość społeczna jest fundamentalnie zdeterminowana przez działania „głębokiego państwa”.
Większość ludzi szczerze wierzy, że właśnie przetrwali „pandemię” – która akurat wymusza restrukturyzację globalnej gospodarki politycznej w interesie atlantyckiej klasy rządzącej – i wielu będzie zaciekle bronić tej tezy. Rzeczywistość jest jednak taka, że ci ludzie są ofiarami największej operacji wojny psychologicznej w historii, która obejmuje wszystko, od propagandy wojskowej po techniki tortur psychologicznych. Nic dziwnego, że rządzący chcą teraz cenzurować Internet. Gdy tylko rzeczywistość tego, co się dzieje, zostanie powszechnie zrozumiana, wydaje się nieuniknione, że długi okres „niewolnictwa” (Corbett 2014) na Wall Street wreszcie dobiegnie końca.
David A. Hughes
David A. Hughes posiada doktoraty z germanistyki i stosunków międzynarodowych, prowadzi wykłady z takich dziedzin, jak studia nad bezpieczeństwem, teoria stosunków międzynarodowych, analiza polityki zagranicznej, globalizacja i idea amerykańskiej wyjątkowości. Jego badania koncentrują się na wojnie psychologicznej, wydarzeniach z 11 września, COVID-19, głębokim państwie, przestępstwach wywiadowczych, technokracji, odradzającym się totalitaryzmie oraz relacjach klasowych leżących u podstaw operacji psychologicznych. Wybrane prace można znaleźć na stronie Academia.edu. Jest adiunktem w Grupie Roboczej ds. Propagandy i Globalnej Wojny z Terroryzmem po 11 września.
Od Redakcji: jest to szósta, ostatnia część obszernego fragmentu książki Davida A. Hughesa Wall Street, naziści i zbrodnie państwa głębokiego wydanej przez Skyhorse w czerwcu 2024 roku. Książka zawiera pełną i szczegółową analizę ciągłości między gospodarką polityczną nazistowskich Niemiec lat 30. XX wieku a gospodarką polityczną Zachodu od 2020 roku. Wyjaśnia również, co nas czeka, jeśli dzisiejszy globalny zamach stanu technokratów nie zostanie stłumiony, i czego nazistowskie Niemcy mogą nas nauczyć o możliwościach oporu.
Pierwszy odcinek opublikowaliśmy w SN Nr 2/26 - Wall Street, naziści i zbrodnie państwa głębokiego (1), drugi – w SN Nr 3/26 - Wall Street, naziści i zbrodnie państwa głębokiego (2), trzeci w SN 4/26 - Wall Street, naziści i zbrodnie państwa głebokiego (3), czwarty w SN 5/26 - Wall Street, naziści i zbrodnie państwa głębokiego (4). Ponowna ocena "zimnej wojny", piąty - Wall Street, naziści i zbrodnie państwa głębokiego (5) w SN Nr 6-7/26
Więcej - https://propagandainfocus.com/wall-street-the-nazis-and-the-crimes-of-the-deep-state/
- Szczegóły
- Autor: Leszek Stundis
- Odsłon: 3471
Kontrowersyjny Nobel (1)
Nagroda Nobla uchodzi za najbardziej prestiżową nagrodę w historii. Wokół niej narosło przez lata wiele kontrowersji, które towarzyszą jej po dziś dzień. Najwięcej emocji - głównie z powodu laureatów - wzbudza ta, która jest przyznawana za wybitne osiągnięcia na rzecz budowania pokoju na świecie.
Mówiąc o Pokojowej Nagrodzie Nobla, warto pamiętać, że nie zawsze na listę kandydatów do niej trafiali ludzie szlachetni i w pełni zaangażowani w walkę o pokój.
Dwukrotnie trafił na nią Józef Stalin (1945, 1948), a w 1939 - Adolf Hitler. Tyle, że ta ostatnia kandydatura była wyrazem gorzkiej ironii antyfaszystowskiego działacza szwedzkiego Erika Gottfrida Christiana Brandta, który w ten sposób chciał zaprotestować przeciwko politycznej hipokryzji swego kraju, prowadzącego doskonałe interesy z III Rzeszą. Brandt ponadto z rezerwą odniósł się do innego polityka w kolejce po nagrodę, a mianowicie premiera Wielkiej Brytanii Neville’a Chamberlaina, sygnatariusza układu monachijskiego, który umożliwił zajęcie Czechosłowacji przez hitlerowców.
Zresztą kto wie, czy gdyby przywódca III Rzeszy nie podjął rokowań pokojowych wiosną 1942 roku, gdy jego niezwyciężone dywizje odnosiły sukcesy na wszystkich frontach, Komitet Pokojowej Nagrody Nobla nie wpadłby na pomysł, aby tak właśnie postąpić. W imię świętego spokoju…
Decydenci magazynu „Time” byli mniej powściągliwi i obaj dyktatorzy gościli na ich łamach jako wyróżnieni tytułem „człowiek roku”. Hitler w 1938, a Stalin w 1939 i 1942, a więc już po inwazji na Polskę….
Z kolei Mahatma Gandhi był nominowany aż pięciokrotnie, ale zawsze wynajdowano jakieś argumenty, aby odkładać mu jej przyznanie. Wreszcie, gdy wydawało się, iż wszystkie przeszkody zostały usunięte, w styczniu 1948 religijny fanatyk zastrzelił duchowego przywódcę na jednej z ulic Delhi…
Równie długie perturbacje czekały amerykańską działaczkę feministyczną Jane Adams, która przez 15 lat była zgłaszana przez rządy, instytucje zaufania publicznego czy znamienite osoby jako kandydatka do prestiżowej nagrody aż 91 razy! W końcu udało się w 1931 roku.
Pomysłodawca
Trzeba pamiętać, że Alfred Nobel, fundator nagrody na rzecz działań pokojowych i „redukcji armii” był nie tylko znanym szwedzkim przemysłowcem, ale i producentem broni i autorem 355 patentów, z których wiele zostało zastosowanych w niemal wszystkich wojnach na świecie.
W pewnym okresie swego życia poznał zubożałą hrabinę austriacką Berthę Kinsky von Chinic und Tettau (później Suttner), która przez tydzień była jego sekretarką. Znajomość ta miała wpływ na życie ich obojga. Bertha zaangażowała się w działalność pacyfistyczną, czego owocem była książka Precz z orężem (Die Waffen nieder). W 1905 roku została jako pierwsza kobieta w historii uhonorowana nagrodą imienia swego pracodawcy…
Testament Nobla, zaraz po jego śmierci, został zakwestionowany przez większość rodziny, która uznała go za wymysł dotkniętego demencją starca. Na straży stanął jednak jego bratanek Emanuel Nobel wraz z zaufanym współpracownikiem zmarłego Ragnarem Sohlmanem. Dzięki temu w 1900 roku Fundacja Alfreda Nobla rozpoczęła swoją światową karierę…
Wiele słów padło na temat Pokojowej Nagrody Nobla, jednak poczet najbardziej krytykowanych noblistów rozpocznie pewien portugalski lekarz…
Mózgożercy
António Caetano de Abreu Egas Moniz (1874-1955) był potomkiem starego arystokratycznego rodu. Doskonale wykształcony, już w młodym wieku stał się członkiem elitarnej profesury Portugalii. Najbardziej interesował go ludzki mózg i możliwości poprawy jego funkcjonowania za pomocą… skalpela. Tyle, że od czasów Carla Wernickego (1848-1905) próby bezpośredniej ingerencji chirurgicznej w delikatną tkankę naszego mózgu podejmowane były w przypadku ropni, guzów czy uszkodzeń, a nie zachowań.
Jednym z pionierów tzw. psychochirurgii był szwajcarski lekarz Johann Burckhardt, który od końca lat 80. XIX w. usuwał pewne fragmenty mózgu u niektórych swoich pacjentów i z chłopięcą ciekawością obserwował później ich zachowanie. Liczba zgonów i eufemicznie nazywanych skutków ubocznych, którymi nierzadko była padaczka, apatia czy wylew krwi do mózgu spowodowały, że władze szwajcarskie zakazały mu tego typu praktyk. Pozostawił po sobie jednak zapiski, po które pół wieku później sięgnął portugalski psychiatra.
Trzeba jednak przyznać, że Moniz był niewątpliwie zdolnym lekarzem i to jemu przypisuje się wypracowanie podstaw współczesnej angiografii mózgu, a więc metody radiologicznej, umożliwiającej obserwację naczyń krwionośnych tego najbardziej złożonego organu ludzkiego.
Co więcej, przez dwie pierwsze dekady XX wieku jego zainteresowanie „naprawianiem dusz” skalpelem nieco osłabło za sprawą kariery politycznej. W latach 1903- 1917 był posłem do parlamentu, w 1917 objął stanowisko ambasadora w Madrycie, a rok później został ministrem spraw zagranicznych swego kraju i reprezentował go na konferencji pokojowej w Wersalu.
W latach 30. powróciły jego dawne fascynacje psychochirurgią. Po lekturze notatek Burckhardta, pogłębionej doniesieniami o skutecznym „wyleczeniu z agresji” szympansów za pomocą przecięcia połączeń nerwowych ich płatów czołowych z resztą mózgu postanowił popróbować nowatorskiej metody na ludziach.
Pierwszą pacjentką Moniza była prostytutka cierpiąca na depresję. Kolejnych dostarczał mu pewien lizboński „ośrodek dla obłąkanych”, a kiedy był już uznanym profesorem psychiatrii w stolicy – podsyłali mu pacjentów jego koledzy po fachu, pozbywając się bardziej kłopotliwych podopiecznych.
Wyniki jego zabiegów były bardzo wątpliwe. Chorzy cierpieli na torsje, ataki padaczki czy inne zaburzenia somatyczne, a ponadto stawali się apatyczni, jakby wyłączeni ze świata. Paradoksalnie, ci, którzy przeistoczyli się w „ludzkie warzywa” byli dowodem na skuteczność lobotomii, bo „opuściły ich złe emocje”. Także artykuł, który opublikował na temat „cudownej metody leczniczej” nie wzbudził wielkiego zainteresowania.
Ale za oceanem przeczytał go pewien lekarz, istny demon biznesu w medycynie, Walter Freeman (1895-1972). Szybko wyczuł, że w konserwatywnych stanach, w których obłęd traktowany był jako choroba wstydliwa, można ubić świetny interes na „leczeniu duszy” za pomocą… szpikulca do kruszenia lodu. Było to bardzo poręczne i odpowiednio twarde narzędzie, które wbijano „choremu” pod oczodół, a następnie przebijano się do istoty białej tuż za płatami czołowymi i mieszano ją, aby zniszczyć połączenia nerwów.
Freeman okazał się mistrzem przedsięwzięcia. W okresie największych „sukcesów” jeździł po kraju z walizeczką i oferował swoje usługi nieszczęśliwym rodzinom po… 25 dolarów za zabieg. Czasem wykonywał je w domu, czasem w pokojach hotelowych. Zarabiał dużo, gdyż wykonywał do czterech zabiegów dziennie. Rzecz jasna, jego wyniki przerażały świat medyczny, ale popyt na lobotomie skutecznie zamykał usta oponentom.
Po II wojnie światowej nadal było głośno o dzielnym doktorze Freemanie, który skuteczną propagandą ukrywał swoje niepowodzenia.
Co więcej, doniesienia o „cudownej metodzie” trafiły do Sztokholmu podczas rozważania kandydatur do Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny lub fizjologii. Wówczas przypomniano sobie o starym portugalskim profesorze i jego artykule z 1936 roku…
Pomimo licznych protestów, Egas Moniz został uhonorowany w 1949 roku Nagrodą Nobla „za odkrycie terapeutycznych wartości lobotomii w pewnych psychozach”. To nic, że musiał się nią podzielić z niemieckim kolegą Walterem Rudolfem Hessem (1881-1973), który położył ogromne zasługi w dziedzinie uzupełnienia „mapy mózgu”. To nic, że w tym samym roku postrzelił go były pacjent, u którego nie udało się powstrzymać emocji. Na jego poglądy nie wpłynął także protest innej pacjentki poddanej okrutnemu zabiegowi Christine Johnson, która zamierzała pozbawić go nagrody. Nie uległ i nie zrzekł się jej. Jego idea uszła cało.
Według rozmaitych szacunków, w samych Stanach pomiędzy 1936 a 1960 rokiem wykonano 60 - 70 tysięcy lobotomii przedczołowej (jak brzmi oficjalna nazwa). Wiele osób zmarło, inne zaś zostały cofnięte w rozwoju do etapu dziecka, jak jedna z najsłynniejszych ofiar zabiegu, Rosemary Kennedy, młodsza siostra późniejszego prezydenta Johna Fitzgeralda. Powód? Była nieco frywolna i jej pobudliwość mogła zaszkodzić karierze braci, toteż tatuś zadecydował o zabiegu, żeby panienkę uciszyć, choć oficjalne media przedstawiają rzecz inaczej…
Światopogląd a nauka
W pierwszej połowie XX wieku wśród laureatów Nagrody Nobla najwięcej znalazło się Niemców. Ojczyzna Bacha, Beethovena, Goethego czy Schillera obfitowała w geniuszy, zwłaszcza w fenomenalnych fizyków…
Philipp Lenard (1862-1947) z urodzenia był zapewne Austriakiem, gdyż przyszedł na świat w dzisiejszej Bratysławie, należącej w XIX wieku do Austro-Węgier. Jednak w jego duszy biło wielkie germańskie serce, bowiem po kompromitacji wersalskiej wsparł niezbyt wysokiego fanatyka o gorejących oczach Adolfa Hitlera i jego narodowo- socjalistyczny program ratowania Niemiec przed żydowskim spiskiem.
Od małego interesowała go fizyka, a zwłaszcza tajemniczy prąd elektryczny i sekrety materii ujawniane dzięki jego własnościom. Po studiach zajął się badaniem zjawiska fotoelektrycznego zewnętrznego, ale nie odniósł na tym polu większych sukcesów. Zostało ono wyjaśnione i opisane matematycznie znacznie później i Nobla za nie otrzymał znienawidzony przez niego fizyk żydowskiego pochodzenia, Albert Einstein. Sam Lenard nie miał jednak powodów do narzekań, gdyż już w 1905, a więc 16 lat przed Einsteinem wszedł do grona noblistów jako autor ciekawych prac ujawniających tajemnice promieni katodowych.
Będąc przez całe życie zagorzałym antysemitą, Lenard zwalczał poglądy Einsteina i jego teorię względności nie podejmując nawet żadnych polemik z jej zwolennikami. Za to w 1929 wydał pierwsze ze swych paranaukowych dzieł pt. Wielcy badacze natury (Groβe Naturforscher), a 7 lat później czterotomowe kompendium Niemiecka fizyka (Deutsche Phisik), w których zanegował osiągnięcia naukowe „podludzi”.
Po wojnie doczekał spokojnej starości w swoim własnym domu.
Johannes Stark (1874-1957), nieco młodszy od Lenarda, wychowywał się w świecie podobnych, mieszczańskich, wartości i również jego przepełniała duma bycia Niemcem.
Odebrał staranne wykształcenie i poświęcił się modnej wówczas fizyce atomowej, która stawiała pierwsze, niepewne kroki. Jako wydawca Jahrbuch der Radioaktivität und Elektronik chętnie zbierał wszystkie nowinki ze świata odkryć, w które obfitowały ówczesne czasy. Nie mógł zatem nie słyszeć o Einsteinie i jego koncepcji zaginania czasoprzestrzeni przez grawitację.
W 1907 roku zaprosił go nawet do napisania tekstu o zasadach względności i artykuł taki pojawił się w jego piśmie, jednak w późniejszych latach, kierując się antysemickimi uprzedzeniami zwalczał jego poglądy równie zaciekle jak Lenard.
Po wojnie miał mniej szczęścia niż jego starszy kolega, bowiem na fali denazyfikacji otrzymał wyrok 4 lat więzienia. I nie pomógł mu Nobel…
Leszek Stundis
- Szczegóły
- Autor: Leszek Stundis
- Odsłon: 4557
Jest ponoć jedynym ludzkim tworem, który można dostrzec z powierzchni Księżyca. Od 1987 roku jest jednym z zabytków wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO. A od 2007 roku znalazł się na liście siedmiu nowych cudów świata, obok jordańskiej Petry czy peruwiańskiego Machu Picchu.
I, pomimo licznych kontrowersji dotyczących jego rzeczywistych wymiarów i historii, nadal jest uznawany za największe dokonanie chińskich architektów na przestrzeni całej historii tego kraju. Chociaż wciąż kryje wiele tajemnic, archeologom coraz częściej udaje się je rozwikłać. Z pomocą przychodzi im fotografia. Zarówno satelitarna, za pomocą której można obejrzeć cały obiekt, lotnicza - oddająca przebieg najważniejszych odcinków, jak i ta zwyczajna, stosowana z równym powodzeniem przez badaczy jak i turystów, która pozwala uchwycić piękno architektonicznych detali.
Początki
Narodziny Wielkiego Muru Chińskiego toną w pomroce dziejów. Nawet historycy obawiają się ściślejszego datowania, gdyż zapisy kronikarzy Państwa Środka noszą wszelkie znamiona propagandy, a sam zabytek jest późną wersją pierwotnego założenia i w zasadzie odzwierciedla XVI-wieczną koncepcję władców z dynastii Ming, którzy w obawie przed wrogami z północy dokonali kolejnej wielkiej przebudowy.
Przez wiele stuleci mur istniał tylko na papierze - w starych, chińskich grafikach wykonanych misternie czarnym tuszem, odpowiednio rozcieńczanym, aby uzyskać grę światłocienia.
W XVIII wieku Chiny odwiedził brytyjski malarz Harry William Parish, który uwiecznił dzieło chińskich budowniczych na płótnie. Po dziś dzień zachodzi jednak pytanie, na ile wizja Parisha była odzwierciedleniem rzeczywistości, a na ile twórczym wyobrażeniem jego tęsknoty za wielkością. Na to pytanie trudno znaleźć będzie odpowiedź.
Pierwsze wzmianki o fortyfikacjach stanowiących fundament Wielkiego Muru pochodzą z VI wieku p.n.e., z okresu znanego jako Epoka Wiosen i Jesieni, podczas którego władzę sprawowała dynastia Wschodnia Zhou. Jej autorytet miał jednak charakter wyłącznie sakralny, natomiast rzeczywiste zwierzchnictwo w swoich lennych włościach sprawowali lokalni arystokraci.
Ze względu na słabość rządów centralnych, to oni podjęli we własnym zakresie kroki w celu zabezpieczenia granic od północy i wschodu, wznosząc wały ziemne i drewniane palisady. Głównym zagrożeniem ówczesnych Chin były koczownicze plemiona znane jako Xiongnu, trudniące się przy okazji łupieniem południowego sąsiada.
Na początku V wieku p.n.e. władza Zhou została ograniczona przez samowolę książąt do północno-wschodniej części dzisiejszych Chin, natomiast na pozostałym obszarze rozgorzały z nową siłą walki wewnętrzne. Przez ponad dwa stulecia skłóceni książęta prowadzili ze zmiennym szczęściem wojny domowe, aż w końcu jeden z nich, władca królestwa Qin, o imieniu Zheng (260-210 p.n.e.) siłą zmusił pozostałych rywali do posłuszeństwa.
Megalomania i pragmatyka
Nowy imperator był człowiekiem niezwykle okrutnym i, zgodnie z opracowanym przez siebie „kodeksem powinności”, każdą niesubordynację karał śmiercią. W 221 roku p.n.e. przyjął tytuł Shi Huangdi (jak również Pierwszego Cesarza Chin), nawiązując w ten sposób do legendarnego cesarza-założyciela Państwa Środka, Huang Di.
Pomimo potężnej armii, jaką dysponował, zagrożenie z północy nadal było realne, a najazdy koczowniczych plemion rujnowały gospodarkę kraju. Xiongnu prowadzili nomadyczny tryb życia połączony z rozbójnictwem i w żaden sposób nie wykazywały skłonności do pokojowej koegzystencji z cywilizowanym sąsiadem.
Co więcej, obszar Cesarstwa Chińskiego przekroczył w tym czasie zarówno linię rzek Huang He (Żółtej Rzeki) na północy oraz Jangcy na południu, zajmując niemal całe obecne wschodnie Chiny. Plemiona południowe dość szybko udało się spacyfikować ambitnemu władcy, ale rozległe obszary dzisiejszej Mongolii i południowej Syberii, zwane Wielkim Stepem, wciąż wymykały się spod kontroli.
Tak więc imperium Shi Huangdi, zajmujące powierzchnię ok. 4 milionów km2 wymagało bardziej skutecznych zabezpieczeń granic, aniżeli system wałów ziemnych, fos, rowów obronnych czy drewnianych ostrokołów, które nie stanowiły żadnej przeszkody dla agresywnych koczowników z północy.
Cesarz zlecił zatem swemu najzdolniejszemu generałowi Meng Tianowi zbudowanie solidnych fortyfikacji, które zapobiegłyby łupieżczym wyprawom. Znakomity dowódca, chcąc wykonać zdanie, poprosił o pomoc swego starszego brata Meng Yi i razem rozpoczęli budowę Wielkiego Muru.
W ciągu jednego pokolenia obu autorom projektu udało się wznieść 2 100 km umocnień kamienno- ceglanych o wysokości od 4 do 16 m i szerokości od 4 do 8. Całość ciągnęła się od Zatoki Liaotung nad Morzem Żółtym (koło miasta Jiayuguan), aż do podnóża gór Qilian Shan (w okolicach miasta Yumen). Przedsięwzięcie było możliwe dzięki temu, że obaj budowniczowie wykorzystali stare umocnienia, które połączyli w jedną linię fortyfikacyjną.
Drugim czynnikiem sprzyjającym ich zamierzeniom było przymusowe zatrudnienie (za zgodą władcy) przy pracach budowlanych ok. 300 000 żołnierzy i prawie dwukrotnie większej liczby chłopów. Do historii przeszły drakońskie kary dla tych, którzy nie wywiązywali się ze swoich obowiązków. Ginęli śmiercią męczeńską, często zakopywani w sukcesywnie powstających odcinkach muru. Podobny los spotykał tych, którzy umierali wskutek nieludzkich warunków pracy. Późniejsi badacze doszli do makabrycznego wniosku, że ciała zmarłych „uzupełniały” zaprawę łączącą kamienie i cegły dzięki zawartym w nich włóknom mięśniowym, kolagenu i elastyny, odpornym na kaprysy aury i erozję.
Ogrom zamierzenia
Lico muru, w miejscach najbardziej narażonych na atak, było obłożone potężnymi głazami, zaś górne krawędzie zwieńczone blankami, które umożliwiały łucznikom skuteczny ostrzał.
Szerokość górnej powierzchni pozwalała w newralgicznych miejscach na przemarsz kolumny wojska liczącej dziesięciu pieszych żołnierzy w szeregu, pięciu konnych z oddziału kawalerii lub dwóch wozów bojowych, które mogły się swobodnie mijać.
Mniej więcej co 100- 200 metrów mur posiadał zadaszone wieże obserwacyjne o wysuniętych frontach przed jego lico. Spełniały one ponadto rolę telegrafu, którym przekazywano za pomocą pochodni znaki o zbliżającym się niebezpieczeństwie.
W dzień stosowano również lepiej widoczne sygnały dymne. Według dzisiejszych szacunków, popartych badaniami archeologicznymi, ogółem mogło istnieć od 20 000 do 24 000 wież i fortów. Mur posiadał również setki pilnie strzeżonych bram, jedynych miejsc przez które cudzoziemcy mogli legalnie dostawać się na obszar Chin.
Spory o długość
Entuzjastyczni autorzy kronik, jak żyjący na przełomie II i I wieku p.n.e. Sima Qian, wspominali o Wielkim Murze liczącym 10 000 li długości. Trudno powiedzieć, na ile była to prawda, skoro jedno li odpowiadało ok. 600 metrom (obecnie – 500 m). Ze względu na liczne odgałęzienia i istnienie równoległych umocnień Wielki Mur Chiński istotnie może mieć znacznie więcej kilometrów.
Sensacją stał się oficjalny komunikat z 2009 roku, ogłoszony przez chińskiego archeologa Ren Xiaoyana, że rzeczywista długość Muru wynosi dokładnie … 8 851 km. Uczony zaznaczył jednak, że sama kamienno-ceglana konstrukcja rozciąga się „jedynie” na długości 6 259,6 km. Pozostała część to bariery naturalne w postaci rzek i gór, które stanowią przeszło 25% tej liczby (ponad 2 200 km) oraz prawie 360 km sztucznie wykopanych rowów.
Trudno podważać zdanie chińskiego naukowca, choć może ono budzić kontrowersje, jako że eksploracją obiektu zajmują się niemal wyłącznie Chińczycy. Zresztą kompleksowe badania zostały podjęte stosunkowo niedawno. W 2006 roku zainicjował je Duan Jingho. Co przyniesie przyszłość, zobaczymy…
Upadek
Wielki inspirator wzniesienia muru, który miał raz na zawsze uwolnić Chińczyków od groźby inwazji z północy zmarł nagle w wieku 50 lat, w 210 roku p.n.e.
Jego następcy, głównie z obu dynastii Han (Zachodniej i Wschodniej), Sui, Song i Tang dbali o jego konserwację, ale rozbudowę ograniczyli do taktycznych uzupełnień fortyfikacji, zależnych od aktualnej sytuacji frontowej na północy i wschodzie.
Katastrofa nadeszła w 1211 roku, kiedy wojska Czyngis-chana (1155-1227) rozpoczęły szaleńczy podbój dzisiejszych północnych Chin, całej południowej Syberii, a nawet zaatakowały kraje w Azji Środkowej. Jego następcy kontynuowali politykę najazdów.
Wnuk Czyngis-chana, Kubilaj-chan (1215-94), w 1264 roku przeniósł swoją stolicę z Karakorum (obecnie Charchorin) do Chanbałyku (znanego też jako Dadu, a dzisiejszego Pekinu), a w 1279 został pierwszym cesarzem mongolskiej dynastii Yuan. Wielki Mur nie był mu potrzebny, gdyż prawie cała Azja znalazła się pod panowaniem jego krewnych. Zaprzestano nawet okresowych jego przeglądów i prac konserwacyjnych.
W okresie rządów ostatniej dynastii Qing (1644-1911) Wielki Mur znalazł się wewnątrz Cesarstwa Chińskiego i przestał pełnić jakąkolwiek rolę obronną.
Znów interesujący
W XIX wieku Wielki Mur stał się kompletną ruiną, rzadko odwiedzaną przez przyjezdnych. Władze chińskie nie ufały obcym, choć ustępowały im w sprawach ekonomicznych, obawiając się wojny. Pewnie dlatego uniknęły losu innych krajów, zamienionych na kolonie. Jednym z pionierów badań chińskiej przeszłości był sir Marc Aurel Stein (1862-1943), ale nie dane było mu bliżej przyjrzeć się Wielkiemu Murowi. Został potraktowany przez Chińczyków jako zwykły rabuś i bardzo prędko musiał opuścić Chiny.
Nieco więcej szczęścia miał szwedzki archeolog Johan Gunnar Andersson (1874-1960), któremu pozwolono obejrzeć i zbadać niektóre stanowiska i ślady kultury materialnej prehistorycznych Chin. Ale i on mógł tylko podziwiać z daleka fragmenty Muru i zrobić kilka zdjęć swoją leicą, uchodzącą wówczas za jeden z lepszych aparatów fotograficznych.
Powstanie Chińskiej Republiki Ludowej ożywiło zainteresowanie Wielkim Murem ze względów ideologicznych. Nowy przywódca Państwa Środka Mao Zedong (1893-1976) rozpoczął prace renowacyjne zabytku na niespotykaną wcześniej skalę. Jednocześnie jednak zerwał wszelkie kontakty z Zachodem, co spowodowało, że dostęp do Wielkiego Muru mieli wyłącznie chińscy naukowcy. Pozbawieni nowoczesnej metodologii skupili się jedynie na studiowaniu dawnych kronik, a nie na rzetelnych badaniach archeologicznych. Zresztą Przewodniczący Mao jasno określił rolę Muru jako symbolu słowami: Kto nigdy nie wszedł na Wielki Mur, nie ma prawa nazywać się bohaterem.
I tak odnowiony fragment Wielkiego Muru, oddalony o ok. 80 km od Pekinu, znany jako Badaling stał się atrakcją turystyczną, chętnie odwiedzaną zarówno przez Chińczyków, jak i zagranicznych turystów.
Nie mniejsze zainteresowanie wzbudza również wśród naukowców i popularyzatorów wiedzy. Od czasów Deng Xiaopinga, kiedy Chiny ponownie nawiązały kontakty z krajami Zachodu odwiedza je coraz więcej uczonych, pragnących odkryć tajemnice dawnego imperium. W ich gronie znalazł się także znany polski podróżnik i fotograf, autor wielu albumów, Andrzej Kotnowski (ur. 1938).
Wielki Mur fascynuje fotografów z wielu powodów. Dla amatorów pejzażu jest swoistym uzupełnieniem, albo tłem przedstawianego miejsca. Ci, którzy pasjonują się ujęciami panoramicznymi znajdują na jego szczycie doskonały punkt widokowy, a dla miłośników architektury jest niewyczerpanym źródłem założeń i detali dawnych, chińskich budowli.
Leszek Stundis

