Historia el.
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 2570
Rewolucja rosyjska, tak jak kiedyś rewolucja francuska, ciągle budzi namiętne spory. Dawne urzędowe apologie zwycięstwa bolszewików w Rosji ustąpiły miejsca gwałtownym potępieniom październikowego zamachu stanu. Emocjonalna „polityka historyczna” skutecznie uniemożliwia poważną dyskusję, która wychodziłaby poza ramy narzucone przez propagandową Czarną księgę komunizmu.
Kierując się zasadą sine ira et studio, warto sięgnąć do refleksji poza apologią i potępieniem, włączyć się w przemyślenia, bez których nie można zrozumieć ani minionego stulecia, ani współczesności.
Istnieje wprawdzie szkoła sceptycyzmu, można ją nazwać szkołą Zhou Enlaia, która utrzymuje, że ciągle jest za wcześnie, aby dokonać bilansu rewolucji sprzed dwustu, a tym bardziej tej sprzed stu lat. Nazwa tej szkoły wywodzi się od słynnej wizyty Richarda Nixona w Chinach w 1972 roku, gdy ten nawiązując do rewolucji francuskiej, zapytał premiera Chin o jej znaczenie. W odpowiedzi miał rzekomo usłyszeć, że jest zbyt wcześnie, aby ją oceniać. Później tłumaczono, że Zhou Enlai prawdopodobnie nie zrozumiał pytania i sądził, że Nixon chciał wysondować jego opinię na temat wydarzeń w Paryżu w maju 1968 roku. Nawet jeśli faktycznie tak było, odpowiedź chińskiego premiera pasowałaby równie dobrze do wcześniejszej o dwa stulecia rewolucji. Wypada zgodzić się z australijską badaczką rewolucji rosyjskiej, Sheilą Fitzpatrick, która w książce Rosyjska rewolucja utrzymuje, że zawsze jest zbyt wcześnie, by ocenić wpływ wielkich wydarzeń historycznych na bieg historii, ponieważ zmienia się on wraz z rozwojem bieżącej sytuacji i rozmnożeniem perspektyw, z jakich patrzymy na przeszłość.
Na początku warto sformułować dwa istotne spostrzeżenia, odnoszące się do ewolucji historycznej współczesnych państw demokratycznych. Otóż – po pierwsze - żadne z nich nie powstało – począwszy od kolebki parlamentaryzmu, czyli od Anglii - na drodze pokojowej. Wszędzie wojny i wewnętrzne rewolucyjne wstrząsy miały istotny wpływ na dzisiejszy kształt ustrojowy, tak Francji i USA, jak Holandii, czy nawet pokojowo usposobionej Finlandii.
Druga uwaga dotyczy samych rewolucji. Odkąd zostały one zarejestrowane w pamięci ludzkiej, zawsze miały szeroki rezonans międzynarodowy. Amerykański badacz stosunków międzynarodowych Quincy Wright w 1942 roku zauważył, że wszystkie rewolucje mają ambicje uniwersalistyczne, dlatego silnie oddziałują na poliarchię międzynarodową.
Sposoby uszczęśliwiania ludzkości
Istotą internacjonalizacji rewolucji był fanatyzm ideologiczny, począwszy od wojen religijnych w Niemczech i we Francji, poprzez wojnę trzydziestoletnią, następnie rewolucję francuską, aż do krwawych rewolucji XX wieku.
Od czasów wypraw krzyżowych, poprzez reformację i kontrreformację, po wojnę z tzw. Państwem Islamskim mamy do czynienia z dążeniem do uszczęśliwiania ludzkości przy pomocy jakichś ekskluzywnych projektów ideologicznych. Wywołują one konsolidację w systemie międzynarodowym, który próbuje obronić zręby ideowe, normatywne i instytucjonalne dotychczasowego ładu. Właśnie ten motyw uniwersalizmu, przynajmniej w warstwie ideologicznej, pozwala odróżniać rewolucje od innych form wewnętrznych wstrząsów.
Rewolucjoniści są skłonni do traktowania zmian, do jakich dążą, jako obejmujących szerokie grono adresatów, nie tylko własne społeczeństwa, ale i społeczeństwa innych państw. Przekraczanie granic przy pomocy rewolucyjnej ideologii czyni nawet z misji dyplomatycznych narzędzie rewolucyjne. Negatywne nastawienie wobec obcych państw spowodowało podważenie roli tradycyjnej dyplomacji i eskalacji podejrzeń o wykorzystywanie jej dla celów jawnego szpiegostwa.
Doprowadziło to w XX wieku do tego, że dyplomaci stali się faktycznie zakładnikami swoich rządów w państwach nieprzyjaznych pod względem ideologicznym. Do tego należy dodać wilsonowskie hasło „otwartej dyplomacji”, które miało wydźwięk rewolucyjny, gdyż kierowało uwagę rządów nie na osiągnięcie kompromisu w drodze żmudnych negocjacji, lecz w stronę obcej opinii publicznej, poddawanej propagandzie i manipulacjom. Skwapliwie z tych narzędzi skorzystali przede wszystkim bolszewicy i faszyści.
Można odnieść wrażenie, że obecne postrzeganie rewolucji jako wielkich wydarzeń o zasięgu międzynarodowym jest w dużej mierze wynikiem traumy, jaka powstała wokół najkrwawszej rewolucji w dziejach, tj. rewolucji rosyjskiej, trwającej od lutego 1917 roku do wielkiej czystki z lat 1937-1938. Jej efektem była bowiem nie tylko największa katastrofa geopolityczna, jaka spotkała Rosję, ale także liczne implikacje ideologiczne i reperkusje ustrojowe dla reszty świata.
Zwłaszcza hasła „światowej rewolucji”, „rewolucji permanentnej” czy „eksportu rewolucji”, upowszechniane w propagandzie komunistycznej, zarówno pod sztandarami ZSRR, jak i Kominternu, siały grozę w całym XX stuleciu.
W tych hasłach było oczywiście wiele agresywnej manipulacji i zwykłej przesady, gdyż od czasu Manifestu Komunistycznego i I Międzynarodówki wyolbrzymiano międzynarodowy charakter i wpływ tego ruchu. Wszyscy rewolucjoniści, od Anacharsisa Clootsa, poprzez Lwa Trockiego, Mao Tse-tunga i Ernesta „Che” Guevarę, po Ruhollaha Chomeiniego mieli tę wspólną cechę – wyolbrzymiania wpływu idei rewolucyjnych na cały świat. Być może z tego względu wszystkim rewolucjom w ich odbiorze zewnętrznym towarzyszył brak zrozumienia i mispercepcja, wyrażające się w przecenianiu tak intencji, jak i możliwości rewolucjonistów. Działo się to głównie na użytek wewnętrznej konsolidacji czy walki politycznej w różnych państwach.
„Moda na rewolucję”
Rewolucje traktujemy jako względnie nowe zjawisko w stosunkach międzynarodowych, związane z erą nowożytną, zaczynającą się w dobie renesansu i reformacji. Zjawisko gwałtownych zmian w systemach rządzenia obserwowano wprawdzie już w starożytności, co potwierdza Arystoteles w swoim dziele Polityka (księga V). Greckie słowo stasis tłumaczone jako rewolucja odnosiło się jednak do różnych form politycznych przewrotów, które współcześnie nazywamy zamachami stanu (coup d’état), przewrotami pałacowymi, puczami czy rebeliami.
Rewolucja w rozumieniu współczesnym jako gruntowna i gwałtowna zmiana w organizacji życia społecznego, mająca oparcie w szerokich masowych ruchach, odwołująca się do ideologii postulującej totalną przebudowę ładu społecznego, jest efektem całkiem świeżego doświadczenia.
Sięga XVII wieku i rewolucji angielskiej, do której się odwołujemy jako pierwowzoru nowożytnych rewolucji, mających szerszy oddźwięk międzynarodowy. Czas po wojnie trzydziestoletniej obfitował zresztą w liczne wstrząsy społeczne i rewolty, jak choćby w Imperium Hiszpańskim, wojny domowe (frondy) we Francji, coup d’état w Zjednoczonych Prowincjach Niderlandów, a bunty i powstania w Szwajcarii i na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej (na Ukrainie).
Wszystkie te wydarzenia oddziaływały na siebie, powodując swoistą „modę na rewolucję”. Na tym tle rewolucja angielska lat 1640-1688 uchodzi za klasyczną, w sensie oddziaływania na sferę międzynarodową („reformacja całego świata”, „wojna w imię Boga i Ludzkości”). Zamiast jednak rozpowszechniania ideałów republikańskich i wolnościowych angielska burżuazja jak tylko zdobyła panowanie („rewolucja chwalebna”), zaczęła bardzo szybko bronić swoich narodowych interesów, co jest prawidłowością wszystkich kolejnych zwycięzców w rewolucjach. Ze względu na wzrost potęgi Francji Anglicy szybko przystąpili do budowania przeciwwagi, co skutkowało przywróceniem balance of power, która przetrwała przez następne stulecie.
Bolszewicy wraz z Trockim też chcieli „zamknąć sklep” dyplomatycznej aktywności, ale już w Rapallo w 1922 roku okazało się, że podejmują „nową grę” w gronie „starych aktorów”. Prędzej czy później zatem uniwersalistyczne pretensje rewolucjonistów ustępują miejsca ambicjom partykularnym i nacjonalistycznym. Niekiedy nawet działo się odwrotnie: ambicje egocentryczne skrywano dla zmylenia opinii światowej pod maskami uniwersalistycznych ideologii. Deradykalizacja rewolucji następowała wraz z umacnianiem się nowej władzy i stanu jej posiadania, choć jak w przypadku rewolucji rosyjskiej, to umocnienie nowej władzy miało coraz bardziej destabilizujący wpływ na świat zewnętrzny.
Dwie rewolucje XVIII wieku – amerykańska i francuska, przetoczyły się przez ówczesny świat z takim skutkiem, że w ich oczach angielska rewolucja była tylko niewiele znaczącym epizodem. O ile jednak rewolucja amerykańska przeprowadzona na gruncie wojny niepodległościowej odnosiła się przede wszystkim do sfery idei i wartości (Amerykanie tworzyli zręby swojego społeczeństwa od nowa, na „dziewiczym” gruncie, z dala od feudalizmu, monarchizmu i absolutyzmu), o tyle rewolucja we Francji całkowicie zmieniła dotychczasowy, zastany porządek społeczny.
W tym sensie rewolucja francuska miała charakter przełomowy. Ponadto podzieliła niemal cały kontynent, co znalazło wyraz w wojnach rewolucyjnych (od 1792 roku), których przedłużeniem były wojny napoleońskie.
Można się zastanawiać nad ich międzynarodowymi konsekwencjami w sensie rewolucjonizowania innych państw i społeczeństw, ale w istocie sprowadzały się one – jak w przypadku angielskiej rewolucji – do umocnienia pozycji francuskiej burżuazji na arenie międzynarodowej. Czyli górę znów wzięły ideały nacjonalistyczne, a nie uniwersalistyczne.
Rewolucja francuska propagowała ideę samostanowienia narodów, ale sama nie wahała się przed wojenną aneksją terytoriów, które jej się prawnie nie należały. Rewolucyjna Francja podważyła zasady balance of power, pretendując do hegemonii kontynentalnej. Interwencjonizm stał się metodą wkraczania w sprawy wewnętrzne innych państw i narzucania z zewnątrz form ustrojowych. Warto o tym pamiętać, gdy ocenia się pod tym kątem rewolucje XX wieku.
Burzliwy wiek XIX
Rewolucje są wydarzeniami, które niosą ze sobą potężne wewnętrzne sprzeczności o charakterze politycznym i moralnym. To, co dla jednych oznacza niebywały heroizm i sięganie do ideałów, innym kojarzy się z destrukcją, okrucieństwem i bezgranicznym cynizmem. Im dalej od rewolucji, tym coraz większa ich mitologizacja.
Rewolucja francuska, mimo okrucieństwa i ogromnej skali zbrodni (Jan Baszkiewicz szacował liczbę jej ofiar na kilkadziesiąt tysięcy ludzi) jest wspominana obecnie jako wydarzenie bez precedensu, które w formie radykalnej zmiany starego porządku „uszczęśliwiło” nowoczesny świat.
Rewolucja rosyjska pochłonęła niezliczoną liczbę ofiar. Ze względu na ciągle żywą pamięć o nich, ale także inne następstwa, bilans jest absolutnie negatywny. Nie zmienia to faktu, że wielu ludzi tak w Rosji, jak i w Chinach – mimo potępienia rewolucyjnego terroru - nadal uważa, że zawdzięczają rewolucjom swój awans społeczny.
Ze względu na przemiany demokratyzacyjne całe XIX stulecie nazwano „wiekiem demokratycznych rewolucji” (mimo restauracji na kongresie wiedeńskim „starego systemu”, który jednak nigdy już nie był taki sam, jak przed rokiem 1789). Rewolucyjne konsekwencje objawiły się w postaci rozmaitych narodowych dążeń i społecznych wstrząsów w wielu krajach kontynentu europejskiego, od Irlandii, przez Holandię i Belgię, Włochy, Grecję, Niemcy, Polskę i Węgry. XIX-wieczne zrywy wolnościowe w imię zasady samostanowienia narodów wielu historyków podciągało pod konsekwencje XVIII-wiecznych rewolucji.
Świecka religia
Rewolucja bolszewicka 1917 roku postawiła na porządku dziennym kwestię uniwersalizmu na skalę dotąd niespotykaną. Do polityki siły wprowadziła ona pierwiastek ideologiczny na taką skalę jak nigdy przedtem. Monopolistyczna ideologia zastąpiła w wielu wypadkach interesy narodowe. Fanatyzm i wierność doktrynie zaczęły decydować o światowym stosunku sił. Zatarciu uległy granice między polityką wewnętrzną i zagraniczną, zmianie podlegały funkcje dyplomacji, jak i wojny.
Miejsce lojalności wobec państw i ich rządów zajęła lojalność i wierność wobec „nowej wiary”, wobec odgórnie zadekretowanej „religii świeckiej”. W imię wartości ideologicznych przywódcy polityczni zaczęli apelować ponad głowami rządów – począwszy od Lwa Trockiego w Brześciu Litewskim – bezpośrednio do mas, do obywateli czy żołnierzy przeciwnika.
Z istoty rewolucyjnej ideologii wynikała misja „zbawienia” całego świata, wyzwolenia z jarzma kapitalizmu i imperializmu uciskanych mas. Ostrze tej ideologii było skierowane przeciw całemu systemowi międzynarodowemu. Bolszewicy zdawali sobie bowiem sprawę z tego, że zwycięstwo rewolucji w jednym kraju może zebrać trwałe owoce, jeśli takie rewolucje zwyciężą także w innych częściach świata. Liczono przede wszystkim na rewolucję w Niemczech. Z czasem wódz bolszewików zmienił zdanie i zaczął wzywać do ułożenia się z wrogim światem kapitalistycznym (mirnoje sożytielstwo).
Gdy kontrrewolucja i obca interwencja poniosły klęskę, proklamowano ZSRR, który jako jedyne państwo rewolucyjne przetrwał w izolacji kilkadziesiąt lat, budując „socjalizm w jednym państwie”, „w najsłabszym ogniwie kapitalizmu”. Choć było to państwo zbyt słabe, aby podejmować zwycięskie krucjaty, to jednak nie rezygnowało z ekspansji ideologicznej. Polska stoczyła zwycięską wojnę z bolszewicką Rosją, ale ówczesne mocarstwa Zachodu nie były na tyle zdeterminowane, aby dokonać skutecznej interwencji przeciw względnie słabemu reżimowi.
Jest to fenomen, z którym do dzisiaj historycy nie mogą sobie poradzić. „Naga władza w połączeniu z rewolucyjną ideologią” okazały się groźniejsze w odstraszaniu silniejszego Zachodu, niż zastępy wojska, które przecież nie stanowiły śmiertelnego zagrożenia. Na Zachodzie po cichu liczono, że państwo komunistyczne nie przetrwa ze względu na wewnętrzne trudności. W rzeczywistości Stalin za straszną cenę terroru wewnętrznego doprowadził do konsolidacji wewnętrznej, lecz nie był w stanie, mimo wykorzystywania partii komunistycznych do agitacji w wielu państwach, wpływać skutecznie na międzywojenną rzeczywistość.
Można śmiało stwierdzić, że ZSRR pozostawał wtedy na peryferiach światowej polityki. To raczej wzrost ruchów faszystowskich i zwycięstwo nazistów w Niemczech oznaczały groźne wyzwanie dla dotychczasowego ładu międzynarodowego. „Kontrrewolucja” faszystowska spowodowała takie przewartościowania oceny stalinowskiego ZSRR, że w potrzebie wojennej stał się on ważnym sojusznikiem dwóch największych i najstarszych demokracji zachodnich czasu II wojny światowej. Jest to jeden z paradoksów XX wieku.
Patrząc retrospektywnie, można oczywiście snuć różne dywagacje na temat skutków rewolucji rosyjskiej dla dekompozycji dawnego układu sił i powstania nowego układu bipolarnego po II wojnie światowej. Nie ulega jednak wątpliwości, że z czasem świat przyzwyczaił się do radzieckiej potęgi i zaczął ją traktować – zwłaszcza ze względu na potencjał militarny – jako ważnego uczestnika stosunków międzynarodowych, który pod maską rewolucyjnej ideologii uprawiał cyniczną Realpolitik. Okres détente jest potwierdzeniem tego zjawiska.
Rewolucja osobna
Problem z rewolucją bolszewicką i w analizach, i w praktyce polega na tym, że nie można jej doświadczeń zrównywać ani z rewolucją francuską, ani rewolucją angielską. O ile tamte państwa europejskie były w swoim czasie w czołówce rozwoju cywilizacyjnego i rewolucje dokonywały jedynie adaptacji społeczeństwa do nowych warunków rozwoju, o tyle rewolucja rosyjska wybuchła w społeczeństwie na poły feudalnym i zacofanym. Próba przeskoczenia dystansów rozwojowych powodowała liczne patologie wewnętrzne i nieprzewidywalność w odbiorze zewnętrznym.
Po tamtych historycznych rewolucjach, jak już wspomniano, i Anglia, i Francja szybko wracały do grona potęg, stanowiących filary ładu międzynarodowego. W przypadku ZSRR przez kilka dekad pozostawał on na marginesie systemu międzynarodowego, a następnie w głębokiej opozycji wobec pozostałych potęg. W tym sensie rewolucję bolszewicką trudno jest zestawiać z rewolucjami burżuazyjnymi.
Wszystkie rewolucje miały jednak duży potencjał modernizacyjny, inaczej wprawdzie realizowany, ale jednak z tego powodu (choćby ze względu na głębokie zmiany polityczne i gospodarcze) Samuel Huntington zaliczył rewolucję w Rosji do tej samej kategorii, co rewolucje zachodnie.
Rewolucja rosyjska była początkiem ogromnej fali kontestacji kapitalizmu, która następnie przetoczyła się przez cały uprzemysłowiony świat i odbiła się potężnym echem w świecie kolonialnym. Bolszewicy – inaczej niż burżuazja angielska czy francuska – dokonali rewolucji niejako w imieniu mas społecznych (robotników i chłopów), starając się „odgórnie” - przy wydatnym wsparciu zewnętrznym - narzucić rozwiązania, rzekomo korzystne dla tych mas. Modernizacja obejmująca zmiany polityczne, uprzemysłowienie, jak i przebudowę struktury społecznej była więc przedsięwzięciem niezwykle kosztownym, ale i niebezpiecznym dla wielu milionów ludzi, którzy za swój sprzeciw wobec drastycznych zmian zapłacili życiem.
Rewolucja rosyjska wydarzyła się na fali rosnących społecznych perturbacji wewnętrznych, których niemałym katalizatorem była wojna światowa. Analiza jej przyczyn prowadzi do wielu odkryć na temat zorganizowanej konspiracji i pomocy zewnętrznej w jej przeprowadzeniu. I nie chodzi bynajmniej wyłącznie o kajzerowskie Niemcy, ale także o amerykański kapitał. Ten czynnik, jak się okazało, odegrał także istotną rolę w wielu rewolucjach XX wieku, inspirowanych i wspomaganych z zewnątrz*.
Na zewnętrzne czynniki wobec rewolucji patrzy się niekiedy przez pryzmat teorii spiskowych, zwłaszcza gdy rewolucja uznawana jest za absolutne zło. Odpowiedzialnością obarcza się wówczas wrogie siły zewnętrzne, które dokonały importu rewolucji. Jak zwykle w takich sytuacjach, prowadzi to do uproszczeń i zafałszowań.
Od inspiracji zewnętrznych, sprzyjających wybuchowi rewolucji, należy odróżniać negatywne reakcje na ich konsekwencje. I znowu rewolucja bolszewicka jest tego dobrym przykładem. Jej skutki wycisnęły piętno na losach całego świata aż po XXI wiek. Nastąpiło nie tylko zniszczenie carskiego imperium i przejęcie w Rosji władzy przez komunistów, ale zapoczątkowano ich zwycięski pochód, w wyniku którego pod wpływem obłąkańczej ideologii znalazła się trzecia część ludności świata. To w sposób naturalny wywołało konfrontację ideologiczną między państwami Zachodu i Wschodu.
Historycy i politolodzy zachodni stawiają nie bez racji pytania, która strona ponosi większą odpowiedzialność, czy też inaczej: która jest bardziej winna tego, co „rewolucje” i „kontrrewolucje” spowodowały w świecie XX wieku. Podstawowa różnica w porównaniu z rewolucjami angielską i francuską a rewolucjami XX wieku jest taka, że te dawne zmieniały niejako Zachód od środka, z czasem przyjmowano ich dorobek jako naturalny element zmian i afirmacji. Tymczasem rewolucje na Wschodzie, tak w Rosji, w Chinach, jak i w wielu państwach tzw. trzeciego świata traktowano jako źródło zagrożeń wewnętrznych i zewnętrznych. Z tego powodu współcześni Rosjanie ciągle jeszcze nie wiedzą, co myśleć o Leninie i bolszewikach.
Przestrogi, jakie płyną z doświadczeń rosyjskich sprowadzają się do jednej konkluzji: wojna w połączeniu z rewolucją, wywołaną przez „bandę terrorystów pod wodzą geniusza” (określenie brytyjskiego historyka Martina Wighta), przy udziale wsparcia zewnętrznego, prowadzi nie tylko do rozpadu wielkiego mocarstwa, ale i do nieobliczalnych następstw, których potem nikt nie jest w stanie kontrolować. W tym ostatnim zdaniu zawiera się smutna konstatacja, że żadna reakcja zewnętrzna nie była w stanie zaradzić złu, jakie wywołał przewrót bolszewicki. Nie da się tego wytłumaczyć jedynie w kategoriach strachu czy obawy przed rewolucyjną przemocą. W grę wchodzą także inne czynniki psychologiczne, takie jak brak determinacji, życzeniowość i naiwność w ocenach, syndrom samospełniających się przepowiedni i in.
Nieskuteczni naśladowcy
W odróżnieniu od rewolucji rosyjskiej, inaczej kwalifikuje się rewolucje, które w XX wieku dokonywały się w wielu społeczeństwach zacofanych Azji, Afryki czy Ameryki Łacińskiej. Choć pod względem podłoża społecznego przypominały one rewolucję bolszewicką, to jednak brakowało im zarówno owego pierwiastka uniwersalistycznej ideologii, jak i potencjału modernizacyjnego.
Także wiele tzw. kolorowych rewolucji, „rewolucji kwiatów” czy „godności” z ostatnich dekad nie spełnia tych kryteriów. Większość z nich kończy się klęską. Zamiast demokratycznej modernizacji mamy do czynienia z recydywą autorytaryzmów, zamiast upodmiotowienia społeczeństwa wytwarzają się układy oligarchiczne i na poły mafijne. Z takimi zjawiskami spotykamy się zarówno na obszarze poradzieckim, jak i w państwach arabskich.
Na tych przykładach widać wyraźnie, że wszelkie rewolucje, a raczej rewolty i przewroty polityczne nie mają szans powodzenia, jeśli są organizowane z zewnątrz i „odgórnie”, bez oparcia w masowych ruchach społecznych. Polityczna modernizacja nie jest możliwa bez masowej społecznej mobilizacji, która z uwagi na społeczne i ekonomiczne zacofanie jest praktycznie niemożliwa. Stąd mamy do czynienia z odrzucaniem wzorów zachodnich na rzecz lokalnych rozwiązań, nawiązujących do różnych partykularnych hybryd – od oligarchizacji czy komunalizmu po fanatyczne teokracje.
Rozważając międzynarodowe implikacje rewolucji, należy także zwrócić uwagę na rangę państwa, w którym wybucha rewolucja. Jeśli jest to państwo o znaczącym statusie międzynarodowym, tym bardziej o statusie mocarstwowym, wówczas konsekwencje dla całego systemu międzynarodowego są o wiele większe, niż w przypadku rewolucji w państwach peryferyjnych. Przypadek kubański przeczy jednak tej regule ze względu na geopolityczne położenie Kuby w sąsiedztwie Stanów Zjednoczonych.
Rewolucja to czy wojna?
Rewolucyjny świat Wschodu wywoływał naturalną reakcję Zachodu w postaci rozmaitych interwencji, blokad, dywersji i wojny psychologicznej, wykluczeń i „ekskomunikowania”. Odnosiło się to nie tylko do bolszewickiej Rosji, ale także maoistowskich Chin czy castrowskiej Kuby. Wszystko to rodziło klimat konfrontacji, który sprzyjał prowadzeniu krwawych wojen, jak na przykład w Korei, Wietnamie czy Afganistanie.
Na ich przykładzie widać wyraźnie zacieranie się granic między wojnami domowymi a wojnami międzynarodowymi. Znika też granica między wojną a rewolucją. Wreszcie trudno odróżnić wojnę od pokoju. Dlatego w tym ostatnim przypadku państwa pozostają w stanie „ni to pokoju, ni to wojny”.
Takie było zresztą hasło Trockiego w 1918 roku w Brześciu Litewskim: „Żadnej wojny, żadnego pokoju!”. Ten dziwny stan odnosi się, począwszy od średniowiecza, do tzw. zimnych wojen. Najbardziej znana dotknęła po II wojnie światowej Wschód i Zachód, dwa ideologicznie przeciwne sobie bloki polityczno-ustrojowe, z których każdy przypisywał sobie szczególne posłannictwo dziejowe. Rewolucyjne ideologie czynią z wojen krucjaty, których podstawowym zadaniem jest narzucenie pokonanemu państwu nowego ustroju, na drodze bezwarunkowej kapitulacji, czy przejściowej okupacji.
Paradoks suwerenności
Rewolucje oddziaływały przede wszystkim na zmianę struktur społecznych, ale także niosły przeobrażenia w sferze suwerenności państw, ich bezpieczeństwa i nieingerencji w sprawy wewnętrzne. Rewolucja rosyjska przyniosła największe w tych sprawach zmiany. Bolszewicy radykalnie zaprzeczyli suwerenności, bezpieczeństwu i nieinterwencji w sprawy wewnętrzne, jako atrybutom państwa opresyjnego.
Karol Radek, jeden z przywódców bolszewickich wskazywał, że wytworzony w okresie legitymizmu po kongresie wiedeńskim transnarodowy charakter systemu opresji stanowi wyzwanie dla rewolucjonistów, którzy w geście internacjonalistycznej solidarności powinni ingerować w sprawy całego świata. Jak pokazały rokowania z Niemcami i pokój brzeski, były oczywiste granice tego interwencjonistycznego entuzjazmu i szaleństwa, które wyznaczała racja przetrwania samych rewolucjonistów.
Jeśli przyjmiemy, że suwerenność jest atrybutem państw, odnoszącym się do wymiaru wewnętrznego – pełnej kontroli nad ludnością i terytorium, oraz wymiaru zewnętrznego – niezależności od jakichkolwiek innych władz (co wiąże się także z monopolem na stosowanie przymusu), to można wykazać, że rewolucje uderzają w obydwa wymiary. Podważają władzę państwa, jej legitymizację, a poprzez interwencje zewnętrzne atakują granice państw.
Jednakże, gdy okrzepną nowe reżimy – i tu znowu pojawia się kolejny paradoks – stają się gorliwymi obrońcami suwerenności państwowej, ochrony granic i nieingerencji w sprawy wewnętrzne.
Podobnie jest z bezpieczeństwem. Kiedy jest ono definiowane przez stary reżim, nie zasługuje na respekt ze strony rewolucjonistów. Podważanie autorytetu władzy oznacza także odrzucanie jej koncepcji bezpieczeństwa. Po zwycięstwie nowy reżim zaczyna poszukiwać pragmatycznych gwarancji dla swego stanu posiadania, stawiając bezpieczeństwo zdobyczy rewolucji na pierwszym miejscu.
Fenomen rewolucji
Literatura o międzynarodowych implikacjach rewolucji jest stosunkowo skromna, zwłaszcza jeśli zważy się wpływ rewolucji na teorię stosunków międzynarodowych. Do idei rewolucyjnej wrogości wobec państwa nawiązywał w swojej klasyfikacji nurtów refleksji intelektualnej o stosunkach międzynarodowych wspomniany Martin Wight, nazywając jedną z tradycji „rewolucjonistyczną”. Jej patronem uczynił Immanuela Kanta, choć ten nie był żadnym rewolucjonistą. Napisał jednak słynny esej Projekt wiecznego pokoju, w którym postulował zastąpienie interesów państwowych priorytetami wynikającymi ze wspólnoty ludzkości. Przebudowa myślenia w tym kierunku wymaga iście rewolucyjnego zapału i radykalizmu. Nazwa tej tradycji się nie przyjęła, ze względu na zbyt drastyczne skojarzenia, stąd funkcjonuje pod nazwą tradycji uniwersalistycznej.
Realiści polityczni z natury lekceważyli wpływ rewolucji na stosunki międzynarodowe, podtrzymując tezę, że nawet po głębokich zmianach wewnętrznych polityka zagraniczna danego państwa nie ulega jakiejś radykalnej transformacji. Determinuje ją trwały interes narodowy i dążenie do maksymalizacji potęgi, a otoczka ideologiczna jest jedynie maską dla tych wartości. Twierdzenia te nie są bezpodstawne, jeśli zważymy na doświadczenia rewolucji angielskiej, francuskiej czy rosyjskiej w kontekście wcześniejszych obserwacji, że ostatecznie górę wzięły nie ideały rewolucyjne, lecz interesy zwycięskich reżimów politycznych.
Klasyczny pogląd realistów politycznych wywodzi się od Klemensa Metternicha, który sam siebie nazywał „doktorem rewolucji”, tzn. specjalistą od ich powstrzymywania i uśmierzania. Pogląd ten wyznaje Henry Kissinger. Otóż dla utrzymania stabilnej równowagi międzynarodowej należy przedsiębrać wszelkie środki, aby zapobiec wstrząsom wewnętrznym, które często mają charakter irracjonalny. Dla Kissingera dbałość o przywracanie równowagi sił jest jedynym skutecznym sposobem powstrzymywania państw rewolucyjnych.
W podejściu tym razi pomijanie złożonych uwarunkowań społecznych, które prowadzą do wybuchu rewolucji, a następnie do zmiany układów sił. Koncentracja na powstrzymywaniu wrogich wobec USA czy Zachodu potęg przesłaniała Kissingerowi zdolność dostrzeżenia wewnętrznych źródeł rewolucji i ich wpływu na inne państwa.
Pewną alternatywę stanowi podejście brytyjskie, z tzw. angielskiej szkoły stosunków międzynarodowych. Wychodząc od „teorii społeczności międzynarodowej” David Armstrong analizuje wpływ rewolucji na trzy fundamenty ładu międzynarodowego – prawo międzynarodowe (najbardziej widoczny w przypadku dekolonizacji), dyplomację i równowagę sił. Państwa rewolucyjne buntują się przeciw istniejącym normom i wartościom, ale ostatecznie przystają do istniejącej „społeczności międzynarodowej”.
Powstaje pewien efekt „socjalizacji”, tj. dostosowywania się nowych reżimów do zastanego porządku. Podejście to ma jednak tę słabość, że nie potrafi objaśnić, dlaczego państwa rewolucyjne pozostają trwałym zagrożeniem dla reszty świata. Na przykładzie ZSRR i Chin Ludowych można zauważyć, że nawet wiele lat od rewolucji państwa te pozostawały zarzewiem rewizjonizmu wobec założeń ładu międzynarodowego, dyktowanych przez mocarstwa zachodnie.
Wiele innych podejść, związanych z transnacjonalizmem czy behawioryzmem próbowało objaśniać fenomen rewolucji w stosunkach międzynarodowych, ale praktycznie nikomu nie udało się wyjść poza ramy dotychczasowych ustaleń. Nikt dotąd nie potrafi ustalić, dlaczego rewolucje wybuchają w określonym miejscu i określonym czasie, jak to bywało z rewolucjami historycznymi i nikt tym bardziej nie potrafi przewidzieć wybuchu następnych rewolucji. Nie wiadomo, jak zbadać sprzężenie zwrotne między napięciami i kryzysami w stosunkach międzynarodowych (systemie międzynarodowym jako całości) a wybuchem rewolucji w poszczególnych państwach.
Rozpad ZSRR i zniknięcie komunizmu z Europy Wschodniej, a także zachodząca na naszych oczach transformacja komunistycznych Chin dają asumpt twierdzeniom, że rewolucje przestają być alternatywą dla zmian w systemie międzynarodowym. Wraz z metaforycznym „końcem historii” nadchodzi być może „kres rewolucji” jako ideologii i jako metody zmian społecznych. Jeśli jednak rewolucje są częścią przeszłości, która ukształtowała teraźniejszość, to trudno jednoznacznie odrzucić ich wpływ na przyszłość, nawet gdy mało komu przychodzi obecnie do głowy możliwość powtórzenia takich kataklizmów, jak rewolucja rosyjska.
Stanisław Bieleń
Prof. Stanisław Bieleń jest politologiem specjalizującym się m.in. w polityce zagranicznej Rosji i międzynarodowej roli mocarstw. Pracuje w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego.
Śródtytuły i wyróżnienia pochodzą od Redakcji.
*Wspieranie ruchów odśrodkowych w państwach wrogich było taktyką polityczną, na którą Niemcy i Austro-Węgry nie żałowały środków. Bismarck w 1869 roku wymyślił tzw. gadzinowy fundusz (Reptilienfond), czyli tajny fundusz rządu Rzeszy dla korumpowania prasy i szerzenia insynuacji o politycznych wrogach, zwanych przez niego „złośliwymi gadami” w brytyjskich koloniach. Wydaje się, że systematyczne „rewolucjonizowanie” państw od wewnątrz stało się jednym z najważniejszych wzorów polityki międzynarodowej w XX wieku, i to po każdej ze stron ideologicznych konfliktów. Zarówno Stalin (nie licząc Trockiego i jego koncepcji „eksportu rewolucji”), jak i Hitler wykorzystywali rozmaite środki dla wspierania wewnętrznych sił wywrotowych w innych państwach, bądź reżimów o proweniencji komunistycznej czy faszystowskiej).
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1301
Poniżej przedstawiamy trzecią część e-booka Robeta J. Burrrowesa pt. Analiza historyczna globalnej elity: Plądrowanie światowej gospodarki, „aż „nic nie będziesz posiadać”. Pierwszą część - Historia globalnej elity (1) - zamieściliśmy w SN Nr 6-7/24, drugą - Kim jest globalna elita i jak działa? w SN Nr 8-9/24. (red.)
G. Edward Griffin w swojej klasycznej pracy The Creature from Jekyll Island: A Second Look at the Federal Reserve , w której opisuje powstawanie, strukturę i funkcję Amerykańskiego Systemu Rezerwy Federalnej , który reguluje bankowość w Stanach Zjednoczonych, zidentyfikował afiliację siedmiu mężczyzn na tajnym spotkaniu, które odbyło się w prywatnym kurorcie JP Morgan na wyspie Jekyll u wybrzeży Gruzji w listopadzie 1910 r. Wówczas to powstawał system, który później został uchwalony jako Ustawa o Rezerwie Federalnej w 1913 r.
Siedmiu mężczyzn obecnych na tym spotkaniu reprezentowało wielkie instytucje finansowe z Wall Street, a pośrednio także Europę: to znaczy reprezentowali jedną czwartą całkowitego bogactwa całego świata.
Byli to:
Nelson W. Aldrich, republikański „bicz” w Senacie USA, przewodniczący Krajowej Komisji Walutowej i teść Johna D. Rockefellera Jr.;
Henry P. Davison, starszy partner JP Morgan Company;
Charles D. Norton, prezes I Narodowego Banku Nowego Jorku;
A. Piatt Andrew, Zastępca Sekretarza Skarbu;
Frank A. Vanderlip, prezes National City Bank of New York, reprezentujący Williama Rockefellera;
Benjamin Strong, szef Bankers Trust Company należącej do JP Morgan, a później szef Systemu; oraz
Paul M. Warburg, wspólnik w Kuhn, Loeb & Company, reprezentujący Rothschildów i Warburgów w Europie.
Ale nie oznacza to, że w tym składzie istnieje pewna „różnorodność”. Długotrwałe powiązania powstałe w wyniku ogromnych zastrzyków finansowych w istotnych momentach oznaczały, że kilka innych kluczowych banków wiele zawdzięczało bogactwu Rothschildów. Na przykład, w 1857 r. run na amerykańskie banki spowodował, że bank Peabody, Morgan and Company znalazł się w poważnych tarapatach, ponieważ cztery inne banki wypadły z rynku. Ale Bank Anglii uratował Peabody, Morgan and Company. Dlaczego? Kto zainicjował akcję ratunkową? Według Docherty’ego i Macgregora, „Rothschildowie mieli ogromną władzę w Bank of England i najbardziej prawdopodobną odpowiedzią jest to, że interweniowali, aby uratować firmę. Peabody przeszedł na emeryturę w 1864 r., a Junius Morgan odziedziczył silny bank mający silne powiązania z Rothschildem. Junius był ojcem JP Morgana.(p. Ukryta historia: tajemnicze początki pierwszej wojny światowej , s. 23. 222).
Podobna rzecz wydarzyła się, gdy Nathaniel Rothschild stał na czele komitetu Banku Anglii, który uratował Barings Bank przed nieuchronnym upadkiem w 1890 r. Ale inne duże banki „były zobowiązane lub stanowiły przykrywki dla Rothschildów…”. Podobnie jak JP Morgan, Barings i Kuhn Loeb, MM Warburg Bank zawdzięczał swoje przetrwanie i ostateczny sukces pieniądzom Rothschildów.
Powtórzmy więc: „na początku XX wieku wiele dużych banków, w tym JP Morgan i Barings, a także firmy zbrojeniowe, miały zobowiązania lub stanowiły przykrywki dla Rothschildów”. A to miało wiele zalet. JP Morgan, który był głęboko związany z Pilgrims – ekskluzywnym klubem zrzeszającym głównych biznesmenów z Wielkiej Brytanii i USA – był wyraźnie postrzegany jako uczciwy protestancki strażnik kapitalizmu, który mógł prześledzić swoje korzenie rodzinne aż do czasów przedrewolucyjnych, więc działając w interesów londyńskich Rothschildów, chronił ich amerykańskie zyski przed trucizną antysemityzmu.
Ale na tym powiązania się nie kończą. Na pozór „bywały okresy zaciekłej konkurencji między domami inwestycyjnymi i bankowymi, przedsiębiorstwami stalowymi, budowniczymi kolei i dwoma międzynarodowymi goliatami naftowymi, Rockefellerami i Rothschildami, ale na przełomie wieków przetrwałe konglomeraty zastosowały bardziej subtelne relacje, co pozwoliło uniknąć prawdziwej konkurencji”.
Dziesięć lat wcześniej baron de Rothschild przyjął zaproszenie od Johna D. Rockefellera na spotkanie w Nowym Jorku za zamkniętymi drzwiami siedziby Standard Oil na Broadwayu, gdzie szybko osiągnięto poufne porozumienie. „Bez wątpienia obaj rozumieli zalety zmowy monopolistycznej”. Pozorna rywalizacja między głównymi interesariuszami z bankowości, przemysłu i handlu od dawna stanowi wygodną fasadę, w którą chętnie wierzy większość świata. (p. Ukryta historia: tajemnicze początki pierwszej wojny światowej , s. 222–225).
Oprócz powiązań biznesowych i finansowych tego typu, istnieją oczywiście związki małżeńskie. Na przykład, według Deana Hendersona: „Warburgowie, Kuhn Loebs, Goldman Sachs, Schiffowie i Rothschildowie połączyli się w jedną wielką szczęśliwą bankową rodzinę.
Rodzina Warburgów związała się z Rothschildami w 1814 w Hamburgu, podczas gdy potęga Kuhn Loeb Jacob Schiff dzieliła kwaterę z Rothschildami w 1785.
Schiff wyemigrował do Ameryki w 1865. Połączył siły z Abrahamem Kuhnem i poślubił córkę Solomona Loeba. Loeb i Kuhn poślubili swoje siostry i dynastia Kuhn Loeb została skonsumowana.
Felix Warburg poślubił córkę Jacoba Schiffa. Dwie córki Goldmana poślubiły dwóch synów rodziny Sachs, tworząc Goldman Sachs.
W 1806 roku Nathan Rothschild poślubił najstarszą córkę Leviego Barenta Cohena, czołowego finansisty Londynu. (p. Big Oil i ich bankierzy w Zatoce Perskiej: czterech jeźdźców, osiem rodzin i ich globalna sieć wywiadowcza, narkotykowa i terrorystyczna, s. 488).
Wracając więc do podstaw amerykańskiego Systemu Rezerwy Federalnej, zdaniem Griffina:
Powód tajemnicy był prosty. Gdyby było wiadomo, że rywalizujące ze sobą frakcje społeczności bankowej połączyły się, społeczeństwo zostałoby ostrzeżone o możliwości spiskowania bankierów w sprawie ograniczenia handlu – co oczywiście dokładnie robili.
W rezultacie powstało porozumienie kartelowe mające pięć celów:
- powstrzymanie rosnącej konkurencji ze strony nowszych banków w kraju;
- uzyskanie franczyzy na tworzenie pieniędzy z niczego w celu udzielania pożyczek;
- przejęcie kontroli nad rezerwami wszystkich banków, aby te bardziej lekkomyślne nie były narażone na drenaż walut i panikę bankową;
- nakłonienie podatnika do pokrycia nieuniknionych strat kartelu; i
- przekonania Kongresu, że celem była ochrona społeczeństwa.
Zdano sobie sprawę, że bankierzy będą musieli stać się partnerami polityków, a struktura kartelu będzie musiała być bankiem centralnym.
Dane pokazują, że Fed nie osiągnął wyznaczonych celów. Stało się tak dlatego, że nigdy nie były to jego prawdziwe cele. Jako kartel bankowy, w odniesieniu do pięciu celów określonych powyżej, odniósł jednak niekwestionowany sukces.
Powtórzmy kluczową tezę Griffina: „głównym celem tego kartelu było zaangażowanie rządu federalnego jako agenta przerzucającego nieuniknione straty z właścicieli tych banków na podatników”. Potwierdzają to „masowe dowody historyczne od czasu stworzenia Systemu”.
Używając słów profesora ekonomii Antony’ego C. Suttona, który szczegółowo opisał długotrwałe powiązania między Wall Street a rodziną prezydenta USA Franklina D. Roosevelta, w tym samego Roosevelta (bankierem i spekulantem w latach 1921–1928): „Federalny System Rezerw to prawny prywatny monopol na podaż pieniądza, działający na korzyść nielicznych pod pozorem ochrony i promowania interesu publicznego”.(p. Wall Street i FDR).
I jak zauważył w 1932 roku amerykański kongresman Louis Thomas McFadden, przewodniczący Komisji ds. Bankowości i Waluty Izby Reprezentantów: „Kiedy uchwalano Ustawę o Rezerwie Federalnej, obywatele Stanów Zjednoczonych nie dostrzegali, że kraj ten miał zapewnić władzę finansową międzynarodowemu superpaństwu – superpaństwu kontrolowanemu przez międzynarodowych bankierów i międzynarodowych przemysłowców działających wspólnie, aby zniewolić świat dla własnej przyjemności”. (p.„Przemówienie republikanina Louisa T. McFaddena potępiające System Rezerwy Federalnej” ).
Co równie ważne, utworzenie Rezerwy Federalnej było tylko jednym z wielu wstępnych kroków podjętych w ciągu 25 lat przez wybraną grupę ludzi na kluczowych stanowiskach, którzy spiskowali, aby wywołać Wielką Wojnę, aby zarówno ukształtować przyszły porządek światowy, jak i czerpać ogromne zyski ze śmierci i zniszczenia. Szczegółowe relacje na temat tego, co miało miejsce, w tym kluczowych graczy, ich motywów i podżegania do wojny burskiej w Republice Południowej Afryki, omówione powyżej, w ramach tego procesu, można przeczytać w takich książkach jaka: Ukryta historia: tajemnicze pochodzenie Pierwsza wojna światowa , Anglo-amerykański establishment: od Rodos do Cliveden , Dom Rothschildów – tom 2 – Światowy bankier, 1849-1998 i Przedłużanie agonii: Jak anglo-amerykański establishment celowo przedłużył I wojnę światową o trzy i pół roku .
W „Zbrodni przeciw ludzkości: Wielki Reset 1914-1918” znajduje się także przemyślane podsumowanie oraz doskonały film na ten temat: „Spisek I wojny światowej ” .
Głównym kosztem I wojny światowej było życie 20 milionów ludzi, ale dla niektórych była ona niezwykle opłacalna.
Robert J. Burrowes
Autor jest analitykiem geopolitycznym, autorem książek i aktywistą pokojowym, stałym współpracownikiem Global Research.
Całość książki pod linkiem -
https://www.globalresearch.ca/historical-analysis-of-the-global-elite-ransacking-the-world-economy-until-youll-own-nothing/5805779
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 840
I wojna światowa, zwana „Wielką Wojną”, zakończyła się, nie osiągając przez Wielką Brytanię celu, jakim było unicestwienie Niemiec jako rywalizującego mocarstwa europejskiego. Niemcy zostały wykrwawione przez aliantów, których wsparło przystąpienie USA do wojny. Niemcy nigdy nie zostały zaatakowane, lecz kipiały gniewem.
Traktat wersalski, uciążliwy i represyjny, w dużej mierze za namową Francji, położył podwaliny pod drugą wielką wojnę 20 lat później. Kierował nią, jak zobaczymy, Bank Anglii. Tymczasem uzyskanie przez Wielką Brytanię Mandatu Palestyńskiego stworzyło podwaliny pod przyszłe państwo żydowskie.
Ale Stany Zjednoczone, po udzieleniu pomocy aliantom na froncie zachodnim, realizowały własne interesy. Republikanie ponownie przejęli władzę. Senat USA odrzucił traktat wersalski i Ligę Narodów. Prezydent Warren Harding, wybrany w 1920 roku, obiecał „powrót do normalności”.
Napędzane ogromną hojnością w pozyskiwaniu brytyjskiego złota poprzez pożyczki udzielane w czasie wojny, amerykańskie banki wywindowały giełdę do stratosfery. Życie było wspaniałe, dopóki Bank Anglii nie odciął im dostępu do złota. Bądźcie czujni – zobaczymy, jak i dlaczego to zrobili.
Po krachu w 1929 roku, wraz z nadejściem Wielkiego Kryzysu, świat zmienił się z dnia na dzień. Stany Zjednoczone porzuciły standard złota i przyjęły keynesowską politykę deficytu jako stałą politykę. Mimo to Nowy Ład próbował, ale nie zdołał przezwyciężyć kryzysu, ponieważ kredyty bankowe zwróciły się za granicę.
Korzystając z brytyjskich i amerykańskich pożyczek, Włochy i Niemcy zregenerowały się pod rządami Mussoliniego i Hitlera. W Niemczech skończył się euforia Republiki Weimarskiej. Na Pacyfiku Japonia zaczęła rozwijać skrzydła nad Azją Wschodnią.
W 1914 roku była to „Wielka Wojna”. W 1939 roku była to „Dobra Wojna”. Czy na pewno?
„Dobre czasy”
Republikański prezydent Warren Harding został wybrany w 1920 roku na następcę Woodrowa Wilsona, choć Harding sprawował urząd zaledwie dwa lata, zanim zmarł na zawał serca. Zarówno on, jak i jego następca, Calvin Coolidge z Massachusetts, byli zwolennikami przedsiębiorczości i opowiadali się za odrzuceniem kontroli Bernarda Barucha nad gospodarką USA, która została narzucona przez wojnę. W związku z tym, znacznie obniżyli podatki i dążyli do zmniejszenia długu publicznego. Do 1926 roku podatki dla milionerów zostały obniżone o dwie trzecie. Obcięto również budżet federalny, więc wpływ na dług publiczny był znikomy. [Republikanie próbowali przywrócić system rządów z drugiej połowy XIX wieku.]
Na pierwszy rzut oka „szalone lata dwudzieste” były okresem niezwykłej witalności gospodarczej, z ośmioma latami „dobrej koniunktury” po powojennej recesji. Od połowy 1921 do 1929 roku amerykański produkt narodowy brutto wzrósł z 69,9 miliarda dolarów do 99,4 miliarda dolarów, a produktywność rosła o trzy procent rocznie. Co ciekawe, inflacja praktycznie nie występowała. Znaczna część wzrostu gospodarczego była możliwa dzięki zaciąganiu przez konsumentów długów poprzez zakupy ratalne, ale nikt się tym nie przejmował. [Zadłużenie konsumpcyjne nie było jeszcze fundamentem gospodarki, jakim jest dzisiaj, a karty kredytowe są jeszcze odległą przyszłością.]
W tym czasie Rezerwa Federalna przyjęła swoją znaną już rolę udzielania pożyczek bankom, aby te mogły w zamian udzielać pożyczek, choć po wyższym oprocentowaniu, klientom biznesowym i indywidualnym. Okresy prosperity były jeszcze bardziej dotkliwe z powodu niskich stóp dyskontowych (procentowych) Fed, skutkujących polityką łatwego pieniądza.
Ustawa o Rezerwie Federalnej z 1913 roku doprowadziła do wprowadzenia jednolitej stopy procentowej dla całego kraju, ustalonej przez Bank Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku, której właścicielami były banki członkowskie z Wall Street. Polityka ta zniszczyła dotychczasową zdolność banków lokalnych i regionalnych do dostosowywania polityki kredytowej do lokalnych warunków gospodarczych. W tym czasie niepodzielnie panował Trust Pieniężny, który funkcjonuje do dziś.
Wówczas, podobnie jak obecnie, rząd federalny faworyzował niskie stopy procentowe, ponieważ pozwalały one na obniżenie odsetek od długu publicznego. Nawet przy niskich stopach, obligacje skarbowe cieszyły się popytem jako bezpieczne miejsce przechowywania majątku, w tym dla inwestorów europejskich. Ich wykorzystanie jako podstawy udzielania pożyczek bankowych w ramach rezerwy cząstkowej nawiązywało do idei Pierwszego Banku Stanów Zjednoczonych Hamiltona i przypominało dzisiejsze „luzowanie ilościowe”. [Odzwierciedlało również praktyki Banku Anglii].
Ekspansywna polityka pieniężna Rezerwy Federalnej była wspierana przez Bank Anglii, którego wyższe stopy procentowe przyciągały z powrotem złoto, które oddał Stanom Zjednoczonym podczas masowych pożyczek Wielkiej Brytanii zaciągniętych w czasie I wojny światowej. Londyn również wykupywał złoto z Indii i Niemiec, co było jedną z przyczyn niesławnej niemieckiej hiperinflacji w latach 1922-1924.
Bank Anglii i nowojorski Bank Rezerwy Federalnej (Fed) manewrowały, aby zaradzić niekorzystnym warunkom w Europie, gdzie Niemcy nie wywiązywały się ze swoich ogromnych reparacji wojennych wobec Francji i Wielkiej Brytanii, co w szczególności skłoniło Francję do wycofania się z długów wobec amerykańskich banków. Kiedy Niemcy nie wywiązali się ze swoich reparacji w 1923 roku, Francuzi i Belgowie trafili na pierwsze strony gazet, wysyłając wojska do okupacji niemieckiego Zagłębia Ruhry. Jednak po tym, jak niemiecka hiperinflacja dobiegła końca, problemy Niemiec z reparacjami zdawały się być rozwiązane dzięki amerykańskiemu Planowi Dawesa.
Plan Dawesa zakładał okrężny przepływ mniejszych płatności z Niemiec do Francji, z których pieniądze wracały do Stanów Zjednoczonych, gdzie były recyrkulowane do Europy w postaci nowych pożyczek, a następnie wracały tą samą drogą, a banki zawsze pobierały prowizje. Niejeden obserwator nazwał cały proces „absurdem”, ale przez pewien czas zdawał się on działać. Francuzi i Belgowie ewakuowali się z Zagłębia Ruhry.
Znaczna część luźnych pieniędzy, które krążyły wówczas w gospodarce USA, trafiła do spekulacji giełdowych i na rynku nieruchomości. Począwszy od 1924 roku, amerykańskie akcje i obligacje zaczęły również przyciągać duże ilości kapitału z Europy. Wśród nich byli inwestorzy francuscy i niemieccy, szukający bezpiecznej przystani, choć wielu zamożnych Niemców przeniosło już kapitał za granicę przed niemiecką hiperinflacją.
Dużo amerykańskich pieniędzy trafiło również do depozytów bankowych, co zwiększyło możliwości udzielania kredytów bankowych i umożliwiło falę pożyczek zagranicznych, a także krajowych, umożliwiając osobom fizycznym zakup akcji „na kredyt”. W rzeczywistości większość pieniędzy trafiających na giełdę została pożyczona z banków amerykańskich. [Skutki były złowieszcze.]
Jednak przy tak dużej ilości pożyczek zagranicznych dolar zaczął konkurować z funtem brytyjskim o pozycję światowej waluty rezerwowej – bitwę, którą dolar miał kiedyś wygrać – ale jeszcze nie teraz. Amerykańskie korporacje w międzyczasie ekspandowały za granicę, a Standard Oil zaczął inwestować w pola naftowe w Iraku i Arabii Saudyjskiej. [Amerykańskie pożyczki i inwestycje bankowe zaczęły również intensywnie docierać do Ameryki Środkowej i Południowej.]
Rok 1924 był najpomyślniejszym rokiem w historii nowojorskich banków. Lata dwudzieste XX wieku zaczęto nazywać drugim „Złotym Wiekiem”. Kiedy Herbert Hoover wygrał wybory prezydenckie w 1928 roku, powiedział: „My, Amerykanie, jesteśmy dziś bliżej ostatecznego triumfu nad ubóstwem niż kiedykolwiek wcześniej w historii każdego kraju”.[i] Jesienią 1929 roku giełda osiągnęła rekordowe maksima. Niektórzy jednak przeczuwali kłopoty, ponieważ insiderzy zaczęli zarabiać na „shortowaniu rynku”, czyli obstawianiu spadków.
Sekretarz Skarbu, milioner Andrew Mellon, był w centrum wydarzeń, choć jego głównym zainteresowaniem było obniżenie podatków dochodowych. Przewidując cięcia podatkowe „po stronie podaży” prezydenta Ronalda Reagana w latach 80. i podobne działania republikańskich prezydentów George'a W. Busha i Donalda Trumpa, Mellon argumentował, że niższe podatki oznaczają większy dochód rozporządzalny i większy wzrost gospodarczy. Przez pewien czas wydawało się, że miał rację. „ New York Times” , zawsze organ prasowy amerykańskiego establishmentu i nowojorskiej elity finansowej, przyklaskiwał temu wszystkiemu . Nawet po Czarnym Wtorku „ Times” zapewniał Amerykanów, że „Wielka Szóstka” banków ma wszystko pod kontrolą.
Nie chodzi o to, że nikt nie widział, co się dzieje. Nawet sam prezydent Coolidge powiedział: „Cały kraj, od rządu federalnego w dół, żył z pożyczonych pieniędzy”. [ii] Niedługo po krachu w 1929 roku jedna trzecia banków w kraju została zamknięta, a bezrobocie sięgnęło dwudziestu pięciu procent. Więcej o krachu później.
Odbudowa gospodarek włoskiej i niemieckiej
Morganowie i Rockefellerowie pozostali potęgami American Money Trust. Tymczasem Morgan Bank, pod kierownictwem Thomasa Lamonta, dyrektora generalnego Morgana, który również miał powiązania z Rockefellerami, stał się głównym pożyczkodawcą premiera Włoch Benito Mussoliniego i przez kolejną dekadę zapewniał finansowanie dla rozwoju włoskiego faszyzmu. Później, gdy Lamont został prezesem Morgan Bank, kontynuował współpracę banku z Mussolinim niemal do II wojny światowej.
Niemcy również rozpoczęły odbudowę gospodarki dzięki kredytom udzielanym przez banki amerykańskie. Pod koniec 1923 roku Wielka Brytania i Stany Zjednoczone wspólnie powołały niemieckiego bankiera Hjalmara Schachta na stanowisko nowego komisarza ds. waluty narodowej Republiki Weimarskiej.[iii]
Program Schachta opierał się na tworzeniu gigantycznych niemieckich karteli przemysłowych, które emitowałyby własne obligacje, głównie dla amerykańskich inwestorów. Umożliwiłoby to stworzenie nowej niemieckiej waluty opartej na marce niemieckiej, obecnie pod kontrolą brytyjską poprzez system standardu złota, zarządzany, jak zawsze, z Londynu. Schacht został następnie prezesem Niemieckiego Banku Centralnego. [iv]
Za kulisami Wielka Brytania, z Ameryką na pokładzie, postanowiła zachęcić Niemcy do zbrojenia się, by stworzyć bastion przeciwko Związkowi Radzieckiemu. [v] [Ten powszechnie znany fakt jest kluczem do zrozumienia ery przed II wojną światową. Tymczasem armia amerykańska, powracając do XIX-wiecznej perspektywy, z republikańskimi prezydentami i odrzuceniem traktatu wersalskiego przez Senat, opracowywała tajne plany inwazji na Kanadę, gdyby wybuchła wojna między USA a Imperium Brytyjskim.]
[W Europie], od czasu krótkotrwałej Ligi Trzech Cesarzy z XIX wieku, łączącej Niemcy, Rosję i Austro-Węgry, aksjomatem brytyjskiej polityki zagranicznej było to, aby nigdy nie pozwolić Rosji i narodom niemieckojęzycznym na utworzenie sojuszu.[vi] Taki krok naruszyłby długoletnią politykę Wielkiej Brytanii polegającą na ciągłym sprzeciwianiu się hegemonicznym siłom kontynentalnym.
„Dziel i rządź” zawsze było zasadą panującą w Wielkiej Brytanii [co dobitnie pokazała epoka napoleońska]. Zasada ta wymuszała kolejny fundamentalny aksjomat: Wielka Brytania i inne kraje europejskie znajdowały się w stanie ciągłej wojny zimnej lub gorącej, podsycanej przez hieny brytyjskiej prasy.
Między dwiema wojnami światowymi sam Związek Radziecki odbudowywał swoją machinę wojenną, wykorzystując zachodnie pieniądze uzyskane [częściowo] ze sprzedaży carskiego złota. Zubożałe Niemcy mogły jednak odbudować swoją gospodarkę jedynie zaciągając pożyczki brytyjskie i amerykańskie.
Do 1930 roku do Niemiec napłynęło 28 miliardów dolarów, z czego połowa pochodziła ze Stanów Zjednoczonych.[vii] Obejmowało to pożyczki udzielone przez Morgan & Co., należący do Rockefellera Chase National Bank, Dillon & Reed, VA Harriman i Brown Brothers, którzy udzielali pożyczek takim niemieckim firmom zbrojeniowym, jak IG Farben, huta węgla i stali Vereinigte Stahlwerke, oraz AEG, niemiecki General Electric. W ten sposób anglo-amerykańska elita finansowa celowo tworzyła grunt pod II wojnę światową, przewidując, że niemieckie wojsko uderzy na ich wyłaniającego się wroga klasowego, Związek Radziecki.
Richard C.Cook
Richard C. Cook jest emerytowanym analitykiem federalnym USA z bogatym doświadczeniem w różnych agencjach rządowych, w tym w Komisji Służby Cywilnej USA, FDA, Białym Domu Cartera, NASA i Ministerstwie Skarbu USA. /…/
[Więcej szczegółów na temat dozbrajania Niemiec zostanie przedstawionych w kolejnej części. Na razie możemy obserwować, jak przebiegał nadrzędny brytyjski plan unicestwienia Niemiec. Podążał on śladami upadku Francji i Napoleona półtora wieku wcześniej.]
Przypisy
[i] Nomi Prins, Wszyscy bankierzy prezydenta, s. 88.
[ii] Tamże, s. 79.
[iii] Tamże , s. 161.
[iv] Tamże , s. 170.
[v] Machinacje te były ukrywane przed Francją, która obawiała się odrodzenia się niemieckiej potęgi militarnej.
[vi] Polityka ta trwa do dziś. Wielka Brytania jest największym zwolennikiem wojny zastępczej USA/NATO przeciwko Rosji na Ukrainie. Głównym celem tej wojny jest uniemożliwienie zaopatrywania niemieckiego przemysłu w rosyjski gaz i ropę.
[vii] Prins, s. 166.
Od Redakcji: Jest to fragment książki autora Nasz kraj, dawniej i dziś ( Clarity Press.). Kolejny opublikujemy w następnym numerze SN.
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 638
Roosevelt i Nowy Ład
Amerykański sektor bankowy upadł tak bardzo, że w lutym 1933 r., po tym, jak Franklin D. Roosevelt został wybrany na prezydenta zamiast urzędującego Herberta Hoovera w 1932 r. i tuż przed jego inauguracją w marcu, system bankowy całkowicie się załamał. Stało się to z powodu runów na banki dokonywanych przez deponentów, którzy próbowali wycofać swoje oszczędności w złocie.
„W tygodniu kończącym się 1 marca z banków Rezerwy Federalnej wycofano ponad 200 milionów dolarów w złocie, a w ciągu kilku następnych dni wycofano kolejne 200 milionów dolarów, co obniżyło rezerwy złota niemal do prawnego minimum”. [i]
Z powodu napływu klientów wycofujących pieniądze z banków, banki po prostu zamknęły się. Nazywano to „dniem wolnym od pracy”.
4 marca 1933 r. Roosevelt został zaprzysiężony. Sześć dni później, na mocy dekretu, wycofał USA ze standardu złota. Teraz nikt, poza bankiem Rezerwy Federalnej, nie mógł nawet posiadać złota ani certyfikatów złota, z wyjątkiem kwoty do 100 USD na cele artystyczne lub kolekcjonerskie.[ii]
Ci, którzy twierdzą, że USA nigdy nie uchyliły się od spłaty długu, mylą się, ponieważ w 1933 r. i ponownie w 1971 r. USA zawiesiły wymienialność na złoto aktywów gotówkowych posiadanych przez deponentów w USA i za granicą. Wierzyciele mogli otrzymywać płatności w formie papierowej lub przelewów kredytowych, ale nie w twardej walucie.
Eliminacja waluty opartej na złocie była kolejnym krokiem w pozbawianiu społeczeństwa amerykańskiego siły nabywczej niezależnej od pożyczek z systemu bankowego. Następnie Rezerwa Federalna wpompowała 200 milionów dolarów w samodzielnie wygenerowanym kredycie do systemu poprzez nowe pożyczki dla banków, a run na bank został zatrzymany.
Roosevelt powiedział społeczeństwu w swoim pierwszym „Fireside Chat”:
„…istnieje element w reorganizacji naszego systemu finansowego ważniejszy niż waluta, ważniejszy niż złoto, a mianowicie pewność siebie naszego ludu. Pewność siebie i odwaga są podstawą sukcesu w realizacji naszego planu. Wy, ludzie, musicie mieć wiarę; nie możecie dać się zastraszyć plotkom i domysłom”. [iii]
W swojej kampanii prezydenckiej w 1932 roku Roosevelt:
„…zidentyfikował osoby odpowiedzialne za obecny ponury stan rzeczy: 'Handlarze uciekli ze swoich wysokich miejsc w świątyni naszej cywilizacji. Teraz możemy przywrócić świątynię do starożytnych prawd. Miarą przywrócenia jest stopień, w jakim stosujemy wartości społeczne szlachetniejsze niż zwykły zysk pieniężny.' Wezwał do „ścisłego nadzoru nad wszystkimi bankami, kredytami i inwestycjami oraz zakończenia spekulacji pieniędzmi innych ludzi”.[iv]
Nieważne, że Roosevelt należał do tej samej klasy społecznej i miał długotrwałe relacje biznesowe, osobiste i społeczne z wieloma winnymi bankierami. Zaatakował Wielki Kryzys stosując całą gamę rozwiązań, wiele z nich było dość skutecznych, ale inne mniej. Na przykład, Agriculture Adjustment Administration (Administracja Dostosowań Rolnych) była krytykowana za wspieranie cen produktów rolnych poprzez nakazywanie niszczenia upraw i zwierząt gospodarskich w czasie, gdy ludność wiejska cierpiała na niedobór żywności. Wielu rolników, w tym czarni dzierżawcy z Południa, zostało zmuszonych do zamknięcia działalności.
Ale chodziło po części o to, by po prostu wydać pieniądze, które rząd zebrał poprzez pożyczanie. Polityka Roosevelta była pod wpływem nowego guru finansów, brytyjskiego ekonomisty Johna Maynarda Keynesa, który twierdził, że deficyt budżetowy i wysokie podatki dochodowe uwolnią bogactwo narodu, zwiększą zatrudnienie i wygenerują wystarczający wzrost gospodarczy, by pokryć koszty finansowania rządu aktywistycznego.
To nie było zupełnie nowe. Stany Zjednoczone zrobiły coś podobnego podczas wojny secesyjnej i I wojny światowej. Nowością było wprowadzenie gospodarki kraju w stan wojenny, gdy nie toczyła się wojna. Oczywiście, miało to wpływ na ceny. O ile Wielki Kryzys miał charakter deflacyjny, wyjście z niego generowało inflację. Tak więc wyścig między inflacją cen a wzrostem gospodarczym trwał, i trwa do dziś, wymuszając, aby wzrost gospodarczy utrzymał się. Jeśli wzrost osłabł nawet na dwa kwartały, nazywano to „recesją”.
[Ale zwracając się ku keynesowskiemu finansowaniu deficytu, Roosevelt stracił szansę na potwierdzenie niezależności finansowej rządu, tak jak zrobił to Lincoln z greenbackami (banknoty dolarowe o zielonym rewersie niezabezpieczone złotem – przyp. red. SN). To prawda, że rząd uwolnił się od zależności od banków, odrzucając standard złota, ale pozwolił bogatym oligarchom bankowym wrócić do gry, zaciągając u nich ogromne pożyczki poprzez sprzedaż obligacji skarbowych.]
Tymczasem „cykl koniunkturalny” trwał nadal i w historii Stanów Zjednoczonych wahał się między ekspansją a paniką. Rezerwa Federalna została utworzona, aby powstrzymać te paniki. Jednak w 1932 r., ustalając stopy procentowe wyżej, niż powinna w okresie deflacyjnym, Rezerwa Federalna całkowicie zawiodła. Depresja się pogłębiła.
Ale prezydent Roosevelt nie polegał wyłącznie na Rezerwie Federalnej lub społeczności biznesowej. Jego odpowiedź na Wielki Kryzys charakteryzowała się również działaniem rządu federalnego opartym na kilku wartościowych zasadach. Jedną z nich było utworzenie rządowych agencji pożyczkowych, takich jak Reconstruction Finance Corporation (Korporacja Finansowania Odbudowy), która uznała koncepcję kredytu za usługę publiczną.
Utworzenie Federal Deposit Insurance Corporation (Federalnej Korporacji Ubezpieczeń Depozytów) uznało odpowiedzialność rządu za ochronę oszczędności społeczeństwa; istotne było również zabezpieczenie banków członkowskich przed bankructwem. Utworzenie Civilian Conservation Corps (Korpus Ochrony Cywilnej) i Works Progress Administration (Administracja Postępu Robót Publicznych) sprawiło, iż rząd stał się pracodawcą ostatniej szansy w rolach bardziej konstruktywnych niż pobór do wojska młodych mężczyzn bez środków do życia. Dopiero II wojna światowa spowodowała pobór do wojska i stworzenie gospodarki pełnego zatrudnienia.
Poprzez ubezpieczenie społeczne i emerytury dla służby cywilnej rząd przyjął rolę banku oszczędnościowego, tworząc fundusze powiernicze w sposób, który zapowiadały wcześniejsze eksperymenty z oszczędnościami pocztowymi. Następnie finansowanie federalne zaczęło wspierać rozwój infrastruktury, która wcześniej była przekazywana głównie rządom stanowym i lokalnym. Rozpoczęto nowe projekty, takie jak rozbudowa sieci autostrad w USA, która później stała się systemem autostrad międzystanowych, oraz projekty infrastrukturalne, takie jak Tennessee Valley Authority czy Zapora Hoovera.
Te rządowe programy zakładały wydatki publiczne na rzecz dobra publicznego. Władze stanowe i lokalne robiły to od dziesięcioleci, ale teraz robiono to na szczeblu federalnym. To właśnie w tym Roosevelt różnił się od swoich republikańskich poprzedników, co naraziło go na oskarżenia o bycie socjalistą, a nawet komunistą.
Oczywiście, prywatne firmy również służą społeczeństwu, produkując dobra i świadcząc usługi, ale generują również zysk, który trafia do menedżerów, którzy kierują przedsiębiorstwem, właścicieli, którzy ryzykują swój kapitał, oraz banków, które udzielają pożyczek. Jednak wskutek działalności bankowości sektora prywatnego, znaczna część gospodarki mniej dbała o produkcję wartościowych dóbr i usług, dając priorytet tylko zarabianiu pieniędzy .
Innowacje administracji Roosevelta oczywiście wymagały finansowania. Niezależnie od tego, co rząd robi, na jakimkolwiek szczeblu, pojawia się pytanie: skąd będą pochodzić pieniądze? Częstą odpowiedzią jest: podatki lub kredyt. Wraz z Nowym Ładem podatki znów wzrosły, osiągając stawkę marginalną dla wysokich dochodów wynoszącą 90 procent. A zadłużenie było ogromne.
New Deal Roosevelta został osiągnięty dzięki uległemu Kongresowi, który był zdecydowany, by odzyskać przynajmniej część konstytucyjnej władzy nad kreacją pieniądza poprzez przejęcie kontroli nad kredytem nadzorując podatki i pożyczki. Jednak administracja Roosevelta nigdy nie posunęła się tak daleko, aby pozwolić rządowi samodzielnie tworzyć pieniądz narodowy, tak jak zrobił to rząd Lincolna z greenbackami. Kongres zatwierdził teraz takie wydatki, ale Roosevelt z tego uprawnienia nie skorzysał.
Obecnie „drukowanie pieniędzy” jest postrzegane jako jedna z najgorszych rzeczy, jakie może zrobić rząd, jako praktyka inflacyjna, która prowadzi do katastrofalnych wręcz skutków. Ale to błędne określenie. W rzeczywistości obecnie rząd USA tak naprawdę nie „drukuje pieniędzy”, lecz nadal zaciąga pożyczki od prywatnego banku centralnego, który wykorzystuje kredyt rządowy jako rezerwy.
Greenbacki wciąż pozostają jedyną prawdziwą opcją drukowania pieniędzy, z której kiedykolwiek skorzystał rząd federalny. Ale znowu, jak kiedyś pytali Henry Ford i Thomas Edison w odniesieniu do projektu Muscle Shoals z lat 20. XX wieku: dlaczego rząd nie miałby tworzyć własnej waluty zamiast pożyczać od banków, które tworzyły własne pieniądze „z powietrza”? Jak to zrobić, odpowiedział kongresmen Dennis Kucinich w proponowanej w 2011 r. ustawie NEED Act. [v] To pytanie powinno zostać zadane ponownie dzisiaj — wraz z pytaniem: dlaczego tego nie robi się i kto/co temu zapobiega?
Rola amerykańskich banków i inwestorów w niemieckim ożywieniu gospodarczym
Nikt nie potrafi powiedzieć, kiedy Wielki Kryzys się skończył, ponieważ bezrobocie zarówno w USA, jak i w Wielkiej Brytanii utrzymywało się na poziomie powyżej dziesięciu procent do końca lat 30. XX wieku. Oczywiste jest, że programy New Deal Roosevelta pomogły w ożywieniu gospodarczym, że zasada kredytu jako dobra publicznego została potwierdzona, a Social Security zaczęło zapewniać „sieć bezpieczeństwa socjalnego” dla starszych mężczyzn i kobiet.
Jest również oczywiste, że reformując system bankowy, rząd Roosevelta uratował go. Chociaż depozyty bankowe nie mogły być już wymienialne na złoto, żółty metal był nadal używany do rozliczania międzynarodowych przelewów bankowych, a banki amerykańskie skorzystały na tym, że były uważane za bezpieczne przystanie przez zagranicznych inwestorów zaniepokojonych rosnącym zagrożeniem wznowienia wojny w Europie.
To, co nastąpiło później, zostało nazwane „lawiną złota”. Podobnie jak w przypadku I wojny światowej, tak i II wojna światowa była „pieniędzmi w banku” dla USA. Złoto, które przepłynęło przez Atlantyk do Europy, gdy Bank Anglii wywołał Wielki Kryzys, ponownie skierowało się na zachód.
Amerykańskie banki i inwestorzy nadal zarabiali ogromne pieniądze, finansując niemieckie zbrojenia. Oprócz pożyczek od Morgana i Chase'a — obu banków kontrolowanych przez Rockefellera — Niemcy czerpały zyski z wlewów gotówki i umów partnerskich z IBM, General Motors, Ford Motor Company, Du Pont i Standard Oil. Według raportu badawczego Ford Motor Company z 2001 r., na początku II wojny światowej 250 amerykańskich firm posiadało niemieckie aktywa warte ponad 450 milionów dolarów. Wśród tych firm były Standard Oil, Woolworth, IT&T, Singer, International Harvester, Eastman Kodak, Gillette, Coca-Cola, Kraft, Westinghouse, United Fruit, Ford i GM.
Nadal istnieją ludzie, którzy wychwalają nazistowski „cud gospodarczy” w wyprowadzeniu Niemiec z Wielkiego Kryzysu i zapewnieniu pełnego zatrudnienia. Ale jeśli spojrzysz na amerykańskie pożyczki i inwestycje przemysłowe, zyskasz jaśniejszy obraz tego, skąd wziął się ten „cud”.
Rola niemieckiego banku centralnego
Ale największy impuls dla niemieckiej gospodarki pochodził z pożyczania pieniędzy przez niemiecki bank centralny pod zastaw aktywów, które zostały przejęte z powodu Wielkiego Kryzysu, a następnie pożyczania ich na niskie stopy rządowi niemieckiemu, który z kolei finansował przedsięwzięcia gospodarcze, w szczególności infrastrukturę i uzbrojenie. Niemcy de facto odeszły od standardu złota i obniżyły podstawową stopę pożyczkową z 8 do 2,31 procent. Obniżanie stóp procentowych zawsze poprawia aktywność gospodarczą.
Niemcy również ustaliły ceny konsumpcyjne i pozostawiły płace na stosunkowo niskim poziomie. Pozwoliło to na przekierowanie pieniędzy do przemysłu zbrojeniowego. W latach 1933–1936 PKB Niemiec wzrastał o 9,5 procent rocznie. Połowa wydatków rządowych szła na wojsko, [vi] ale Niemcy wyszły z kryzysu.
W przeciwieństwie do Niemiec, gdy w 1939 r. wybuchła II wojna światowa, liczba bezrobotnych Amerykanów była nadal wysoka i wynosiła osiem milionów. Ogromna ilość niewykorzystanych mocy produkcyjnych była również dostępna. Udzielanie pożyczek bankowych za granicą było nadal ułatwione dzięki przywróceniu amerykańskich oszczędności bankowych. Ale tym, co ostatecznie wyciągnęło USA z kryzysu, było udzielanie pożyczek Wielkiej Brytanii i Francji w ramach programu Lend-Lease prezydenta Roosevelta, co umożliwiło wzrost pełnego zatrudnienia w tym kraju, jednocześnie pozwalając Wielkiej Brytanii i Francji walczyć w II wojnie światowej na kredyt.
[Ukryto dostawy US Lend-Lease do Związku Radzieckiego. Celem było umożliwienie Sowietom ukrycia przygotowań do wojny, aby byli gotowi, gdy Wielka Brytania zmanipuluje Niemcy, aby zaatakowały Związek Radziecki w 1941 r. Plan zakładał, że Niemcy i Sowieci wyniszczą się nawzajem, a Wielka Brytania będzie wówczas górą. Plan został zniweczony przez skalę zwycięstwa Sowietów na froncie wschodnim.
To był początek późniejszej zimnej wojny ze Związkiem Radzieckim, w wyniku której Rosja stała się celem działań angielsko-amerykańskich.]
Zbliża się katastrofa
Tymczasem Brytania grała w te same imperialne gry co zawsze. Podstawową grą, cokolwiek się stanie, jest poszukiwanie najsilniejszej potęgi kontynentalnej i jej obalenie. W 1914 roku były to Niemcy. W latach 20. i 30. XX wieku potęga ta przesunęła się na wschód, do Związku Radzieckiego. Aby powstrzymać komunizm, Brytania wraz ze Stanami Zjednoczonymi, zainwestowała w niemieckiego nowicjusza o nazwisku Adolf Hitler. Ale Hitler wkrótce miał stać się wrogiem, a Sowieci sojusznikami.
Jak już wcześniej powiedziałem, to była kolejna stara gra: „Ty i on będziemy walczyć”. Ty i on teraz jesteście Hitlerem i Stalinem.
Ale usłużni Amerykanie, którzy próbowali „izolacjonizmu”, odrzucając Traktat Wersalski i Ligę Narodów, byli coraz bardziej prawdziwą potęgą przemysłową stojącą za brytyjskim tronem. USA wkrótce miały stać się egzekutorem i w wielu aspektach głównym beneficjentem hegemonii anglo-amerykańskiej. Bądźcie czujni. „Dobra Wojna” ma się zacząć.
Richard C. Cook
Richard C. Cook jest emerytowanym amerykańskim analitykiem federalnym z bogatym doświadczeniem w różnych agencjach rządowych.
Przypisy
[i] Studenski i Krooss, s. 23 381
.
[ii] To odrzucenie standardu złota przez Roosevelta wydaje się być bezpośrednim powodem próby przekonania przez spiskowców z Wall Street słynnego generała dywizji piechoty morskiej Smedleya Butlera do przeprowadzenia zamachu stanu przeciwko Rooseveltowi w 1934 r.Butler, najbardziej odznaczony oficer wojskowy tamtych czasów, zgłosił spisek komisji kongresowej, która, działając zgodnie z radą Roosevelta, nie podjęła żadnych działań przeciwko spiskowcom. Wśród wymienionych spiskowców był bankier Prescott Bush, późniejszy senator USA i ojciec przyszłego prezydenta George'a H.W. Busha oraz dziadek prezydenta George'a W. Busha. Innym był Thomas Lamont, szef i przyszły prezes JP Morgan & Co., również powiązany z Rockefellerem. Podczas II wojny światowej Lamont był sekretarzem armii i odegrał kluczową rolę w utworzeniu CIA po wojnie.
To głównie banki Morgana stały za planowanym zamachem stanu Butlera. Natomiast Rockefellerowie postanowili poprzeć New Deal Roosevelta, stając się tym samym główną potęgą bankową USA. Rodzina Morganów ostatecznie sprzedała się Rockefellerom i zniknęła z kart historii.
[iii] Tamże, s. 384
[iv] Stone i Kuznick, s. 46
[v] Ustawa NEED Kucinicha omówiona jest w dodatku do tej książki
[vi] Preparata, , s. 222
Za: https://www.globalresearch.ca/roaring-twenties-depression-part-iii/5892568
Od Redakcji: Jest to trzeci (ostatni) fragment książki Richarda C. Cooka Nasz kraj, dawniej i dziś (Clarity Press). Część pierwszą -Szaleńcze lata 20. i kryzys (1) - opublikowaliśmy w SN 10/25, część drugą - Szaleńcze lata dwudzieste i Wielki Kryzys (2) w SN 11/25.

