Ochrona środowiska
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1780
Minęło ponad osiem lat od wypadku w elektrowni jądrowej Fukushima Daiichi, wywołanego przez silne trzęsienie ziemi we wschodniej Japonii 11 marca 2011 roku, oraz serię zdarzeń, które po nim wystąpiły.
Wyzwania w miejscu katastrofy
Usuwanie zużytego paliwa z basenu bloku 3 rozpoczęto ostatecznie w kwietniu 2019 roku. Start eksploatacji bloku 1 i bloku 2 planowane jest na „około 2023 rok”. Usuwanie gruzu z basenu bloku 1 zakończono w lutym 2019 roku. W przypadku bloku 2 prace nie zostały jeszcze rozpoczęte z powodu zmiany koncepcji usuwania zużytego paliwa. Metoda usuwania resztek paliwa miała zostać opracowana do 2019 roku. Jednak od połowy roku nie wydano w tej sprawie żadnych wiążących decyzji. Usuwanie resztek z pierwszego bloku miało się rozpocząć w 2021 roku, jednak w tym momencie nie wydaje się to prawdopodobne.
Oczyszczanie wód
W dalszym ciągu do bloków 1–3 elektrowni wtryskuje się duże ilości wody w celu schłodzenia resztek znajdującego się w nich paliwa. Silnie zanieczyszczona woda wypływa szczelinami do piwnic, gdzie miesza się z wodą przedostającą się tam z podziemnej rzeki. Uruchomienie dedykowanego systemu obejściowego i pompowanie wód podziemnych zmniejszyło napływ wody z ok. 400 m3/dobę do ok. 170 m3/dobę. Woda jest częściowo oczyszczana i magazynowana w zbiornikach o pojemności 1000m3. Co sześć dni konieczny jest więc nowy zbiornik.
Całkowita pojemność zbiorników magazynujących wodę została zwiększona do ponad 1,1 mln m3, a do końca 2020 roku wzrośnie dalej do 1,4 mln m3. Możliwość zrzutu wód do oceanu jest nieustannie szeroko kwestionowana, zwłaszcza w świetle informacji, iż znaczna część wód nie spełnia norm bezpieczeństwa.
Zdrowie pracowników
W lutym 2019 roku w pracach likwidacyjnych na miejscu brało udział niemal 7 300 pracowników, z których 87% było podwykonawcami TEPCO. Dochodzenie przeprowadzone przez japońskie Ministerstwo Zdrowia wykazało, że ponad połowa z 290 zaangażowanych firm naruszała przepisy prawa pracy. W 2018 roku u dwóch kolejnych pracowników zdiagnozowano chorobę popromienną, tym samym liczba zachorowań związanych z pracą w Fukushimie wzrosła do sześciu.
Wyzwania poza miejscem katastrofy
Wśród głównych problemów niezwiązanych bezpośrednio z samym miejscem zdarzenia, wymienić należy przyszłość dziesiątek tysięcy ewakuowanych osób, skutki zdrowotne katastrofy, usuwanie odpadów i związane z tym koszty.
Osoby ewakuowane
Według stanu na kwiecień 2019 roku, niemal 40 000 mieszkańców prefektury Fukushima – nie licząc osób, które same zdecydowały się opuścić region, jest nadal oficjalnie uznawanych za ewakuowane, z czego ok. 7 200 mieszka na terenie prefektury. Zdaniem władz lokalnych, liczba ewakuowanych w maju 2012 roku sięgała niemal 165 000 osób. Rząd zniósł ograniczenia wobec dotkniętych kryzysem gmin. Niemniej jednak, według ostatniego badania przeprowadzonego przez Agencję Odbudowy, tylko 5% dawnych mieszkańców wróciło do miasta Namie, a połowa zdecydowała się nie wracać; pozostali nie podjęli jeszcze ostatecznej decyzji. Pogarszają się warunki zapewniane osobom, które dobrowolnie poddały się ewakuacji (osoby, które dobrowolnie poddały się ewakuacji to te, które mieszkały poza terenami ewakuowanymi i samodzielnie podjęły decyzję o opuszczeniu miejsca zamieszkania).
W marcu 2017 roku władze prefektury Fukushima przestały zapewniać bezpłatne mieszkania, natomiast od marca 2019 roku gospodarstwa domowe o niskich dochodach nie mogą już korzystać z pomocy w wynajmie lokali. Po wycofaniu oferty bezpłatnych mieszkań, osoby wcześniej z niej korzystające nie są już uznawane za dobrowolnych ewakuowanych i znikają ze statystyk. Specjalni sprawozdawcy Komisji Praw Człowieka ONZ wielokrotnie wyrażali obawy dotyczące japońskiej polityki w zakresie ewakuacji i naruszeń praw człowieka w odniesieniu do rodzin i pracowników.
Problemy zdrowotne
Jak podają oficjalne źródła, do kwietnia 2019 roku u 212 osób zdiagnozowano lub podejrzewano nowotwór złośliwy, a 169 osób przeszło operację. Związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy narażeniem na promieniowanie w Fukushimie a zachorowaniami nie został ostatecznie potwierdzony; pojawiły się równocześnie wątpliwości dotyczące samej procedury badania oraz przetwarzania informacji.
Skażenie żywności
Jak wynika z oficjalnych danych statystycznych, w 300 000 próbek artykułów spożywczych pobranych w 2018 roku zidentyfikowano 313 przekroczeń limitów określonych prawem (co stanowi istotny wzrost w stosunku do 200 przekroczeń wykrytych w 2017 roku). Począwszy od kwietnia 2019 roku, w 23 krajach po wydarzeniach z 11 kwietnia 2011 roku, nadal obowiązują ograniczenia przywozowe.
Dekontaminacja
Działania dekontaminacyjne w obszarze skażenia zakończyły się w marcu 2018 roku i wygenerowały 16,5 mln m3 skażonej gleby. Poza prefekturą Fukushima, skażona ziemia jest składowana w ponad 28 000 miejsc (333 000 m3). Do kwietnia 2019 roku, tylko ok. 20% tej ziemi zostało przeniesionych do specjalnych magazynów.
Raport o stanie likwidacji – rosnące koszty
Coraz większa liczba obiektów jądrowych albo zbliża się do ustalonego wcześniej terminu zakończenia eksploatacji, albo zostaje zamknięta z powodu pogarszających się warunków ekonomicznych. Z tego też względu wyzwania związane z likwidacją reaktorów wysuwają się na pierwszy plan.
• W 2019 roku, na całym świecie 162 z 181 wyłączonych reaktorów (o osiem więcej niż w roku 2018) oczekuje na likwidację lub znajduje się na różnych etapach procesu wycofywania z eksploatacji.
• Zaledwie 19 jednostek zostało całkowicie zlikwidowanych: 13 w USA, 5 w Niemczech, 1 w Japonii. Jedynie w przypadku 10 z nich tereny lokalizacji jednostki odzyskały dawny charakter. Od 2018 roku nie odnotowano w tym zakresie żadnych zmian.
Studia przypadku:
– we Francji likwidacja małego reaktora Brennilis o mocy 80 MW zostanie jeszcze bardziej opóźniona, a jej zakończenie nastąpi najwcześniej w 2038 roku;
– w Niemczech usunięto paliwo z Neckarwestheim-1 i Philippsburg-1;
– we Włoszech szacunkowe koszty likwidacji czterech reaktorów wzrosły od 2004 roku prawie dwukrotnie, sięgając 8,1 mld USD;
– na Litwie szacunkowe koszty likwidacji dwóch radzieckich reaktorów typu czarnobylskiego wzrosły o dwie trzecie w ciągu pięciu lat – do 3,7 mld USD. Jeśli uwzględnić zagospodarowanie odpadów i ich utylizację, koszty tych działań wzrastają do 6,8 mld USD i pojawia się luka w finansowaniu na poziomie 4,7 mld USD;
– w Hiszpanii szacunkowe koszty likwidacji pierwszego bloku o mocy 240 MW, który miał zostać zamknięty w 2006 roku, podwoiły się od tego czasu do kwoty 292 mln USD;
– w Stanach Zjednoczonych rozpowszechnia się sprzedaż zamkniętych reaktorów i następuje przekazywanie funduszy przeznaczonych na ich likwidację prywatnym firmom zajmującym się gospodarką odpadami: z dziesięciu likwidowanych bloków, sześć sprzedano komercyjnym firmom likwidacyjnym. Praktyka ta budzi oczywiste wątpliwości, co do odpowiedzialności w przypadku wyczerpania się dostępnych funduszy.
Od Redakcji: Jest to fragment raportu o stanie światowego przemysłu jądrowego w 2019 roku (Raport The World Nuclear Industry Status Report – WNISR) przetłumaczonego i udostępnionego przez Fundację im. Heinricha Bölla i Instytut na rzecz Ekorozwoju.
Więcej - https://pl.boell.org/pl/2020/03/23/discussing-future-nuclear-industry-
https://www.pine.org.pl/raport-o-stanie-swiatowego-przemyslu-jadrowego-2019/
https://www.pine.org.pl/wp-content/uploads/2020/03/RaportEJ2019.pdfpoland,
- Autor: red.
- Odsłon: 5700
- Autor: ANNA LESZKOWSKA
- Odsłon: 3522
45 mld zł – tyle w latach 2013 – 2020 zyska Polska z handlu emisjami według szacunków Koalicji Klimatycznej. Dyrektywa unijna ETS 2003/87/EC zaleca wykorzystanie 50% tych środków na ochronę klimatu. Przedstawiciele Koalicji Klimatycznej apelują do rządu o przeznaczenie tych środków na działania, które pomogą obywatelom poprawić efektywność energetyczną w ich domach i w ten sposób obniżyć rachunki za energię, a także przyczynią się do stworzenia tysięcy nowych miejsc pracy.
Zgodnie z szacunkami Koalicji Klimatycznej, w ramach aukcji uprawnień do emisji gazów cieplarnianych przewidzianych w systemie Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (EU ETS), w latach 2013-2020 Polska otrzyma około 45 mld zł (przy założeniu, że jedna tona emisji będzie miała wartość 12 euro, przy średnim kursie euro 4,2 zł, a Polska uzyska derogację w wysokości, o którą wnioskuje). Według artykułu 10 Dyrektywy ETS 2003/87/EC, minimum 50% zysków z praw do emisji gazów cieplarnianych powinno być przeznaczonych na przedsięwzięcia przyczyniające się do ochrony klimatu.
– Zwracamy się do rządu, aby przyjął rozwiązanie, dzięki któremu zmniejszą się koszty energii dla setek tysięcy rodzin. W ten sposób wypełnimy unijne zalecenia z największą korzyścią dla społeczeństwa, a jednocześnie będziemy chronić klimat. Proponowany przez Koalicję Klimatyczną program poprawy efektywności budynków mieszkalnych może przełożyć się nie tylko na znaczące oszczędności na energii, ale także na powstanie nawet większej ilości miejsc pracy niż obecnie istnieje w górnictwie. Towarzyszyć temu może również rozwój wielu krajowych, małych i średnich przedsiębiorstw – mówi dr hab. Zbigniew M. Karaczun, profesor SGGW i ekspert Koalicji Klimatycznej.
Koalicja Klimatyczna proponuje przeznaczyć zyski ze sprzedaży uprawnień na realizację projektów termomodernizacji istniejących budynków indywidualnych do standardów budynków prawie zero-energetycznych (tzw. projekty głębokiej termomodernizacji) oraz głęboką poprawę efektywności energetycznej budynków publicznych. Jednocześnie Koalicja postuluje, aby rozpocząć przygotowania do wdrożenia zapisów odnowionej dyrektywy 2010/31/UE o charakterystyce energetycznej budynków, która zakłada, że od 31 grudnia 2020 roku wszystkie nowe budynki, w tym indywidualne, powinny spełniać kryterium budynku prawie zero-energetycznego.
Szeroki program termomodernizacji budynków i wsparcia budownictwa o niskim zapotrzebowaniu na energię, w tym pasywnego, niesie za sobą szereg wymiernych korzyści dla polskiej gospodarki, takich jak:
- zwiększenie zatrudnienia – szacuje się, że zostanie stworzonych od 98 tys. do 197 tys. miejsc pracy,
- szybki rozwój produkcji urządzeń oraz materiałów do termomodernizacji i zarządzania energią,
- poprawę bezpieczeństwa energetycznego – zmniejszenie importu gazu i innych nieodnawialnych surowców energetycznych,
- ułatwienie zamknięcia luki w bilansie energetycznym państwa, związanej z włączeniami przestarzałych bloków w elektrowniach węglowych w latach 2013-2020.
Program termomodernizacji to wymierne korzyści dla indywidualnych gospodarstw domowych. Tak stało się m.in. w Czechach, które rozpoczęły wdrażanie takiego programu w 2009 roku.
Na podstawie czeskiego programu można wnioskować, że termomodernizacja przyniesie również wymierne korzyści dla gospodarstw domowych.
– Czeski program termomodernizacyjny „Green lights to savings” został utworzony z myślą o indywidualnych budynkach mieszkalnych – istniejących i nowobudowanych. Z bezpośrednich dotacji na poziomie 65% kosztów inwestycji, jak również z dofinansowania przygotowania dokumentacji technicznej (audytów energetycznych) skorzystało już ponad 50 tys. gospodarstw domowych. Wśród licznych korzyści dla gospodarstw indywidualnych są takie korzyści, jak zmniejszenie zapotrzebowania na energię i surowce energetyczne, poprawa kondycji budżetów domowych, a także wzrost wartości nieruchomości. – mówi Aleksandra Arcipowska, ekspert Koalicji Klimatycznej. Efekt ekonomiczny i gospodarczy realizacji programu czeskiego przerósł oczekiwana decydentów i dlatego ma być kontynuowany ze środków z aukcji EU ETS. Każde zainwestowane euro przyniosło 2,5 euro zwrotu, a jednocześnie w ciągu 2 lat powstało 19 tys. nowych, lokalnych miejsc pracy.
Wykorzystanie połowy zysków z praw do emisji CO2 na ochronę klimatu, właśnie w obszarze poprawy charakterystyki energetycznej budynków, przyczyni się do poprawy bezpieczeństwa energetycznego zarówno indywidualnych użytkowników energii, jak i całego kraju. W opinii Koalicji Klimatycznej będzie to także pierwszy krok do budowy w naszym kraju innowacyjnej, nowoczesnej energetyki XXI wieku opartej na efektywnym wykorzystaniu energii wytwarzanej w sposób rozproszony, przede wszystkim w oparciu o lokalne, odnawialne zasoby.
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 862
Ostatnie sto lat spowodowało gwałtowny rozwój ilościowy i jakościowy ludzkości. Jeśli w 1927 r. ludność Ziemi liczyła 2 miliardy, to w listopadzie 2022 r. już ponad 8 miliardów – czyli po prawie 100 latach jest nas cztery razy więcej.
W tym samym okresie ludzkość przeszła drogę od gospodarek narodowych do korporacji transnarodowych i upowszechnienia się globalizacji z dostawami towarów w trybie on time. Dotyczy to nie tylko środków produkcji czy sprzedaży hurtowej, ale również handlu detalicznego. Upowszechnienie się komputerów i technologii informacyjno-komunikacyjnych nie tylko zrewolucjonizowało rynki pracy, tworząc nowe możliwości, w tym outsourcing usług, ale również wpłynęło na handel, którego znaczna część jest realizowana przez Internet, bez wychodzenia z domu.
Komunikacja z najdalszymi zakątkami świata w trybie rzeczywistym pomaga nie tylko w wymianie idei i działalności gospodarczej, ale przyczynia się do powstawania nowych form rozrywki i kontaktów międzyludzkich. Rozwój medycyny przyczynił się do znaczącego wydłużenia się życia ludzkiego, a mechanizacja i intensyfikacja rolnictwa spowodowała, że żywność stała się relatywnie tania i powszechnie dostępna. Zmiany w transporcie najłatwiej jest zauważyć patrząc na wzrost turystyki lotniczej, ale taka sama rewolucja dotyczy transportu towarów. Konsumujemy coraz więcej nie tylko ze względu na przyrost liczby ludności, ale również per capita. We wszystkich aspektach życia widać zmiany, które należy określić jako wielkie przyspieszenie.
Granice planetarne
Wszystko ma swoją cenę. Wspomniane wielkie przyspieszenie również jest okupione kosztami, które w przeważającej mierze ponosi środowisko przyrodnicze. Od lat 60. XX w. zauważa się, że skala dewastacji tego środowiska jest tak wielka, iż należy mówić o zagrożeniach globalnych. Na forum ONZ podejmowano liczne próby rozwiązywania problemów środowiska przyrodniczego i redukcji ryzyka wystąpienia kolejnych. Jedynie w nielicznych przypadkach udało się osiągnąć sukcesy. W pozostałej większości problemy narastają w coraz gwałtowniejszym tempie.
Z punktu widzenia człowieka zazwyczaj tempo to jest niewielkie, ale dla przyrody ma ogromne znaczenie. Za przykład może posłużyć szóste wielkie wymieranie gatunków, które przebiega wielokrotnie szybciej niż poprzednie – piąte, towarzyszące epoce lodowcowej. Szacuje się, że od 1500 r. wyginęło około 150–260 tysięcy z około 2 mln gatunków znanych człowiekowi. Podstawową tego przyczyną jest działalność człowieka. Skala jego oddziaływania na środowisko przyrodnicze jest tak wielka, że obecną epokę geologiczną proponuje się nazwać antropocenem, czyli okresem, w którym człowiek jest podstawową siłą oddziałującą na ekosystem i geologię Ziemi. Jego wpływ będzie widoczny w przyszłości w śladach kopalnych.
Świadczy o tym m.in. pojawienie się nowych substancji w przyrodzie, takich jak obecny już w najdalszych zakątkach Ziemi mikroplastik. Innym tego przykładem jest chyba najbardziej niedoceniane zagrożenie, jakim jest trwałe naruszenie naturalnych procesów obiegu azotu i fosforu w przyrodzie – głównych nawozów mineralnych wykorzystywanych w rolnictwie.
Podobnych zagrożeń jest coraz więcej. Najważniejsze z nich zostały oszacowane w ramach koncepcji granic planetarnych. W ten sposób wyróżniono 9 zagrożeń, które po przekroczeniu pewnej skali oddziaływania mogą trwale wpłynąć na ekosystem Ziemi, a nawet zdestabilizować go tak bardzo, że wpłynie to negatywnie na możliwości trwania cywilizacji ludzkiej w kształcie jaki znamy.
Są to (Rockström, et al., 2009; Steffen, et al., 2015b):
• zmiana klimatu,
• pojawienie się nowych substancji w przyrodzie,
• zubożenie warstwy ozonowej,
• zanieczyszczenie aerozolami,
• zakwaszenie oceanów,
• przepływy biogeochemiczne,
• zużycie wody pitnej,
• wykorzystanie powierzchni ziemi,
• integralność biosfery.
Zagrożenie związane z powyższymi problemami nie będzie miało gwałtownego, katastroficznego przebiegu, ale z dużym prawdopodobieństwem będzie oznaczało powolne pogarszanie się warunków życia na Ziemi. Jednocześnie przekroczenie punktu krytycznego (granicy planetarnej) oznacza ryzyko, że powrót do bezpiecznej sytuacji wyjściowej nie będzie możliwy, a procesów degradacji może nie udać się powstrzymać.
Zgodnie z szacunkami naukowców, jedynie w trzech przypadkach, tj.: zubożenie warstwy ozonowej, zanieczyszczenie aerozolami oraz zakwaszenie oceanów granice nie są przekroczone. Nie oznacza to jednak, że sytuacja w tym zakresie jest dobra, a jedynie że ryzyko wystąpienia trwałego zaburzenia ekosystemu Ziemi jest niewielkie. Za przykład może posłużyć problem tzw. dziury ozonowej. Ograniczenie emisji substancji niszczących ozon stratosferyczny spowodowało zahamowanie jej powstawania i utrzymanie status quo. Jednakże to nie oznacza, że automatycznie została odbudowana warstwa chroniąca nas przed promieniowaniem kosmicznym, a jedynie że dziura ozonowa się nie powiększa.
Problem świadomości społecznej
Narastanie zagrożeń środowiskowych budzi obawy części społeczeństw o dalszy rozwój cywilizacyjny ludzkości, ale jednocześnie większość populacji ludzkiej nie przejmuje się tym problemem. Wynika to z wielu czynników, poniżej wymieniono wybrane z nich:
1. Potrzeba przetrwania w perspektywie krótkookresowej jest dla wielu ludzi ważniejsza od długookresowych problemów. Z tego powodu ich nie zauważają.
2. Problemy środowiskowe wydają się odległe, a wiec pozornie jest jeszcze czas, aby się nimi zająć.
3. Większość osób wykazuje niechęć do zmian pomimo ciągłej ewolucji, która towarzyszy ludzkości. Ludzie wolą funkcjonować według dotychczasowych reguł opartych na trwałych przyzwyczajeniach popartych systemami kulturowymi niż je odrzucić.
4. Większości społeczeństw jest ukształtowana przez kulturę posiadania. Nie widzą one potrzeby odrzucenia postawy typu mieć i tym samym ograniczenia posiadania określonych dóbr.
5. Środowisko przyrodnicze w przeważającej mierze wciąż jeszcze jest traktowane jako dobro wolne, a korzyści wynikające z jego istnienia lub koszty degradacji są postrzegane jako efekty zewnętrzne. Oznacza to, że nie mają odzwierciedlenia w rachunku ekonomicznym.
6. Szum informacyjny i wielość fałszywych wiadomości powodują dezorientację ludzi i niezrozumienie problemów.
7. Przedsiębiorstwa i koncerny często przyczyniają się do rozpowszechniania nieprawdziwych danych i opinii, kierując się maksymalizacją swojego zysku. Często koszty społeczne są dla nich źródłem dodatkowych dochodów.
8. Łatwiej jest coś negować i udawać, że to kogoś nie dotyczy, niż podjąć wysiłek współpracy na rzecz dobra wspólnego.
9. Niezrozumienie dla działalności tzw. aktywistów ekologicznych, często nazywanych ekoterrorystami.
W takich uwarunkowaniach trudno jest spodziewać się, że rynek (szerzej – gospodarka kapitalistyczna) sam rozwiąże problemy środowiska. Jego horyzont postrzegania jest zbyt krótki. Społeczeństwa również bardzo powoli uświadamiają sobie ryzyko związane z degradacją środowiska przyrodniczego.
Instytucje państwa są zazwyczaj najlepiej do tego przygotowane i powinny działać długookresowo. Jednakże w tym przypadku również pojawiają się problemy. Politycy podejmując niepopularne decyzje, nawet jeśli są słuszne, narażają się elektoratowi i ryzykują przegraną w kolejnych wyborach.
Działania na rzecz ochrony środowiska zwykle są mało popularne, ponieważ z wyjątkiem obszarów zdegradowanych nie widać ich efektów, a zazwyczaj wiążą się z dużymi kosztami. Z tego powodu problem ochrony środowiska powoli pojawia się w politykach państw, a kluczowym czynnikiem jest świadomość społeczna. Może ona wynikać z degradacji środowiska, a więc wizualizacji problemu, lub z wiedzy na temat zachodzących procesów. Niezależnie od przypadku wydaje się, że świadomość problemów przyrody jest kluczowa dla ich poprawnego rozwiązania.
Polityka ochrony środowiska UE a społeczeństwo
Zagrożenia środowiska przyrodniczego mogą być rozwiązane jedynie w przypadku zaangażowania większości interesariuszy, których to dotyczy. Z tego powodu problemy globalne da się rozwiązać jedynie na poziomie ogólnoświatowym, a regionalne na poziomie regionu (państwa lub grupy państw). Zazwyczaj takie działanie wymaga konsensusu pomiędzy zaangażowanymi podmiotami, co powoduje, że zawierane umowy nie mają zapisów odnośnie do konsekwencji wynikających z niewywiązania się z obowiązków. Z tego powodu współpraca ta jest tak trudna i mało efektywna.
Wyjątkiem od tej reguły była polityka ochrony środowiska Unii Europejskiej, która niejednokrotnie jest stawiana jako wzorzec w innych regionach świata. Ponadto spowodowała ona wiele pozytywnych efektów.
Począwszy od lat 70. XX w. Wspólnoty Europejskie podjęły szereg działań, które przynosiły wymierne korzyści. Najbardziej było to widoczne w zakresie przeciwdziałania zanieczyszczeniom wód, zwłaszcza rzek transgranicznych. Wprowadzanie i ujednolicanie różnego rodzaju norm środowiskowych również istotnie przyczyniało się do poprawy stanu środowiska oraz ułatwiało wymianę handlową pomiędzy państwami członkowskimi. Te działania przynosiły widoczne efekty i spotykały się z akceptacją społeczną.
Z czasem znaczenie ochrony środowiska w polityce UE stawało się coraz większe, a podejmowane działania były coraz bardziej skomplikowane i miały charakter międzysektorowy. Pierwszym poważnym tego przejawem był Pakiet energetyczno-klimatyczny, a następnie Strategia Europa 2020, w której jasno stwierdzono, że jednym z priorytetów rozwojowych UE jest ochrona środowiska i przeciwdziałanie zmianom klimatycznym. Cele zawarte w tych dokumentach były osiągane znacznie szybciej niż zakładano. Wyjątkiem była strategia na rzecz różnorodności biologicznej do roku 2020, której realizacja zakończyła się fiaskiem.
Strategia Europejskiego Zielonego Ładu (EZŁ) jest kolejnym, bardziej zdecydowanym krokiem w tym samym kierunku. Po niej, w perspektywie 2040, należy się spodziewać następnego dokumentu, w którym przeciwdziałanie problemom środowiskowym najprawdopodobniej będzie jeszcze mocniej zaakcentowane. Świadczą o tym cele wyznaczone na 2050 r. oraz pierwsze uzgodnienia odnośnie do wytycznych dla kolejnej strategii, tj. do 2040 r.
Jednakże po początkowym entuzjazmie EZŁ spotyka się z falą narastającej krytyki. Wynika to ze zmieniających się uwarunkowań, zwłaszcza poza granicami UE, z braku należytej informacji na temat istoty zmian oraz z narastającej świadomości o konieczności poniesienia kosztów zmian.
EZŁ powstawał przed pandemią Covid-19 oraz przed napaścią Rosji na Ukrainę w 2022 r. Zjawiska te zmieniły świat, relacje pomiędzy mocarstwami, zwiększając niepewność oraz konieczność skupienia się na problemach o znacznie większej dynamice, niż zagrożenia środowiskowe. Wystarczy wymienić ryzyko wojny czy też kryzys żywnościowy, który wymusił czasowe zawieszenie niektórych regulacji środowiskowych w UE.
Dodatkowo podejmowane działania polityczno-prawne charakteryzują się coraz większym poziomem złożoności. Przełożenie na poziom państw członkowskich strategii szczegółowych wynikających z EZŁ jest długotrwałym i złożonym procesem, którego efektem są tysiące stron dokumentów. Niejednokrotnie ich złożoność jest tak duża, że nawet osoby zainteresowane tematem gubią się w zawartych tam zobowiązaniach.
Proste działania na poziomie państw członkowskich najczęściej już zostały wyczerpane, co powoduje konieczność podjęcia kosztownych i skomplikowanych inicjatyw. Skutkuje to narastającą niechęcią społeczną do polityki ochrony środowiska, czego najbardziej widocznym przejawem jest fala protestów rolników, która obecnie przetacza się przez Unię Europejską.
Jednakże spory na tym tle mają głębsze podłoże, czego przykładem może być brak uchwalenia przez Parlament Europejski pakietu działań klimatycznych nazwanego „Gotowi na 55”. W obliczu sporów zdecydowano się na wycofanie tego dokumentu i późniejsze głosowanie nad poszczególnymi jego elementami, a nie całością. Takie podejście wydłużyło procedurę oraz zmniejszyło świadomość społeczną skali wprowadzanych zmian i zobowiązań.
Brak zrozumienia jest również widoczny w innych grupach społecznych. Przykładem nieuzasadnionej komplikacji przepisów może być dyrektywa SUP, która wchodzi w życie w połowie 2024 r. Wprowadza ona obowiązek trwałego przytwierdzenia plastikowych nakrętek do butelek. Jednakże nie ma przekonujących dowodów, że ta zmiana przyniesie jakiekolwiek pozytywne efekty środowiskowe, a wiąże się z niechęcią społeczną i utratą społecznej wrażliwości w postaci zbierania korków.
Narastająca niechęć może również wynikać z rosnącej liczby interesariuszy, którzy są zobowiązani do podejmowania działań w ramach polityki ochrony środowiska. To powoduje, że coraz więcej osób i środowisk ma bezpośrednią styczność z tą polityką. Przestaje ona być teoretycznym postulatem, ale realnym zobowiązaniem do wykonania.
Na poziomie UE nie ma badań dotyczących wpływu EZŁ na nastawienie społeczne wobec ochrony środowiska. Z jednej strony widać, że Komisja Europejska zamierza utrzymać dotychczasową tendencję i aktywnie działać na rzecz ochrony przyrody, a z drugiej koszty tej polityki negatywnie wpływają na nastroje społeczne, co może przełożyć się na jej kształt. Jak wskazałem wyżej, Komisja Europejska planuje kontynuować tę politykę w kolejnej dekadzie, ale jednocześnie obserwuje się coraz więcej głosów wskazujących na konieczność rewizji niektórych założeń EZŁ, zwłaszcza w kontekście rolnictwa. Decyzje społeczne w postaci wyborów przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego również mogą istotnie wpłynąć na skuteczność realizacji polityki. W 2024 r. nie należy spodziewać się istotnej zmiany w tym zakresie, chociaż takie obawy się pojawiają, ale w 2029 r. nastroje społeczne mogą być zupełnie inne, zwłaszcza po przewidywanym rozszerzeniu systemu handlu pozwoleniami na emisję gazów cieplarnianych – ETS2.
Podsumowując, problemy środowiskowe narastają i grożą poważnymi konsekwencjami. W wielu przypadkach nie wiemy jak im przeciwdziałać a w nielicznych, które jesteśmy w stanie rozwiązać, działania polityczne nawet w najbardziej zaawansowanych społeczeństwach wywołują negatywne reakcje. To prowadzi do wniosku, że bez intensywnej edukacji i zmiany nastawienia społecznego nie mamy szans na ich rozwiązanie w dającej się przewidzieć przyszłości. Powstaje tylko pytanie czy mamy wystarczająco dużo czasu.
Konrad Prandecki

