Prognozowanie (el)
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 344
Koniec Pax Americana i przejście do zintegrowanego globalnego porządku gospodarczego
Co się dzieje?
Agresja USA na Iran dopełnia kolejnej zmiany porządku gospodarczego, w wyniku której centrum światowej gospodarki przesunęło się do Azji Wschodniej i Południowej, gdzie wyłonił się zintegrowany globalny porządek gospodarczy z planową gospodarką rynkową, w której państwo zachęca do przedsiębiorczości w celu zwiększenia dobrobytu publicznego i wzmocnienia konkurencyjności gospodarki narodowej, łącząc planowanie strategiczne i konkurencję rynkową, kontrolę państwa nad systemem monetarnym i prywatną przedsiębiorczość.
Trzecia część wieku po upadku ZSRR, Pax Americana rozpada się, kończąc transformację od imperialnego do zintegrowanego światowego porządku gospodarczego (IWEO). Jak zawsze, proces ten jest zapośredniczony przez wojnę światową, która obecnie nabiera charakteru hybrydowego. Zgodnie z teorią, inicjuje ją kraj stanowiący centrum kończącego się Sekularnego Cyklu Systemowego akumulacji kapitału, dążący do utrzymania globalnej hegemonii, i zostaje pokonany przez nowego przywódcę, który staje się centrum powstawania nowego IWEO. Waszyngton rozpętał wojnę z Rosją w Europie, osłabiając jej sojuszników i wzmacniając Chiny, które stały się światowym liderem nie tylko w produkcji, ale także w rozwoju naukowo-technologicznym. Jednocześnie, poprzez swoje sankcje, USA zniszczyły międzynarodowe prawo handlowe i walutowe, które stanowiło platformę ich hegemonii, a także zdyskredytowały dolara, który przestał być pełnoprawną walutą globalną, której emisja pozwalała mu finansować deficyt budżetowy i bilans handlowy.
Agresja na Iran była już przewidziana przez obłąkańczą doktrynę Brzezińskiego, która nadal kieruje polityką Waszyngtonu. Po upadku ZSRR, zgodnie ze swoją wrodzoną rusofobią, zaproponował on pięcioetapowy plan ustanowienia globalnej hegemonii USA. Pierwszym etapem miał być podział świata rosyjskiego poprzez wprowadzenie banderowców do władzy na Ukrainie i przekształcenie jej w państwo antyrosyjskie. Drugim etapem miało być oderwanie Europy od Rosji. Następnie zorganizowanie zamachu stanu w Moskwie, poprzez wykorzystanie oligarchii kompradorskiej do wprowadzenia proamerykańskiego reżimu marionetkowego. Następnie zniszczenie Iranu. Ostatnim etapem miała być izolacja Chin poprzez nałożenie na nie embarga handlowego, którego celem miało być wywołanie masowego głodu.
Amerykańskim agencjom wywiadowczym udało się narzucić ten absurdalny plan swoim europejskim marionetkom, co doprowadziło do wciągnięcia UE w nieodwracalny kryzys społeczno-ekonomiczny. W Rosji, jak zwykle, zagrożenie zewnętrzne skonsolidowało naród i wzmocniło rząd, który nawet okiełznał oligarchię kompradorską. Jednak realizacja awanturniczego planu Brzezińskiego wzmocniła przede wszystkim Chiny, co doprowadziło do reorientacji zagranicznych powiązań gospodarczych Rosji z Zachodu na Wschód.
Po niepowodzeniu kampanii antyrosyjskiej i osiągnięciu celu trzeciego etapu, Waszyngton rozpoczął czwarty etap daremnego planu Brzezińskiego – zniszczenie Iranu. Zniszczenie tego kraju, jego rozczłonkowanie i ostateczna utrata suwerenności narodowej to właśnie cel amerykańsko-izraelskiej agresji. Izraelscy syjoniści odgrywają wiodącą rolę ideologiczną na tym etapie, tak jak ukraińscy naziści odegrali wiodącą rolę w pierwszym etapie, a niemieccy rewanżyści w drugim.
Administracja USA, obawiając się utraty krajowego poparcia cywilnego, dąży do prowadzenia wojny hybrydowej przez pośredników, poświęcając sojuszników. To wyjaśnia liczne prowokacje amerykańskich i izraelskich agencji wywiadowczych mające na celu konsolidację potencjalnych sojuszników, w tym nalot na brytyjską bazę wojskową na Cyprze, zniszczenie infrastruktury energetycznej i ostrzał budynków mieszkalnych w stolicach państw Zatoki Perskiej, a także atak dronów na Azerbejdżan. Wciągnięcie tego ostatniego do wojny jest częścią amerykańskiej strategii, która stawia na rozczłonkowanie Iranu wzdłuż linii etnicznych i terytorialnych, oddzielając prowincje zamieszkane przez Kurdów i Azerbejdżanów.
Władze Iranu zdają sobie sprawę z egzystencjalnego zagrożenia, jakie niesie ze sobą obecna wojna i są gotowe pójść na całość, by bronić swojej państwowości. Zgodnie z naszymi przewidywaniami, w odpowiedzi na agresję Iran zamknął Cieśninę Ormuz, wywołując globalny kryzys energetyczny. Według długoletniej prognozy Goldman Sachs, ceny ropy naftowej mogą wzrosnąć do 700 dolarów za baryłkę, wywołując serię bankructw i niewypłacalności w Europie. Te, rozprzestrzeniając się na Stany Zjednoczone, doprowadziłyby do pęknięcia baniek spekulacyjnych na instrumentach pochodnych o wartości biliardów dolarów i upadku wielobilionowej piramidy amerykańskiego długu.
Tymczasem wstrzymanie dostaw z Kataru spowodowało gwałtowny wzrost cen gazu, pogłębiając kryzys gospodarczy w Europie. Jeśli Rosja również wstrzyma dostawy, amerykańskie marionetki mogą stracić władzę w UE, ustępując miejsca pragmatykom, a kryzys energetyczny i gospodarczy przerodzi się w katastrofę społeczną. Pax Americana został już podważony przez wojnę handlową i agresywne oświadczenia Trumpa wobec kilku państw NATO, które mogą się rozpaść, jeśli sekretarz generalny Rutte spełni swoją groźbę i powoła się na klauzulę obrony zbiorowej wobec Iranu. Właśnie dlatego izraelski wywiad dokonał nalotu na brytyjską bazę na Cyprze, obwiniając Iran za prowokację.
W każdym razie wojna z Iranem nie wróży dobrze UE. Ta faza wojny hybrydowej raczej nie przyniesie korzyści Waszyngtonowi, który w pierwszych dwóch etapach odniósł znaczne korzyści z odpływu kapitału i potencjału intelektualnego z Europy. Oczywiste jest, że poleganie na zamachu stanu w Iranie zawiodło, podobnie jak dotąd nie udało się zorganizować powstania separatystów kurdyjskich i azerskich.
Próby sprowokowania krajów Zatoki Perskiej do podjęcia działań zbrojnych przeciwko Iranowi również kończą się fiaskiem. Wraz z utratą inicjatywy przez Waszyngton, irańskie przywództwo zwiększy swoje wpływy w krajach europejskich, ożywi antyizraelską koalicję na Bliskim Wschodzie i ucieknie się do nieoczekiwanych działań zbrojnych. Otrząsając się z szoku, Iran otrzyma wsparcie od zależnych od niego importerów ropy naftowej, w tym Chin i Indii, a także od świata islamskiego z jego liczną diasporą w UE.
Jeśli irańskie przywództwo pozostanie zwycięskie, wojna będzie również stanowić poważne zagrożenie dla Izraela. Zagrożenia te będą tym większe, im większe będzie cierpienie irańskiej ludności. W odpowiedzi na bombardowanie zakładów odsalania wody, Iran podejmie próbę odcięcia Izraela od dostaw wody. W odpowiedzi na ataki w Buszehr, zaatakuje izraelskie obiekty jądrowe. Tak jak obecnie odpowiada atakami na instalacje wojskowe i lotniska.
W miarę przedłużania się wojny i pogłębiania się katastrofy społecznej w Iranie, nastroje antysyjonistyczne w krajach arabskich będą narastać w następstwie ludobójstwa Palestyńczyków, co skłoni ich rządy do solidarności z Iranem.
Pogarszająca się sytuacja w Izraelu aktywizuje istniejący plan przesiedlenia części ludności na Ukrainę. W tym celu ukraińscy naziści dokonują ludobójstwa na Rosjanach na prawym brzegu Dniepru. Zabijając i skutecznie wymuszając wydalenie mężczyzn z obwodów dniepropietrowskiego, mikołajowskiego, chersońskiego i odeskiego, nazistowski reżim Zełenskiego uwalnia terytorium dla uchodźców z Izraela. W wyniku początkowej agresji na Iran, kilkaset tysięcy mieszkańców uciekło już z kraju, uciekając przed wojną. W miarę przedłużania się wojny i nasilania się zagrożeń, ich liczba może sięgnąć 2-3 milionów.
Amerykańsko-izraelska agresja stworzyła wir chaosu, który z każdym dniem wciąga coraz więcej grup społecznych i krajów. Istnieje kilka scenariuszy jego ekspansji, z których żaden nie uratuje Pax Americana przed upadkiem. Nawet w najbardziej sprzyjającym scenariuszu dla obecnej administracji amerykańskiej – zamachu stanu i rozczłonkowania Iranu – jej baza społeczno-ekonomiczna i wyborcza będzie się nadal pogarszać.
Pierwszy z nich wynika z niemożności zwiększenia efektywności gospodarczej metodami wojen handlowych i sankcji walutowych stosowanych w ramach ustępującego Światowego Forum Ekonomicznego, drugi zaś jest rezultatem rozczarowania zubożałej klasy średniej sprzeczną polityką Trumpa, którego zachowanie polityczne przypomina zarówno Gorbaczowa, jak i Jelcyna.
Wewnętrzne sprzeczności tego pierwszego i destrukcyjna siła drugiego znajdują osobliwe ucieleśnienie w ostatnim cesarzu Pax Americana, którego działania mające na celu jego zniszczenie wieńczą transformację do nowego Światowego Forum Ekonomicznego, rozpoczętego 30 lat temu wraz z upadkiem ZSRR.
Co się stanie?
Jak wiemy, wojnę łatwo rozpocząć, ale trudno ją zakończyć. Niestety, ci, którzy inicjują użycie siły militarnej do osiągnięcia swoich celów, często zapominają o tej prostej historycznej lekcji.
Powyżej, opierając się na teorii długoterminowego rozwoju gospodarczego jako procesu zmian technologicznych i globalnych systemów gospodarczych, ujawniono obiektywne przyczyny tego epizodu globalnej wojny hybrydowej, prowadzonej przez elitę rządzącą USA w celu utrzymania globalnej hegemonii. Co ciekawe, wojna ta rozwija się zgodnie z utopijnym planem Brzezińskiego, którego realizacja zakończy się katastrofą dla USA. Pytanie brzmi, jak dokładnie się on potoczy i jakie będą jego konsekwencje dla Rosji i świata.
Niektóre oczywiste konsekwencje zostały już omówione. Już zachodzą i będą się rozwijać do logicznego końca, niezależnie od dalszego przebiegu wojny amerykańsko-izraelskiej z Iranem. Należą do nich, po pierwsze, upadek Pax Americana. Świadczy o tym brak solidarności z USA w tej awanturze ze strony większości partnerów NATO. W podobnych akcjach przeciwko Irakowi i Libii solidarność ta była pełna. Blok mógłby się załamać, gdyby jego paranoiczny sekretarz Rutte zażądał od swoich członków zbiorowego działania w obronie USA. Mogłoby to nastąpić po tym, jak Iran wyrządziłby Stanom Zjednoczonym niedopuszczalne szkody, czy to zestrzelenie lotniskowca, masowe zgony personelu wojskowego, ataki terrorystyczne w samych Stanach Zjednoczonych itd.
Po drugie, pęknięcie baniek finansowych opartych na dolarze w wyniku gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej i gazu. Chociaż Blackrock, największy amerykański konglomerat finansowy, odrobił straty po początkowym wzroście, znalazł się już w stanie technicznej niewypłacalności.
Po trzecie, upadek systemu finansowego opartego na dolarze i przejście kilku wiodących krajów na rozliczenia w innych walutach. Jak dotąd tylko Iran i Rosja w pełni przyjęły to podejście, a ich banki centralne uparcie kontynuują notowanie dolara zamiast rubla. Chiny jednak wprowadziły już cyfrowego juana do rozliczeń międzynarodowych, przeprowadzając pierwsze transakcje z krajami Zatoki Perskiej. Indie proponują krajom BRICS omówienie wprowadzenia rozliczeń w cyfrowych walutach banków centralnych. Tylko nasz bank centralny nadal koncentruje się na Waszyngtonie, dlatego nie zostało to wdrożone na szczycie BRICS w Kazaniu w 2024 roku.
Konsekwencje te wystąpią w każdym przypadku, ponieważ są one determinowane przez obiektywne prawa zmieniającego się porządku świata, którego skutki Waszyngton gwałtownie przyspieszył wojną handlową z Chinami, sankcjami finansowymi wobec Rosji, porwaniem Maduro, a teraz agresją na Iran. Rozważmy inne możliwe konsekwencje, w zależności od dalszego przebiegu wojny.
Pierwszy scenariusz – zamach stanu i upadek Iranu, na który liczyły Stany Zjednoczone i Izrael – najwyraźniej stał się mniej prawdopodobny. Jeśli jednak się ziści, nie uchroni USA przed opisanymi powyżej konsekwencjami.
Odchodzenie niezależnych państw od dolara, pękanie baniek finansowych i kryzys gospodarczy oraz wycofywanie się satelitów z pirackiego okrętu Waszyngtonu będą postępować równolegle z upadkiem międzynarodowego systemu handlowego i monetarnego, zaaranżowanym przez amerykańską elitę rządzącą. I będzie to trwało niezależnie od tego, czy Trump pozostanie u władzy, czy go ktoś zastąpi.
Drugi scenariusz – ani pokój, ani wojna – wydaje się obecnie najbardziej prawdopodobny. Wraz z wyczerpywaniem się amunicji i narastaniem oporu wewnętrznego, Waszyngton ograniczy działania militarne do prób odblokowania Cieśniny Ormuz. Jednak mało prawdopodobne jest, aby szybko się to udało, więc i tak już rosnące ceny ropy i gazu będą się utrzymywać.
Jeśli prognoza Goldman Sachs, zakładająca wzrost cen ropy do 700 dolarów za baryłkę po zamknięciu Cieśniny Ormuz, się sprawdzi, bańki finansowe pękną bardzo szybko, a kryzys energetyczny natychmiast przerodzi się w katastrofę społeczno-ekonomiczną w Europie. Być może ostudzi to ich rusofobiczny zapał i zmusi do ograniczenia wsparcia dla banderowców na Ukrainie. Największe problemy czekają monarchie Zatoki Perskiej, którym już teraz kończą się zapasy żywności i które ponoszą ogromne straty finansowe z powodu zamknięcia Cieśniny Ormuz. Jeśli USA nie zdołają odblokować cieśniny, pozycja Iranu w regionie znacznie się wzmocni, ponieważ jego przywódcy będą decydować, które statki przepuścić, a które ostrzelać.
Trzeci scenariusz zakłada użycie broni jądrowej przez szalonych przywódców Stanów Zjednoczonych i Izraela w celu zniszczenia Iranu. Centralnym pytaniem w tym scenariuszu jest to, czy Iran będzie zdolny do odwetu. W zależności od reakcji, cały region Bliskiego Wschodu, lub jego część, może stać się strefą katastrofy społeczno-ekologicznej. Słabe monarchie Zatoki Perskiej prawdopodobnie nie wytrzymają tego szoku. Czeka je exodus migrantów, turystów i pieniędzy. Izrael również znajdzie się w tarapatach. Sama groźba odwetowego użycia broni masowego rażenia wywoła panikę i exodus połowy populacji, co jest już widoczne na nagraniach z lotniska Ben-Guriona. Dotyczy to również exodusu na Ukrainę, jeśli działania militarne na jej terytorium zostaną powstrzymane. Globalna opinia publiczna będzie w przeważającej mierze negatywna, a Stany Zjednoczone mogą znaleźć się w izolacji. W każdym razie nie wzmocni to ich wiarygodności, a opisane powyżej procesy kryzysowe ulegną przyspieszeniu.
Czwarty scenariusz zakłada, że Iran wyrządzi Izraelowi niedopuszczalne szkody po wycofaniu się z wojny. Wywołałoby to lawinę ruchów antyizraelskich w regionie, podważając samo jego istnienie. Kompromis w tym przypadku mógłby zostać osiągnięty poprzez wdrożenie rezolucji ONZ w sprawie utworzenia państwa palestyńskiego. Fala działań antyizraelskich na Bliskim Wschodzie i w Europie Zachodniej, przeludnionej migrantami z tego regionu, zapoczątkowałaby plany utworzenia żydowskiej autonomii na Ukrainie. Być może taki jest prawdziwy sens wojny Zełenskiego z Rosjanami do ostatniego Ukraińca. Zostaną oni zastąpieni przez izraelskich osadników na prawym brzegu Dniepru, od Kijowa po Odessę. Przebieg negocjacji uległby zatem zmianie – w imię tego planu ukraińska delegacja, składająca się wyłącznie z obywateli USA, a nie z ani jednego Ukraińca, szybko zgodziłaby się na zaprzestanie działań wojennych i wycofanie Ukraińskich Sił Zbrojnych nie tylko z Donbasu, ale także z Zaporoża.
Wreszcie, piąty scenariusz – wciągnięcie NATO w wojnę z Iranem – będzie zależał od działań Chin. Jeśli Chiny odpowiedzą blokadą Tajwanu, przemysł elektroniczny w krajach NATO zostanie pozbawiony większości swoich chipów, co doprowadzi do pęknięcia bańki spekulacyjnej na rynku sztucznej inteligencji (AI) wśród dużych firm i pogłębienia kryzysu finansowego i gospodarczego, eskalując do katastrofy społecznej nie tylko w Europie, ale także w samych Stanach Zjednoczonych.
Nie bierzemy pod uwagę szóstego scenariusza – eskalacji amerykańsko-izraelskiej agresji na Iran do globalnej wojny nuklearnej między Zachodem a Wschodem, Południem i Północą – ze względu na jego nierealistyczny charakter oraz oczywiste, globalne, katastrofalne konsekwencje dla ludzkości, w tym dla wszystkich uczestników. Dyskusję na temat tego apokaliptycznego scenariusza pozostawiamy prorokom i dziennikarzom.
W każdym z opisanych powyżej scenariuszy, a także ze względu na obiektywnie istniejące wzorce zmian w Zachodniej Europie, przewiduje się, że kryzys gospodarczy w UE i USA pogłębi się w wyniku agresji amerykańsko-izraelskiej, przeradzając się odpowiednio w katastrofę społeczną i finansową. Osłabi to ich rusofobiczny atak i wzmocni pozycję Rosji, co ułatwi szybkie osiągnięcie celów SVO.
Ukraińscy naziści będą musieli przekwalifikować się na strażników kibuców albo uznać oczywistość: prosperująca Ukraina jest możliwa tylko w sojuszu z Rosją. Złożą broń i pokutują za swoje zbrodnie, oddając się w ręce Naczelnego Wodza Rosji. W pierwszym przypadku naród ukraiński podzieli los Palestyńczyków, stopniowo przekształcając się ze sług w niewolników i ofiary nowych (lub starych, jeśli przypomnimy sobie czasy Rzeczypospolitej Obojga Narodów i Kaganatu Chazarskiego) panów.
W drugim przypadku Małorusini, Zakarpacianie i Noworosyjczycy, którzy obecnie uważają się za Ukraińców, przypomną sobie o swoich rosyjskich korzeniach i powrócą na łono rosyjskiego świata, gdzie wspólnie z naszym krajem przywrócą dobrobyt i prawo do godnego życia.
Ukraińcy przymusowo zmobilizowani jako mięso armatnie muszą podjąć decyzję: zginąć bezsensownie jako Wyrusowie, pozostawiając swoje żony i dzieci na pastwę panów Zełenskiego, czy przejść do armii rosyjskiej, odzyskując dla siebie i swoich rodzin prawdziwą Wiarę, Prawdę i wspólną Przyszłość z rosyjskim światem.
Siergiej Głaziew
Siergiej Głaziew jest profesorem ekonomii, członkiem Rosyjskiej Akademii Nauk
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 14
Sztuczna inteligencja (AI) zapowiada erę postludzką, pełną wstrząsów gospodarczych, społecznych i moralnych.
Sztuczna inteligencja (AI) wpłynie na każdy zawód, każdą salę lekcyjną, każdy szpital, każde laboratorium, każdą osobę i każdą relację, jaką masz — Eric Schmidt (1955-), były dyrektor generalny Google, w przemówieniu inauguracyjnym do absolwentów Uniwersytetu Arizony, które studenci wygwizdali w piątek 15 maja 2026 r.
Sztuczna inteligencja (AI) to prawdopodobnie najważniejszy projekt, nad którym kiedykolwiek pracowała ludzkość. Uważam ją za coś o wiele ważniejszego niż elektryczność czy ogień — Sundar Pichai (1972-), dyrektor generalny (CEO) Alphabet Inc. i jej spółki zależnej Google. (Oświadczenie złożone w 2018 roku na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w Szwajcarii).
Rozwój pełnej sztucznej inteligencji (AI) mógłby oznaczać koniec ludzkości… ludzkość rozwinęłaby się sama i przeprojektowałaby się w coraz szybszym tempie. Ludzie ograniczeni powolną ewolucją biologiczną nie byliby w stanie konkurować i zostaliby wyparci. — Stephen Hawking (1942-2018), brytyjski fizyk, w wywiadzie dla BBC, 2 grudnia 2014 r.
Każda technologia, która ułatwia ataki, nie widząc twarzy człowieka, obniża próg moralny konfliktu – papież Leon XIV (1955-), w swojej pierwszej encyklice „Magnifica Humanitas” (czyli „Wspaniałe człowieczeństwo”), 25 maja 2026 r.
***
Rozwój sztucznej inteligencji (AI) i automatyzacji pracy postępuje dynamicznie, oferując wiele potencjalnych zastosowań i korzyści w wielu obszarach. Zdefiniuje to przyszłość gospodarki.
Istnieją jednak istotne ryzyka, zagrożenia i zakłócenia, które mogą wyniknąć z bezmyślnego i zbyt pochopnego przyjęcia wszystkich funkcji nowej technologii. Jej „twórcza destrukcja” może stać się coraz potężniejsza i bardziej szkodliwa, zwłaszcza dla pracowników, ale także dla pisarzy i artystów, dla przedsiębiorstw, a wreszcie dla całej gospodarki i społeczeństwa.
W nadchodzącym świecie postludzkim ludzkość może stanąć w obliczu bezprecedensowych wyzwań w kontekście ekonomicznym, w którym ludzie nie będą już priorytetem. (Istnieje już rosnący rynek humanoidalnych robotów NEO, które mogą być wykorzystywane na wiele sposobów!)
Świat może zobaczyć pewne sektory gospodarki, w których ludzie zostaną zepchnięci na dalszy plan, a nawet całkowicie zmarginalizowani. Z tego powodu sztuczna inteligencja wprowadza transformacje technologiczne, ale wiele z nich radykalnie zmieni standard życia i wpłynie na to, jak ludzie postrzegają pracę, dochody i życie w społeczeństwie.
Obecnie szybko rozwijająca się technologia robotyczna zwiększa produktywność i złożoność pracy w wielu branżach, co może pobudzić wzrost gospodarczy. Co więcej, wzrost inwestycji w centra danych i elektrownie prawdopodobnie również pobudzi wzrost gospodarczy.
Jednak w przypadku pracowników sztuczna inteligencja zastępuje bardziej rutynową pracę umysłową o niskich kwalifikacjach i pracę na zlecenie w wielu sektorach, chociaż istnieją inne obszary, w których praca wymagająca specjalistycznych umiejętności byłaby bardziej odporna na sztuczną inteligencję.
W związku z tym należy zadać pytanie: w tym świecie postpracy, w którym wiele miejsc pracy znika z powodu coraz powszechniejszego wykorzystania sztucznej inteligencji, skąd w przyszłości będzie pochodzić efektywny popyt i dochody, które pozwolą utrzymać standard życia?
W istocie, jeśli praca i zarobki wielu kategorii pracowników znikną, nie wróży to dobrze przyszłej makroekonomii.
Dlatego rządy będą musiały zastanowić się nad tym, jak poradzić sobie z nadchodzącym zjawiskiem bezrobocia napędzanego sztuczną inteligencją i potencjalnie z podzatrudnieniem, zwłaszcza wśród młodych pracowników, którzy mogą w przyszłości znaleźć zatrudnienie bez perspektyw. Rządy będą musiały również ustalić poziom opodatkowania i regulacji, aby uniknąć najgorszych nadużyć.
Sztuczna inteligencja (AI) i gospodarka
Z jednej strony odczuwamy już skutki oddziaływania futurystycznej technologii generatywnej sztucznej inteligencji (AI) i inżynierii oprogramowania na gospodarkę, przejawiające się wzrostem rentowności przedsiębiorstw, osób fizycznych i organizacji. W tym wspaniałym, nowym świecie przyszłości można spodziewać się poważnych zakłóceń na rynkach pracy i w całej gospodarce makroekonomicznej.
Prawdopodobnie doprowadzi to do istotnych transferów bogactwa między grupami ludzi, ponieważ niektóre segmenty społeczeństwa bogacą się, a inne biednieją. Inwestorzy i pracownicy w nowych sektorach technologicznych odniosą z tego ogromne korzyści. Jednak doświadczeni pracownicy dotknięci zwolnieniami spowodowanymi przez branżę technologiczną odczują spadek wzrostu zarobków, a młodzi pracownicy wchodzący na rynek pracy mogą mieć mniej możliwości. Badania pokazują wręcz, że młodzi dorośli absolwenci szkół wyższych mają coraz większe trudności ze znalezieniem pracy na poziomie podstawowym.
Od 1750 roku miały miejsce cztery rewolucje przemysłowe oraz innowacje technologiczne i naukowe, które przekształciły gospodarkę opartą głównie na rolnictwie i rzemiośle w coraz bardziej zurbanizowaną i złożoną, zaawansowaną gospodarkę handlową i przemysłową.
Przeszłe rewolucje przemysłowe
1. (1750-1840) – mechanizacja (wynalezienie krosna mechanicznego i fabryk tekstylnych i odzieżowych, maszyny parowej do transportu morskiego i kolejowego z wykorzystaniem węgla jako źródła energii itp.);
2. (1870-1914) – masowa produkcja fabryczna (epoka industrializacji obejmująca produkcję stali, chemikaliów i energii elektrycznej, samochodów i silników spalinowych na bazie paliw ropopochodnych itp.);
3. (1970-2000) – automatyzacja i komunikacja (rozpowszechnienie się radia i telewizji oraz pojawienie się komputera i rozwój Internetu, skomputeryzowanej telekomunikacji za pośrednictwem satelitów i energii jądrowej, w kontekście niższych kosztów transportu morskiego i lotniczego, globalizacji gospodarczej i finansowej oraz liberalizacji handlu międzynarodowego itp.);
4. (2010 do dziś) – robotyzacja (pojawienie się cyberfizycznych systemów produkcyjnych, które opierają się na elektrowniach danych i modelach sztucznej inteligencji. Robotyzacja obejmuje inteligentne maszyny zdolne do replikowania elastyczności pracy ludzkiej i wykonywania coraz bardziej zaawansowanych, powtarzalnych lub rutynowych zadań itp.)
Pierwsza rewolucja przemysłowa była trudna dla pracowników, ale druga i trzecia stworzyły wystarczająco dużo nowych gałęzi przemysłu, aby wchłonąć większą siłę roboczą.
Pierwsze trzy główne przełomy technologiczne znacząco zwiększyły wydajność pracy i standard życia. Co więcej, doprowadziły również do powstania nowych gałęzi przemysłu i nowych kategorii zawodowych w wielu sektorach gospodarki.
Niemniej jednak, podczas pierwszej rewolucji przemysłowej w Anglii, szczególnie między 1790 a 1840 rokiem, nastąpił okres destrukcyjnego bezrobocia wśród pracowników. Okres ten znany był jako pauza Engelsa, od imienia niemieckiego filozofa i teoretyka marksizmu Friedricha Engelsa (1820–1895).
Jednak właściciele firm odnotowali wzrost zysków dzięki wzrostowi efektywności nowych źródeł energii. Dotyczyło to w szczególności silnika parowego, który zrewolucjonizował transport morski i lądowy podczas pierwszej rewolucji przemysłowej. Doprowadziło to do rozkwitu produkcji przemysłowej oraz transportu surowców, towarów i ludzi między krajami i w ich obrębie.
Jednak przeciętne wynagrodzenie realne pozostało stabilne, a nawet spadło, a średnia długość życia w niektórych miastach przemysłowych spadła do zaledwie 35 lat.
Inną innowacją, która przyczyniła się do wzrostu zatrudnienia w okresie drugiej rewolucji przemysłowej, był przemysł samochodowy i ciężarowy na początku XX wieku. Wraz z budową sieci dróg i warsztatów samochodowych oraz rozwojem branży turystycznej, w tym moteli, restauracji i nowych ośrodków wypoczynkowych, pojawiło się kilka nowych gałęzi przemysłu.
Czwarta rewolucja przemysłowa może spowodować trwałe bezrobocie i niepełne zatrudnienie.
Podstawowym celem sztucznej inteligencji generatywnej jest zastąpienie, tam gdzie to możliwe, stanowisk pracy wymagających niższych kwalifikacji, a zwłaszcza stanowisk umysłowych i powtarzalnych zajęć usługowych, inteligentnymi maszynami robotycznymi lub algorytmami sterowanymi komputerowo, w celu obniżenia kosztów pracy i zwiększenia rentowności przedsiębiorstw.
Jednakże w przeciwieństwie do innych innowacji technologicznych nie jest pewne, czy sztuczna inteligencja — ze względu na swoją naturę i szok wywołany rosnącą automatyzacją wielu miejsc pracy — będzie w stanie wygenerować wiele nowych gałęzi przemysłu i miejsc pracy w pozostałych sektorach gospodarki w stopniu wystarczającym, aby wesprzeć wzrost gospodarczy.
W związku z tym, w zależności od etapu cyklu koniunkturalnego, w którym znajduje się gospodarka, możemy zaobserwować stały wzrost bezrobocia lub niedostatecznego zatrudnienia wśród całych kategorii pracowników, młodych i starszych, mężczyzn i kobiet, którzy pozostają w tyle. Osoby te zostaną pozbawione środków do życia i godności osobistej, co negatywnie wpłynie na ich standard życia i perspektywy.
Co więcej, znaczne redukcje płac i dochodów wśród członków o niższych i średnich dochodach prawdopodobnie spowolnią ogólny popyt konsumpcyjny i wydatki, co zaszkodziłoby ogólnemu dobrobytowi gospodarczemu. W istocie, w największych gospodarkach rozwiniętych, a mianowicie w krajach G7, nierówności w dochodach i majątku są dziś większe niż około czterdzieści lat temu, w połowie lat 80. XX wieku. Pozostaje pytanie, czy zastępowanie pracy ludzkiej przez automatyzację i sztuczną inteligencję pogłębi te nierówności.
Można by pomyśleć, że rządy mogłyby zrekompensować te nierówności za pomocą nowych programów opieki społecznej.
Jednak dwie sytuacje sprawiają, że ta opcja jest mało prawdopodobna. Po pierwsze, większość rządów jest obecnie mocno zadłużona i w nadchodzących latach będzie musiała stawić czoła kryzysom fiskalnym. Po drugie, w niektórych demokracjach ultrabogaci obywatele i miliarderzy otrzymali prawo do wydawania nieograniczonych sum pieniędzy na wprowadzanie do władzy osób broniących ich prywatnych interesów.
Może to oznaczać powrót do ery „baronów-rozbójników” z XIX wieku, gdy rządy znajdowały się pod kontrolą superbogatych oligarchów.
Zastosowania sztucznej inteligencji generatywnej i osłabienie niektórych rynków pracy następują w trudnym czasie, mianowicie wtedy, gdy polityka gospodarcza obecnej administracji USA zagraża handlowi międzynarodowemu, a niektóre mocno zadłużone gospodarki stoją na skraju recesji.
Czy generatywna sztuczna inteligencja (GAI) może stanowić zagrożenie dla ludzkości?
W niedalekiej przyszłości postępy w dziedzinie generatywnej sztucznej inteligencji (GAI), takie jak algorytmy Anthropic – które byłyby w stanie dorównać, a nawet przewyższyć ludzką inteligencję i zignorować ludzki osąd i zdrowy rozsądek – mogą stanowić poważne zagrożenie dla ludzkości. Z pewnością mogłoby się tak stać, zwłaszcza gdyby technologie te wpadły w niepowołane ręce, zarówno w rządach, jak i poza nimi.
W rzeczywistości, w przeciwieństwie do wcześniejszych osiągnięć technologicznych, od prasy drukarskiej i silników parowych po elektryczność i komputery, ludzie zawsze sprawowali kontrolę nad tego typu innowacjami. Niekoniecznie dotyczy to jednak GAI, ponieważ podejmowanie decyzji w GAI mogłoby pewnego dnia stać się autonomiczne i nie być już w rękach człowieka.
Artyści już narzekają, że nieuczciwi operatorzy generatywnej sztucznej inteligencji perfekcyjnie naśladują ich wygląd i styl, kopiując ich prace, bez podania źródła ani zapłaty. W istocie, sztuczna inteligencja ułatwia fałszerstwa i oszustwa .
Rządy będą musiały uchwalić przepisy chroniące prawa autorskie,
zanim piractwo osób publicznych, artystów i istniejących dzieł stanie się powszechne. Musimy również uważać na wojownicze i drapieżne rządy, które pospiesznie dostosowują sztuczną inteligencję do swoich planów wojennych.
Niektóre bezosobowe i całkowicie amoralne modele sztucznej inteligencji, grające w gry wojenne, potrafią posunąć się nawet do symulacji wystrzelenia broni jądrowej w kierunku innego państwa, gdy państwa posiadające broń jądrową znajdują się w impasie wojennym. Może to budzić niepokój, gdy takie modele biorą pod uwagę jedynie wyniki „efektywności”, niezależnie od jakichkolwiek prawnych i moralnych względów. Może to prowadzić do katastrof i okrucieństw.
Sam fakt istnienia takich możliwości powinien nakazywać ostrożne podejście do zaawansowanych prac nad generatywną sztuczną inteligencją (AI) i AGI. Zanim naprawdę wkroczymy w erę zaniku ludzkości i dominacji autonomicznych agentów sztucznej inteligencji (AI), warto zastanowić się nad konsekwencjami dla ludzkości i sposobami radzenia sobie z nimi.
Wniosek
Na naszych oczach rozpoczyna się nowa era „baronów-rozbójników”, w której duże prywatne firmy przeprowadzają masowe zwolnienia i coraz częściej polegają na sztucznej inteligencji (AI), aby częściowo zrzucić z siebie odpowiedzialność społeczną za rekrutację, zatrudnianie i szkolenie ludzi, jednocześnie zgarniając duże zyski.
W perspektywie średnio- i długoterminowej całe kategorie pracowników mogą stać się ekonomicznie niezatrudnialne w oczach pracodawców, co wpłynie na całą populację i gospodarkę. Zastąpienie ludzi inteligentnymi robotami w wielu dziedzinach działalności będzie czynnikiem alienacji dla znacznej części społeczeństwa.
Na horyzoncie widać poważny kryzys na rynku pracy, a różnice w dochodach i majątku między bogatymi i biednymi prawdopodobnie się pogłębią.
Na razie jednak niektórzy optymistyczni i ultrabogaci oligarchowie z impetem wdrażają rewolucję przemysłową w dziedzinie sztucznej inteligencji, nie martwiąc się zbytnio o konsekwencje fundamentalnej transformacji, która prawdopodobnie uderzy w rynki pracy i całą gospodarkę w perspektywie krótko- i średnioterminowej. Jednak gdy nieodwracalne szkody gospodarcze dotkną znaczną część populacji, może to zwiastować dekady dramatycznego kryzysu gospodarczego i niepokojów społecznych.
W związku z tym rządy i organizacje międzynarodowe mają obowiązek podjęcia odpowiednich środków fiskalnych oraz ustanowienia kryteriów regulacyjnych i wytycznych dotyczących najbardziej ryzykownych działań w zakresie sztucznej inteligencji, aby zapewnić poszanowanie godności i wolności człowieka.
Powinny się one również przygotować na wyższy poziom bezrobocia w niektórych sektorach gospodarki oraz na niedostateczne zatrudnienie, zwłaszcza wśród młodych pracowników, a także pisarzy i artystów, na dodatek do wszystkich konsekwencji ekonomicznych, finansowych, fiskalnych i społecznych, które mogą pojawić się w tym nowym środowisku przemysłowym.
Placówki edukacyjne, a zwłaszcza uniwersytety, powinny przygotować się do przeglądu swoich programów nauczania i dostosowania ich do nowych realiów rynku pracy.
Co więcej, istnieje ryzyko moralne. Świat powinien obawiać się, że rządy o totalitarnych i złowrogich instynktach mogą ulec pokusie wykorzystania sztucznej inteligencji do dezinformacji i lepszej kontroli nad populacją.
Nie jest wykluczone, że rządy agresywne, imperialistyczne i drapieżne mogłyby wykorzystać generatywną sztuczną inteligencję, aby uczynić obecne i przyszłe wojny jeszcze częstszymi, bardziej śmiercionośnymi i destrukcyjnymi. Mogłyby na przykład powierzyć algorytmom generatywnej sztucznej inteligencji zadanie opracowania nowej, niedrogiej broni, takiej jak broń biologiczna, chemiczna czy radiologiczna, co uczyniłoby wojny agresywne jeszcze łatwiejszymi i mniej kosztownymi.
W związku z tym decydenci powinni zachować podstawową ostrożność w obliczu wstrząsów gospodarczych, społecznych, przemysłowych, a nawet militarnych , które w nadchodzących latach mocno uderzą w społeczeństwa uprzemysłowione.
Rodrigue Tremblay
Ekonomista międzynarodowy dr Rodrigue Tremblay jest autorem książki o moralności „ Kodeks etyki globalnej. Dziesięć zasad humanistycznych ”, książki o geopolityce „ Nowe imperium amerykańskie ” oraz niedawno wydanej książki „ La régression tranquille du Québec, 1980-2018 ”. Był ministrem handlu i przemysłu (1976-79) w rządzie Lévesque'a w Quebecu. Uzyskał doktorat z finansów międzynarodowych na Uniwersytecie Stanforda. Jest pracownikiem naukowym Centrum Badań nad Globalizacją (CRG).
Za: https://www.globalresearch.ca/artificial-intelligence-post-human-era/5928394
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 10
Papież Leon XIV ostrzega przed sztuczną inteligencją.
Papież Leon XIV ostrzega, że sztuczna inteligencja, pozostawiona w rękach żądnych zysku korporacji i nieodpowiedzialnych oligarchów technologicznych, może doprowadzić do „katastrofy społecznej”, zastępując pracę ludzi. Teraz nawet rynki zaczynają uwzględniać ten strach w cenach. Inwestorzy prognozujący na Kalshi szacują na 60% prawdopodobieństwo, że bezrobocie w USA przekroczy 8% przed 2030 rokiem, jednocześnie obstawiając, że sztuczna inteligencja może być już główną przyczyną redukcji zatrudnienia w tym miesiącu.
Papież pisze: „Praca pozostaje fundamentalnym wymiarem ludzkiego doświadczenia, ponieważ jest nie tylko środkiem utrzymania, ale także kontekstem ekspresji, relacji i wkładu we wspólnotę”, … Społeczeństwo, które gwarantuje zatrudnienie tylko niewielkiej części populacji, pomimo wysokiego poziomu rozwoju technicznego, ryzykuje narażeniem wielu osób na wymuszoną bezczynność, brak odpowiedzialności i brak codziennych zadań i bodźców, co prowadzi do zubożenia ludzkiego i kulturowego.
Tolkien, Gandalf i walka o ludzkość w epoce sztucznej inteligencji
W jednym z najbardziej poruszających momentów encykliki papież Leon XII przywołuje ducha JRR Tolkiena , wzywając ludzkość do „rozbrojenia” sztucznej inteligencji i przeciwstawienia się dominacji technologicznej. Nie wymieniając bezpośrednio Gandalfa, Leon XII nawiązuje do fragmentu jednej z powieści Tolkiena, który odzwierciedla centralny motyw moralny przewijający się przez „ Władcę Pierścieni” : zwykli ludzie stawiają czoła potężnym siłom władzy i korupcji nie poprzez kontrolowanie świata, ale poprzez obronę tego, co w nim ludzkie.
W tym fragmencie mowa jest o odpowiedzialności ludzi za troskę o „pola, które znamy”, o zachowanie dobrej przyszłości dla tych, którzy przyjdą po nas, zamiast dążyć do panowania nad wszystkim.
Wzmianka ta jest godna uwagi nie tylko dlatego, że uważa się ją za pierwsze znaczące włączenie Tolkiena do ważnego dokumentu doktrynalnego Watykanu, ale także dlatego, że ujawnia filozoficzną istotę ostrzeżenia Leona XIII przed sztuczną inteligencją. Podobnie jak Tolkien, papież wydaje się głęboko zaniepokojony dehumanizującym wpływem technologii w oderwaniu od moralności, wspólnoty i godności ludzkiej.
Zamiast traktować technologię jako przeznaczenie, Leo ujmuje walkę o sztuczną inteligencję jako głęboko ludzkie i etyczne pytanie: czy społeczeństwo pozwoli maszynom, korporacjom i systemom nastawionym na zysk zdominować ludzkie życie, czy też ludzie nadal będą w stanie odzyskać technologię dla dobra wspólnego.
Uderzające nie jest to, że Watykan bije na alarm. Uderzające jest to, że Wall Street, zazwyczaj chętnie celebrujący każdą „innowację” niszczącą miejsca pracy jako wzrost efektywności, zdaje się podzielać ten niepokój. Ta sama klasa finansowa, która z entuzjazmem wita automatyzację, gdy zwiększa ona marże, teraz stawia na społeczne spustoszenie, jakie może po sobie pozostawić.
Papież Leon XIV kontra oligarchia AI
Ostrzeżenie Leo przebija wprost ulubione kłamstwo Doliny Krzemowej: że technologia automatycznie oznacza postęp. Praca, argumentuje, to nie tylko wypłata. To godność, wspólnota, cel i uczestnictwo w społeczeństwie. Świat, w którym maszyny wzbogacają nielicznych, a miliony są zmuszane do „wymuszonej bezczynności”, nie jest postępowy. To barbarzyństwo z lepszym oprogramowaniem.
Rewolucja w sztucznej inteligencji jest przedstawiana jako wyzwolenie. Jednak bez demokratycznej kontroli, ochrony pracowników i moralnej gospodarki grozi jej przekształcenie się w najbardziej zaawansowaną maszynę do niszczenia związków zawodowych, jaką kiedykolwiek zbudowano – system, który zamienia ludzi w zbędne koszty, a resztki nazywa innowacją.
Arcykapłani gospodarki cyfrowej zaczynają przyznawać, czego pracownicy obawiali się od lat: sztuczna inteligencja to nie tylko kolejna innowacja technologiczna. To mechanizm restrukturyzacji społecznej na skalę zdolną do wydrążenia całych społeczeństw, a jednocześnie skoncentrowania bezprecedensowej władzy w rękach wąskiej elity technologicznej.
Teraz, w niezwykłym momencie, który pokazuje, jak głęboki stał się niepokój, papież Leon XIV włączył się do walki.
W swojej pierwszej encyklice, Magnifica Humanitas , Leo wygłosił bezpośredni moralny akt oskarżenia pod adresem gospodarki opartej na sztucznej inteligencji, którą budują Dolina Krzemowa i Wall Street. Ostrzegał, że masowe bezrobocie spowodowane automatyzacją może doprowadzić do „katastrofy społecznej”, potępiając porządek gospodarczy, który traktuje ludzi jak jednorazowy nakład w pogoni za zyskiem.
„Dążenie do większych zysków nie może usprawiedliwiać wyborów, które wiążą się z systematycznym poświęcaniem miejsc pracy” – pisał Leo, argumentując, że człowiek „jest celem, a nie środkiem”.
Godne uwagi jest nie tylko to, że Papież to mówi. Chodzi o to, że rynki finansowe zdają się podzielać jego zdanie.
Na platformie predykcyjnej Kalshi inwestorzy szacują obecnie 60% prawdopodobieństwo, że bezrobocie w USA wzrośnie powyżej 8% przed 2030 rokiem, a niemal równe prawdopodobieństwo, że przekroczy 9%. Są to liczby na poziomie recesji – historycznie kojarzonej z załamaniem gospodarczym, masowymi przejęciami nieruchomości i niestabilnością społeczną. Tym razem jednak strach nie dotyczy jedynie paniki finansowej. To przesunięcie technologiczne.
Ta sama klasa korporacyjna, która przez ostatnią dekadę obiecywała, że sztuczna inteligencja „wzmocni” pracowników, teraz otwarcie dyskutuje o tym, które sektory można wyeliminować w pierwszej kolejności.
Obsługa klienta. Dziennikarstwo. Tłumaczenia. Projektowanie. Kodowanie. Księgowość. Badania prawne. Asystent nauczyciela. Diagnostyka medyczna. Praca administracyjna. Kierowanie ciężarówką. Logistyka w handlu detalicznym. Język stał się przerażająco kliniczny: „optymalizacja pracy”, „wzrost efektywności”, „redukcja redundancji”. Ludzkie życie sprowadzone do przeszkód w bilansie.
Dolina Krzemowa przedstawia ten proces jako nieunikniony – prawo natury, a nie wybór polityczny. Jednak encyklika Leo całkowicie odrzuca tę mitologię. Technologia, argumentuje, nie jest neutralna, gdy jest kontrolowana przez systemy zorganizowane wokół wydobycia i dominacji.
Krytyka papieża wykracza daleko poza statystyki bezrobocia. Ostrzega on, że sztuczna inteligencja tworzy nową formę kolonializmu cyfrowego, w którym same dane stają się surowcem imperium. Całe populacje, pisze, są przekształcane w „ziemie władzy” – wydobywane nie ze względu na minerały, ale z powodu informacji behawioralnych, profili biometrycznych, wzorców konsumpcji i inteligencji predykcyjnej.
Garstka korporacji posiada obecnie więcej informacji o zachowaniach ludzkości niż jakikolwiek rząd w historii. Monitorują one mowę, ruch, emocje, konsumpcję i zachowania polityczne w skali globalnej. Sztuczna inteligencja potęguje tę moc, przekształcając surowe dane w predykcyjne systemy sterowania – systemy zdolne nie tylko do rozumienia populacji, ale także do manipulowania nimi.
A w miarę jak bogactwo koncentruje się w górze, umowa społeczna na dole zaczyna się rozpadać.
Leo ostrzega, że społeczeństwo, w którym tylko niewielki ułamek ludzi orzymuje satysfakcjonującą pracę – pomimo ogromnego bogactwa technologicznego – ryzykuje „ubóstwo ludzkie i kulturowe”. Praca, jak podkreśla, to nie tylko przetrwanie ekonomiczne. To uczestnictwo w samym życiu człowieka: w jego celu, odpowiedzialności, relacjach i wspólnocie.*
Właśnie to utopijna retoryka Doliny Krzemowej ignoruje.
Przez dekady miliarderzy technologiczni obiecywali, że automatyzacja uwolni ludzkość od monotonii. Zamiast tego miliony tkwią w pułapce algorytmicznych systemów zarządzania, niepewnych, dorywczych prac, miejsc pracy pod nadzorem i niekończącej się zależności od technologii cyfrowych. Produktywność eksplodowała, a płace stały w miejscu. Zyski korporacji rosły, a więzi społeczne rozpadały się.
Sztuczna inteligencja grozi przyspieszeniem tego procesu do katastrofalnej prędkości.
Nawet niektórzy w branży wydają się być zaniepokojeni tym, co budują. Współzałożyciel Anthropic, Chris Olah, występując u boku papieża Leona XIII w Watykanie, przyznał, że istnieje „realne prawdopodobieństwo, że sztuczna inteligencja zastąpi ludzką pracę na bardzo dużą skalę”. Przyznał, że obecnie nie istnieje mechanizm, który pozwoliłby na globalną dystrybucję zysków lub zapobiegnięcie masowym katastrofom społecznym.
Już samo to przyznanie powinno rozwiać mit, że twórcy sztucznej inteligencji mają spójny plan na przyszłość ludzkości.
Ponieważ prawda staje się coraz bardziej oczywista: rynek nie dysponuje żadnymi ramami moralnymi, które pozwoliłyby mu poradzić sobie z tak potężną potęgą technologiczną.
Kapitał nagradza wydajność, a nie sprawiedliwość.
Zysk, a nie godność.
Wydobycie, a nie wspólnotę.
Jeśli zastąpienie milionów pracowników algorytmami zwiększy zyski akcjonariuszy, system uzna to za sukces – niezależnie od konsekwencji społecznych. Całe regiony mogą pogrążyć się w bezrobociu, a wyceny akcji gwałtownie wzrosną.
Dlatego interwencja Leo jest taka ważna.
Nie krytykuje on tylko technologii. Podważa religię ekonomiczną, która ją otacza.
Współczesny boom na sztuczną inteligencję opiera się na niemal teologicznym przekonaniu, że postęp technologiczny jest z natury dobry, że innowacja sama się uzasadnia, a ci, którzy kwestionują koszty społeczne, są irracjonalnymi wrogami przyszłości. Dolina Krzemowa mówi o sztucznej inteligencji w kategoriach mesjańskich: zbawienie przez obliczenia, transcendencja przez automatyzację, nieśmiertelność przez maszyny.
Ale Leo oferuje radykalnie inną wizję. Ludzie nie są nieefektywnymi maszynami, które można zoptymalizować. Społeczeństwo nie przetrwa, jeśli miliony zostaną pozbawione nie tylko dochodów, ale także sensu i samego uczestnictwa w życiu społecznym.
Niebezpieczeństwo nie polega tylko na tym, że sztuczna inteligencja zyska na sile.
Niebezpieczeństwo polega na tym, że zyska ona władzę w systemie gospodarczym, który już charakteryzuje się drastycznymi nierównościami, rozkładem demokracji i dominacją korporacji.
W takich warunkach automatyzacja nie wyzwala pracowników.
Uwalnia korporacje od pracowników.
A jeśli w najbliższym czasie nie pojawi się demokratyczna kontrola nad technologią, budowana obecnie przyszłość może przypominać raczej technologicznie zaawansowaną formę masowego porzucenia niż wyzwolenia — świat, w którym bezprecedensowe bogactwo i produktywność współistnieją z rozpaczą społeczną, trwałym bezrobociem i powolną erozją godności ludzkiej.
Joshua Scheer
Encyklika Leona XIV - https://www.vatican.va/content/leo-xiv/pl/encyclicals/documents/20260515-magnifica-humanitas.html
* Kościół na przestrzeni wieków zmieniał pogląd na pracę: początkowo potępiając ją, w średniowieczu i epoce nowożytnej traktując jako środek pokuty i konieczność, a na przełomie XIX w i XX wieku – jako prawo i obowiązek. Od 1981 r. praca to źródło godności człowieka, a nie dopust boży czy zemsta. (red. SN)
Za: https://scheerpost.com/2026/05/26/barbarism-with-better-software-pope-leo-warns-of-the-ai-future/
- Szczegóły
- Autor: Marek Chlebuś
- Odsłon: 4677
Życie jako ciąg nieuniknionych wyborów, społeczeństwo jako zespół międzyludzkich transakcji, przyroda jako wielka sieć powiązanych oddziaływań – taki obraz świata kreśli matematyczna i zarazem społeczna nauka, zwana Teorią Gier.
Według niej, wszyscy nieustannie wchodzimy w gry z losem, z przyrodą, z innymi ludźmi – to zyskując, to tracąc różne dobra i wartości, a uwolnić się od tych gier nie można: gramy i grać musimy, niczym nałogowy hazardzista.
Jednym z najważniejszych narzędzi Teorii Gier jest gra w konkurencję i kooperację, zwana Dylematem Więźnia. Opisuje ona takie relacje, w których każdy z dwóch uczestników musi zadecydować, czy drugiemu zaufać, czy nie, czy zachować się w stosunku do niego przyjaźnie, czy wrogo, pozytywnie czy negatywnie, kooperować czy konkurować, przy czym decyzja drugiego nie jest mu zawczasu znana.
Dobrym przykładem tego rodzaju gry jest wymiana. Rozważmy sytuację, w której obaj gracze kładą równocześnie na stole swoje dobra, aby wymienić jedno na drugie. Gdy obydwaj zachowają się uczciwie, do wymiany dochodzi i każdy z graczy zostawia stare dobro, zyskując nowe – subiektywnie dla niego bardziej wartościowe, skoro decydował się na wymianę. Odnosi więc korzyść.
Gdy jeden nadużyje zaufania drugiego, który próbował kooperować, wtedy przechwyci jego dobro, nie pozostawiając swojego. Złodziej zyskuje łup, okradziony go traci. Kiedy obaj sobie nie ufają, nie dochodzi ani do wymiany, ani do kradzieży. Nie ma strat, ale też nie ma korzyści. Taki sam będzie wynik, kiedy obaj próbują oszukiwać, dlatego w teorii tych dwóch sytuacji nie rozróżnia się, i niepodjęcie gry oraz obustronną próbę gry nie fair traktuje się po prostu jako brak gry.
Gra bez końca
Paradoksalność Dylematu Więźnia polega na tym, że subiektywnie zawsze popłaca niekooperatywność. Jeśli gracz nie ma pewności, co zrobi drugi, musi rozważyć obie ewentualności. Gdyby tamten zachował się kooperatywnie, ten może wyjść z gry albo z nowym dobrem, kiedy także kooperuje, albo z dwoma dobrami, gdy nadużyje zaufania. Dwa do jednego dla niekooperacji.
Gdyby tamten zachował się niekooperatywnie, ten może albo swoje dobro stracić, gdy tamtemu zaufa, albo z tym dobrem pozostać, jeżeli nie podejmie współpracy. Tu wygranej nie ma, ale niekooperacja znowu wygrywa: zero do minus jednego. W każdym wypadku, bezpieczniej jest nie ufać i nie współpracować.
Skoro, logicznie rzecz biorąc, zawsze lepiej traktować drugiego jak przeciwnika niż jak partnera, obaj gracze powinni zgodnie unikać kooperacji, mimo że tylko zgodna współpraca przynosi w tej grze ogólną i obopólną korzyść. W tego rodzaju grach, nazywanych grami o sumie niezerowej, interes publiczny przestaje być prostą wypadkową indywidualnych egoizmów. Traci tu moc recepta Adama Smitha, aby każdy myślał o sobie, a Niewidzialna Ręka Rynku sama to przełoży na pospólne dobro.
Smithowski paradygmat homo oeconomicus wciąż zachowuje ważność dla relacji międzyludzkich modelowanych przez gry konkurencyjne, zwane grami o sumie zerowej, w których zysk jednego jest stratą drugiego. Taki jest na przykład prosty handel, w którym rzeczywiście, zgodnie z receptą Smitha, egoizm jest cnotą. Prawdziwe życie społeczne częściej opisują gry o sumie niezerowej, i zazwyczaj jest to właśnie Dylemat Więźnia, w którym racjonalny egoizm wyklucza kooperację i prowadzi do najgorszego ogólnego wyniku.
Jak to zatem jest, że ludzie mimo wszystko ze sobą współpracują, czego dowód stanowi istnienie cywilizowanych społeczeństw? Rozwiązaniem okazuje się gra wielokrotna. O ile w grze pojedynczej, nadużycie zaufania może być strategią optymalną, i cwaniak zawsze wygrywa z frajerem, to gdy gra się powtarza, frajer w końcu leczy się z naiwności. Wtedy wygrana cwaniaka, choć duża, pozostaje jednorazowa i może być jednak mniejsza od sumy drobnych korzyści z wielokrotnych aktów kooperacji. Zaufanie zaczyna popłacać.
Wciąż może się opłacać zdrada w ostatniej grze, dlatego koniec powinien być dla graczy nieprzewidywalny. Wtedy muszą się zachowywać tak, jak gdyby gra nie miała końca. Skąd my to znamy?
Gra bez granic
Jaka jest optymalna strategia w grach społecznych? Poszukując odpowiedzi na to pytanie, Robert Axelrod ogłosił kiedyś turniej, w którym programy komputerowe z całego świata wielokrotnie rozgrywały między sobą grę w Dylemat Więźnia. Turniej wygrał prościutki program Anatola Rapoporta, nazwany „wet za wet”, którego strategia wyglądała tak:
- najpierw kooperuj,
- potem odwzajemniaj,
- czasem zapominaj.
Wywodzono z tego pragmatyczną teorię moralną, której przykazania miały brzmieć:
- bądź życzliwy dla obcych,
- bądź miły dla przyjaciół,
- karz zdrajców,
- czasami wybaczaj.
Turniej Axelroda stał się ważnym i bardzo mitotwórczym wydarzeniem w historii nauk społecznych. Odwołuje się do niego wiele późniejszych prac, wśród nich i ta, rozszerzająca go na Sztuczne Społeczeństwo: Chlebuś, Kamiński, Kotowski, Collective Prisoner’s Dilemma Model of Artificial Society, ICCCI, Springer-Verlag, Berlin-Heidelberg, 2009. Dalszy ciąg tego artykułu jest w głównej mierze omówieniem tej pracy.
Jednostka i społeczeństwo
Zaimplementujmy w komputerze nieograniczoną populację programów, wiecznie powtarzających grę w Dylemat Więźnia – taki nieskończony Turniej Axelroda. W każdym cyklu turnieju, niech programy dobierają się w pary i rozgrywają w nich gry, w których zachowanie wynika ze strategii każdego programu, jego cech osobistych, sytuacji społecznej i własnej wiedzy o partnerze oraz jego ogólnej reputacji.
Strategię programu wyznaczają przede wszystkim:
- racjonalność (na ile kieruje się wiedzą, na ile emocjami),
- wrażliwość (w jakim stopniu ostatnie doświadczenia kształtują nastrój),
- otwartość (na ile chętnie podejmuje kooperację z obcymi partnerami
- lokalność (na ile niechętnie podejmuje kooperację z odległymi partnerami),
- tolerancja (jakie ma wymagania co do reputacji partnera)
- aktywność (jaką część stanu posiadania angażuje w grę)
- konformizm (na ile w decyzjach kieruje się przesłankami osobistymi, na ile społecznymi),
- moralność (model oceny zachowań: komercyjny, utylitarystyczny, kooperatywny)
- bogactwo (skumulowany wynik wszystkich gier, transferów i potrąceń
- pamięć (po jakim czasie zapominane są zdarzenia)
- nastrój(osobista ocena odbytych gier)
- zdrowie (wyznacza prawdopodobieństwo śmierci, zależy od wieku i bogactwa),
- opinia o innych (ocena partnerów z odbytych gier)
Ostatnie trzy cechy, oznaczone kursywą, zmieniają się w wyniku kolejnych gier, pozostałe są niezmienne i tworzą stabilny charakter.
Pewnego komentarza wymagają przyjęte modele moralności. Moralność komercyjna wysoko ocenia osobiste wyniki, mniej bacząc na sposób ich osiągnięcia, moralność utylitarystyczna premiuje wynik społeczny działań, a w mniejszym stopniu to, kto go skonsumuje, moralność kooperatywna nagradza dobre intencje, nawet gdyby ich skutki miały być niekorzystne.
W populacji programów, reprezentowane są wszystkie możliwe strategie, z prawdopodobieństwem określonym przez odpowiednie cechy społeczeństwa. Na przykład, postawy tolerancyjne będą dominować w społeczeństwie o wysokiej tolerancji, będą nieliczne w społeczeństwie o niskiej tolerancji i będą mieć zrównoważony rozkład w społeczeństwie o tolerancji średniej. Podobnie z innymi cechami społeczeństwa, które po prostu wyznaczają statystykę cech jednostkowych.
Państwo
Oprócz cech jednostek oraz ich wzajemnych relacji, istnieją tak zwane urządzenia społeczne, nie wynikające z właściwości jednostek ani ich elementarnych oddziaływań. W omawianym modelu, wyrażają się one poprzez finanse publiczne. Podstawowe ich elementy to:
- koszty (ile majątku trzeba w każdym cyklu gry bezpowrotnie stracić)
- podatek majątkowy (procent majątku, jaki trzeba oddać do budżetu),
- podatek obrotowy (procent stawki w grze, jaki trzeba oddać do budżetu),
- podatek dochodowy (procent wygranej w grze, jaki trzeba oddać do budżetu),
- minimum socjalne (do jakiego poziomu jest wyrównywany przez budżet majątek w ramach opieki społecznej)
- minimum biologiczne (poziom majątkowy, poniżej którego jednostka ginie),
- model redystrybucji (do których grup trafiają nadwyżki budżetowe, pozostałe po realizacji zadań opieki społecznej).
Redystrybucja odpowiada transferom finansowym, bezpośrednim, kiedy budżet oddaje nadwyżki, uprzywilejowując przy tym bogatych lub biednych, lub pośrednim, kiedy budżet finansuje zadania dedykowane bardziej jednym niż drugim. Na przykład, dotowanie komunikacji publicznej alimentuje głównie biedniejszych, utrzymywanie przejezdnych dróg – wszystkich, budowanie dróg płatnych – raczej bogatszych.
Kultura, demografia, gospodarka
Na pulpit sterowniczy sztucznego społeczeństwa składają się różne panele, z których dwa główne dotyczą modelu społeczeństwa oraz państwa. Ten pierwszy definiuje rozkłady racjonalności, wrażliwości, otwartości oraz innych cech antropologicznych, ten drugi określa parametry finansowe. I jedne, i drugie można swobodnie regulować, choć prawdziwe skale czasowe zmian byłyby tu inne, bo jedne się liczy aż w generacjach, inne tylko w kadencjach politycznych.
W rzeczywistości, parametry społeczne są trudne do celowego kształtowania. Możliwość dowolnego ich ustawiania w programie trzeba traktować raczej jako dostrajanie modelu do pewnych zastanych wzorów wychowania i zachowania, właściwych dla różnych społeczeństw, celem badania ich podatności na różne regulacje państwowe, dostępne władzom publicznym.
Pozwala to na poszukiwanie optymalnego sposobu urządzenia spraw publicznych dla różnego rodzaju społeczeństw, jak na przykład skandynawskie, brazylijskie i somalijskie albo katolickie, protestanckie i konfucjańskie. Można symulować różne reformy, można je testować oraz porównywać. Teoretycznie, można by też szukać optymalnego modelu wychowania, ale do praktycznej jego implementacji trzeba byłoby mieć władzę duchową, a taka zazwyczaj zna już swój najlepszy model i nowego nie szuka.
Oczywiście, badania mogą uwzględniać różne aksjologie. Ktoś będzie bardziej cenił sobie gospodarczy wzrost, ktoś – równość ekonomiczną, inny – poziom zadowolenia albo jego mniej lub bardziej wyrównany rozkład, jeszcze inny – wielkość albo młodość populacji. Można też badać dowolne kombinacje tych wyników.
W cytowanej wyżej pracy, eksplorującej syntetyczne społeczeństwo, testowano przede wszystkim wpływ tak zwanego kapitału społecznego na wzrost gospodarczy. Okazał się on bardzo wyraźny. Szczególnie silnie sprzyjała wzrostowi wysoka racjonalność, dość silnie tolerancja, mniej silnie redystrybucja w kierunku ubogich. Wzrostowi sprzyjała najbardziej moralność utylitarystyczna, znacznie słabiej pozostałe modele moralności.
Badano też różne modele podatkowe. Praktycznie, dla wszystkich rozważanych społeczeństw, początkowo najbardziej prowzrostowe okazywało się oparcie budżetu na podatku majątkowym. Z czasem jednak, przewagę zyskiwał model oparty na podatku dochodowym, z początku najsłabszy. Pozostałe modele podatkowe okazywały się gorsze.
Władza a rozum
Bogactwo, szczęście, zdrowie – czegóż więcej można chcieć? Która partia nie obiecuje tego wyborcom i która nie stara się zapewnić... przynajmniej niektórym? Wydawać by się mogło, że opisany model, pozwalający łatwo i bezkrwawo testować różne ustroje, weryfikować ideologiczne recepty i sprawdzać naukowe przepisy – powinien szybko poprawić jakość spraw publicznych... przynajmniej niektórych.
Ale może nie mniej ważna od wiedzy, co by trzeba zrobić, jest wiedza – jak? Współczesna demokracja to sieć rozlicznych kompromisów, kontraktów, zawłaszczeń, targów i wymuszeń, których wynik zwykle zaskakuje wszystkich i zazwyczaj nikogo nie zadowala. Rzadko też bywa spójny, a jeszcze rzadziej logiczny. Cóż, demokracja to rządy ludu, nie rozumu.
Skoro rozstrzygnięcia ustrojowe okazują się wypadkową wielu chaotycznych gier, to może raczej właśnie te gry decyzyjne trzeba by opisać, zbadać i wymodelować, aby znaleźć skuteczny sposób kształtowania ich wyniku? Tylko co dalej? Czy ktoś, kto by dysponował taką mocą sprawczą, chciałby jeszcze jakichkolwiek zmian?
Marek Chlebuś

