Naukowa agora (el)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 4016
Z prof. Stanisławem Moryto, rektorem Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina rozmawia Anna Leszkowska
- Panie profesorze, po 7 latach sprawowania funkcji rektora żartobliwie pan skonstatował, że rektor najszczęśliwszy jest dwa razy: podczas powierzenia mu tej funkcji i kiedy przestaje ją pełnić. Reszta to pasmo strapień, udręk i problemów. Na czym polegają trudności w kierowaniu uniwersytetem, w dodatku o charakterze artystycznym?
- Przede wszystkim są wynikiem pracy z ludźmi, artystami, których ego, ambicje, różnego rodzaju oczekiwania są bardzo rozbudzone. A zaspokojenie tych oczekiwań jest niemożliwe – i nie mówię tu o wynagrodzeniach, bo od paru lat nic nie można w tej sprawie zrobić, gdyż nie ma pieniędzy. Więc jeśli ktoś przychodzi do rektora, to wiadomo, że ze sprawą niemożliwą do załatwienia – albo ze względów prawnych, albo finansowych, albo jeszcze innych, bo niekiedy gabinet rektora spełnia rolę konfesjonału.
Jak u nas jest konstruowane prawo – wszyscy widzą. W Polsce nastąpiła, moim zdaniem, totalna deprofesjonalizacja w tym obszarze. Prawo jest najlepsze i najskuteczniejsze wówczas, kiedy ma w swoich zapisach jak najzwięźlejszą treść, ale jakość tej treści winna być ważna, jasna i zrozumiała, jak dekalog. Nie mówię już o prawie rzymskim, ale nawet niemieckie, które wprowadził Bismarck, jest w dalszym ciągu w Niemczech aktualne. Tak winniśmy stanowić prawo. Pomijam już jego jakość, która jest żenująco niska.
No a sprawa finansowania, czyli niedofinansowania - polemika z ministerstwem kultury jest w tym obszarze bardzo trudna, gdyż słyszymy, że mamy największą dotację, więc czego jeszcze chcemy? A my chcemy lepszych warunków lokalowych i wynagrodzeń.
Jak znam i obserwuję dzieje tej uczelni, to dochodzę do wniosku, że od początków jej powstania nigdy nie cieszyła się sympatią i przychylnością władz. Niezależnie od tego, jakie te władze były. Apolinarego Kątskiego, który reaktywował uczelnię, oskarżano o agenturę. Ale dzięki temu, że miał dobre relacje z dworem carskim, dostał zgodę na otworzenie Instytutu Muzycznego i uczenie w nim po polsku. To samo było po I wojnie światowej. Reformatorskie dążenia Szymanowskiego były kontestowane nie tylko przez opozycję wewnątrz uczelni. Tak samo było po II wojnie światowej i to samo jest teraz.
Gdyby prześledzić to, co otrzymały inne uczelnie artystyczne, to wszystkie – poza naszą (i warszawską Akademią Teatralną) – poprawiły swoją sytuację lokalową. Nie twierdzę, że było to nie potrzebne, gdyż miały bardzo trudne warunki, niemniej UMFC ma charakter szczególny. Jest jedną z najstarszych uczelni o wielkich tradycjach i olbrzymim dorobku, jest usytuowany w centrum kraju w stolicy i zatem ciąży na nim wiele obowiązków i szczególna odpowiedzialność. Osobiście jestem zwolennikiem uczelni elitarnej: mniej studentów, lepsza kadra i wyższy poziom. Gdyby taka koncepcja została przyjęta, to można by ograniczyć liczbę studentów do 400 i nie byłoby wielu obecnych problemów.
- To dlaczego nie można ograniczyć liczby studiujących? Jest przecież wiele innych uczelni (17) czy wydziałów artystycznych...
- Bo jest demokracja i większość tego nie chce. Gdyby tak zrobić, kadra nie miałaby zajęcia, a nikt nie będzie podcinać gałęzi, na której siedzi. A i studenci do nas się garną (każdy chce studiować w stolicy), nie mamy problemów z naborem, nie ma więc presji demograficznej na ograniczanie liczby studiujących. Mimo to musimy ograniczać nabór.
U nas zawsze obowiązywały i obowiązują limity przyjęć. Gdyby ich nie było, nie wytrzymalibyśmy finansowo. Tylu, ilu kończy, tylu przyjmujemy, bo nasz system edukacyjny polega na kształceniu indywidualnym.
Szkoła była budowana z myślą o 350 studentach, a obecnie studiuje w niej ponad 700 i 200 w Białymstoku. Ale może trzeba byłoby się zastanowić: dla kogo my kształcimy tych studentów? Nowych instytucji kulturalnych, muzycznych, w kraju nie widać, w orkiestrach wszystkie miejsca są zapełnione na kilkanaście lat, edukacja i upowszechnianie muzyki wysokiej leży. Za granicą też jest regres w instytucjach kultury, też się ogranicza miejsca w orkiestrach, likwiduje się je.
Poza tym nie bierze się zupełnie pod uwagę tego, że zmienił się gust muzyczny w społeczeństwie, że jest zapotrzebowanie na inną muzykę, że jest inne poczucie dźwiękowości. Inne niż w XIX czy nawet XX wieku. Ale o tym się wcale nie rozmawia. A takie są realia.
- Czyli inaczej należałoby kształcić?
- Zapewne tak, choć nie wiadomo, czy kształcenie do uprawiania tego rodzaju muzyki wymaga takich rozmiarów czasowych. Kilkunastu lat nauki. Bo do tego, żeby zajmować się rockiem nie potrzebne są studia na uniwersytecie, można skończyć muzyczną szkołę średnią, lub być amatorem. Większe są wówczas pieniądze, a jeśli trafi się na listy przebojów i zdobędzie zainteresowanie mediów, to się dobrze żyje (przynajmniej przez pewien czas).
- Powiedział pan, że zostawia uczelnię w dobrej kondycji ekonomicznej, choć nie dało się doprowadzić do poprawy jej sytuacji lokalowej. Mimo wielu lat starań, UMFC nie udało przejąć niszczejącego budynku Krasińskich, który znakomicie zaspokajałby potrzeby uczelni. Fatum ciąży nad UMFC?
- Trudno mi powiedzieć dlaczego tak się dzieje. Ja jestem zwolennikiem tradycji, także miejsca. Miejsce, gdzie mamy siedzibę, ma bardzo dobrą historyczną konotację muzyczną. Przy ulicy Okólnik, mieścił się Instytut Muzyczny, obok wybudowano Konserwatorium. Kiedy studiowałem tutaj w latach 60., to ówczesny prorektor, prof. Ludwik Kurkiewicz mówił nam, iż niebawem uczelnia otrzyma budynek Krasińskich. Od tego czasu nic się nie udało zrobić, mimo że w latach 70. były nawet gotowe plany wybudowania na skwerze Wodiczki pawilonu i przejęcia budynku na przeciwko. W jego części pałacowej jest przepiękna sala balowa, która mogłaby pełnić rolę sali koncertowej na ok. 300 miejsc. A w Warszawie, zwłaszcza w śródmieściu, nie ma kameralnych sal koncertowych (poza salą Filharmonii Narodowej i naszą, bo salę koncertową w Zamku Ostrogskich zlikwidowano). Kiedy podejmowaliśmy starania o budynek Krasińskich, wszyscy byli na tak – także i parlamentarzyści. Niestety, zabrakło woli politycznej i sprawa do dzisiaj nie jest rozwiązana.
- Jakie jest pana zdanie o procesie bolońskim w przypadku uczelni artystycznych?
- Jestem zwolennikiem wędrowania po świecie, a proces boloński to umożliwia. Zachęcam swoich studentów do takich wędrówek, ale po ukończeniu studiów. System boloński został szkołom artystycznym narzucony i powoduje rozbicie koncepcji edukacyjnej. W przypadku np. kierunków: kompozycji, dyrygentury, reżyserii dźwięku, takiego nauczania nie ma na niższych etapach edukacji. Niestety, nasze studia - jako jednolite – były na Zachodzie traktowane jako licencjat. Ma to jednak także pozytywy – w naszej filii w Korei z chwilą przyjęcia zasad procesu bolońskiego, zniknęły problemy z dostosowaniem przedmiotów do naszych programów.
- Powiedział pan, że to nie budynki świadczą o pozycji, ale poziom nauczania. Jednak panuje przekonanie, że bez bazy lokalowej niewiele można osiągnąć...
- Bardzo wielu ludzi chce się czymś wykazać, najprościej – budową nowego obiektu i przejść do historii. Stąd wynika trend do budowania. Moim zdaniem, w kształceniu nie o to chodzi. Oczywiście, warunki są bardzo ważne i powinny być coraz lepsze, ale one nie decydują o osiągnięciach. Bo ktoś może mieć znakomite warunki, ale jeżeli nie ma umiejętności, nie ma talentu, nie ma wytrwałości w pracy, to nic nie osiągnie. Jestem za poszerzeniem bazy lokalowej, ale trzeba pamiętać też i o tym, że wielka sztuka - np. literatura czy muzyka rodziła się na marginesie innych zajęć. Reymont był kolejarzem, krawcem, a po pracy regularnie pisał. Jan Sebastian Bach przede wszystkim grał w kościele, uczył, a poza tym – komponował. I to twórczość po nim została.
- W nauce jest takie powiedzenie, że im gorsze warunki, tym lepsza nauka i odwrotnie – im lepsze warunki, tym gorsza nauka.
- Znam takie uczelnie, gdzie wybudowano nowoczesne budynki, a teraz – z powodu braku studentów – stoją one puste. To samo grozi uczelniom artystycznym, bo nie zdajemy sobie sprawy ze skali i skutków nadchodzącego krachu demograficznego, pauperyzacji zawodu, spadku jego rangi.
- Jedna z pana rad dotyczy pójścia własną drogą, posiadania własnego zdania i odwagi cywilnej. Czy przy tej niezależności uczelni jest to problem dla rektora?
- Czasami trzeba pójść pod prąd, podejmować decyzje wbrew wszystkim niepopularne. Ale w sprawach ważnych dla uczelni i dla kultury. Istotna zatem jest umiejętność odróżniania rzeczy ważnych od nieważnych. Sprawami nieważnymi nie warto się zajmować, a jeśli są ważne, to zawsze znajdzie się ktoś, kto je podejmie. Dlatego patrzę ze spokojem na uczelnię, i wierzę, że kiedyś ktoś będzie musiał problemem uczelni się zająć, ktoś „na górze, we władzach”, ktoś, kto będzie miał umiejętność odróżniania rzeczy ważnych od nieważnych, gdyż uczelnia dla kultury narodowej jest niezwykle ważna – nie da się tej uczelni zlikwidować. Bo mimo wszystko, jest to najlepsza uczelnia muzyczna w kraju. Uczelnie publiczne są pozostawione same sobie. Z jednej strony, rząd chciałby mieć nad nimi kontrolę, a z drugiej – nie ma żadnych planów, polityki, każdy robi co chce.
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 4677
Z dr Krystyną Łybacką, posłanką Klubu Poselskiego Lewicy, członkinią sejmowej Komisji Edukacji. Nauki i Młodzieży, rozmawia Anna Leszkowska
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 59
Współczesna cywilizacja szczyci się wiedzą, ale coraz bardziej naznaczona jest chaosem. Nigdy wcześniej społeczeństwa nie wygenerowały tak wielu danych, tak wielu modeli i tak wielu opinii ekspertów – a mimo to fundamentalne ludzkie pytania pozostają bez odpowiedzi. Czym jest świadomość? Czym jest prawda? Jaki jest cel ludzkiego życia? Paradoks jest uderzający: wraz ze wzrostem potęgi technicznej, rozumienie zdaje się kurczyć. Nie jest to przypadek. Odzwierciedla to kulturę, która myli obliczenia ze zrozumieniem, a technikę z prawdą.
Na długo przed erą nowożytną myśliciele ostrzegali, że wiedza oderwana od pokory nie doprowadzi do zrozumienia, lecz do iluzji. Gdy teoria wywyższa się ponad rzeczywistość, dociekania karmią się własnymi założeniami i stają się jałowe. Metafora jest prosta: trzepanie pustego kłosa pszenicy. Można włożyć ogromny wysiłek, wzniecając kurz i hałas, ale ziarno się nie pojawi, ponieważ substancja została już usunięta. Ta metafora z niepokojącą precyzją odnosi się do dużej części współczesnej nauki.
W zasadzie nauka jest metodą: obserwacji, testowania, falsyfikowalności i otwartości na korektę. W praktyce coraz bardziej twardnieje w ideologię – taką, która wychodzi od sztywnego założenia, że rzeczywistość musi być bezosobowa, bezcelowa i redukowalna wyłącznie do materii. Wszelkie dowody wskazujące na coś wykraczającego poza te ramy – na świadomość, inteligentny projekt lub sens – są odsiewane, zanim jeszcze rozpoczną się badania. Wnioski są formułowane z góry; badania często sprowadzają się do ozdabiania założeń danymi. To szersze przekształcenie nauki w ideologię zostało szczegółowo zbadane w innych publikacjach, między innymi w książce „ Godless Fake Science” .
Nauka kiedyś oznaczała rzetelną wiedzę o rzeczywistości. Dziś zbyt często oznacza spekulatywne modele traktowane jako ustalone prawdy, mimo że opierają się na nieudowodnionych przesłankach. Teoria nie jest nauką, a jednak teorie dominują obecnie w polityce publicznej, edukacji i narracjach medialnych.
Samo słowo „nauka” pochodzi od słowa „scientia”, oznaczającego wiedzę, a jego filozoficzne korzenie są nierozerwalnie związane z percepcją i świadomością. Pozbawiona jakichkolwiek odniesień do umysłu i znaczenia, współczesna nauka nie dąży już do zrozumienia – zarządza niepewnością i wymusza konsensus.
Kosmologia oferuje wymowny przykład. Dominująca w naszych czasach historia stworzenia – Wielki Wybuch – jawi się jako naukowa, choć w dużej mierze opiera się na nieobserwowalnych lub czysto teoretycznych bytach: ciemnej materii, ciemnej energii, osobliwościach i matematycznych nieskończonościach. Nie są to odkrycia w żadnym bezpośrednim sensie empirycznym; funkcjonują one jako koncepcyjne symbole zastępcze, przywoływane w celu zachowania ściśle materialistycznego systemu wyjaśniającego, który nie jest w stanie wyjaśnić precyzyjnego dostrojenia, spójnego porządku ani uderzającej zrozumiałości wszechświata.
Problemem nie jest to, kiedy takie konstrukty zostały wprowadzone w przeszłości, ale rola, jaką odgrywają obecnie w stabilizowaniu tego systemu – rozszerzonego i wzmocnionego przez teorię inflacyjną – poprzez przekształcanie nierozwiązanych problemów fundamentalnych w matematyczne abstrakcje traktowane jako rzeczywistości ontologiczne.
Mamy uwierzyć, że wszechświat rządzony przez ślepy przypadek w jakiś sposób wytwarza prawa, stałe, piękno i umysły zdolne je kontemplować.
Przez prawie stulecie współczesna nauka uważała, że porażka ściśle materialistycznych ram jest nie do pomyślenia, i kompensowała nierozwiązane sprzeczności, wymyślając nowe cząstki, niewidzialne siły i tymczasowe zasady, które raczej opóźniają rozwiązywanie fundamentalnych kwestii, niż je rozwiązują.
Teoria ewolucji podąża podobnym schematem. Zmienność w obrębie gatunku jest obserwowalna; transformacja jednego rodzaju organizmu w inny nie. Jednak podręczniki przedstawiają ten niezauważony skok jako ustalony fakt, a sprzeciw traktowany jest jako herezja. Gdy skamieniałości pojawiają się nagle i są w pełni ukształtowane, teoria jest korygowana. Gdy brakuje form przejściowych, wymyślane są nowe wyjaśnienia. Proces ten nigdy nie osiąga istoty, ponieważ nie zna granic.
Bardziej bezpośredni i politycznie istotny przykład pojawia się we współczesnej narracji klimatycznej. Jak analizowano wcześniej , twierdzenie, że dwutlenek węgla – śladowy gaz niezbędny dla życia roślin – jest głównym czynnikiem katastrofalnej zmiany klimatu, stwardniało do rangi dogmatu, zamiast pozostać weryfikowalną hipotezą. Modele są traktowane jako dowody, historyczne wahania temperatury są bagatelizowane lub ignorowane, sprzeciw jest marginalizowany, a CO₂ jest przekształcany w moralne zanieczyszczenie, zmieniając spekulatywne modelowanie w narzędzie strachu i kontroli.
W medycynie ten schemat okazał się jeszcze bardziej niebezpieczny. Podczas pandemii całe populacje zostały poddane bezprecedensowym zasadom opartym na modelach, testach i założeniach, które były chronione przed kontrolą. Lekarze sprzeciwiający się ich poglądom zostali uciszeni, a strach zastąpił rozsądek. Jak udokumentowano w innym miejscu , podstawowe pytanie nigdy nie zostało postawione: co, jeśli sama struktura była wadliwa? Po raz kolejny spekulacje ukryły się pod maską pewności, a koszty ponieśli zwykli ludzie.
Nic z tego nie oznacza, że badania empiryczne są błędne. Problemem nie jest nauka, lecz scjentyzm – przekonanie, że wiedza zaczyna się i kończy na pomiarach materialnych. Scjentyzm nie jest naukowy, lecz filozoficzny. Co gorsza, jest samoobalający.
Sama świadomość – sama zdolność dokonująca pomiaru – nie może zostać sprowadzona do chemii bez całkowitego podważenia pojęcia wiedzy. Jeśli myśli są niczym więcej niż reakcjami biochemicznymi, to przekonania nie są ani prawdziwe, ani fałszywe, a jedynie mają swoje przyczyny. W takim przypadku nauka przestaje być poszukiwaniem prawdy, a staje się jedynie raportowaniem zdarzeń neuronalnych. Światopogląd, który nie potrafi uwzględnić podmiotu wiedzy, unieważnia swoje własne roszczenie do wiedzy.
W tym momencie nie da się już uniknąć pytania. Jeśli wiedza, rozum i świadomość są realne – a nie iluzjami tworzonymi przez ślepe procesy – to nie mogą być samorodne. Porządek nie powstaje z nieporządku, zrozumiałość nie wyłania się z bezsensu, a prawda nie może opierać się na przypadku. Historycznie rzecz biorąc, to rozpoznanie nie prowadziło od nauki, lecz ku Bogu, rozumianemu nie jako konkurencyjne wyjaśnienie w naturze, lecz jako źródło stworzenia i zrozumiałości, które w ogóle umożliwia naukę.
Nawet zagorzali materialiści przyznają, że istnieje ten problem. Jak przyznał kiedyś biolog JBS Haldane: „Jeśli moje procesy myślowe są w całości zdeterminowane przez ruchy atomów w moim mózgu, nie mam powodu, by sądzić, że moje przekonania są prawdziwe”.
Współczesne instytucje odzwierciedlają to zamieszanie. Uniwersytety kształcą specjalistów, którzy wiedzą coraz więcej o coraz mniejszej liczbie rzeczy, jednocześnie milcząc o pierwotnych przyczynach. Studentów uczy się, jak kalkulować, ale nie jak kwestionować założenia. Finansowanie kształtuje wnioski. Prestiż zastępuje prawdę. Rezultatem jest klasa ekspertów, którzy są niezwykle biegli w manipulowaniu symbolami, ale ślepi na znaczenie.
Dlatego współczesna nauka coraz bardziej przypomina teologię bez Boga. Jej doktryny traktowane są jako niepodważalne, dysydenci są ekskomunikowani, a konsensus jest egzekwowany. Jednak w przeciwieństwie do tradycyjnej religii, nie oferuje ona odkupienia – jedynie zarządzanie. Ludzkość jest redefiniowana jako biologiczny przypadek, świadomość jako usterka, a moralność jako konstrukt społeczny.
Z tego punktu widzenia kontrola staje się nieunikniona. Jeśli ludzie są jedynie biologicznymi maszynami ukształtowanymi przez przypadek i środowisko, nie ma wrodzonej godności, którą należałoby szanować, ani żadnych zasadniczych ograniczeń poza wydajnością. Gdy sens zostaje odrzucony, rządzenie zastępuje sumienie, a regulacja – odpowiedzialność.
Jednak pojawiają się rysy. Wiele osób wyczuwa, że coś jest nie tak. Zauważają, że „podążanie za nauką” często oznacza podążanie za pieniędzmi, polityką i kontrolą narracji. Widzą, że sprzeciw jest traktowany jako zagrożenie, a nie jako dialog. Intuicyjnie – słusznie – wyczuwają, że rzeczywistość jest bogatsza niż równania, a świadomość nie może być kwestią drugorzędną.
Prawdziwa wiedza nie wymaga odrzucenia rozumu. Wymaga przywrócenia mu właściwego miejsca jako narzędzia. Kiedy intelekt służy prawdzie, oświetla; kiedy zastępuje prawdę, oślepia. Rzeczywistości nie podbija się siłą intelektu, lecz ujawnia poprzez zestrojenie – zestrojenie umysłu z prawdą, a ostatecznie z wyższym źródłem porządku, które poprzedza ludzkie instytucje.
Być może dlatego poważne dociekania tak często prowadzą do gotowości do pytania nie tylko jak, ale i dlaczego. Do uznania, że świadomość wykracza poza materię, że porządek wykracza poza przypadek, a miłość rutynowo przeczy logice przetrwania. To nie są mistyczne wykręty; to empiryczne fakty ludzkiego doświadczenia.
Uderzenie w pustą łupinę daje tylko pył. Powrót do ziarna wymaga odwagi – odwagi kwestionowania założeń, przeciwstawiania się sztucznym konsensusom i przyznania, że najgłębsze prawdy mogą być dane, a nie wymyślone. Cywilizacja nie cierpi z powodu braku inteligencji. Cierpi na źle ukierunkowaną inteligencję.
Spełnienie nauki nie polega na eliminacji transcendencji, lecz na rozpoznaniu jej własnych fundamentów. Nauka osiąga dojrzałość nie wtedy, gdy twierdzi, że wszystko wyjaśnia, lecz gdy uznaje, że porządek, zrozumiałość i świadomość nie są wytworami ślepego przypadku, lecz oznakami głębszego źródła.
Jak zauważył Max Planck, ojciec teorii kwantowej:
„Uważam świadomość za fundamentalną. Materię uważam za pochodną świadomości”.
Werner Heisenberg doszedł do podobnych wniosków w samej fizyce:
„Pierwszy łyk ze szklanki nauk przyrodniczych uczyni cię ateistą, lecz na dnie szklanki czeka na ciebie Bóg”.
Droga naprzód to nie więcej spekulacji, ale intelektualna pokora i uczciwość. Nie głośniejsi eksperci, ale głębsza odpowiedzialność. Nie bezbożna nauka, ale nauka ponownie ugruntowana w znaczeniu.
Mark Keenan
Mark Keenan jest byłym ekspertem technicznym ONZ i niezależnym pisarzem zajmującym się nauką, technologią, ekonomią polityczną i wolnością człowieka. Jest stałym współpracownikiem Global Research.
Za: https://www.globalresearch.ca/when-science-becomes-ideology/5913115
- Autor: ANNA LESZKOWSKA
- Odsłon: 4050
Na ostatnim Zgromadzeniu Ogólnym PAN 13 grudnia 2012 przyjęto Kodeks etyki pracownika naukowego.
Komisja do spraw etyki w nauce przy jego tworzeniu wykorzystała dokument pt. The European Code of Conduct for Research Integrity, ogłoszony w 2010 roku wspólnie przez European Science Foundation (ESF) i All European Academies (ALLEA) jako wzorzec do wykorzystania przy tworzeniu własnych kodeksów w poszczególnych krajach UE oraz opracowania Zespołu do spraw Etyki w Nauce KBN (2000) pt. Dobra praktyka badań naukowych. Rekomendacje oraz Komitetu Etyki w Nauce PAN (2001) pt. Dobre obyczaje w nauce. Zbiór zasad i wytycznych.
>
>W Preambule Kodeksu stwierdza się, iż:
1.Kodeks opiera się na podstawowych ogólnych zasadach etyki, uznanych w naszym kręgu kulturowym za naturalne i powszechnie obowiązujące. Uznanie tych zasad zostało przyjęte jako fundament, bez potrzeby analizy źródła tego przeświadczenia. Za podstawowe zasady etyki uznaje się tu poszanowanie godności człowieka oraz życia we wszystkich jego przejawach, prawdomówność, uczciwość, obowiązek przestrzegania przyjętych zobowiązań oraz uznanie prawa do wolności przekonań i prawa własności. Należy uznać, że strażnikiem i sędzią w sprawach etycznych jest indywidualne sumienie oraz sumienie zbiorowe.
3. Kodeks etyki pracownika naukowego prezentuje zasady samoregulacji społeczności naukowej, która wprowadza je w przeświadczeniu, że podstawowym obowiązkiem środowiska naukowego jest przestrzeganie ustalonych przez siebie zasad i cnót pracy naukowej. Kodeks definiuje kryteria właściwej praktyki w prowadzeniu pracy badawczej oraz ustanawia procedury dla postępowań, które należy stosować w przypadku ujawnienia zagrożenia rzetelności w nauce.Kodeks ten obejmuje wszelką pracę naukową, niezależnie od miejsca jej wykonywania.
4. Wysokie standardy rzetelności i skrupulatne przestrzeganie właściwego dla nauki systemu wartości muszą stanowić nieodłączny atrybut pracy naukowej, której główną inspiracją jest pogłębianie potwierdzonej wiedzy i poszerzanie jej horyzontu poza granice tego, co jest już znane a także dzielenie się nią z innymi. Zachowywanie tych standardów ma zasadnicze znaczenie nie tylko dla utrzymania wewnętrznej spójności nauki, ale i dla jej społecznego autorytetu i wiarygodności. System nauki jest szczególnie wrażliwy na najmniejszy nawet przejaw nieuczciwości, a prowadząc badania naukowe lub je wykorzystując, wciąż opieramy się na świadectwie innych, w związku z czym powinniśmy mieć do tego świadectwa zaufanie.
>5. Nauka, obejmująca swym zakresem nauki ścisłe, przyrodnicze, społeczne i humanistyczne, stanowi usystematyzowaną wiedzę uzyskiwaną przez obserwację i eksperymentowanie, badanie i rozmyślanie. Chęć zrozumienia otaczającego nas świata, jak również poznania umysłu człowieka i jego wytworów, zakorzeniona jest głęboko w ludzkiej naturze i mimo, że pomiędzy dyscyplinami nauki występują niejednokrotnie bardzo istotne różnice zarówno w zakresie stosowanych metod, jak i przyjętych praktyk, to wszystkie nauki posiadają podstawową cechę wspólną: opierają się na racjonalnej argumentacji i przedstawianiu sprawdzalnych dowodów materialnych lub rozumowych, a więc polegają na obserwacji przyrody lub ludzi oraz badaniu ich działań i wytworów.
>7. Nauka ma silny, dwukierunkowy związek ze światem zewnętrznym. Nie tylko siły społeczne i polityczne wpływają na podejmowane kierunki badań, ale również nauka sama z siebie wywiera ogromny wpływ na rozwój cywilizacyjny i społeczny, chociaż jej wyniki mogą być i były niejednokrotnie spożytkowane niewłaściwie. Obowiązkiem naukowców jest uczynienie wszystkiego, co jest w ich mocy, by prowadzone przez nich badania służyły ogólnemu dobrobytowi ludzkości i dobru społeczeństwa.
>8. Presja światopoglądowa bądź polityczna, interes ekonomiczny czy finansowy mogą się przyczynić do pojawienia się w działalności naukowej korupcji i jej uzależnienia od pozanaukowych wpływów. Dlatego też, dla utrzymania wiarygodności nauki pracownicy naukowi muszą strzec swej bezinteresowności i dbać o to, aby pozostać zawsze niezależnymi oraz bezstronnymi i zachować swobodę stosowania uznanych wspólnie praw i kryteriów. Jednocześnie należy być świadomym, że naukowcy działają w kontekście ograniczonym przez wartości, to znaczy, że wybór przedmiotu badań i stawiane hipotezy, sposób gromadzenia danych i wpływ dokonanych odkryć na społeczeństwo, wszystko to odnosi się do etycznego i społecznego kontekstu, w którym nauka funkcjonuje.
>9. Kodeks etyki pracownika naukowego nie zajmuje się szerszym, społeczno-etycznym kontekstem nauki, lecz skupia wyłącznie na odpowiedzialnym i rzetelnym prowadzeniu badań. Ma służyć utrzymywaniu integralności nauki, przez stosowanie zasad dobrej praktyki naukowej.
2. Uniwersalne zasady i wartości etyczne w pracy naukowej
>Podstawowe, uniwersalne zasady i wartości etyczne, na których opiera się integralność i wiarygodność nauki odnoszą się do przedstawicieli wszystkich, bez wyjątku, dyscyplin naukowych. Ich przestrzegania należy wymagać od naukowców, od instytucji w których prowadzą oni badania, a także tych, które finansują badania i zajmują się organizacją życia naukowego, zarówno w ich relacjach wzajemnych, jak też w kontaktach ze światem zewnętrznym.
>Do tych uniwersalnych zasad należą:
- sumienność w prezentowaniu celów i intencji zamierzonych czy prowadzonych badań, w przedstawianiu metod i procedur badawczych oraz interpretacji uzyskanych wyników, a także w przekazywaniu informacji na temat możliwych zagrożeń oraz dobrze uzasadnionych, niepochopnych przewidywaniach odnośnie możliwych zastosowań i korzyści;
- wiarygodność w prowadzaniu badań, krytycyzm wobec własnych rezultatów, skrupulatność, troska o szczegóły i pieczołowitość w uzyskiwaniu, zapisywaniu i przechowywaniu danych oraz w przedstawianiu wyników badań; a też nie wykorzystywanie swojego naukowego autorytetu przy wypowiadaniu się poza obszarem własnej kompetencji;
- obiektywizm: opieranie interpretacji i wniosków wyłącznie na faktach, sprawdzalnym rozumowaniu i danych, które są możliwe do potwierdzenia przez innych;
- bezstronność w podejściu do badanego lub prezentowanego problemu czy zjawiska i w przekazywaniu wiedzy;
- niezależność od zewnętrznych wpływów na prowadzenie badań, zarówno wobec zlecających badania czy ekspertyzy, jak też od wpływów ze strony politycznych, ideologicznych lub biznesowych grup nacisku;
- otwartość w dyskusjach na temat własnych badań z innymi naukowcami, co stanowi jeden z kluczowych warunków postępu w nauce oraz w przyczynianiu się do gromadzenia wiedzy przez publikowanie tych wyników, jak również w uczciwym przekazywaniu tej wiedzy ogółowi społeczeństwa;
- przejrzystość w zakresie zbierania, analizowania i interpretowania danych, co wymaga aby dane doświadczalne były właściwie przechowywane i po opublikowaniu stały się dostępne;
- odpowiedzialność przejawiana wobec uczestników badań oraz obiektów badań, w tym również wobec środowiska czy dóbr kultury. Badania, których przedmiotem jest istota żywa mogą być prowadzone jedynie wówczas, kiedy jest to niezbędne oraz zawsze z poszanowaniem godności człowieka i praw zwierząt, na podstawie zgody wyrażonej przez odpowiednie komisje bioetyczne;
- rzetelność w uznawaniu osiągnięć naukowych tych, którym się ono rzeczywiście należy, wyrażająca się poprzez właściwe podawanie źródeł i uczciwe uznawanie udziału należnego innym badaczom, niezależnie od tego czy są to współpracownicy, konkurenci czy poprzednicy;
- troska o przyszłe pokolenia naukowców przejawiająca się wpajaniem swoim uczniom i podopiecznym obowiązujących standardów oraz norm etycznych;
- odwaga w sprzeciwianiu się poglądom sprzecznym z wiedzą naukową oraz praktykom niezgodnym z zasadami rzetelności naukowej.
>Pracodawcy (uniwersytety, instytuty i inne podmioty prowadzące badania) mają obowiązek dbania o to, aby ich pracownicy przestrzegali te podstawowe normy. Szczególnie ważną rolę i odpowiedzialność w ich promowaniu odgrywają jednostki, które prowadzą studia doktoranckie i mają uprawnienia do nadawania stopni i tytułów naukowych. W celu sprostania tej odpowiedzialności, są one zobowiązane do wprowadzenia i stosowania czytelnych zasad dobrej praktyki naukowej, a więc procedur dotyczących rzetelnego prowadzenia badań oraz zasad etyki w nauce. Powinny również krzewić wśród swoich pracowników, na wszystkich etapach ich kariery, wrażliwość na sprawy etyki w badaniach naukowych. Zobowiązane są też do sprawnego zarządzania procedurami gwarantującymi ścisłe przestrzeganie standardów oraz wykrywalność ich naruszania na wczesnym etapie. Jednostki naukowe i uczelnie, które nie podejmują odpowiednich działań zapobiegających naruszeniom powyższych zasad etyki w nauce winne są zaniedbania obowiązków.
3. Dobre praktyki w badaniach naukowych
>Określenie „dobra praktyka badań naukowych”, obejmuje szczegółowe, powszechnie zrozumiałe i możliwe do wprowadzenia w poszczególnych jednostkach naukowych reguły rzetelnego postępowania odnoszące się do prowadzenia, prezentowania i oceniania badań naukowych, które mają zapewnić spełnienie etycznych wymogów. Każdy pracownik naukowy od początku swojej kariery powinien być świadomy tych reguł i wiedzieć, jakie konsekwencje przynosi ich naruszenie.
>Odpowiedzialność za promowanie i stosowanie dobrych praktyk spoczywa na społeczności naukowej jako całości, a więc na uczestnikach procesu badawczego (studenci, doktoranci, pracownicy i kierownicy zespołów i instytucji badawczych), na instytucjach naukowych (uczelnie, instytuty, stowarzyszenia i organizacje naukowe) oraz na agendach rządowych i pozarządowych działających w obszarze nauki. Wyróżnia się następujące ogólne kategorie dobrych praktyk w nauce, które określają zasady prowadzenia badań oraz prezentacji ich wyników:
-
>postępowanie z danymi naukowymi;
-
>procedury badawcze;
-
>autorstwo oraz publikowanie wyników badań;
-
>recenzowanie;
-
>formowanie młodej kadry;
-
>współpraca międzynarodowa;
-
>unikanie konfliktu interesów.
>Praktyki te mogą podlegać różnicom kulturowym: definicje, tradycje, regulacje prawne oraz przepisy instytucjonalne mogą różnić się istotnie w poszczególnych dyscyplinach naukowych. Dlatego każda jednostka naukowa powinna, jeśli zachodzi tego potrzeba, zmodyfikować je albo uzupełnić w zgodzie ze swoimi wymogami prawnymi lub tradycjami, tworząc w ten sposób własny zestaw dobrych praktyk i wymagać ich stosowania od swoich pracowników. Dotyczy to również instytucji sponsorujących badania, jak też wydawnictw naukowych. Brak tego rodzaju wewnętrznych zasad postępowania obniża wiarygodność instytucji.
3.1. Praktyki dotyczące postępowania z danymi naukowymi
>Wszystkie oryginalne dane źródłowe, a więc pierwotne wyniki badań, na których zostały lub zostaną oparte publikacje, a w niektórych przypadkach również próbki czy materiały pochodzące z prowadzonych badań, powinny być skrupulatnie udokumentowane i bezpiecznie zarchiwizowane w sposób uniemożliwiający manipulowanie nimi i zapewniający po opublikowaniu tych badań ich dostępność przez okres właściwy dla danej dyscypliny, ale nie krótszy niż 6 lat od zakończenia badań.
3.2. Praktyki dotyczące procedur badawczych
-
>Wszystkie badania powinny być prowadzone skrupulatnie, z zachowaniem koniecznej
ostrożności. Powinny być poprzedzone analizą towarzyszącego im ryzyka oraz skutków, jakie wyniki badań wywierać mogą na społeczeństwo i środowisko;
-
>podczas ubiegania się o fundusze na badania powinno się składać realne obietnice i dokładać wszelkich starań dla zrealizowania deklarowanych celów;
-
>w przypadku badań prowadzonych na ludziach należy dbać o zachowanie godności człowieka i okazywać im szacunek uwzględniając wiek, płeć, kulturę, religię, przynależność etniczną czy pochodzenie społeczne;
-
>badania z udziałem człowieka należy prowadzić zgodnie z przyjętymi zasadami Deklaracji Helsińskiej, Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej, Konwencji o Prawach Człowieka i Biomedycynie Rady Europy, a także innymi szczegółowymi wytycznymi, jak np. prawa farmaceutycznego i dyrektywy Komisji Europejskiej dotyczącej badań klinicznych;
- szczególne obiekty badań, takie jak organizmy żywe, dobra kultury i środowisko naturalne powinny być traktowane z należnym im poszanowaniem i troską;
-
>zdrowie, bezpieczeństwo oraz dobro zarówno współpracowników jak i innych osób nie związanych z prowadzonymi badaniami nie mogą być zagrożone;
-
>badacze powinni być świadomi potrzeby wyważonego gospodarowania środkami przeznaczonymi na badania. Oznacza to efektywne i oszczędne zarządzanie zasobami (finansowymi i innymi) oraz minimalizację odpadów i strat;
-
>zleceniodawcy lub sponsorzy badań powinni być uświadomieni o etycznych i prawnych zobowiązaniach, które wiążą naukowców oraz wynikających z tego ewentualnych ograniczeń, jak również o zasadniczym znaczeniu publikowania wyników badań;
-
>w szczególnych, uzasadnionych innymi przepisami przypadkach, naukowiec powinien uszanować poufność danych lub wyników badań, jeśli takie wymagania stawiane są przez zleceniodawcę lub pracodawcę.
3.3. Praktyki autorskie i wydawnicze
-
>Naukowcy powinni publikować wyniki swoich badań i ich interpretacje rzetelnie, przejrzyście oraz dokładnie, w taki sposób, aby było możliwe powtórzenie ich lub zweryfikowanie przez innych badaczy. Nie wolno ukrywać niewygodnych wyników badań, podważających stawiane hipotezy robocze, ani zatajać alternatywnych hipotez i sposobów interpretacji;
-
>opóźnianie publikowania wyników badań może być usprawiedliwione ochroną własności intelektualnej lub komercyjnej (np. uzyskaniem patentu);
-
>prace powiązane powinny być poprawnie cytowane;
-
>autorstwo publikacji naukowej musi opierać się wyłącznie na twórczym i istotnym wkładzie w badania, a więc na znaczącym udziale w inicjowaniu idei naukowej, tworzeniu koncepcji oraz projektowaniu badań, na istotnym udziale w pozyskiwaniu danych, w analizie i interpretacji uzyskanych wyników oraz w istotnym wkładzie w szkicowanie i pisanie artykułu lub jego krytycznym poprawianiu z punktu widzenia zawartości intelektualnej;
-
>zdobywanie środków finansowych, udostępnianie aparatury i szkolenie w jej stosowaniu, zbieranie danych, czy też ogólny nadzór nad grupą badawczą – same z siebie nie stanowią tytułu do współautorstwa. Przyznanie autorstwa osobie nie spełniającej wymienionych kryteriów oraz odstąpienie autorstwa innej osobie, są niedopuszczalne. Wszyscy autorzy ponoszą pełną odpowiedzialność za publikowane treści, o ile nie określono tego inaczej (np. że są odpowiedzialni tylko za określoną część badań w obszarze swojej specjalności). Pożądane jest, aby przy podawaniu afiliacji autorów, został określony charakter ich wkładu;
-
>kolejność podawania nazwisk powinna być zgodna ze zwyczajem obowiązującym w danej dyscyplinie naukowej oraz zostać zaakceptowana przez wszystkich współautorów na wczesnym etapie przygotowywania publikacji;
-
>wkład intelektualny innych osób, mających istotny wpływ na publikowane badania powinien zostać stosownie zaznaczony;
-
>uzyskane wsparcie finansowe, jak również innego rodzaju pomoc, powinno zostać stosownie zaznaczone;
-
>każdy z autorów powinien zawczasu ujawnić potencjalne konflikty interesów;
>10) publikowanie tej samej pracy (lub istotnych jej części) w wielu
czasopismach może zostać zaakceptowane tylko za zgodą ich
redaktorów i zawsze należy podać odwołanie do pierwszej publikacji pracy. Tego typu powiązane ze sobą artykuły należy uwzględniać w dorobku autora jako jedną pozycję;
>11) w kontaktach z ogółem społeczeństwa oraz mediami obowiązują te same standardy uczciwości i precyzji co przy publikowaniu wyników prac. Wyolbrzymianie znaczenia wyników badań i ich praktycznych zastosowań jest praktyką naganną. Złą praktyką jest też ogłaszanie wyników w publicznych mediach, zanim zostaną one zaakceptowane do druku we właściwych dla tematyki pracy periodykach naukowych.
3.4. Praktyki dotyczące recenzowania i opiniowania
-
>Recenzenci i opiniodawcy nie mogą podejmować się zadania związanego z oceną prac naukowych, dorobku naukowego lub pomysłów badawczych innych naukowców, gdy wykracza ono poza zakres ich naukowego doświadczenia i kompetencji;
-
>recenzenci i opiniodawcy biorący udział w ocenie projektów badawczych, publikacji, dorobku naukowego, wniosków o objęcie stanowiska w instytucjach naukowych bądź innych form uznania, powinni odmówić udziału w procesie oceniania we wszystkich tych przypadkach gdy występuje konflikt interesów pomiędzy nimi a osoba ocenianą;
-
>recenzje i opinie powinny być skrupulatne, dokładne i obiektywne, a oceny uzasadnione. Nieuzasadnione recenzje pozytywne są równie naganne, jak nieuzasadnione recenzje negatywne;
-
>recenzenci publikacji naukowych powinni zachować swoje opinie w poufności do chwili ukazania się tych publikacji w druku;
-
>zarówno recenzenci, jak i redaktorzy prac naukowych nie mogą bez zgody autora wykorzystywać danych lub koncepcji zawartych w dostarczonych im tekstach.
4. Nierzetelność w badaniach naukowych
>Nierzetelność w nauce stanowią przewinienia przeciwko obowiązującymi w środowisku naukowym zasadom etycznym i przyjętym dobrym praktykom.
4.1. Rażące przewinienia
>Do najpoważniejszych przewinień, szczególnie godzących w etos badań naukowych, należą fabrykowanie i fałszowanie wyników badań, które stanowią rażące naruszenie podstawowych zasad uprawiania nauki, a także plagiatowanie, będące niedopuszczalną formą przewinienia przeciwko innym badaczom.
- Fabrykowanie wyników polega na zmyślaniu wyników badań i przedstawianiu ich jako prawdziwych;
- Fałszowanie polega na zmienianiu lub pomijaniu niewygodnych danych, przez co wyniki badań nie zostają prawdziwie zaprezentowane;
- Plagiatowanie polega na przywłaszczeniu cudzych idei, wyników badań lub słów bez poprawnego podania źródła, co stanowi naruszenie praw własności intelektualnej.
>Przewinienia te (tzw. FPP) mogą pojawić się zarówno na etapie składania propozycji badawczej i aplikowania o fundusze, podczas prowadzenia i recenzowania badań naukowych, jak i podczas prezentowania ich wyników w momencie publikowania, przy przytaczaniu wyników badań innych badaczy, w przygotowywaniu ekspertyz oraz w popularyzowaniu nauki. Popełnienie tych przewinień może przyczynić się do dyskwalifikacji ich sprawcy jako naukowca. Ich ujawnienie musi więc bezwzględnie prowadzić do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego.
>Do szczególnie rażących naruszeń rzetelności należy wystawienie fałszywej recenzji rozpraw doktorskich, habilitacyjnych, wniosków o tytuły profesorskie i wszelkich wniosków o zatrudnienie w instytucjach naukowych, a także projektów badawczych oraz uchylanie się od wyrażenia opinii lub jej odmowa, w przypadku gdy ocena, zdaniem opiniującego, powinna być negatywna.
>Naruszenia zasad etyki, popełnione przez studentów lub młodych naukowców powinny zostać bezzwłocznie skorygowane i spotkać się z reprymendą ze strony kierowników lub opiekunów naukowych. Gdy pomimo tego stwierdzi się ich powtarzanie, sprawa wymaga podjęcia działań dyscyplinarnych.
4.2. Inne niewłaściwe zachowania
>Oprócz rażących naruszeń rzetelności w nauce (FPP) występuje wiele innych niewłaściwych zachowań pojawiających się w badaniach naukowych. Należy do nich niestosowanie się do dobrych praktyk pracy naukowej, a w szczególności niedbałe prowadzenie badań i analizy ich wyników oraz niechlujność obchodzenia się z danymi, niewłaściwe praktyki przypisywania autorstwa oraz zaniedbania ze strony recenzentów i redaktorów.
>Równie naganne są wszystkie formy prześladowania i dyskryminacji uczniów czy współpracowników, niewłaściwe wykorzystywanie funduszów na badania oraz nieujawnianie konfliktów interesu.
4.3. Ogólne zasady postępowania w przypadku wykrycia nierzetelności
>Główna odpowiedzialność za postępowanie z ujawnionymi przypadkami nadużyć spada na pracodawców zatrudniających naukowców, a więc uczelnie, instytuty naukowe oraz publiczne i niepubliczne centra badawcze.
>Wszystkie zarzuty o nierzetelność w prowadzeniu badań naukowych muszą zostać właściwie wyjaśnione, zaś w przypadku potwierdzenia ich zasadności – zaistniałe fakty i okoliczności powinny zostać szczegółowo zbadane dla podjęcia odpowiednich działań naprawczych i dyscyplinarnych, w oparciu o obowiązujące przepisy prawne. Należy zadbać, aby w postępowaniu brały też udział osoby mające duże doświadczenie w dziedzinie nauki, z którą wiąże się wykryte nadużycie.
>Reakcja na zachowania niezgodne z etyką w nauce powinna zależeć od wagi nadużycia, od tego czy zostało ono popełnione celowo, od jego skutków oraz innych okoliczności obciążających bądź łagodzących.
>Niewłaściwe procedowanie w przypadkach ujawnienia nierzetelności, takie jak: niezgłoszenie zaobserwowanego faktu przewinienia, próby zatuszowania sprawy, odwet na demaskatorach czy też naruszenie właściwych procedur – może zostać również sklasyfikowane jako rażące naruszenie podstawowych zasad etyki w badaniach naukowych.
>
Od redakcji: pełną wersję Kodeksu (z załącznikami) zamieścimy w numerze styczniowym Spraw Nauki.-
Załączniki
Załącznik 1. Wytyczne dotyczące postępowania w sprawach o naruszenie zasad rzetelności w nauce
1. Tryb zgłaszania zarzutu
Osoba, która wykryła nierzetelność lub nabrała uzasadnionych podejrzeń, że został popełniony czyn niezgodny z etyką w nauce, jest zobowiązana do zgłoszenia problemu kierownikowi jednostki, w której prowadzone są badania (rektorowi w przypadku uczelni, dyrektorowi instytutu w przypadku instytutów badawczych albo kierownikowi jednostki w przypadku innych jednostek naukowych) lub właściwemu rzecznikowi dyscyplinarnemu, a gdy na szczeblu kierownictwa istnieje konflikt interesów – kierownikowi nadrzędnej instancji (np. organu nadzorującego). Zgłoszenie powinno zawierać sprecyzowanie zarzutu, jego szczegółowe uzasadnienie, podpis i dane kontaktowe. Tożsamość osoby zgłaszającej nierzetelność (tzw. demaskatora) nie podlega ujawnieniu aż do chwili wszczęcia postępowania dyscyplinarnego.
W przypadku, gdy osoba zgłaszająca uzna to za bardziej właściwe – zarzut może być zgłoszony do Komisji do spraw etyki w nauce na ręce jej Przewodniczącego, który może zwrócić się do osoby zgłaszającej o dodatkowe wyjaśnienia. Jeśli uzna, że w świetle przytoczonych w zgłoszeniu okoliczności zarzuty są zasadne przekazuje je kierownikowi jednostki, w której zatrudniony jest domniemany sprawca wykroczenia w celu wszczęcia postępowania.
W szczególnych przypadkach Komisja do spraw etyki w nauce może z własnej inicjatywy kierować sprawy dotyczące naruszeń zasad etyki w nauce przez pracowników uczelni, instytutów badawczych i jednostek naukowych PAN do właściwych organów tych jednostek z zaleceniem przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego. Informacje o wynikach tego postępowania wyjaśniającego przekazywane są niezwłocznie do wiadomości Komisji do spraw etyki w nauce.
2. Postępowanie wyjaśniające
Postępowanie wyjaśniające, którego celem jest stwierdzenie, czy wszczęcie postępowania dyscyplinarnego jest uzasadnione, przeprowadza rzecznik dyscyplinarny. Jeśli informacje przekazane rzecznikowi dyscyplinarnemu dotyczą rażącego naruszenia zasad etyki (pkt 4.1 niniejszego Kodeksu) rzecznik dyscyplinarny zobowiązany jest do wszczęcia postępowania wyjaśniającego z urzędu. W innych wypadkach wszczęcie postępowania wyjaśniającego następuje na wniosek organu powołującego rzecznika, tj. rektora uczelni albo rady naukowej instytutu badawczego lub instytutu PAN, a także gdy rzecznik dyscyplinarny uzna to za celowe.
Niezwykle istotne jest zapewnienie rzecznikowi właściwych możliwości działania. Postępowanie wyjaśniające powinno być szczególnie wnikliwe, drobiazgowe, prowadzone zgodnie z procedurami obowiązującymi w danej instytucji i z poszanowaniem prawa obwinionego do obrony, z zachowaniem dokładności i obiektywizmu. Uczestnicy postępowania wyjaśniającego powinni ujawnić wszelkie okoliczności, w tym także te, które mogą być przyczyną konfliktu interesów.
Dokumentacja dotycząca wszystkich aspektów postępowania wyjaśniającego ma być szczegółowa. Osoba, wobec której postawiono zarzut powinna zostać bezzwłocznie powiadomiona o wszczęciu postępowania wyjaśniającego. Należy jej zapewnić możliwość przedstawiania wyjaśnień i prawo do pomocy prawnej.
Ważnym warunkiem utrzymania najwyższych standardów w tych sprawach jest ścisła poufność postępowania wyjaśniającego i ograniczenie kręgu osób poinformowanych o tym postępowaniu, a także właściwe zabezpieczenie dokumentacji, w celu ochrony osób zaangażowanych w postępowanie, pod warunkiem, że nie szkodzi to postępowaniu albo zdrowiu i bezpieczeństwu oraz dobru uczestników postępowania.
Niezbędne ujawnienie informacji osobom trzecim powinno odbywać się pod warunkiem zobowiązania tych osób do zachowania poufności, chyba że są one już do tego zobowiązane z racji wykonywanej funkcji. Postępowanie wyjaśniające powinno kończyć się poufnym raportem, zawierającym ustalenia i zalecenia w sprawie dalszego postępowania. Kopię raportu otrzymuje osoba zgłaszająca i osoba oskarżona.
W przypadku, gdy kierownik jednostki na podstawie raportu stwierdzi, że zarzut nierzetelności był nieuzasadniony, chociaż postawiono go w dobrej wierze, postępowanie ulega zakończeniu, o czym powiadamiane są strony. Osoba oskarżona powinna mieć prawo zażądania, aby podano do publicznej wiadomości, iż zarzuty wobec niej zostały oddalone. Jeżeli natomiast kierownik instytucji stwierdzi, że zarzuty nie zostały postawione w dobrej wierze, wtedy podejmuje określone działanie dyscyplinarne względem osoby, która je postawiła.
Jeżeli postępowanie wyjaśniające prowadzone było na podstawie zawiadomienia złożonego z własnej inicjatywy przez Komisję do spraw etyki w nauce, to wyniki tego postępowania, bez zbędnej zwłoki, mają zostać przekazane Komisji (zgodnie z art. 39 ust. 2 ustawy z 30 kwietnia 2010 r. o Polskiej Akademii Nauk).
3. Postępowanie dyscyplinarne
Celem postępowania dyscyplinarnego jest ustalenie, czy zarzucany czyn miał miejsce oraz wydanie orzeczenia o treści zależnej od tego ustalenia. Postępowanie to prowadzone jest – odpowiednio do miejsca zatrudnienia pracownika - na podstawie przepisów ustawy z dnia 30 kwietnia 2010 r. o Polskiej Akademii Nauk, ustawy z dnia 27 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym oraz ustawy z dnia 30 kwietnia 2010 r. o instytutach badawczych. Przepisy te regulują szczegółowo sposób prowadzenia postępowania, treść zapadających w postępowaniu orzeczeń, katalog kar dyscyplinarnych, tryb odwoławczy od orzeczenia komisji dyscyplinarnej pierwszej instancji, możliwość wznowienia postępowania oraz środki zaskarżania orzeczeń dyscyplinarnych do sądu.
Należy zadbać o to, aby w składach orzekających komisji dyscyplinarnych, na czas rozpatrywania danej sprawy, nie uczestniczyły osoby mające związki z obwinionym w tej sprawie, jak również z osobą zgłaszającą, lub które są narażone na inny konflikt interesów. O wszczęciu postępowania dyscyplinarnego kierownik instytucji niezwłocznie powiadamia, z zachowaniem szczególnej poufności, kierowników agencji finansujących projekt, w ramach którego postępowanie zostało wszczęte. Przy przyznawaniu publicznych środków finansowanych na badania naukowe brane są pod uwagę prawomocne orzeczenia komisji dyscyplinarnych w sprawach związanych z naruszeniem etyki w nauce. Niepoinformowanie kierowników agencji przyznających środki finansowe na naukę o wyniku postępowania dyscyplinarnego, zatajenie takiego postępowania, jak również zlekceważenie sygnałów o istniejących w jednostce naukowej nieprawidłowościach i niepodjęcie odpowiednich działań wyjaśniających i dyscyplinarnych – uniemożliwia tej jednostce uzyskanie publicznych środków finansowych na badania do czasu wdrożenia odpowiednich działań naprawczych.
4. Opinie Komisji do spraw etyki w nauce
Wszystkie powołane wyżej przepisy przewidują możliwość zwracania się przez komisje dyscyplinarne do Komisji do spraw etyki w nauce o wydanie opinii w przypadku istnienia wątpliwości dotyczących kwalifikacji wykroczenia. Ze względu na szczególne znaczenie prawne takiej opinii, która wiąże następnie komisję dyscyplinarną w ustaleniu treści naruszenia zasad etyki w nauce, komisja dyscyplinarna powinna w swoim wystąpieniu szczegółowo wyjaśnić, na czym polegają jej wątpliwości. Do wystąpienia powinny być dołączone akta sprawy.
Załącznik 2. Praktyki dotyczące współpracy międzynarodowej
W przypadku projektów międzynarodowych, należy przed rozpoczęciem badań ustalić, które z państw jest właściwe dla przeprowadzenia dochodzenia w przypadku pojawienia się zarzutu naruszenia zasad etyki lub rzetelności naukowej i jak to postępowanie powinno zostać zorganizowane, a co ważniejsze, jak należy postępować w sytuacji, gdy istotne elementy polityki poszczególnych krajów są w tym zakresie wzajemnie niezgodne. Zaleca się, aby w takich przypadkach oprzeć się na zaleceniach, które proponuje Komisja Koordynująca Globalnego Forum Nauki OECD i na zaproponowanym przez nią przykładowym tekście Umowy Międzynarodowej, który powinien stanowić element formalnej dokumentacji wspólnego projektu.

