banner

Co łączy techniki stosowane przez autorów kryminałów, którzy chcą opowiedzieć pasjonującą historię, a jednocześnie maksymalnie utrudnić czytelnikowi odkrycie prawdy, z technikami PR i propagandy? Choć na pierwszy rzut oka wydaje się to zaskakujące, w rzeczywistości istnieje wiele podobieństw, zarówno pod względem zainteresowań, jak i stosowanych technik. W tym artykule z serii „Taktyki propagandowe” niektóre z nich zostaną omówione bardziej szczegółowo.

Ale wszystko idealnie się układa, jeśli tylko potrafisz rozróżnić, co jest rzeczywistością, a co iluzją. (Agatha Christie, Robią to za pomocą luster)

Każdy czytelnik powieści kryminalnych prawdopodobnie zna moment „aha!” podczas czytania klasycznego kryminału: przebrnąłeś przez dwieście lub więcej stron, błądząc po omacku w ciemności, czując strach, miewając momenty olśnienia, kiedy dodałeś dwa do dwóch i czułeś się o krok przed detektywem, tylko po to, by potem zwątpić we własne teorie. Teraz dotarłeś do miejsca rozwiązania. Detektyw zbiera wszystkich w salonie i podsumowuje całą historię. Odnosi się do wszystkich fałszywych tropów, które autor umiejętnie przedstawił, i wyjaśnia, dlaczego żaden z nich nie mógł wyjaśnić prawdziwego przebiegu wydarzeń. Potem nadchodzi wielki moment. Detektyw lub inspektor wskazuje sprawcę i wyjaśnia, jak sprawa została rozwiązana. Jeśli powieść kryminalna była dobrze napisana, dosłownie lub w myślach uderzamy się w czoło: Dlaczego tego nie przewidzieliśmy? Wszystko na to wskazywało! Jak mogliśmy przegapić wskazówki, które teraz wylicza detektyw? Dlaczego nie zinterpretowaliśmy ich poprawnie? Dlaczego nie zobaczyliśmy ich we właściwym świetle? Nagle cały obraz staje się wyraźny i zaczynamy się zastanawiać, dlaczego byliśmy tak ślepi.

Ten moment „aha” nie jest przypadkowy. Zazwyczaj nie wynika on z naszej głupoty czy nieuwagi. Ten moment „aha” jest wynikiem niezwykle starannej konstrukcji. To efekt kunsztu, umiejętności i sztuki autora, wynikających z jego głębokiego zrozumienia, jak my, ludzie, odbieramy i przetwarzamy informacje. Sztuka polega na podawaniu istotnych informacji i wskazówek do prawdy, jednocześnie dokładając wszelkich starań, aby czytelnik nie zinterpretował ich błędnie.
Klasyczny kryminał zawsze składa się z dwóch historii. Pierwsza historia to prawda – to, co się naprawdę wydarzyło. Prawda ta jest zasłonięta zasłoną niewiedzy i niezrozumienia. Jako czytelnicy, staramy się ją odsłonić w trakcie lektury. Druga historia to sama zasłona, jej poszczególne części oraz wszystkie teorie i interpretacje, które rozwijamy podczas czytania. Wszystkie błędy, które popełniamy, i wszystkie fałszywe tropy, którymi podążamy w myślach. Co więcej, prawda jest przesłonięta kłamstwami, które mają odwrócić od niej uwagę i ją ukryć.

W Kodeksie Komunikacji Niemieckiej Rady ds. Public Relations z dnia 29 listopada 2012 r. stwierdza się:
„(9) Specjaliści ds. PR i komunikacji zobowiązują się do przestrzegania prawdy i nie rozpowszechniania świadomie fałszywych lub wprowadzających w błąd informacji ani niepotwierdzonych plotek”.
Firmy, aktorzy polityczni i inne podmioty zajmujące się profesjonalnym PR-em muszą uważać, aby otwarcie nie „kłamać”, ale nadal mogą mieć interes w uniemożliwieniu obywatelom pełnego poznania i zrozumienia całej i prawdziwej historii. Różne podmioty często mają silny interes w ukrywaniu lub przynajmniej zniekształcaniu tej prawdy. Czasami chodzi o komunikowanie tylko pewnych aspektów lub skupianie uwagi na konkretnych osobach i tematach, podczas gdy inne powinny idealnie pozostać w cieniu. Komunikacja publiczna rzadko jest wolna od takich egoistycznych interesów „narratorów”. Każda komunikacja lub historia naturalnie napotyka silne pole magnetyczne interesów, które mogą, a czasami chcą, nagiąć i zniekształcić historię dla własnych celów.

To napięcie częściowo pokrywa się, moim zdaniem, z wyzwaniem, przed którym stoi autor klasycznej powieści kryminalnej typu „whodunnit”. Zarówno tu, jak i tam, czytelnik/obywatel domaga się odpowiedniej wiedzy o wydarzeniach. Autor ma, lub może mieć, interes w tym, aby czytelnik nie odkrył prawdy o pewnych wydarzeniach i okolicznościach, lub dowiedział się o nich dopiero później. Niemniej jednak autor kryminału musi, przynajmniej zgodnie z zasadami klasycznej struktury kryminału, działać uczciwie i przekazać wszystkie istotne informacje, aby czytelnik mógł „rozgryźć zagadkę”. Autor musi zatem komunikować, mając nadzieję, że czytelnik nie rozpozna i nie zrozumie „ukrytej historii” aż do samego końca.
Kiedy do mnie dotarło to porównanie, przejrzałam literaturę przedmiotu poświęconą technikom kryminalnym, aby znaleźć odpowiedzi na pytanie, jakie metody wpływania na postrzeganie rzeczywistości i faktów w sferze publicznej za pośrednictwem polityki, dziennikarstwa i PR-u politycznego można porównać do sztuczek stosowanych przez autorów powieści kryminalnych.

Wszyscy jesteśmy detektywami

Istnieje jeszcze jeden aspekt, który ukazuje paralele między konstruowaniem powieści kryminalnych a komunikacją publiczną, zwłaszcza polityczną: coraz więcej osób chłonie informacje z prasy i innych źródeł, jakby czytali powieść kryminalną. Zawsze zachowują czujność, starając się nie dać wprowadzić w błąd. Wielu krytycznych czytelników podchodzi do artykułów i komunikatów polityków lub partii politycznych, a także do informacji od firm, szukając kłamstw, niespójności, stronniczości, oszustw, cui bono (kogo to obchodzi), błędów i wskazówek prowadzących do ukrytej historii, do tego, co naprawdę się wydarzyło. W niektórych przypadkach jest to nieświadoma nieufność, nadmierny sceptycyzm.
Oczywiście, w komunikacji publicznej, zarówno rządów, jak i firm, istnieje wiele sekretów, kłamstw i zaciemnień. Umiejętnie posługują się one narzędziami spinu, manipulacji emocjonalnej itp., aby ujawniać tylko te informacje, które są im niezbędne (ze względów prawnych, politycznych lub wizerunkowych), jednocześnie starając się w jak największym stopniu kontrolować odbiór informacji i kierować nim. Naiwnością byłoby zakładać, że opinia publiczna zawsze otrzymuje całą prawdę.

Metoda 1: Musisz mi powiedzieć!

Jednym ze sposobów zaciemniania, ale także budowania napięcia, są „luki w wiedzy”. Są to pominięcia w fabule, „nieopowiedziane” fragmenty, tajemnica. W klasycznej powieści kryminalnej są to na przykład zawsze tożsamość mordercy, a zazwyczaj także dokładny przebieg morderstwa.
Takie „luki w wiedzy” w powieściach kryminalnych, ale także w życiu codziennym, wyzwalają u większości ludzi ambicje detektywistyczne i silne pragnienie rozwiązania zagadki, a tym samym wypełnienia luk. Ten budujący napięcie i wzbudzający ciekawość efekt można było dobrze zaobserwować w przypadku włoskiej pisarki Eleny Ferrante. Sam fakt, że autorka bestsellerów chciała zachować swoją tożsamość i nazwisko w tajemnicy, wzbudził tak wielką ciekawość, że „ujawnienie” jej tożsamości oraz szczegółów jej osoby i życia – które okazało się całkowicie prozaiczne i mało spektakularne – spotkało się z ogromnym zainteresowaniem mediów. Gdyby nie to pragnienie tajemnicy, jej życie prywatne byłoby postrzegane jako znacznie mniej interesujące. Nie jest to osąd moralny, a jedynie analiza strategiczno-taktyczna. Kiedy coś jest utrzymywane w tajemnicy, ludzie natychmiast zakładają, że jest interesujące. Wartość tajnej informacji wzrasta, a nasza ciekawość i ambicja zostają pobudzone.

W komunikacji publicznej istnieje wiele rzeczywistych i rzekomych luk w wiedzy. Każda oczywista luka w narracji, niezależnie od tego, czy dotyczy motywów, sprawców, metod, pochodzenia czy powiązań, wywołuje napięcie. Trudno powiedzieć, dlaczego tak bardzo zmagamy się z tymi lukami w wiedzy, tajemnicami, niepewnościami i otwartymi pytaniami. Być może jako ludzie po prostu nie potrafimy długo znosić niewyjaśnionej i niewytłumaczalnej rzeczywistości, ponieważ tracimy orientację i przestajemy czuć się bezpiecznie.

Niezależnie od przyczyny, jedno jest pewne: nic nie wzbudza takiej ciekawości jak tajemnica. W tym tkwi niebezpieczeństwo w komunikacji publicznej, jeśli informacji nie można lub nie wolno ujawniać. Dziennikarze i ludzie będą wówczas nieuchronnie spekulować i, niczym w powieści kryminalnej, pragnąć „rozwiązać” „sprawę”. Krótko po wydarzeniu takim jak atak terrorystyczny (lub nie, patrz mój poprzedni artykuł „Efekt pierwszeństwa” ) lub w przypadku niewyjaśnionych przestępstw musimy żyć z tymi nieokreślonymi punktami, a znoszenie tego napięcia jest również oznaką dojrzałości.

Ludzie uwielbiają ekscytujące historie, zagadki i tajemnice, a czasem dostrzegają zbrodnie, intrygi i powiązania tam, gdzie ich nie ma. Może to prowadzić do nadmiaru teorii spiskowych i ogromnej nieufności wobec polityków, innych ważnych osobistości publicznych i dziennikarzy (słowo kluczowe: „Lügenpresse” i fake newsy). Jeśli fake newsy lub uproszczone, zniekształcone lub po prostu fałszywe historie podawane przez niektórych polityków lub agitatorów są bardziej ekscytujące i dramaturgicznie lepsze, to nudna, banalna i zagmatwana rzeczywistość zostaje odrzucona.

Ale jest też wiele sytuacji, w których ludzie wykazują się bardzo dobrym instynktem i prawidłowo identyfikują rzeczywiste, nieokreślone punkty i pominięcia w historii. Opinia publiczna słusznie „wyczuwa”, że coś jest nie tak z przedstawianą jej historią. Motywy są nieprawdopodobne, kolejność zdarzeń jest błędna, wydarzenia i działania nie pasują do charakteru lub motywacji osób zaangażowanych itd. W takich przypadkach dobrze, że obywatele i dziennikarze śledczy nie spoczywają na laurach, dopóki pewne powiązania nie zostaną wyjaśnione, jak w przypadku zabójstwa Johna F. Kennedy'ego, śmierci Uwe Barschela w genewskim hotelu czy serii morderstw NSU w Niemczech (były to serie morderstw o pozornie rasistowskim podłożu, popełnionych przez neonazistowską grupę terrorystyczną w latach 2000–2007, otoczonych podejrzeniami o udział niemieckich służb wywiadowczych, podsycanymi licznymi nieścisłościami w sprawie, a także wypadkami, samobójstwami i zgonami sprawców i świadków oraz zniszczeniem akt).

Metoda 2: Ukryta na widoku

Inną powszechną techniką w klasycznej literaturze kryminalnej jest dostarczenie czytelnikowi kluczowej informacji przy jednoczesnym ukryciu jej znaczenia. W powieści Agathy Christie Tajemnica Sittaford znajduje się długa lista przedmiotów znalezionych w szafce w domku zamordowanego mężczyzny, w tym dwie pary nart. Morderca użył drugiej pary nart, aby dotrzeć do domku i popełnić morderstwo. Jadąc na nartach, mógł dotrzeć do domku znacznie wcześniej, niż obliczył detektyw, który założył, że idzie pieszo, dając mu w ten sposób idealne alibi. Znaczenie nart, a w szczególności fakt, że były dwie pary, nie jest rozpoznawane przez czytelnika, ponieważ są one sprytnie wymienione wśród innego sprzętu sportowego, takiego jak kije golfowe, rakiety tenisowe i sprzęt wędkarski, przez co narty zlewają się w umyśle czytelnika z nieokreślonym stosem akcesoriów sportowych. Myślimy o nich tylko jako o sprzęcie sportowym, a nie jako o środku transportu.
Podobne taktyki są często stosowane w PR i komunikacji politycznej. Informacje mogą być ukryte na widoku, zagrzebane w masie skomplikowanych informacji technicznych, żargonu i złożonych powiązań. Często dzieje się to nieumyślnie, ale czasami jest to celowe.

W komunikacji rządowej ta taktyka zaciemniania jest często stosowana w procedurach legislacyjnych, gdzie ustawy są grupowane i układane jak rosyjskie matrioszki, przez co poszczególne środki, a zwłaszcza ogólny kierunek polityczny i strategia, które za nimi stoją, są nieodróżnialne dla laików, a nawet dobrze poinformowanych dziennikarzy. Dobrymi przykładami są tak zwane umowy o wolnym handlu TTIP, CETA, TISA itp., w których porozumienia dotyczące obniżek taryf celnych były powiązane z postanowieniami o ochronie inwestycji, regulacjami silnie sprzyjającymi prywatyzacji, ustanowieniem procedur arbitrażowych i wieloma innymi elementami.

Innym przykładem były przepisy dotyczące pobierania opłat za przejazdy niemieckimi autostradami (Autobahn), które wydają się być częścią złożonego procesu prywatyzacji niemieckiej infrastruktury drogowej dalekobieżnej, ale zostały one ujawnione i wyjaśnione tylko częściowo, ponieważ pełniący obowiązki politycy zdawali sobie sprawę z oporu społeczeństwa wobec takiego posunięcia. Obecne europejskie inicjatywy ustawodawcze zmierzające do realizacji deklarowanych celów „Walki z dezinformacją”, „Walki z mową nienawiści” i „Bezpieczeństwa w Internecie” stanowią inne dobre przykłady, ponieważ w rzeczywistości obejmują zmiany prawne, które są bardzo niebezpiecznym krokiem w stronę cenzury i autorytaryzmu, ale są komunikowane jako środki bezpieczeństwa.

Metoda 3: Czy pamiętasz?

Inną znaną taktyką stosowaną przez autorów kryminałów jest rozproszenie faktów. Ważne elementy, które mogłyby przyczynić się do rozwiązania zagadki, są rozdzielane i przekazywane z dużym dystansem. Kiedy czytelnik poznaje drugą część informacji, zapomina już o pierwszej i nie może połączyć ich w sensowny kontekst.
W powieści Agathy Christie Zegary czytelnik dowiaduje się od pani Bland, sąsiadki domu, w którym doszło do morderstwa, że jest ona jedyną żyjącą członkinią rodziny. Później ta sama kobieta mówi inspektorowi Hardcastle'owi w rozmowie, że jej siostra mieszka w tym samym miejscu. Prawie 40-stronicowa przerwa między tymi dwoma stwierdzeniami utrudnia czytelnikowi dostrzeżenie oczywistej sprzeczności i rozwiązanie zagadki kryminalnej. „Pani Bland” jest bowiem w rzeczywistości oszustką, która przyjęła tożsamość pierwszej żony męża, aby odziedziczyć duży majątek, i popełniła morderstwo, ponieważ jej fałszywa tożsamość miała wyjść na jaw, a ona sama pomyliła się w drugim przesłuchaniu.

Tę samą metodę stosuje się często, przekazując ważne informacje, ale wyrywając je z kontekstu i rozciągając w czasie, przez co my, obywatele, nie jesteśmy w stanie rozpoznać całościowego kontekstu.

Metoda 4: Bum!

„Widzisz, to jest prosta teoria sztuczki magicznej. Uwaga nie może być skupiona na dwóch miejscach jednocześnie. Żeby wykonać moją sztuczkę magiczną, muszę skupić całą swoją uwagę gdzie indziej (…).” (A. Christie, Tragedia w trzech aktach)
To jedna z „najprostszych i najstarszych sztuczek w zanadrzu”: uwaga czytelnika może być skupiona tylko na kilku rzeczach naraz. Aby odwrócić uwagę od tematu lub sytuacji, autorzy kryminałów często i chętnie stosują efekt huku. Ekscytujące wydarzenie, które wzbudza silne emocje, takie jak wypadek, historia miłosna, ślub, groźba itp., jest wykorzystywane do odwrócenia uwagi od innej ważnej sytuacji. Czytelnik jest rozproszony i skupia się jedynie na rozwoju silnych emocji lub obaw o bohatera z powodu pozornego zagrożenia, a tym samym przestaje zwracać uwagę na inne, spokojniejsze tony.

W komunikacji politycznej ta cecha ludzi jest również wykorzystywana, na przykład przy uchwalaniu niepopularnych ustaw, za którymi rząd ma większość w parlamencie, ale wie, że większość społeczeństwa jest przeciwna. Są one następnie uchwalane na przykład w czasie wakacji letnich lub w trakcie finału Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej, aby wykorzystać mniejszą liczbę świadków lub fakt, że inne, bardziej emocjonalne wydarzenie skupia uwagę dziennikarzy i opinii publicznej.

Metoda 5: To jest o wiele bardziej ekscytujące

Istnieje inna forma rozproszenia uwagi, subtelniejsza niż efekt huku: pozostawianie fałszywych tropów lub dostarczanie „mylących tropów”. W tym przypadku uwaga czytelników nie jest odwracana przez inne wydarzenie, ale przez inne pytanie, zagadkę lub zadanie. Ich energia mentalna jest kierowana na fałszywy trop, który blokuje ich uwagę i zdolności analityczne, odciągając ich od głównego, ważnego pytania.

Doskonałym przykładem są reakcje NSA, rządu USA, a nawet znacznej części amerykańskich i niemieckich mediów na skandal NSA z 2013 roku ujawniony przez sygnalistę Edwarda Snowdena. Aby odciągnąć uwagę opinii publicznej od głównego problemu, jakim jest łamanie praw podstawowych, prawa karnego i prawa międzynarodowego przez inwigilację agencji wywiadowczych, działania, uwaga i umiejętności rozwiązywania zagadek opinii publicznej zostały skierowane na następujące pytania: „Jakie są podstawy techniczne umożliwiające stosowanie tych technik inwigilacji?”, „Jak mogę chronić swoje urządzenia przed tymi technikami inwigilacji?”, „W jaki sposób doszło do wycieku tych informacji? Kto miał do nich dostęp i przekazał je dalej? Czy to był kolejny rosyjski szpieg?”. Chociaż nie mogę tego udowodnić, wydaje się podejrzanie korzystne dla NSA i rządu USA, że dzięki takim narracjom medialnym 90% uwagi opinii publicznej skupiło się na tych kwestiach, zamiast na nielegalności samych działań inwigilacyjnych.

Ponadto te dwa manewry odwracające uwagę mają pożądany efekt manipulacji:

Pierwsze pytanie: „Jak mogę chronić swoje urządzenia?” nie tylko odwraca uwagę od nielegalnych działań inwigilacyjnych, ale także subtelnie zmienia sytuację, tak że obywatel postrzega je jako problem czysto techniczny (a nie polityczny). Działania inwigilacyjne postrzegane są raczej jako naturalna siła, na którą nie można zareagować za pomocą polityki – powinniśmy raczej pomyśleć o środkach bezpieczeństwa, takich jak zabezpieczenie przed falą sztormową czy awarią zasilania.
Z silnym naciskiem na drugie pytanie: „Kto to ujawnił?”, efekt spinu jest jeszcze wyraźniejszy. W tym przypadku, w niezwykle zręcznej sztuczce, sprawca (agencje wywiadowcze) nagle staje się ofiarą. Poprzez narrację „kto to zrobił”, osoba ujawniająca informacje lub sygnalista automatycznie staje się złoczyńcą. W ramach tej narracji omawiamy, jak możliwe było takie „ujawnienie tajemnic”, jak agencje wywiadowcze mogły się przed tym uchronić oraz jak sprawca powinien zostać zidentyfikowany, schwytany i ukarany. Dziennikarze i opinia publiczna łatwo ulegają takim zmianom narracji i omawiają temat wyłącznie w ramach predefiniowanych parametrów tej nowej narracji.

Metoda 6: Sprawdź, kto mówi

Inną klasyczną metodą zapobiegania uwierzeniu w informacje lub wiadomości jest zdyskredytowanie źródła. Metoda ta ma dodatkowy efekt odwracania uwagi opinii publicznej na charakter, życie prywatne, a najlepiej na życie intymne źródła – seks zawsze przyciąga uwagę – zamiast na informacje przekazywane przez źródło.
Agatha Christie jest również mistrzynią w dyskredytowaniu źródeł. W jej powieści Zapowiedziano morderstwo najważniejsze i najlepsze wskazówki dotyczące rzeczywistego przebiegu wydarzeń pochodzą od Dory Bunner, przyjaciółki i gospodyni morderczyni, panny Blacklock. Jednak Christie sprytnie charakteryzuje Dorę Bunner za pośrednictwem swojego rzecznika, inspektora Craddocka, jako zapominalską, rozproszoną, zagubioną i całkowicie niewiarygodną. Każde z jej stwierdzeń, które mogłoby pomóc wyjaśnić przebieg morderstwa i podkreślić winę panny Blacklock, jest natychmiast relatywizowane. Zwłaszcza dlatego, że jej przesłuchanie odbywa się razem z panną Blacklock, którą opisuje się jako kompetentną, inteligentną i rzeczową, a która zawsze natychmiast zaprzecza zeznaniom Dory Bunner.

Bardzo dobrym przykładem tej metody w komunikacji politycznej jest relacja medialna na temat Juliana Assange'a, założyciela WikiLeaks, którego w dużej mierze bezpodstawne oskarżenia o gwałt miały na celu między innymi odwrócenie uwagi od zbrodni wojennych popełnionych przez armię amerykańską w Iraku, ujawnionych przez niego i WikiLeaks, a skupienie uwagi opinii publicznej i dziennikarzy wyłącznie na jego życiu seksualnym, wadach charakteru i domniemanych wykroczeniach.

Rezolucja

Niniejsze rozważania nie mają na celu wskazywania drogi do kłamstwa, lecz pomóc zrozumieć, w jaki sposób kierowana jest uwaga ludzi, a tym samym wyjaśnić, jak informacje mogą być ukrywane i zniekształcane. Wiedza ta umożliwia wszystkim podmiotom zaangażowanym w komunikację, zarówno profesjonalistom, jak i laikom, rozpoznanie tych metod i reagowanie na nie.
Maike Gosch

Za: https://propagandainfocus.com/propaganda-for-beginners-part-4-propaganda-techniques-inspired-by-crime-writing/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=propaganda-for-beginners-part-4-propaganda-techniques-inspired-by-crime-writing


Część pierwsza Propagandy dla początkujących ukazała się w SN Nr 1/26 - Propaganda dla początkujących. (1) Efekt pierwszeństwa, druga – w SN Nr 2/26 - Propaganda dla początkujących (2). Kiedy reagujemy najsilniej? , trzecia – w SN Nr 3/26 - Propaganda dla początkujących (3) Kształtowanie percepcji