Filozofia (el)
- Autor: Wiesław Sztumski
- Odsłon: 5856
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1
Zoroastryjska myśl moralna i irańskie koncepcje wojny
Na przestrzeni dziejów społeczeństwa interpretowały wojnę przez pryzmat etycznych i kosmologicznych ram dominujących tradycji religijnych.
W starożytnym Iranie (a mianowicie w Imperium Perskim) światopogląd związany z zaratusztrianizmem stanowił potężne narzędzie moralne, przez które rozumiano władzę polityczną, sprawiedliwość i działania militarne.
Tradycja ta formułowała wszechświat zbudowany wokół moralnego dualizmu między prawdą a fałszem, porządkiem a chaosem. Koncepcje te wywarły głęboki wpływ na ideologię polityczną starożytnych imperiów perskich, zwłaszcza Imperium Achemenidów (ok. 550–330 p.n.e.), a później Imperium Sasanidów (224–651 n.e.).
Chociaż religijny krajobraz Iranu uległ radykalnej zmianie po podboju islamskim w VII wieku, elementy przedislamskiej myśli irańskiej nadal kształtowały pamięć kulturową, literaturę epicką i retorykę polityczną. Światopogląd etyczny, zakorzeniony w kosmologii zoroastryjskiej, stworzył ramy koncepcyjne, w których wojna mogła być rozumiana jako moralnie uzasadniona, gdy była podejmowana w obronie porządku kosmicznego, prawowitej władzy i sprawiedliwości społecznej.
W artykule tym zbadano, w jaki sposób zaratusztriańskie koncepcje etyczne wpłynęły na postawę Irańczyków wobec wojny, przeanalizowano ideologiczne wyrazy tych idei w perskich inskrypcjach i literaturze imperialnej, porównano je z greckimi i rzymskimi tradycjami wojny oraz rozważono ich trwały wpływ na irańską świadomość historyczną.
Zoroastryjska kosmologia i dualizm moralny
W centrum teologii zaratusztriańskiej leży kosmiczna walka między przeciwstawnymi siłami porządku i chaosu. Najwyższe bóstwo Ahura Mazda reprezentuje mądrość, prawdę i kosmiczny porządek, podczas gdy destrukcyjny duch Angra Mainyu uosabia oszustwo, korupcję i nieporządek.
Ten kosmologiczny konflikt jest opisany w świętych tekstach, znanych zbiorczo jako Awesta. Ramy etyczne wyłaniające się z tych tekstów koncentrują się na opozycji między asza (prawdą, porządkiem, sprawiedliwością) a drudż (fałszem, oszustwem). Ludzie są wezwani do przyczynienia się do triumfu aszaof asza poprzez słynną zoroastryjską zasadę etyczną „dobrych myśli, dobrych słów i dobrych uczynków”.
W tym kontekście odpowiedzialność etyczna wykracza poza osobiste postępowanie, obejmując życie społeczne i polityczne. Utrzymanie porządku w społeczeństwie staje się częścią szerszej walki kosmicznej. W konsekwencji, władzę polityczną i wojnę można interpretować jako narzędzia, za pomocą których siły porządku opierają się destrukcyjnemu wpływowi chaosu.
Naukowcy podkreślają, że zaratusztrianizm nie gloryfikował przemocy samej w sobie. Przeciwnie, konflikt był postrzegany jako godny ubolewania, ale niekiedy konieczny środek obrony prawdy i sprawiedliwości w ramach moralnie ustrukturyzowanego wszechświata.
Królewskość i obrona porządku kosmicznego
Ideologia polityczna starożytnej Persji włączyła tę kosmologię moralną do swojej koncepcji królewskości. Perscy władcy byli przedstawiani jako strażnicy porządku, których władza pochodziła z boskiej sankcji.
Ideologia ta jest najwyraźniej wyrażona w inskrypcjach Dariusza I, zwłaszcza w słynnej inskrypcji z Behistuna. W tym tekście Dariusz relacjonuje bunty, które wybuchły po objęciu przez niego władzy i wielokrotnie powtarza, że jego wrogowie działali pod wpływem „Kłamstwa”. Pokonując tych buntowników, twierdzi, że przywrócił prawdę.
Język użyty w tych inskrypcjach odzwierciedla zaratusztriańskie słownictwo etyczne. Bunt staje się nie tylko wyzwaniem politycznym, ale przejawem kosmicznego nieładu. Kampanie militarne króla są zatem przedstawiane jako akty moralne podejmowane w celu przywrócenia sprawiedliwości.
Wcześniejsi władcy, tacy jak Cyrus Wielki, również przedstawiali się jako prawowici władcy, wybrani z boskiego upoważnienia. Słynny Cylinder Cyrusa przedstawia Cyrusa jako wyzwoliciela, który przywraca właściwe praktyki religijne i stabilność społeczną w podbitych regionach.
Tego rodzaju ideologiczne narracje pomagały legitymizować władzę imperialną i przedstawiać wojnę jako obowiązek moralny, a nie akt prostego podboju.
Organizacja wojskowa i strategia imperialna
Pomimo moralnej retoryki otaczającej wojnę, Imperium Perskie rozwinęło wysoce zaawansowane systemy wojskowe i administracyjne, które pozwalały mu kontrolować rozległe terytoria.
Wojsko Achemenidów łączyło siły z licznych grup etnicznych w całym imperium. Elitarne jednostki, takie jak Nieśmiertelni, stanowiły trzon armii cesarskiej, podczas gdy kontyngenty regionalne wnosiły specjalistyczne umiejętności i wyposażenie.
Równie ważne były sieci logistyczne. Perski Szlak Królewski łączył główne ośrodki administracyjne i umożliwiał szybką komunikację na przestrzeni tysięcy kilometrów. Kurierzy podróżujący tą siecią umożliwiali władzom cesarskim koordynację działań militarnych i politycznych w odpowiedzi na pojawiające się zagrożenia.
Te innowacje administracyjne ujawniają pragmatyczny wymiar perskiej sztuki rządzenia. Podczas gdy ideologia imperialna kładła nacisk na porządek kosmiczny i legitymację moralną, praktyczny sukces imperium zależał od sprawnego zarządzania i planowania strategicznego.
Historiografia grecka i rywalizacja kulturowa
Znaczna część narracji historycznej dotyczącej konfliktów grecko-perskich pochodzi ze źródeł greckich. Najbardziej wpływowa relacja pojawia się w pismach Herodota, którego Dzieje opisują wojny między Persją a greckimi miastami-państwami.
Greccy pisarze często przedstawiali Persów jako dekadenckich, uległych i rządzonych przez despotycznych monarchów. Takie przedstawienia wzmacniały grecką ideologię polityczną, która celebrowała autonomię polis i obywatelskie cnoty żołnierzy-obywateli.
Zwycięstwa w bitwach takich jak bitwa pod Maratonem i bitwa pod Salaminą interpretowano zatem jako triumf wolności nad tyranią.
Współcześni historycy podkreślają, że te wizerunki zostały ukształtowane przez rywalizację kulturową i propagandę polityczną. Imperium Perskie charakteryzowało się w rzeczywistości złożonością administracyjną i niezwykłym stopniem tolerancji kulturowej. Lokalne zwyczaje i religie były generalnie szanowane, o ile zachowano lojalność wobec króla.
Kontrast między perspektywą grecką i perską pokazuje, w jaki sposób odmienne systemy polityczne kształtowały interpretację wojny i władzy imperialnej.
Legalizm rzymski i koncepcja wojny sprawiedliwej
Rzymska myśl polityczna wypracowała kolejny model rozumienia wojny. Rzymscy pisarze kładli nacisk na procedury prawne i rytualne, które regulowały wypowiedzenie i prowadzenie wojny.
Rzymski mąż stanu Cyceron twierdził, że wojny należy podejmować jedynie z uzasadnionych powodów i po zastosowaniu właściwych procedur dyplomatycznych. Późniejsi uczeni określili tę koncepcję mianem bellum iustum, czyli „wojny sprawiedliwej”.
Ideologia rzymska ujmowała zatem wojnę w kategoriach legalistycznych. Wojnę można było uznać za moralnie usprawiedliwioną, jeśli stanowiła odpowiedź na agresję lub karała za niesprawiedliwość. W przeciwieństwie do perskiego nacisku na porządek kosmiczny, myśl rzymska koncentrowała się na autorytecie państwa i przestrzeganiu ustalonych procedur.
Kontrast ten uwypukla różnorodność ram etycznych, w ramach których starożytne cywilizacje pojmowały wojnę.
Bohaterska walka w literaturze perskiej
Idee etyczne związane z zaratusztrianizmem ukształtowały również perskie tradycje literackie. Najbardziej wpływowy wyraz tej tradycji pojawia się w eposie Szahname, skomponowanym około 1000 roku przez poetę Ferdowsiego.
Szahname opowiada legendarne bitwy i bohaterskie czyny z mitycznej przeszłości Iranu. Jej główny bohater, Rustam, uosabia cnoty odwagi, lojalności i odpowiedzialności moralnej. W przeciwieństwie do wielu bohaterów greckiej literatury epickiej, Rustam nie dąży przede wszystkim do osobistej chwały, lecz walczy o ochronę królestwa i utrzymanie sprawiedliwości.
Przedstawienie to kontrastuje z postaciami takimi jak Achilles w Iliadzie, którego motywacje skupiają się głównie wokół osobistego honoru i sławy.
Dzięki tego typu narracjom literatura perska zachowała i przekazała wizję wojny opartej na obowiązku i obronie porządku moralnego.
Ciągłość i transformacja we współczesnej myśli irańskiej
Chociaż islam zastąpił zaratusztrianizm jako dominującą religię Iranu po VII wieku, wiele motywów kulturowych związanych z przedislamską tożsamością Iranu przetrwało. Perska pamięć historyczna nadal czciła legendarnych królów i bohaterów, którzy bronili królestwa przed chaosem i niesprawiedliwością.
We współczesnym irańskim dyskursie politycznym wątki te często przecinają się z tradycjami islamskimi. Podczas wojny iracko-irańskiej (1980–1988) oficjalna retoryka często przedstawiała konflikt jako moralną walkę z agresją. Narracje o męczeństwie w dużej mierze czerpały z historii Husajna ibn Alego i tragedii Karbali.
Połączenie symboliki islamskiej ze starą perską tradycją heroiczną stworzyło potężną narrację, w której wojnę można interpretować jako obronę sprawiedliwości, wiary i tożsamości narodowej.
Wniosek
Etyczny światopogląd zaratusztrianizmu wywarł głęboki wpływ na rozwój irańskiej ideologii politycznej i kulturowych koncepcji wojny. Ukazując historię ludzkości jako część kosmicznej walki między prawdą a fałszem, myśl zaratusztrianizmu stworzyła ramy moralne, w których wojna mogła być uzasadniona jako obrona porządku i sprawiedliwości.
Perspektywa ta znacząco różniła się od greckich tradycji, które kładły nacisk na heroiczną chwałę i tożsamość obywatelską, a także od rzymskich, legalistycznych koncepcji wojny sprawiedliwej. Perska ideologia imperialna przedstawiała wojnę jako moralny obowiązek podejmowany w celu utrzymania porządku kosmicznego ustanowionego przez boski autorytet.
Choć realia historyczne często odbiegały od ideałów ideologicznych, etyczny język prawdy, porządku i sprawiedliwości odcisnął trwałe piętno na irańskiej kulturze politycznej. Poprzez inskrypcje imperialne, literaturę epicką i współczesne narracje narodowe, echa zoroastryjskich ram moralnych nadal kształtują interpretacje wojny i legitymację polityczną w irańskiej świadomości historycznej.
Ruel F. Pepa
Ruel F. Pepa jest filipińskim filozofem mieszkającym w Madrycie. Emerytowany naukowiec (profesor nadzwyczajny IV), wykładał filozofię i nauki społeczne przez ponad piętnaście lat na Trinity University of Asia, anglikańskim uniwersytecie na Filipinach. Jest adiunktem naukowym Centrum Badań nad Globalizacją (CRG).
Całość (z odnośnikami i bibliografią) na: https://www.globalresearch.ca/zoroastrian-moral-thought-iranian-conceptions-warfare/5918275
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 711
Pośrednicy – nowa klasa społeczna pretendująca do władzy nad światem
Nie sądzę, żeby pośrednik był przedstawicielem rasy ludzkiej.
Honoré de Balzac, Komedia ludzka
Dawno temu, w konsekwencji ewolucji społecznej pojawiła się grupa społeczna pośredników. Pośrednik jest osobą, która zawodowo zajmuje się pośredniczeniem między ludźmi lub organizacjami i pobiera za to odpowiednie wynagrodzenie w postaci prowizji lub opłaty. Przedmiotami pośredniczenia są dobra, usługi, informacje lub wartości niematerialne. Zależą one od branży, w której działa pośrednik, oraz od potrzeb stron, które kontaktują się ze sobą za pomocą pośrednika.W skład podmiotów pośredniczących wchodzą nie tylko osoby, ale również firmy, instytucje i inne organizacje.
We współczesnym kapitalizmie grupy pośredników rozwijają się coraz szybciej. A w ostatnich latach, w czasie przebiegu nowej rewolucji technicznej, rozwijają się one w tempie przyspieszonym.
Nowa rewolucja techniczna dokonuje się za sprawą najnowszych technologii - automatyzacji, komputeryzacji, robotyzacji, sztucznej inteligencji i digitalizacji. Te technologie wywołują zmiany w pracy pośredników i w istocie ich profesji. Przede wszystkim zmniejsza się popyt na tradycyjne usługi pośrednictwa, ponieważ automatyzacja i SI wykonują pewne zadania taniej i szybciej niż ludzie.
Na przykład, w sektorze nieruchomości niektóre etapy procesu sprzedaży czy wynajmu można już zrealizować za pomocą aplikacji lub platform online. Za to rozwój SI i digitalizacji otworzył nowe możliwości dla pośredników, szczególnie w sektorze finansowym, e-commerce oraz na rynku pracy. Teraz rola pośredników polega bardziej na analizie i interpretacji dużych zbiorów danych i dopasowywaniu klientów do produktów lub dostawców na podstawie zaawansowanych algorytmów SI.
Pojawiają się też nowe rodzaje pośredników, np. brokerzy danych czy konsultanci ds. algorytmów SI, którzy specjalizują się w zarządzaniu ryzykiem związanym z nowymi technologiami. Z kolei, digitalizacja promuje rozwój platform, które same w sobie stają się „pośrednikami nieosobowymi”, konkurencyjnymi z pośrednikami osobowymi. Wskutek tego zmienia się pojęcie pośrednictwa, a osoby pracujące w tym zawodzie muszą się dostosować do nowych modeli cyfrowych, które są bardziej złożone i wymagają odpowiednich umiejętności technicznych. Zaś robotyzacja i SI przyczyniają się do wzrostu efektywności, wskutek czego zmniejsza się liczba potrzebnych pracowników na stanowiskach pośredników. Dzięki korzystaniu z robotów i SI brokerzy czy doradcy mogą przetwarzać większe ilości informacji i szybciej reagować na zmiany na rynkach.
Wzrost efektywności i przejmowanie niektórych zadań rutynowych przez roboty i SI prowadzi do redukcji etatów. Nowoczesny pośrednik, szczególnie w kontekście automatyzacji i digitalizacji, musi znać się na nowoczesnej technice, rozumieć algorytmy i umieć interpretować wyniki generowane przez SI. Pośrednicy, którzy rozumieją SI i umieją ją wykorzystać, mają przewagę konkurencyjną, a ich umiejętności stają się bardziej cenione na rynku pracy. Dlatego pośrednicy muszą nieustannie podnosić swoje kwalifikacje.
Grupa pośredników przekształciła się niedawno w klasę społeczną. Najpierw dała ona znać o sobie w sferze gospodarki. Potem stała się coraz bardziej widoczna i aktywna w pozostałych sferach społecznych w poszczególnych krajach. Dopiero globalizacja umożliwiła tej klasie wywierać coraz większy wpływ na funkcjonowanie wszystkich krajów świata. Obecnie pośrednictwo stało się nieodzownym elementem pejzażu socjosfery i trudno sobie wyobrazić funkcjonowania kogokolwiek i czegokolwiek w świecie bez korzystania z pośrednictwa. Pośrednicy stali się osobami bardzo ważnymi, wręcz kluczowymi. Świadomi swej pozycji, roli i potęgi stają się coraz bardziej roszczeniowi, a ich celem ostatecznym jest zdobycie panowanie nad światem.
Pośrednictwo w sferze gospodarki
Pośrednicy sami nie produkują towarów, tylko pośredniczą w ich sprzedaży, dystrybucji lub przekazywaniu między producentami i konsumentami. W nowoczesnych gospodarkach, gdzie technika, globalizacja i rozwój rynków cyfrowych znacząco zmieniły dynamikę gospodarczą, ich działalność jest coraz bardziej potrzebna i wpływowa. W domenie gospodarki działają bardzo zróżnicowani pośrednicy w różnych sektorach rynku. Należą do nich na przykład platformy Amazon, Uber, Airbnb czy Allegro, pośrednicy finansowi, agencje reklamowe i marketingowe, handlowcy, dystrybutorzy i hurtownicy oraz agencje rekrutacyjne na rynku pracy.
Pośrednicy odgrywają pozytywną rolę w domenie gospodarki w organizowaniu dostaw, dystrybucji i sprzedaży, w przyspieszaniu i usprawnianiu transakcji między różnymi podmiotami rynku, ułatwiają procesy rynkowe, redukują koszty transakcji i skracają czas poświęcony na znalezienie odpowiedniego dostawcy czy klienta. W erze big data dostarczają konsumentom, firmom czy inwestorom potrzebne i zwięzłe informacje, co pomaga w podejmowaniu decyzji zakupowych czy inwestycyjnych.
W systemach finansowych pośrednicy pełnią ważną rolę w redystrybucji zasobów, dzięki kredytom, inwestycjom lub zarządzaniu ryzykiem.
Jednak z drugiej strony, pośredników ocenia się negatywnie za pobieranie zbyt wysokich marż i prowizji, znaczące podnoszenie cen towarów i usług, ograniczanie możliwości wyboru sprzedawców, nadmierną eksploatację pracowników, brak odpowiedzialności za jakość usług lub produktów dostarczanych przez zewnętrznych dostawców, centralizację władzy i monopolizację informacji przez pośredniczące oligopole i wielkie korporacje.
Pośrednictwo w sferze polityki
W sferze politycznej pośrednicy pełnią kluczowe role, wpływając na decyzje polityczne i kształtowanie polityki publicznej. Są to osoby, grupy lub instytucje, które pełnią rolę łączników pomiędzy obywatelami a strukturami władzy. Ich zadaniem jest prezentowanie rządzącym interesów społeczeństwa lub jego części oraz ułatwianie komunikacji pomiędzy politykami. Pośrednicy polityczni (lobbyści, doradcy, eksperci, organizacje pozarządowe, kościoły i organizacje religijne) przyjmują różne formy i odgrywają różne role w zależności od kontekstu politycznego oraz systemu, w którym funkcjonują.
Pośrednictwo w sferze turystyki
Pośrednictwo w turystyce to działalność polegająca na łączeniu dostawców usług turystycznych z klientami, którzy są zainteresowani zakupem ich usług. Działają tu tacy pośrednicy, jak biura podróży, agenci turystyczni i internetowe portale rezerwacyjne,
Pośrednictwo w sferze transportu i łączności
Pośrednictwo w transporcie polega na kojarzeniu stron zainteresowanych realizacją usług transportowych lub komunikacyjnych, takich jak organizacja, planowanie i nadzorowanie przewozu towarów, osób oraz przekazywanie danych przez pośredników, którzy wykonują te usługi sami lub zajmują się ich koordynacją. W obszarze transportu pośrednictwo obejmuje przewóz towarów i osób oraz logistykę, W obszarze łączności, pośrednictwo obejmuje usługi telekomunikacyjne, pocztowe i kurierskie oraz monitoring realizacji tych usług,
Pośrednictwo w sferze zdrowia
W opiece zdrowotnej pośrednicy odgrywają ważną rolę, wpływając na dostęp pacjentów do usług leczniczych oraz na jakość opieki zdrowotnej. W systemach zdrowotnych, gdzie opieka zdrowotna jest prywatna lub mieszana, firmy ubezpieczeniowe pośredniczą między pacjentami a lekarzami, decydując o tym, które procedury zostaną sfinansowane.
Telemedycyna i platformy zdrowotne pomagają pacjentom w uzyskaniu opieki medycznej, monitorowaniu zdrowia, rezerwacji wizyt lekarskich i uzyskiwaniu porad specjalistycznych. Pośredniczą one między pacjentami a lekarzami, oferując usługi telemedyczne i zdalne konsultacje lekarskie.
Pośrednictwo obejmuje też działalność polegającą na łączeniu pacjentów z usługodawcami medycznymi lub produktami związanymi ze zdrowiem. W tej sferze pośrednictwo ma miejsce w dostępie do usług medycznych, znalezieniu odpowiednich specjalistów lub placówek medycznych, organizacji wizyt u lekarzy lub badań diagnostycznych i organizacji leczenia za granicą, pośrednictwie ubezpieczeniowym, telemedycynie i e-zdrowiu, sprzedaży produktów zdrowotnych, opiece nad pacjentami przewlekle chorymi oraz w usługach doradczych i edukacyjnych.
Pośrednictwo w sferze edukacji
Z różnych powodów w coraz większym stopniu zanika bezpośrednia relacja między nauczycielem a uczniem. Staje się ona coraz bardziej zapośredniczona, zwłaszcza w nauczaniu zdalnym. Platformy e-learningowe pełnią rolę pośredników między wykładowcami i szkołami wyższymi a globalną publicznością, zmieniając sposób zdobywania wiedzy. Agencje rekrutacyjne i firmy doradcze ds. edukacji pomagają uczniom i studentom w wyborze szkół, uniwersytetów oraz kursów Pośrednictwo w edukacji obejmuje działania mające na celu łączenie osób poszukujących możliwości edukacyjnych z odpowiednimi instytucjami, programami i zasobami edukacyjnymi. Pośrednicy pełnią rolę doradców, konsultantów lub organizatorów, pomagając uczniom, studentom, rodzicom, pracownikom i firmom znaleźć dostępne oferty edukacyjnych i korzystać z nich.
Pośrednictwo w sferze rekreacji
Pośrednictwo w sferze rekreacji to działalność polegająca na łączeniu osób poszukujących form wypoczynku, rozrywki lub aktywności fizycznej z dostawcami usług rekreacyjnych. Podobnie jak w innych sferach, pośrednicy w tej dziedzinie pomagają w organizacji, doradztwie, rezerwacji czy personalizacji ofert rekreacyjnych. Obszarami, w których występuje pośrednictwo rekreacyjne są: turystyka i podróże, organizacja imprez, rekreacje sportowe i aktywność fizyczna, organizacja obozów i kolonii i wynajem sprzętu rekreacyjnego.
Pośrednictwo w sferze produkcji
Polega ono na łączeniu producentów z dostawcami surowców, usług, technologii, a także z klientami, dystrybutorami i innymi partnerami w łańcuchu dostaw. Pośrednictwo w sferze produkcji obejmuje optymalizację procesów produkcyjnych, wprowadzanie innowacji technologicznych. zakup surowców, sprzedaż gotowych produktów, finansowanie inwestycji, outsourcing produkcji, a także zarządzanie logistyką i certyfikacją. Działalność pośredników obejmuje pośrednictwo w dostarczaniu surowców i komponentów. Zajmują się tym pośrednicy komponentów technologicznych oraz firmy zajmujące się dostarczaniem i organizacją dostaw podzespołów elektronicznych, mechanicznych i innych elementów wykorzystywanych w procesach produkcyjnych.
Pośrednicy uczestniczą w pozyskiwaniu nowych technologii, usługach logistycznych i magazynowych, outsourcingu produkcji, sprzedaży i dystrybucji produktów, zaopatrzeniu i zakupach przemysłowych, branży recyklingu i zarządzania odpadami, certyfikacji i audytów, finansowaniu produkcji i we wdrażaniu nowoczesnych technologii cyfrowych, takich jak robotyka, sztuczna inteligencja.
Pośrednictwo w sferze społecznej i relacji międzyludzkich
W sferze relacji międzyludzkich pośrednicy również odgrywają coraz większą rolę, często modyfikując sposób komunikowania się i interagowania ludzi. Aplikacje randkowe są pośrednikami między osobami szukającymi partnerów. Zmieniają one sposób budowania relacji intymnych. Odpowiednie algorytmy decydują, kogo użytkownicy tych aplikacji zobaczą i z kim będą mieli szansę spotkać się. Platformy społecznościowe, jak Facebook, X, Instagram, pośredniczą w codziennej komunikacji oraz w interakcjach między ludźmi, zmieniając sposoby nawiązywania i podtrzymywania stosunków interpersonalnych. Decydują one, które treści zobaczymy i jak ukształtujemy nasze życie społeczne i poglądy. Pośrednikami między markami a ich obserwatorami są influencerzy. Promują oni produkty i usługi, które wpływają na wybory konsumenckie ich fanów.
Pośrednictwo w sferze prawa
W tej sferze pośrednicy ułatwiają różnym stronom zawieranie umów, porozumień czy rozwiązywanie sporów. Pośrednictwo prawne obejmuje wiele dziedzin, a najważniejsze role pełnią w nich adwokaci i radcy prawni, mediatorzy, notariusze, syndycy, komornicy, agenci ubezpieczeniowi, arbitrzy, agenci w obrocie nieruchomościami, agenci celni i doradcy podatkowi.
Pośrednictwo w sferze kultury i mediów
W tych sferach pośrednicy mają ogromny wpływ na to, co i jak konsumuje się w zakresie sztuki, mediów i rozrywki. Krytycy, redaktorzy, kuratorzy pośredniczą między twórcami a publicznością, oceniając dzieła sztuki, książki, filmy czy muzykę. Wybierają to, co zasługuje na uwagę i jakie dzieła zostaną zaprezentowane szerszej publiczności. Dyktują oni trendy w kulturze i często decydują o tym, jakie dzieła i treści będą popularne. Agencje artystyczne to pośrednicy w dziedzinie sztuki, filmu czy literatury, którzy negocjując kontrakty i warunki współpracy łączą artystów z wydawcami, producentami lub galeriami.
Pośrednicy i oligarchowie
Klasa pośredników to wielka grupa osób działających pomiędzy kapitałem a konsumentami. W jej skład wchodzą menedżerowie średniego szczebla, specjaliści, doradcy oraz osoby pracujące w zawodach wymagających wyższego wykształcenia, przede wszystkim prawnicy, finansiści, specjaliści IT, konsultanci oraz analitycy. Ich rolą jest zarządzanie sprawami i organizacją w firmach i instytucjach oraz budowa kapitału społecznego i kulturowego, co pozwala im wspinać się po szczeblach hierarchii społecznej. Nie mają oni kontroli nad dużym kapitałem, a ich wpływ ogranicza się do sfery operacyjnej i administracyjnej. Rzadko zdarza się, by przechodzili na poziom polityczny.
Oligarchowie, podobnie jak pośrednicy, są nową klasą społeczną wygenerowana przez ustrój kapitalistyczny. (Prawdę mówiąc, nie wiadomo, czy ten ustrój zanim upadnie powoła do istnienia jeszcze jakieś klasy.) W zależności od przyjętej definicji, oligarchów i pośredników można uznać za klasę społeczną jako klasę kapitalistów (w ujęciu marksistowskim), elitę (w teorii elit Vilfreda Pareto), czy grupę posiadająca przewagę kapitału (w teorii Bourdieu).
Klasę oligarchów tworzą najczęściej osoby, które dorobiły się per fas et nefas, ale raczej per nefas, ogromnego majątku liczonego w miliardach dolarów i które wywierają duży wpływ na politykę. Swoje pozycje zdobywają i utrzymują dzięki bliskim powiązaniom z władzami lub korzystaniu z układów politycznych i gospodarczych. Są częścią elit ekonomicznych, ale ich znaczenie często wykracza poza sferę finansową i ogarnia politykę, media oraz inne instytucje społeczne.
Oligarchowie tworzą nową, globalną elitę – klasę społeczną odrębną od klasy średniej, wyższej i tradycyjnych elit arystokratycznych. Ale mają pewne cechy wspólne:
• Ekstremalne bogactwo. Dzięki niemu wywierają wpływ nie tylko na gospodarki lokalne, ale także na międzynarodową politykę gospodarczą.
• Wpływy polityczne. Często blisko współpracują z politykami lub sami są nimi, co pozwala im wpływać na prawo, regulacje i politykę gospodarczą.
• Siła mediów. Wielu oligarchów posiada media lub korporacje technologiczne, dzięki czemu mają wpływ na narracje społeczne.
Oligarchia różni się od elit tradycyjnych. O ile tradycyjne elity zazwyczaj legitymizowały swoją władzę rodowodami, edukacją lub zasługami dla państwa, to oligarchowie zdobywają pozycje przez gromadzenie kapitału i układy polityczne, często opierając swoje działania na strategiach inwestycyjnych i monopolizacji kluczowych sektorów gospodarki. Ich znaczenie stale rośnie, a działania coraz bardziej wpływają na strukturę społeczną i polityczną współczesnego świata.
Relacje między oligarchami i pośrednikami są bardziej symbiotyczne (wzajemnie korzystne) niż konkurencyjne (antagonistyczne). Bierze się to stąd, że oligarchowie potrzebują pośredników, aby mogli sprawnie zarządzać swoimi przedsiębiorstwami, inwestycjami oraz sieciami wpływów.
Dlatego oligarchowie często angażują wykwalifikowanych specjalistów spośród pośredników do:
• Zarządzania przedsiębiorstwami – menedżerowie i dyrektorzy operacyjni są kluczowymi postaciami w firmach, nadzorującymi działalność na poziomie strategicznym i operacyjnym.
• Doradztwa prawnego i finansowego – specjaliści w tych dziedzinach pomagają oligarchom w optymalizacji podatkowej, zarządzaniu inwestycjami oraz przepisach prawnych.
• Utrzymania wizerunku – specjaliści PR i marketingu pomagają budować pozytywny obraz oligarchów i ich firm w oczach opinii publicznej.
Z kolei dla pośredników praca na rzecz oligarchów wiąże się z wysokimi wynagrodzeniami, prestiżowymi pozycjami i możliwością rozwoju zawodowego. Praca w strukturach należących do oligarchów może także oferować pośrednikom stabilizację finansową oraz dostęp do rozbudowanych sieci kontaktów.
Między klasą pośredników a oligarchów występują różnice strukturalne i społeczne. Mimo, że klasa pośredników cieszy się względnym prestiżem, jej pozycja jest daleka od tej, jaką zajmują oligarchowie. Kluczowe różnice obejmują:
• Dostęp do kapitału. Oligarchowie kontrolują ogromne zasoby finansowe i majątkowe, a pośrednicy są jedynie dobrze wynagradzanymi pracownikami.
• Poziom wpływów. Pośrednicy mają ograniczone wpływy, często w ramach pojedynczych organizacji, podczas gdy oligarchowie wywierają wpływ na światową politykę, światowe media i na międzynarodowe rynki.
• Stabilność pozycji. Pozycja oligarchów jest stabilna i niezależna od rynku pracy, podczas gdy klasa pośredników jest podatna na fluktuacje rynku.
W zasadzie pośrednicy mogą przejść do klasy oligarchów, ale to bardzo rzadko się zdarza, ponieważ wymaga zgromadzenia znaczącego kapitału, wykraczającego poza dochody, jakie zwykle osiąga klasa pośredników. Osoby, którym się to udało, były wybitnymi przedsiębiorcami lub założycielami startupów, którzy osiągnęli ogromny sukces.
Podsumowanie
Pośrednicy są teraz wszędzie. Współczesny świat funkcjonuje w dużej mierze dzięki nim. Pełnią rolę łączników między różnymi osobami, grupami, firmami, zasobami i instytucjami. Kapitalizm, który promuje efektywność, rozwój technologii i skalowalność usług, niejako naturalnie sprzyja powstawaniu coraz większej liczby pośredników, którzy ułatwiają i przyspieszają transakcje, dostęp do zasobów oraz zarządzanie informacjami. W związku z tym są oni pożyteczni dla funkcjonowania społeczeństwa i państwa.
Pożyteczni są też z innego powodu, a mianowicie dlatego, że przyczyniają się do przywracania równowagi na rynku pracy. Dzięki masowemu i bardzo szybko rozwijającemu się pośrednictwu mnoży się w sposób lawinowy liczba zawodów pośredniczych oraz zapotrzebowanie na pośredników różnych specjalności. Faktycznie nie da się policzyć, ile zawodów związanych jest z pośredniczeniem. Liczba ich jest trudna do precyzyjnego określenia, ponieważ obejmuje bardzo szeroki zakres branż i specjalizacji. Szacuje się ją co najmniej na około tysiąc.
Każda ze sfer pośrednictwa generuje nowe zawody specjalistyczne dla siebie, których liczba rośnie wraz z rozwojem gospodarki, techniki, cyfryzacji, rynku pracy i globalizacji. A podaż pośredników coraz mniej nadąża za popytem na nich wskutek nieefektywnej edukacji zawodowej.
Mimo tego, pośrednicy przyczyniają się do likwidacji bezrobocia w związku z zanikaniem tzw. tradycyjnych zawodów, nikomu dziś niepotrzebnych. A więc pośrednicy łatają dziury pojawiające się na rynku pracy. Krótko mówiąc, klasa pośredników i wzrost jej znaczenia są pożyteczne z punktu widzenia ekonomii.
Ale z drugiej strony, wzrost roli pośredników w innych sferach niż ekonomiczna budzi uzasadnione obawy o ich przesadny wpływ na relacje społeczne, polityczne i kulturowe.
Nadmierny wzrost liczby pośredników prowadzi do takich oto negatywnych zjawisk:
• Wzrostu kosztów dla klientów. Każdy pośrednik zarabia prowizję lub opłatę za swoją usługę, co zwiększa ostateczny koszt dla klienta. Na przykład w nieruchomościach pośrednik pobiera prowizję od wartości transakcji, co podnosi cenę zakupu lub wynajmu. Gdy liczba pośredników rośnie, może to prowadzić do wzrostu cen produktów i usług.
• Wydłużenia łańcucha decyzyjnego. Większa liczba pośredników to więcej etapów w procesie decyzyjnym, co spowalnia transakcje. Na przykład, w branży finansowej nadmiar doradców i konsultantów może wydłużyć czas potrzebny na podjęcie decyzji inwestycyjnych lub zatwierdzenie kredytu.
• Obniżenia jakości usług. Gdy rośnie liczba pośredników, dochodzi do obniżenia jakości usług. Wzrost konkurencji skłania mniej doświadczonych pośredników do stosowania agresywnych technik sprzedaży lub nieuczciwych praktyk. A to skutkuje obniżeniem zaufania klientów.
• Większe ryzyko oszustw. W branżach takich jak nieruchomości, ubezpieczenia czy finanse większa liczba pośredników zwiększa ryzyko nieuczciwych praktyk, takich jak pobieranie dodatkowych opłat, niewłaściwe doradztwo, czy sprzedaż produktów, które nie są korzystne dla klienta, ale generują wysoką prowizję dla pośrednika.
• Trudniejszy wybór dla klientów. Klienci mogą mieć trudności w znalezieniu kompetentnych pośredników. Wybór staje się czasochłonny i skomplikowany, co zazwyczaj skutkuje złym wyborem.
• Zmniejszenie bezpośredniego dostępu do rynku. W niektórych przypadkach wzrost liczby pośredników doprowadza do tego, że trudno dokonać transakcji bez ich udziału. Na przykład, na rynku nieruchomości większość ofert jest dostępna tylko przez pośredników. To ogranicza możliwość samodzielnego znalezienia nieruchomości i obniżenie kosztów transakcji.
• Wpływ na konkurencję i innowacje. Wzrost liczby pośredników i związane z tym wzrosty cen zniechęcają mniejsze firmy do wchodzenia na rynek. To ogranicza konkurencję, a co za tym idzie — innowacje, ponieważ pośrednicy mogą nie być zainteresowani nowymi, mniej dochodowymi produktami lub usługami.
• Obniżenie efektywności rynku. Nadmierna liczba pośredników może powodować chaos informacyjny. Gdy zbyt wiele osób i firm konkuruje o klienta, łatwo o powielanie tych samych ofert i działań, co utrudnia sprawną i transparentną wymianę informacji.
Już pojawiają się problemy, z którymi trudno będzie poradzić sobie w wyniku szybkiego wzrostu liczebności nowej klasy pośredników, która staje się coraz bardziej dominującą i roszczeniową. Ambicją jej awangardy finansowej jest przekształcenie się w siłę przewodnią w walce konkurencyjnej z oligarchami o sprawowanie rządu światowego.
Wiesław Sztumski
- Autor: Wiesław Sztumski
- Odsłon: 7407
Postęp techniczny, przede wszystkim w obszarze nanotechnologii, materiałoznawstwa i elektroniki, wspomaga rozwój terapii i farmakologii w sposób wręcz niewyobrażalny kilkanaście lat temu. Niewiele organów nie da się przeszczepiać. Chirurdzy wykonują cudowne i szalenie precyzyjne operacje, o jakich przedtem nikomu się nie śniło. Wytwarza się i stosuje nieprawdopodobnie doskonałe protezy z coraz trwalszych i elastycznych materiałów, sztuczne tkanki i organy, które prawie w pełni zastępują uszkodzone narządy, upodabniają się do nich i pozwalają ludziom ułomnym normalnie funkcjonować.
Wspaniale rozwija się również chirurgia prenatalna. Dzięki stosowaniu leków najnowszych generacji, które działają szybko i skutecznie, chociaż wywołują szkodliwe skutki uboczne, można długotrwale utrzymywać organizm w granicach parametrów typowych dla zdrowego człowieka. Jak się dowiaduje o nowych osiągnięciach medycyny, to aż serce rośnie, oczywiście (i na szczęście) w przenośni. Ale czy naprawdę jest się z czego cieszyć?
Postęp w dziedzinie medycyny jest coraz bardziej kosztowny. Produkcja wszelkich nowoczesnych protez, implantów i lekarstw wymaga rosnących nakładów finansowych. Ogromną część kosztów pochłaniają badania naukowe, które poprzedzają wynalazki, prototypy i produkcję masową. Wymagają one wciąż droższych materiałów, odczynników, aparatur, programów i angażowania do współpracy licznych multidyscyplinarnych, wysoce wykształconych, zespołów badawczych w charakterze podwykonawców.
Im więcej podwykonawców, tym wyższe są koszty produkcji. W związku z tym musi rosnąć cena sprzedaży nowych lekarstw, protez, itp. Tym bardziej, że pośrednicy między zakładami farmaceutycznymi a pacjentami, czyli właściciele sieci aptek, a nie Bogu ducha winni aptekarze*, żerując na ludziach chorych, ustalają horrendalne marże na leki, bo wiedzą, że chory jest w sytuacji bez wyjścia - musi kupić lekarstwo i zapłacić nie wiadomo ile, by wyzdrowieć, być sprawnym, albo utrzymać się przy życiu.**
Suplementy zdrowego rozsądku
Rynek farmaceutyczny jest niezwykle intratny i jednocześnie absolutnie odporny na kryzysy ekonomiczne i dlatego gwarantuje świetne profity. O jego zyskowności świadczy fakt fundowania przez koncerny farmaceutyczne różnych „wypasionych” imprez i egzotycznych wycieczek organizowanych dla lekarzy, by zachęcić ich do przepisywania pacjentom lekarstw wytwarzanych przez te koncerny. Pewnie taki sposób pozyskiwania klientów sowicie opłaci się.
Wartość rynku farmaceutycznego w Polsce wynosiła w 2103 r. 32, 9 mld zł, a wartość światowego rynku w 2010 r. szacowano na 897 mld USD. Nic dziwnego, że coraz więcej pojawia się aptek i producentów lekarstw i pseudolekarstw, zwanych dla zmylenia chorych „suplementami diety” - czyli leków pro psyche, a nie pro corpore. Jest to przykład jednego z wielu terminów wymyślonych przez producentów i reklamotwórców w celu ogłupiania ludzi.
W konsekwencji tego rośnie lawinowo wysyp farmaceutyków i mnóstwa ich odmian, różniących się nie tyle składem czy skutecznością, co nazwami i opakowaniami. Na marginesie, opakowania też są coraz wymyślniejsze i bardziej ozdobne, by lepiej rzucały się w oczy i przyciągały klientów, i dlatego droższe; a to też przyczynia się do wzrostu ceny leków - w końcu za wszystko płaci nabywca, nawet za urządzanie „polowania” na siebie!
Gwałtownemu przyrostowi nowych specyfików towarzyszy wycofywanie z produkcji i sprzedaży starych, chyba nie zawsze gorszych, ale za to lepiej sprawdzonych i może mniej szkodliwych. Niektóre z nich – np. antybiotyki - muszą być wycofywane, gdyż nie działają na nowe mutanty bakterii, ale co do innych - można mieć wątpliwości. W rezultacie tanich leków jest mało i będzie coraz mniej, a drogich jest więcej i stale będzie ich przybywać. A nowsze i droższe nie zawsze znaczy lepsze i skuteczniejsze.
Kogo stać na leczenie?
W przeciwieństwie do drastycznie rosnących cen lekarstw, realne zarobki ludzi tylko w nieznacznym stopniu wzrastają (zgodnie z krzywą Gaussa dotyczy to bardzo wąskiej grupy społeczeństwa - w Polsce około 650 tys. osób, których dochód miesięczny przekracza 7,1 tys. zł). Zarobki statystycznej większości albo nie zmieniają się, albo spadają wskutek oficjalnej lub ukrytej inflacji.
Według oficjalnych danych z 2013 r., w Polsce na 38,5 mln ludności przypadało prawie 7 mln osób żyjących w ubóstwie, z czego w skrajnym - 0,3 mln osób i w umiarkowanym - 6,6 mln osób. (Bank Światowy szacuje liczbę ludzi biednych w świecie na ponad połowę, tj. około 4 mld osób.) Do tego trzeba dodać progresywny rozziew między liczbą ludzi bogatych i biednych w skali lokalnej i globalnej: liczba biedniejących będzie wzrastać, a bogacących się maleć.
Stąd wynika dość pesymistyczny wniosek: coraz mniej ludzi w Polsce i na świecie będzie w stanie leczyć się i korzystać z najnowszych osiągnięć medycyny. Coraz trudniejszy jest dostęp do specjalistów pracujących w ramach powszechnych, zresztą przymusowych, ubezpieczeń zdrowotnych, ponieważ coraz mniej lekarzy uzyskuje specjalizacje - z różnych powodów. A ci, którzy przyjmują prywatnie, są bardzo drodzy.
Coraz mniej ludzi stać na wykupienie drogich lekarstw, protez i innych środków oraz usług medycznych (tomografia, rezonans magnetyczny, itp.). Usługi medyczne, głównie skomplikowane operacje chirurgiczne, są zbyt drogie dla zwykłego śmiertelnika, a ich koszt będzie wzrastać. Już teraz wielu pacjentów niezamożnych, zwłaszcza emerytów i bezrobotnych, nie realizuje recept nawet na leki refundowane, bo nie mają pieniędzy. Oni za sprawą państwa, które toleruje rozbój na rynku farmaceutycznym, zostali po prostu wykluczeni z dobrodziejstw powszechnej opieki zdrowotnej, jaką państwo powinno im zapewnić.
Takich ludzi wykluczonych będzie przybywać w szybkim tempie, proporcjonalnie do postępów medycyny i do złego zarządzania sprawami zdrowia. Zaistniała dość dziwna sytuacja: z jednej strony imponujące osiągnięcia medycyny, farmakologii i techniki, dzięki którym można uzdrawiać ludzi, utrzymywać ich przy życiu i zapewnić im w miarę dobre funkcjonowanie w społeczeństwie, a z drugiej strony - rosnące przeszkody, głównie finansowe, które coraz większej liczbie ludzi uniemożliwiają korzystanie z tych osiągnięć.
Wspaniałemu postępowi medycyny towarzyszą choroby i umieranie mas społecznych, które nie mogą korzystać z jego dobrodziejstw. W rzeczy samej, leczenie za pomocą leków nowych generacji - bardziej skutecznych i mniej szkodliwych ze względu na skutki uboczne - jak i zabiegi medyczne wspomagane najnowszą techniką, dostępne są dla ludzi zamożnych, a w przyszłości dla ludzi coraz bogatszych.
Rynek coraz większy
Wzrost konkurencji na rynku farmaceutycznym i na rynku usług medycznych z różnych przyczyn nie skutkuje obniżką cen, tak jak to ma miejsce w przypadku innych rynków. Przede wszystkim dlatego, że potrzeby konsumentów - zapotrzebowanie na leki i usługi medyczne - nie są i prawdopodobnie nigdy nie będą w jakimś momencie w pełni zaspokojone. Przeciwnie, one stale rosną, proporcjonalnie do postępu cywilizacyjnego.
I rosną z prostej przyczyny, gdyż efektem niepożądanym tego postępu jest wzrost tzw. chorób cywilizacyjnych, spowodowanych zanieczyszczeniem środowiska przyrodniczego, degradacją środowiska społecznego, akceleracją tempa pracy i życia, wzrostem czynników stresogennych, niewłaściwym odżywianiem się, itd.
Cierpią na nie niemal wszyscy ludzie w świecie i to nie na jedną z takich chorób, lecz na więcej.
W związku z tym będzie postępować zjawisko wielochorobowości nie tylko u ludzi starych, jak dotychczas. A skutkiem osiągnięć medycyny jest ogromny wzrost liczby ludzi, którzy od narodzin, a nawet od życia embrionalnego, utrzymywani są sztucznie przy życiu, niejako wbrew naturze.
Populacja ludzi rośnie gwałtownie - w ciągu ubiegłego wieku wzrosła ponad dwukrotnie od 3,2 do 7,1 mld osób - i nic nie wskazuje na to, żeby ta tendencja wzrostowa przyrostu demograficznego została zahamowana. Ale w przeważającej większości ta populacja składa się z ludzi chorych i ułomnych, czyli z aktualnych i potencjalnych konsumentów funkcjonujących na rynku farmaceutycznym i medycznym.
Niestety, ludzie będą coraz bardziej chorowici. Po pierwsze, urodzenie się w zdegenerowanym środowisku to większe prawdopodobieństwo choroby - proporcjonalnie do stopnia degeneracji środowiska.
Po drugie, zgodnie z determinizmem genetycznym, chore pokolenia będą wydawać na świat potomstwa coraz bardziej chorych osobników; do utrzymania ich przy życiu potrzebne będą wciąż nowe leki, bo starsze, czyli wcześniej stosowane, okażą się nieskuteczne.
Odpowiednio do tempa wzrostu populacji (przyrostu demograficznego) będzie rosnąć liczba chorych, wymagających coraz bardziej kosztownego leczenia i zapełniających poczekalnie w przychodniach medycznych oraz wydłużających kolejki do gabinetów lekarskich.
Zamiast selekcji naturalnej
Możliwe, że bariera finansowa na drodze do korzystania z usług medycznych jest skutecznym środkiem likwidacji kolejek. Ale nie o to chodzi, tylko o ułatwienie szybkiego kontaktu ze specjalistą. To jest inaczej, aniżeli na przykład na rynku samochodowym, gdzie średnio zamożna rodzina kupuje przeciętnie dwa samochody na kilka lat. W pewnym momencie wszyscy potrzebujący mają więc auta i na rynku występuje nadwyżka podaży w stosunku do popytu. Żeby sprzedać kolejne auta znajdujące się na rynku, trzeba obniżać ich cenę i zachęcać do kupna nowych egzemplarzy, stosując różne wyprzedaże nawet po cenie niższej od ceny produkcji, kredyty itp. środki marketingowe.
Czegoś takiego nie ma i nie może być na rynku farmaceutycznym, gdzie chorzy i lekarze czekają z utęsknieniem na nowe leki. Także na rynku medycznym - trudno tutaj o nadprodukcję, jeśli kształcenie lekarza musi trwać około pięciu lat, a specjalisty około dziesięciu lat, w związku z czym przyrost liczby lekarzy będzie coraz bardziej opóźniony w stosunku do przyrostu ludzi potrzebujących ich pomocy.
Czy słyszał ktoś o wyprzedaży po obniżonej cenie usług medycznych i farmaceutyków, albo o ich sprzedaży posezonowej lub ratalnej? Nic z tego. Tu rządzą zgoła inne prawa marketingu i biznesu - prawa oparte na żerowaniu na ludzkim nieszczęściu i cierpieniu. Co z tego, że tworzy się i stara się upowszechnić różne wzniosłe idee humanizmu religijnego, albo świeckiego oraz kanony postępowania moralnego i kodeksy etyczne dla lekarzy i farmaceutów; że głosi się piękne hasła o szacunku dla godności każdego człowieka bez wyjątku i o ochronie jego życia, o empatii i pomocy chorym?
Ot, piękne to i szumne wypowiedzi, rodzące złudną nadzieję u biednych i cierpiących, a w istocie frazesy w świecie, gdzie górowanie komercji nad uczuciami ludzkimi nakazuje wykorzystywać każdego, ile się da. A najłatwiej i najbardziej można wyzyskać biednych, słabych i chorych.
Wcześniej obowiązywała biologiczna zasada selekcji naturalnej: „Przeżywają osobniki najzdrowsze i najsilniejsze”. Teraz ona się nie sprawdza, ponieważ dzięki postępowi medycznemu może przeżyć nawet najsłabszy i najbardziej chory pod warunkiem, że będzie się leczyć. Dlatego w zamian obowiązuje ekonomiczna zasada doboru: „Przeżywają osobniki najbogatsze, których stać na leczenie”. Reszta niech zdycha w zachwycie nad osiągnięciami współczesnej medycyny i w majestacie wielkich ideałów humanizmu, propagowanych przez chrześcijaństwo i cywilizację Zachodu. Wiesław Sztumski
7 kwietnia 2014
* O ich misji społecznej mówiła prof. Maria Szyszkowska w wywiadzie zamieszczonym w „SN” Nr 1, 2010 - Nadzieja w aptekarzach **O bezwzględnej i pasożytniczej klasie pośredników pisałem w „SN” Nr 11, 2013.- Powszechne pośrednictwo, czyli nowa klasa wyzyskiwaczy)

