W 2016 roku wydawnictwo De Gruyter opublikowało esej prof. Rainera Liedtkego* zatytułowany Agenci Rothschildów: Sieć informacyjna XIX wieku.
Opierając się na Archiwum Rothschildów w Londynie — korespondencji ponad stu agentów biznesowych pracujących dla różnych domów Rothschildów — Liedtke udokumentował operację werbunkową i wywiadowczą , która obejmowała kontynent europejski i dotarła do Ameryki Łacińskiej przez większą część XIX wieku.
W eseju opisano system, w którym agenci byli umieszczani w lokalizacjach, w których banki Rothschildów nie utrzymywały stałej obecności. Agenci ci przeprowadzali transakcje biznesowe, gromadzili informacje polityczne i ekonomiczne oraz przekazywali informacje, które umożliwiały rodzinie podejmowanie decyzji wyprzedzając konkurencję, a często nawet rządy.
Liedtke zauważa, że to, co dziś uznalibyśmy za handel informacjami poufnymi, „było powszechne w finansach XIX wieku i stanowiło element pakietu wynagrodzeń pracowników instytucji finansowych ”. Agenci nie byli w tej praktyce jedynie tolerowani – otrzymywali za to wynagrodzenie.
Kryteria rekrutacji mówią same za siebie. Zaufanie było najważniejsze, a istniały dwie główne drogi do jego zdobycia: bycie krewnym w rodzinie lub praca w jednym z domów przez dłuższy czas. Preferowaną opcją było małżeństwo, które zapewniało, że ważne lokalizacje biznesowe były „w dłuższej perspektywie obsługiwane przez godnych zaufania przedstawicieli”.
Liedtke wyraźnie określa jedną granicę:
… tacy mężczyźni nigdy nie uzyskali dostępu do kręgu decyzyjnego rodziny, lecz zamiast tego zajmowali się oddzielnie własnymi interesami biznesowymi , czerpiąc jednak znaczne korzyści z kontaktów z siecią Rothschildów.
Agenci byli niezbędni operacyjnie, ale pozostawali na stałe poza centrum. Tylko urodzeni Rothschildowie cieszyli się pełnym zaufaniem . „ Kluczowym kryterium ” istnienia banku Rothschildów w danym mieście była gotowość Rothschilda do przeprowadzki.
Dokumentuje również celową politykę heterogeniczności. Pomimo bycia Żydami, Rothschildowie zatrudniali nieżydowskich agentów ze względów strategicznych. Homogeniczna sieć, jak wyjaśnia Liedtke, byłaby „autoreferencyjna ” – ograniczona do kręgów społecznych, w których obracali się jej członkowie.
Różnorodność pochodzenia poszerzyła zasięg sieci, obejmując salony, ministerstwa i parkiety giełdowe , do których jednolita sieć żydowska nie miała dostępu. Agenci wysyłani do miejsc, z którymi nie mieli wcześniej żadnych powiązań, byli cenni właśnie dlatego, że brakowało im lokalnej lojalności – ich „obcość ” oznaczała, że ich podstawowa lojalność pozostawała po stronie mocodawców za granicą, niezmienna w istniejących relacjach w miejscach, w których działali.
Liedtke odnotowuje zmiany w oczekiwaniach zleceniodawców na przestrzeni lat. W pierwszych dekadach wartość sieci opierała się na surowych danych rynkowych – cenach towarów, kursach walut, przepływach morskich. Po tym, jak telegraf w połowie XIX wieku upowszechnił ten rodzaj informacji, rola agentów przesunęła się w kierunku strategicznej oceny politycznej: kto miał szansę utworzyć rząd, którego ministra można było zatrudnić, jaka polityka była rozważana przed jej ogłoszeniem.
W archiwum powtarza się tylko jedna luka. August Schönberg, wysłany do Nowego Jorku, później znany jako August Belmont, ogłosił się agentem Rothschildów na Wall Street bez upoważnienia. Odległość między Nowym Jorkiem a Londynem uniemożliwiała kontrolę. Belmonta nie dało się usunąć, a rodzina była zmuszona tolerować agenta, który w efekcie zbuntował się.
Liedtke uważa Belmonta za jedyną poważną porażkę systemu.
Kliknij tutaj, aby przeczytać cały artykuł.
Za: https://www.globalresearch.ca/agents-rothschilds/5916868
*prof. dr Rainer Liedtke jest profesorem w Graduate School for East and Southeast European Studies w Ratyzbonie, zajmuje się historią Europy XIX i XX wieku.

