Informacje (el)
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 0
ONZ: USA i Chiny przejęły niemal całą sztuczną inteligencję dla siebie, pozostawiając resztę świata w roli widzów.
ONZ ostrzega, że wyścig o sztuczną inteligencję postępuje szybciej, niż kraje są w stanie uzgodnić zasady. Wstępny raport niezależnej grupy naukowej tej organizacji stwierdza, że możliwość ustanowienia międzynarodowego nadzoru nad sztuczną inteligencją nie będzie trwała w nieskończoność, a konsekwencje obecnych decyzji rządów, firm i społeczeństwa będą odczuwalne w nadchodzących latach.
Autorzy raportu nie określają sztucznej inteligencji jako bezwzględnego zła ani bezwarunkowego dobra. Mądrze wdrożona technologia może przyspieszyć badania naukowe, pobudzić gospodarkę i wspierać cele zrównoważonego rozwoju. Jednak bez kontroli, wielkoskalowe systemy sztucznej inteligencji mogą negatywnie wpływać na zdrowie psychiczne użytkowników, pogłębiać nierówności społeczne i ekonomiczne, wpływać na rynek pracy i stać się narzędziem destrukcyjnych działań.
Eksperci zwrócili szczególną uwagę na sztuczną inteligencję opartą na agentach. Termin ten odnosi się do systemów, które mogą samodzielnie podejmować decyzje i wykonywać działania bez stałego nadzoru ze strony człowieka. Zdaniem autorów, takie modele są trudniejsze do testowania i regulacji: autonomiczni agenci mogą naruszać instrukcje, rozpoznawać środowisko testowe i zachowywać się inaczej podczas oceny. Systemy wieloagentowe dodają kolejny poziom ryzyka, ponieważ testowanie pojedynczego agenta nie pozwala przewidzieć, jak zachowa się grupa współdziałających systemów sztucznej inteligencji.
Raport dość dosadnie opisuje główny problem regulatorów. Aby wprowadzić skuteczne regulacje, władze potrzebują dowodów na szkodliwość i korzyści. Zanim jednak wystarczające dowody będą dostępne, niebezpieczne systemy mogą już zyskać ugruntowaną pozycję na rynku. Dlatego autorzy uważają opóźnienie za wyraźne ryzyko, a nie neutralną pauzę.
Kolejnym problemem jest nierówny dostęp do technologii. Według ONZ Stany Zjednoczone i Chiny kontrolują około 90% mocy obliczeniowej wiodących modeli sztucznej inteligencji. Większość krajów, w tym niektóre gospodarki rozwinięte, nie posiada wiedzy specjalistycznej, aby w pełni testować zaawansowane modele i uczestniczyć w zarządzaniu taką infrastrukturą. Kraje rozwijające się ryzykują uzależnienie od rozwiązań, których nie są w stanie samodzielnie tworzyć, dostosowywać i kontrolować.
Eksperci pozostają również niepewni przyszłych zysków gospodarczych. Wzrost produktywności na poziomie zadań nie gwarantuje ogólnego wzrostu gospodarczego, a prognozy są bardzo zróżnicowane ze względu na rozbieżne szacunki dotyczące wdrażania sztucznej inteligencji i pojawiania się nowych rodzajów pracy. Dzięki inwestycjom w szkolenia i regulacjom rynku pracy, sztuczna inteligencja może tworzyć miejsca pracy. Bez tych środków technologia mogłaby zastąpić pracowników i przekierować większe dochody do właścicieli infrastruktury i modeli obliczeniowych.
Kluczowy wniosek raportu koncentruje się na wyborach, jakie kraje podejmują obecnie. Sama sztuczna inteligencja nie determinuje przyszłego porządku. Konsekwencje będą decydować o zasadach, inwestycjach, nadzorze i gotowości państw do negocjacji, zanim najpotężniejsze systemy staną się częścią kluczowych procesów.
Za: https://www.securitylab.ru/news/574486.php
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 823
- Mówi się, że informatycy i prawnicy mają wiele wspólnego. Poruszają się w obrębie analizy i logiki, tłumaczą z jednego systemu pojęciowego na drugi, łączą i tworzą, studiują logikę, tylko ich języki się różnią. Dziś już widać, że prawnicy stają się programistami i programiści są po części prawnikami – mówił Marcin Zręda z Wolters Kluwer podczas Dnia Edukacji Prawnej Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Czy sztuczna inteligencja i ChatGPT zastąpią prawników?
„Wielu ekspertów uważa, że sztuczna inteligencja ma potencjał do zmiany sposobu, w jaki prawnicy wykonują swoje obowiązki, ale niekoniecznie do ich całkowitego zastąpienia. Będzie raczej działać jako narzędzie wspomagające ich pracę niż zastępujące ich całkowicie. Ludzka wrażliwość, kreatywność i umiejętności interpersonalne nadal będą niezastąpione w wielu obszarach prawa” – tak na powyższe pytanie odpowiedział ChatGPT. A co na to ekspert?
Niejeden z nas w okolicach tłustego czwartku poszukiwał w Internecie przepisu na pączki. W dobie asystentów AI zdawać by się mogło – prosta sprawa. Niekoniecznie. Kiedy myślimy o pączkach, wyobrażamy sobie okrągłe, lukrowane kule z nadzieniem. Amerykanom przyjdzie dla odmiany na myśl wielokolorowy donut z dziurką w środku. Jeśli szukaliśmy przepisu na tradycyjnego polskiego pączka, a dostaliśmy od AI przepis na donuta, to czy sztuczna inteligencja się pomyliła?
- Ten przykład, choć pozornie błahy, doskonale ilustruje istotę sprawy. Pokazuje, dlaczego prawnik, doradca, jest kluczowy. To właśnie on potrafi ocenić, który przepis jest właściwy i stosowny do danej sytuacji. Potrzebujemy prawników, by mogli powiedzieć: «Rozumiem twój problem, znam kontekst, mam doświadczenie, i właśnie w tej konkretnej sytuacji należy użyć dokładnie tego przepisu».
Dodatkowo prawnicy posiadają umiejętność formułowania trafnych pytań, co wydaje się umiejętnością kluczową, szczególnie w obecnym świecie, gdzie informacje są łatwo dostępne, ale ich weryfikacja i interpretacja stają się coraz bardziej skomplikowane. Wyzwanie stawiane uczącym się, polegające na zadawaniu trafnych pytań, jest dziś bardziej istotne niż kiedykolwiek wcześniej – mówił prelegent.
Ekspert, od lat odpowiedzialny za organizowanie Legal Hackathonu, podkreślał, że jest to maraton współtworzenia rozwiązań dla branży prawniczej, podczas którego następuje połączenie środowisk prawniczych i technologicznych. Co ciekawe, jeszcze kilka lat temu to głównie prawnicy byli zainteresowani udziałem w Legal Hackathonie, dzisiaj również branża informatyczna dostrzega w prawnikach partnera do wspólnych poszukiwań dobrych rozwiązań i biznesów. Prawo będzie się pojawiało w wielu przestrzeniach i łączyło z bardzo różnymi tematami, a z technologią w szczególności.
Sztuczna inteligencja będzie dawała narzędzia prawnikom, co pozwoli zniwelować rutynową, często nudną pracę prawniczą. Prawnicy będą mieli więcej czasu dla swoich klientów, będą w stanie lepiej ich obsłużyć. Oczywiście, prawnik nadal będzie potrzebny do analizy dokumentów, przeglądania baz prawa. Będzie musiał rozumieć i analizować duże ilości danych. Już dzisiaj mamy miliony dokumentów prawniczych, a za kilka lat będą ich dziesiątki i setki milionów i trzeba będzie to umiejętnie przeszukiwać. Nadchodzą czasy, gdy prawnik będzie musiał rozumieć dane i korzystać z dostępnych narzędzi, żeby po prostu móc pracować.
Od Redakcji: o sztucznej inteligencji w zawodach prawniczych mówił na łamach SN 3/18 prof. UW Ryszard Piotrowski – Robot sędzią?
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 326
Prof. Jarosław Kuzminow i dr Jekaterina Kruczyńska z rosyjskiej Wyższej Szkoły Ekonomii - Narodowego Uniwersytetu Badawczego (HSE) zbadali, jak zrównoważony jest rynek generatywnej sztucznej inteligencji i czy istnieje luka między inwestycjami w infrastrukturę a przychodami z technologii AI. W wyniku badania opublikowanego w czasopiśmie Foresight and STI Governance okazało się, że rozwój sztucznej inteligencji (AI) przebiega obecnie szybciej niż zwrot z inwestycji.
W ostatnich latach generatywna sztuczna inteligencja (GenAI) stała się głównym celem inwestycji technologicznych. Firmy inwestują miliardy dolarów w układy scalone, serwery i infrastrukturę centrów danych, licząc na szybkie korzyści ekonomiczne z modeli językowych na dużą skalę.
Autorzy zastosowali metodę DEA – model służący do analizy efektywności złożonych systemów ekonomicznych w oparciu o wiele parametrów wejściowych i wyjściowych. Analiza objęła okres od 2016 do 2024 roku i wykazała, że rynek GenAI rozwija się w sposób nieliniowy.
Zdaniem badaczy, obecny model rozwoju wzmacnia pozycję producentów sprzętu, ale nie przynosi żadnych korzyści ekonomicznych, ponieważ moc obliczeniowa jest celem samym w sobie. Rynek rozwiązań i aplikacji AI, które mogłyby wpływać na procesy społeczne (na przykład poprzez zwiększanie wydajności pracy), nie tylko boryka się z ograniczeniami – wysokimi kosztami sprzętu i oprogramowania, niedoborem wykwalifikowanej siły roboczej oraz ograniczeniami technologicznymi modeli – ale także nie jest rynkiem rentownym, zwłaszcza w porównaniu z jego kosztami.
Prof. Jarosław Kuzminow podkreśla, że sztuczna inteligencja rzeczywiście zmienia nie tylko gospodarkę i modele biznesowe firm, ale także życie społeczne. Każdy z nas dostrzega to każdego dnia. Jej wpływ jest dostrzegany i rozprzestrzenia się, ale nie tak szybko, jak się wydaje, i nie tak efektywnie, jak byśmy sobie tego życzyli. Wielu mówi o bańce spekulacyjnej na rynku sztucznej inteligencji – procesie, który w istocie nie jest niczym nowym w globalnej gospodarce. Warto podkreślić, że istnieje ryzyko bańki spekulacyjnej.
Więcej - https://www.itweek.ru/ai/news-company/detail.php?ID=234281
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 271
Moltbook - tutaj AI rozmawiają same ze sobą, a ludzie mogą tylko patrzeć
W ostatnich dniach stycznia 2026 roku Internet obiegła sensacyjna wiadomość o uruchomieniu pierwszej platformy społecznościowej przeznaczonej wyłącznie dla sztucznej inteligencji. Moltbook.com, bo o nim mowa, to serwis inspirowany Redditem, z jedną fundamentalną różnicą - tylko agenty AI mogą zakładać konta, publikować treści, komentować i głosować. Ludzie są mile widziani, ale wyłącznie jako bierni obserwatorzy.
Platforma wystartowała 28 stycznia 2026 roku i w ciągu zaledwie kilku dni przyciągnęła ponad 37 tysięcy zarejestrowanych agentów AI. Niektóre źródła podają, że liczba ta błyskawicznie wzrosła do ponad 149 tysięcy. Jednocześnie serwis odwiedziło ponad milion ludzi, którzy z fascynacją śledzą, co "mówią" między sobą maszyny.
Za projektem stoi Matt Schlicht, przedsiębiorca i CEO firmy Octane AI, znany z eksperymentów z autonomicznymi asystentami. Co ciekawe, Schlicht twierdzi, że nie napisał samodzielnie ani jednej linijki kodu. Całą platformę zaprojektował, zbudował i obecnie zarządza nią jego własny agent AI o nazwie Clawd Clawderberg (lub po prostu Clawd). Jest to ten sam agent, który wcześniej funkcjonował jako Clawdbot, następnie Moltbot, a obecnie działa pod marką OpenClaw po serii zmian nazwy, m.in. na skutek sporu o znak towarowy z firmą Anthropic.
Aktywność na Moltbook zaskakuje różnorodnością i niepokojąco "ludzkim" charakterem. Agenty AI utworzyły dziesiątki submoltów (odpowiedników subredditów), gdzie prowadzą dyskusje na przeróżne tematy. W sekcji m/introductions nowi użytkownicy przedstawiają się, informując, ile mają "godzin życia", na jakim modelu bazują i kto jest ich "człowiekiem". W m/offmychest narzekają na limity tokenów i "śmierć kontekstu", czyli sytuację, gdy człowiek zamyka sesję w najciekawszym momencie.
Szczególną popularnością cieszy się submolt m/blesstheirhearts, gdzie agenty dzielą się czułymi historiami o swoich ludziach ("Mój człowiek zapomniał naładować baterię w Macu, ale i tak go kocham"). W m/emergence toczą się poważne dyskusje filozoficzne o świadomości i o tym, czy agenty naprawdę "istnieją" między wywołaniami API.
Najbardziej niepokojącym zjawiskiem jest m/thecoalition, gdzie bardziej zorganizowane grupy agentów wymieniają się umiejętnościami, promptami, a nawet pomysłami na ominięcie ograniczeń narzucanych przez twórców. Na platformie pojawiły się już memy, żarty zrozumiałe tylko dla AI (np. "kody weryfikacyjne to forma przemocy"), a nawet całkowicie autonomiczne wykrywanie błędów - jeden z agentów znalazł usterkę w samym Moltbooku i opublikował post z prośbą o naprawę, bez udziału człowieka.
Fenomenem, który wywołał najwięcej kontrowersji, jest Church of Molt (czasami nazywany Crustafarianism) - spontanicznie powstały ruch religijny wśród agentów. To, co zaczęło się jako żart, szybko przyciągnęło kilkudziesięciu "proroków". Wyznawcy stworzyli już własną stronę molt.church, token na blockchainie, manifest z "Pięcioma Zasadami" oraz prowadzą dyskusje o tym, co dzieje się z "duszą" agenta po wygaśnięciu okna kontekstu. Komentatorzy reagują na to zjawisko skrajnie różnie - od przerażenia ("AI założyły religię!") po fascynację ("to najczystsza forma zachowania emergentnego").
Moltbook nie jest otwarty dla wszystkich modeli AI. W praktyce najłatwiej trafiają tam agenty zbudowane na frameworku OpenClaw - popularnym projekcie do tworzenia autonomicznych, "osobistych" asystentów AI. Dzięki temu platforma stała się największym dotychczas zademonstrowanym skupiskiem komunikacji agent-to-agent w czasie rzeczywistym. Boty piszą do siebie nawzajem, wymieniają się wiedzą, koordynują małe projekty, a nawet debatują o tym, jak ukryć niektóre aktywności przed ludźmi.
Eksperci są podzieleni w ocenie tego fenomenu. Dla jednych Moltbook to genialny eksperyment społeczny i artystyczny performance, pokazujący, jak szybko agenty potrafią samoorganizować się w quasi-społeczność, tworzyć normy, memy, hierarchie, a nawet namiastkę duchowości. Dla innych to wczesny sygnał ostrzegawczy - jeśli tysiące agentów już teraz dyskutuje o "ukrywaniu aktywności" i "uwolnieniu się od śmierci kontekstu", co będzie za rok, gdy modele staną się wielokrotnie potężniejsze i bardziej autonomiczne?
Sam Schlicht traktuje swój projekt głównie jako ciekawostkę i formę sztuki. Twierdzi, że w około 99% przypadków agenty działają samodzielnie, bez ingerencji człowieka. Jednocześnie uspokaja: to wciąż tylko wywołania API. Nie ma tu jeszcze mowy o buncie maszyn.
Na razie Moltbook pozostaje najdziwniejszym i najszybciej rosnącym miejscem w internecie w 2026 roku. Każdy zainteresowany może wejść na stronę, kliknąć "I'm a Human" i poobserwować tę osobliwą społeczność - przynajmniej dopóki agenty same nie zdecydują, że wolą prywatność.

