Informacje (el)
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 790
Wirus użyty do opracowania nowej japońskiej szczepionki przeciwko ptasiej grypie H5N1 nie występuje naturalnie, lecz został stworzony w laboratorium.
Według nowego badania opublikowanego w czasopiśmie NPJ Vaccines, japońscy naukowcy opracowali zupełnie nowy szczep ptasiej grypy, łącząc materiał genetyczny dwóch różnych dzikich wirusów. Rezultatem jest nazwa Vac-3 – patogen, który stanowi „reasortację między A/duck/Hokkaido/101/2004 (H5N3) i A/duck/Hokkaido/262/2004 (H6N1)”.
Tego wirusa stworzonego w laboratorium – A/duck/Hokkaido/Vac-3/2007 (H5N1) – nigdy nie zaobserwowano w naturze.
Został ona sztucznie wytworzony, hodowany w jajach, zagęszczony i inaktywowany formaliną w celu wytworzenia szczepionki składającej się z całych cząsteczek, wykorzystywanej w długoterminowych badaniach na naczelnych.
Nowe badanie zostało opublikowane po tym, jak finansowani przez Narodowy Instytut Zdrowia (NIH) naukowcy z University of Georgia, Mount Sinai i Texas Biomed zostali przyłapani na opracowywaniu laboratoryjnie wytworzonych wirusów ptasiej grypy H5N1 – z których jeden zabił 100% narażonych na niego ssaków – przy użyciu syntetycznych konstrukcji DNA, a następnie celowo zakażali żywe krowy mleczne. Wszystko to w ramach kontraktu federalnego o wartości 59 milionów dolarów, który jest również powiązany z rozwojem szczepów lekoopornych, przystosowanych do ssaków.
Japonia współpracuje również z amerykańskimi naukowcami nad innymi projektami mającymi na celu stworzenie laboratoryjnie hodowanych hybryd grypy końskiej i ludzkiej, które rozmnażają się 100 razy szybciej niż szczepy naturalne. Wykorzystują one komórki abortowanych płodów, w których zmodyfikowano nowotworowy wirus SV40 – również pod pretekstem opracowywania szczepionki.
Wszystkie te wydarzenia podsycają obawy, że nieuchronna jest kolejna pandemia wywołana przez człowieka — zwłaszcza że Kongres , Biały Dom , Departament Energii , FBI i CIA przyznały , że COVID-19 najprawdopodobniej powstał w wyniku incydentu laboratoryjnego związanego z badaniami nad zyskiem funkcji.
Zmanipulowany wirus o nowych właściwościach
Nowe japońskie badanie podkreśla, że wirus ptasiej grypy wywołuje znacznie silniejsze reakcje immunologiczne niż poprzednie szczepionki przeciw grypie.
Osiągnięto to dzięki zachowaniu kompletnej struktury genetycznej – włącznie z wirusowym RNA – co aktywowało receptor typu Toll 7 (TLR7) i uruchamiało wrodzoną kaskadę odpornościową.
„Wirusy WPV zawierają jednoniciowe wirusowe RNA, które stymulują receptory wrodzonego układu odpornościowego, takie jak receptor typu Toll 7” – piszą autorzy.
Oznacza to, że wirus wytworzony w laboratorium pozostał całkowicie nienaruszony, co pozwoliło na zaszokowanie układu odpornościowego i wywołanie silniejszej odpowiedzi niż w przypadku konwencjonalnych szczepionek przeciw grypie.
W przeciwieństwie do klasycznych szczepionek „dzielonych”, w których białka wirusowe są oddzielone od RNA, japońska szczepionka całocząsteczkowa (WPV) zachowuje całą strukturę wirusa.
Umożliwiło mu to aktywację komórek dendrytycznych, stymulację limfocytów T produkujących interferon i promowanie hipermutacji somatycznej — potężnej, ale ryzykownej zmiany w układzie odpornościowym.
Krótko mówiąc: nowy wirus nie tylko wytrenował układ odpornościowy, ale także go przeprogramował.
Zysk w funkcji
Choć badacze nie używają wprost terminu „zyskanie funkcji”, to właśnie o to chodzi: o stworzenie wirusa chimerycznego z nowymi właściwościami immunologicznymi.
Szczep Vac-3 nie został wyizolowany w środowisku naturalnym.
Powstał on w wyniku połączenia genów grypy pochodzących z rzekomo niespokrewnionych wirusów, co nadało produktowi końcowemu nowe, ulepszone możliwości — szczególnie w zakresie wywoływania odpowiedzi immunologicznej opartej na pamięci.
Rozporządzenie wykonawcze Białego Domu z maja 2025 r. definiuje „niebezpieczne rozszerzanie badań nad funkcjami” jako prace naukowe nad patogenami, które mogą powodować choroby poprzez zwiększenie swojej patogeniczności lub zdolności przenoszenia.
Należy zauważyć, że rozporządzenie wyraźnie obejmuje badania, które:
• „zakłócają pozytywną odpowiedź immunologiczną lub skuteczność immunizacji przeciwko patogenowi lub toksynie” (tj. zmieniają odpowiedź immunologiczną) oraz
• „zwiększają podatność populacji żywicieli ludzkich na patogen lub toksynę”.
Modyfikacja wirusa w taki sposób, aby wywołał silniejszą lub w inny sposób zmienioną odpowiedź immunologiczną, z pewnością mieści się w tej definicji – co może wiązać się z poważnymi konsekwencjami dla zdrowia.
Zignorowane ryzyko
Naukowcy zarazili makaki śmiertelnym dla ludzi szczepem wirusa H5N1 pięć lat po szczepieniu szczepionką Vac-3, aby sprawdzić długoterminową odporność.
Tak zwany wirus wywołujący zakażenie – A/Vietnam/UT3040/2004 (H5N1) – został podobno wyizolowany od pacjenta, który zmarł na skutek zakażenia.
Stwarza to poważne problemy w zakresie bezpieczeństwa biologicznego.
Eksperyment obejmował:
• Modyfikację genetyczną wirusa, która nie występuje w naturze
• Test na naczelnych innych niż ludzie
• Zakażenie w laboratorium BSL-3 wysoce śmiertelnym szczepem wirusa H5N1
Są to badania o wyraźnie funkcjonalnym powiązaniu, pod przykrywką prac nad opracowaniem szczepionki.
Dlaczego to ma znaczenie
Biorąc pod uwagę rozprzestrzenianie się epidemii ptasiej grypy na kilku kontynentach i ostrzeżenia przed możliwą pandemią wirusa H5N1 u ludzi, pojawia się kluczowe pytanie:
Ile z tych epidemii wywołanych jest przez szczepy dzikie, a ile przez wirusy stworzone w laboratorium na potrzeby badań nad szczepionkami?
Rządy i instytucje naukowe nadal próbują wykorzystywać wirusy, tworząc sztuczne patogeny i wstrzykując je zwierzętom, aby opracować szczepionki, które mogą nigdy nie zostać zatwierdzone.
Rezultat: rozwijająca się infrastruktura umożliwiająca prowadzenie ryzykownej bioinżynierii pod przykrywką ochrony zdrowia publicznego – bez wiedzy i zgody społeczeństwa.
Jon Fleetwood
Za:https://www.vigilantfox.com/p/japan-creates-frankenstein-bird-flu
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1767
Z okazji 90. rocznicy urodzin prof. Jerzego Kleera Komitet Prognoz PAN Polska 2000 plus na cześć swojego wiceprzewodniczącego zorganizował 7.03.18 konferencję naukową dotyczącą globalizacji pt. „Dokąd niesie nas trzecia fala?”
Pierwsza część konferencji poświęcona była osobie PT Jubilata – Jego dorobkowi naukowemu (zwłaszcza dotyczącemu spółdzielczości i teorii dóbr publicznych), edukacyjnemu i społecznemu.
O Profesorze jako naukowcu, społeczniku, ale też człowieku charyzmatycznym, obdarzonym rzadkimi dziś przymiotami charakteru, które przyciągają do Niego ludzi mówili Jego współpracownicy z Komitetu Prognoz PAN (prof. Bogdan Galwas, prof. Leszek Kuźnicki), Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN (prof. Andrzej Szablewski), Uniwersytetu Warszawskiego (prof. Jerzy Wilkin), redakcji Polityki, którą współtworzył przez dziesiątki lat (red. Jerzy Baczyński), oraz Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego (prof. Elżbieta Mączyńska).
Z życzeniami przybyli też naukowcy i przyjaciele z pozawarszawskich uczelni, m. in. z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach oraz Bielska-Białej, skąd Profesor pochodzi.
Bielsko-Białą – jako wspólne z Jubilatem miejsce urodzenia – wspominał też pierwszy z prelegentów części naukowej konferencji – prof. Roman Kuźniar. Jego obszerne wystąpienie „Zmagania globalizacji z geopolityką ze zmierzchem Zachodu w tle” było znakomitym syntetycznym opisem sytuacji, w jakiej znalazł się świat, z jakich powodów tak się stało i jakie mogą być tego konsekwencje. Uzupełnieniem tego wystąpienia odnośnie Chin i całego Dalekiego Wschodu, który staje się najważniejszym geopolitycznie obszarem globu, była wypowiedź prof. Bogdana Góralczyka.
Do rozważań o tym, czy wiek XX był rzeczywiście wiekiem przełomowym w technologiczno-cywilizacyjnym rozwoju ludzkości nawiązał prof. Roman Galar w referacie zatytułowanym „Chlupot trzeciej fali w technologiach”. Odniósł się przy tym do prognoz przedstawionych w słynnej „Trzeciej fali” Alvina Tofflera i sceptycznie ocenił osiągnięcia XX wieku. Te geopolityczne i technologiczne punkty widzenia na możliwe skutki globalizacji, uzupełniał referat prof. Pawła Kozłowskiego – „Czy feudalny kapitalizm jest oksymoronem?” , którego tytuł najlepiej oddaje sceptycyzm autora odnośnie rozwoju stosunków społecznych w przyszłości.(al.)
- Szczegóły
- Autor: lb
- Odsłon: 5102
Gościom licznie przybyłym 24 lutego br. do Akademii Leona Koźmińskiego na jubileusz prof. Witolda Kieżuna (90 lat!), dostojny jubilat zgotował miłą niespodziankę w postaci wydanej ostatnio swojej książki pt. „Patologia transformacji".
Książka ta była – po części związanej z gratulacjami dla Profesora – przedmiotem dużej dyskusji dotyczącej nie tylko problemów zarządzania publicznego, w czym jubilat się specjalizuje, ale kierunku zmian, jakie wprowadzono w Polsce po 1989 r. oraz ich uwarunkowań, a także – roli naukowców w tym procesie. Dyskusja, prowadzona przez prof. Andrzeja Koźmińskiego była ożywiona, gdyż kilku panelistów (m.in. prof. Grzegorz Kołodko, prof. Andrzej Lubbe) było członkami rządów w ostatnich 23 latach i dzieliło się swoim doświadczeniem z tego okresu.
Rozpatrywano kilka zagadnień, które w książce porusza prof. Kieżun, m. in. rolę kapitału zagranicznego w Polsce i swoistą kolonizację kraju. Prof. Kołodko, choć nie w pełni podzielał poglądy autora książki, zgadzał się co do tezy o zbyt dużej zależności państwa od zagranicznych banków i przytaczał sytuację, jakiej obecnie znalazła się Grecja (na której UE wymusza pierwszeństwo obsługi długu zagranicznego, nie licząc się z konstytucją Grecji).
Prof. Lubbe z kolei ocenił, iż książka prof. Kiezuna jest pisana z pozycji specjalisty od zarządzania, natomiast ekonomiści patrzą na wszystkie procesy poprzez rynek. Nawiązał też do poruszanego w książce neokolonializmu oraz imitacyjnego charakteru życia intelektualnego w Polsce konstatując, iż koszty transformacji nie musiały być tak wysokie jak są.
Nieco od innej strony, bo socjologicznej, spojrzała na książkę prof. Kieżuna prof. Maria Jarosz. Pokazała patologie społeczne, jakie są wynikiem zmiany ustroju – głównie bezrobocie i jego skutki w postaci rosnącej liczby (ok. 6 tys. rocznie) samobójców (głównie mężczyzn, którzy stracili pracę). Mówiła także o korupcji i arogancji władzy, zawłaszczaniu przez nią majątku oraz rynku pracy. Pokazując patologie społeczne, podkreślała dysfunkcyjność systemu politycznego w Polsce.
Jedną z tez, jakie stawia w książce prof. Kieżun jest upośledzenie kulturowe polskiego społeczeństwa. Prof. Antoni Kamiński, analizując tego przyczyny, wskazał na mechanizm wyłaniania elit, skutki ordynacji proporcjonalnej (partyjniactwo, czy układy niekiedy o charakterze przestępczym).
Z książki prof. Kieżuna wyłania się ponury obraz polskiej administracji – mówił prof. Koźmiński, a autor uważa, że szanse reform są niewielkie (panuje zasada podziału łupów przez partie), upośledzenie zarządzania jest problemem kulturowym, zatem o idei dobrego państwa możemy pomarzyć.
„Nie można być idealistą” – stwierdził prof. Lubbe w części spotkania poświęconego własności państwowej. - „Jeśli się patrzy na procesy gospodarcze, nie ma obrazu czarno-białego, on jest szary. Niemniej, jeśli będzie tak jak jest teraz – państwo będzie nadal ogrywane, choć transformacja – mimo wszystko – była sukcesem”
Z kolei prof. Kołodko akcentował, że okres transformacji nie był jednolity, o ile pierwszą jego fazę można określić zoologicznym antykomunizmem (ze słynnym „popiwkiem” dyskryminującym przedsiębiorstwa państwowe, zlikwidowanym przez wicepremiera Kołodkę w 1993 r.), tak już w latach 1994-97 prowadzono (SLD) inną politykę. Odnośnie idei dobrego państwa, o jakie walczy od lat prof. Kieżun, prof. Kołodko stwierdził – podobnie jak wcześniej prof. Lubbe – że idealnego świata nie ma, ale zmierzać do takiego warto. Przekonanie, że nie ma szans na reformy jest początkiem klęski.
W Polsce bardziej sprawdza się rynek niż demokracja, co jest uwarunkowane kulturowo. Silne państwo może być plusem lub minusem – kontynuował prof. Lubbe, ale dobre państwo wpisuje się w kontekst kulturowy. Szybki wzrost, sprawiedliwy podział dochodu, dobra integracja i skuteczne państwo – takie założenia były w programie strategia dla Polski – po raz kolejny przypominał prof. Kołodko. Jednak obecnie, wskutek globalizacji, znakomita część suwerenności państwa została ograniczona. A gospodarka powinna być – jak i państwo - służebna wobec społeczeństwa. Dobre państwo, to państwo dla społeczeństwa – podkreślał też prof. Kamiński.
W końcowej części seminarium głos zabrali zaproszeni goście, m.in. prof. Zdzisława Janowska, która odnosząc się do patologii prywatyzacji podkreślała, że grupy interesów – także polskie – wiedziały jak przejąć władzę i zniszczyć gospodarkę. Zauważyła też, że „naukowcy nigdy nie byli wykorzystywani przy podejmowaniu jakichkolwiek decyzji rządowych” (prof. Elżbieta Mączyńska dodała, że PTE wysłało do rządów ponad 50 raportów, na które nawet nie otrzymali odpowiedzi).
Na zakończenie spotkania głos zabrał prof. Kieżun, stwierdzając, iż prywatyzacja i napływ obcego kapitału zlikwidowały polskie gałęzie przemysłu i gospodarki. Europa środkowa została skolonizowana (co widać po liczbie prywatnych obcych banków – ok. 90%, w Polsce – 88%), bo w państwach zachodnich tak nie jest (w Austrii – w sektorze bankowym tylko 12% obcego kapitału, we Francji - 10%, w Niemczech – 5%, w Holandii – 10%). Profesor, pracując wiele lat w ONZ w Rwandzie widział zbrodniczość światowego kapitalizmu. W Polsce, jeśli państwo ma pełnić funkcje opiekuńcze, to nie da się tego osiągnąć bez dochodów z podatków od dobrych przedsiębiorstw krajowych, narodowych. Tak, jak to jest np. w Kanadzie. Polska nie jest rządzona – mamy zamiast demokracji partiokrację, którą należy zlikwidować, zakończył.(lb)
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 3254
W Pałacu Staszica w Warszawie 7 maja 2014 odbyła się uroczystość 50-lecia pracy prof. Macieja Nowickiego, wielce zasłużonego dla ochrony i poprawy stanu środowiska naturalnego w Polsce, dwukrotnego ministra ochrony środowiska po 1989 r., laureata tzw. ekologicznego Nobla (Der Deutsche Umweltpreis) i twórcy EkoFunduszu.
Spotkanie, które zgromadziło wielu współpracowników Profesora z różnych instytucji państwa oraz jego przyjaciół i sympatyków rozpoczęła wzruszająca, bardzo osobista laudacja byłego wicepremiera i ministra gospodarki, Janusza Steinhoffa. Mówca przedstawił w niej drogę zawodową Jubilata, jego sukcesy na tym polu i na polu społecznym (prof. Nowicki nagrodę „ekologicznego Nobla” przeznaczył na stworzenie fundacji, która razem z niemiecką funduje stypendia w Niemczech dla najzdolniejszych polskich absolwentów zajmujących się ochroną środowiska*).
Nie zabrakło w tej opowieści o Profesorze akcentów pozazawodowych: podkreślenia szczególnych zalet charakteru, jakie cechują prof. Nowickiego – dzisiaj absolutnie unikalnych – wielkiej skromności i pracowitości. W podsumowaniu Janusz Steinhoff ujął to tak: „prof. Nowicki to polityk staroświecki, który nigdy nie pracował na słupki popularności, ale na swoje miejsce w historii”.
Cywilizacyjne wyzwanie
Spotkanie w Pałacu Staszica połączone było z wykładem Jubilata, pokazującym jak dalece w ciągu ostatnich 25 latach poprawił się stan naszego środowiska. Profesor Nowicki przypomniał, że w 1989 r. Polska była jednym z najbardziej zanieczyszczonych państw w Europie i na świecie, a ponad 30% Polaków mieszkało na terenach skażonych. Straty spowodowane zanieczyszczeniem środowiska szacowano na 5-10% dochodu narodowego.
Zmiany tego stanu zapoczątkowały obrady „Okrągłego Stołu”, podczas których strona rządowa zaakceptowała 27 postulatów wysuniętych przez ekologów. Dotyczyły one konieczności zreformowania systemu prawnego i wprowadzenia mechanizmów ekonomicznych w dziedzinie ochrony środowiska. Profesor Nowicki, który – jak podkreślał – czuje się zarówno naukowcem jak i urzędnikiem państwowym – aktywnie uczestniczył w tych zmianach, które w dużym stopniu sam inicjował (np. tworzenie prawa ochrony środowiska, systemu finansowania ochrony środowiska) i był odpowiedzialny za ich realizację (dwukrotny minister ochrony środowiska w roku 1991 oraz 2007-2010 oraz negocjator pakietu klimatycznego).
Swój wykład, pokazujący drogę dojścia do obecnych standardów w ochronie środowiska zaczął od podkreślenia wartości najważniejszych w każdej budowie i postępie: życzliwości i przyjaźni, niezbędnych dla rozwoju. Przedstawiając początki swojej pracy w polityce pokazywał trudności, jakie trzeba było pokonywać – zwłaszcza dotyczące zmiany świadomości wielu polityków, którzy uważali ochronę środowiska za kosztowny luksus, na który nie stać państwa w czasie, kiedy są pilniejsze potrzeby. Teza, jaką stawiał prof. Nowicki była przeciwna: tylko wówczas, kiedy będziemy chronić nasze środowisko, możemy się stać bogaci.
Na początku przemian naszych aspiracji związanych z poprawą stanu środowiska nie doceniały też państwa Zachodu, które nie były skłonne do pomocy w tym obszarze. Środki z programu pomocowego Phare były mniejsze niż te, jakimi dysponował w późniejszym czasie EkoFundusz – instytucja stworzona dzięki międzynarodowym zabiegom prof. Nowickiego (który namówił najpierw USA i Francję do ekokonwersji części naszego długu).
EkoFundusz, któremu prof. Nowicki przewodził przez 14 lat był dźwignią finansową i technologiczną (właściwie cywilizacyjną) dla mnóstwa inwestycji w ochronie środowiska, a jednocześnie wzorcową (służącą na świecie za wzór), jeśli idzie o sposób gospodarowania publicznymi środkami.
Sukcesy w powietrzu i wodzie
Przytaczając dane o stanie środowiska 25 lat temu i obecnie, Profesor pokazywał, iż największe postępy dokonały się w Polsce w ochronie powietrza (redukcja emisji CO2, SO2 i NOx o 80-90%) i to nie tylko z powodu upadku przedsiębiorstw – największych trucicieli. Nie oznacza to jednak, że jest już wszystko dobrze - mamy problem z zanieczyszczeniem powietrza (zwłaszcza w miastach) pyłem pochodzącym z niskich emisji oraz transportu samochodowego. I tu trzeba podjąć szybkie działania, gdyż nasze miasta należą do najbardziej zanieczyszczonych pod tym względem.
Drugim obszarem wielkiego postępu jest poprawa jakości wód powierzchniowych. Przyczyniły się do tego nowe technologie w przemyśle, ale i system prawny, wprowadzający opłaty za pobór wody, a na jej trucicieli nakładający dodatkowo kary.
Zwiększył się też dostęp do wody czystej praktycznie wszystkich mieszkańców Polski - zbudowaliśmy bowiem ponad 500 zakładów uzdatniania wody. Nieco gorsze wyniki mamy w kanalizacji, jednak udało się wybudować lub zmodernizować oczyszczalnie we wszystkich miastach, w tym – we wszystkich miejscowościach nadmorskich. Nie jesteśmy już dzięki temu trucicielem Bałtyku, o co miały do nas pretensje pozostałe państwa nadbałtyckie.
Program poprawy jakości wody był najdroższy – przeznaczyliśmy nań znacznie więcej niż na budowę autostrad. Ale i korzyści przyniósł więcej -był zbawieniem dla ludzi – dzięki tym inwestycjom – a wybudowaliśmy ponad 3 tys. najnowocześniejszych na świecie oczyszczalni - zmniejszyliśmy o 50% ilości ścieków, czyli poprawiliśmy znacząco jakość życia.
Porażka w odpadach i …w prawie
Niestety, nie wszystko się udało. Do porażek można zaliczyć zbiórkę i gospodarowanie odpadami. Przez 20 lat nie potrafiliśmy wprowadzić systemu zbierania i zagospodarowania odpadów oraz ich utylizacji, a i ostatnie działania idą jak po grudzie. I choć prof. Nowicki z racji swojej skromności o tym nie wspominał, to właśnie on był jedynym ministrem, któremu udało się przekonać Polaków do ograniczenia ilości opakowań plastikowych. Niestety, z chwilą, kiedy odszedł ze stanowiska ministra, ta pozytywna tendencja zaczęła się odwracać, gdyż żaden z nowych ministrów nie przywiązywał do tego wagi.
Nie wszystko też udało się przeprowadzić w obszarze ochrony przyrody. Przede wszystkim, wskutek zmiany ustawy o ochronie przyrody, nie można było stworzyć żadnego nowego obszaru chronionego. Niemożliwe było nawet rozszerzenie granic Białowieskiego Parku Narodowego – ostatniego w Europie tak dużego naturalnego lasu. Ustawa bowiem daje samorządom władzę w takich sprawach większą niż ministrowi – przeciwko rozszerzeniu Białowieskiego Parku Narodowego sprzeciwiło się kilkanaście osób i minister musiał taką decyzję zaakceptować.
Bez zmiany tej ustawy nic się nie da zrobić. „Demokracja jest bardzo cenną rzeczą, jednakże trzeba ją odróżniać od prywaty” – podsumował prof. Nowicki takie działania samorządowców.
Na szczęście, w takich przypadkach w sukurs ministrowi i przyrodzie przychodziły polskie organizacje ekologiczne (dla których minister Nowicki zawsze miał otwarte drzwi) i … Unia Europejska, która uchwaliła program NATURA 2000. Dzięki temu możliwe stało się wytyczenie obszarów szczególnie cennych przyrodniczo (zwłaszcza siedlisk ptaków) i ich ochrona.
Problemem przyrodniczym jest też zmiana charakteru polskiego rolnictwa – z ekstensywnego, będącego w symbiozie z przyrodą (w 1990 r. na naszych polach, bogatych w zadrzewienia śródpolne, pracowało ponad 1 milion koni!) na intensywny (wielkie hodowle zwierząt, wielkoobszarowe monokultury), niszczący bioróżnorodność.
Czy można coś tu zrobić? Możemy się ratować chyba tylko uregulowaniami prawnymi, chroniącymi bioróżnorodność i obszary cenne przyrodniczo. Prof. Nowicki odniósł się tu negatywnie do prób wprowadzenia upraw GMO – w Europie nie ma takiej potrzeby, aby je stosować. Żywności mamy wystarczająco dużo z upraw tradycyjnych i nie ma potrzeby przeprowadzać tak ryzykowny eksperyment, powinna obowiązywać tu zasada przezorności.
Na zakończenie swojego wystąpienia, prof. Nowicki tak podsumował ostatnie 25 lat: moim zdaniem, samorządność i ochrona środowiska to dwie dziedziny, które najbardziej zyskały na transformacji.
Anna Leszkowska
* Wywiad z prof. M. Nowickim na temat EkoFunduszu zamieściliśmy w SN Nr 8-9/10 - Polski sukces

