Informacje (el)
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 0
W miarę jak duże modele językowe (LLM), nowa generacja chatbotów AI i inne formy generatywnej AI (sztucznej inteligencji) stają się coraz szerzej wykorzystywane jako źródła informacji, nic dziwnego, że wiele osób korzysta z wygody podsumowań wyszukiwarek AI.
Według raportu Pew Research Center z czerwca 2026 r. około 60% Amerykanów czyta podsumowania wyszukiwarek AI, 30% przyznaje, że tego nie robi, a 10% twierdzi, że „nie jest pewnych, czy to zrobiło”. Ale co bardziej alarmujące, wielu użytkowników może nie zdawać sobie sprawy, że te widoczne, dominujące podsumowania są generowane przez AI i mogą być niekompletne lub stronnicze. Co więcej, mogą nie wiedzieć, że mogą z nich zrezygnować.
Podsumowania AI są zaprojektowane tak, aby brzmiały wiarygodnie i autorytatywnie, co maskuje ich nieodłączną niestałość. W końcu odpowiedzi te nie są generowane poprzez niezależną weryfikację faktów i relacji, co staje się jeszcze bardziej niepokojące, gdy użytkownik szuka informacji o bieżących wydarzeniach.
Przeglądy AI pośredniczą między użytkownikami a informacjami, których faktycznie szukają. Tak jak okno obrazu lub wizjer aparatu podświetla niektóre elementy sceny, a inne pozostawia poza kadrem, tak przeglądy AI kierują naszą uwagę w określony sposób – z tym dodatkowym utrudnieniem, że w tym przypadku kadrowanie jest w dużej mierze niewidoczne dla użytkownika. Jednym z wyzwań, z którym muszą zmierzyć się ostrożni użytkownicy podsumowań AI, jest rozpoznanie ograniczeń tego, co czytają.
Przewodnik Project Censored „ Beyond Fact-Checking” pierwotnie badał siłę narracji dziennikarskiej w kształtowaniu naszego rozumienia wydarzeń informacyjnych, poprzez decyzje dotyczące źródeł, wybór języka i pominięcia kontekstowe. Jednak obecnie coraz więcej Amerykanów korzysta z pomocy chatbotów lub innych generatywnych narzędzi sztucznej inteligencji, aby uzyskać wiadomości, co wiąże się z niektórymi z tych samych wyzwań, o których mowa powyżej, ale bez odpowiedniej przejrzystości co do sposobu generowania informacji i przez kogo.
Kto odpowiada za błędne podsumowania?
W czerwcu 2026 roku Sąd Okręgowy w Monachium wydał orzeczenie wstępne , w którym stwierdził, że Google ponosi odpowiedzialność za „serię fałszywych oświadczeń generowanych przez funkcję AI Overviews”. Decyzja niemieckiego sądu, jak donosi Wired , może „uczynić tę sprawę precedensem historycznym”. Analiza sądu wykazała, że zamiast wyświetlać wyłącznie trafne linki na podstawie podpowiedzi użytkowników, narzędzie Google’a do podsumowań oparte na sztucznej inteligencji generowało „niezależne, nowe i istotne oświadczenia” oparte na błędnej interpretacji informacji dostępnych w Internecie”.
Konkluzja niemieckiego sądu jest szczególnie niepokojąca w zestawieniu z wynikami dwóch niedawnych badań. W styczniu 2026 roku Centrum Wiadomości, Technologii i Innowacji (CNTI) poinformowało , że wielu respondentów ma obawy dotyczące stronniczości politycznej w tradycyjnych źródłach wiadomości, ale postrzega chatboty oparte na sztucznej inteligencji jako „neutralne”. Zaufania do sztucznej inteligencji nie zachwiały ani „chroniczne błędy faktyczne” botów, ani ich sporadyczna niezdolność do „dostarczania aktualnych informacji”.
Chociaż dane z tego badania były stosunkowo niewielkie, wzorce pojawiające się wśród „nałogowych” użytkowników sztucznej inteligencji są wyraźne i grożą trwałą destabilizacją dziennikarstwa, nie tylko pod względem ekonomicznym, ale także jako fundamentu demokracji.
Po drugie, w oparciu o badanie doniesień z 22 mediów publicznych w 18 krajach, BBC i Europejska Unia Nadawców poinformowały w październiku 2025 roku, że najpopularniejsze asystenty oparte na sztucznej inteligencji – w tym ChatGPT, Copilot i Gemini – przeinaczały treści informacyjne w 45% przypadków.
Jak dane wejściowe determinują dane wyjściowe
Chatboty oparte na sztucznej inteligencji w dużej mierze opierają się na dobrze sformułowanych pytaniach lub podpowiedziach, ale użytkownicy często zapominają o ważnych szczegółach, mylą wydarzenia lub „przyjmują za pewnik kontrowersyjną przesłankę”, tworząc niedoskonałe lub stronnicze odpowiedzi. Oznacza to, że nasze własne ujęcie, nasze ograniczone zrozumienie wydarzenia, może prowadzić do zawężonego i mylącego rezultatu.
Wielu użytkowników zgłasza poczucie kontroli podczas korzystania z chatbotów, ale badanie przeprowadzone przez MIT w lutym 2026 roku wykazało, że chatboty udzielały mniej dokładnych i prawdziwych odpowiedzi użytkownikom o niższej znajomości języka angielskiego, niższym wykształceniu formalnym lub pochodzeniu spoza USA. „LLM-y mogą w rzeczywistości pogłębiać istniejące nierówności poprzez systematyczne dostarczanie dezinformacji lub odmowę odpowiedzi na pytania niektórych użytkowników” – ostrzegała główna autorka badania, Elinor Poole-Dayan.
W listopadzie 2025 roku Project Censored opisał , że halucynacje nie są czkawką (wielofunkcyjną aplikacją - przyp. SN) w programowaniu chatbotów AI, lecz są wbudowane w te systemy. Według Science , LLM-y „blefują”, ponieważ „ich wyniki są oceniane za pomocą standardowych kryteriów, które nagradzają pewne zgadywanie i karzą za szczerą niepewność”. Zasadniczo chatboty to wszystkowiedzący, które nie wiedzą wszystkiego.
Terminy takie jak „halucynacja” i „błąd” skutecznie przedstawiają te zjawiska jako ulotne błędy, będące nieuniknionym, lecz nieistotnym efektem ubocznym coraz większego postępu technologicznego. Media korporacyjne często wolą rozgłaszać postęp , zamiast kwestionować te założenia. Na przykład, „ Wall Street Journal ” niedawno określił „halucynacje” sztucznej inteligencji jako nieistotny kompromis w zamian za szczegółowe i rzetelne badania, a najlepszą obroną użytkownika przed błędami sztucznej inteligencji jest „więcej sztucznej inteligencji” w ramach „rundy weryfikacji faktów”. W 2024 roku Washington Post Creative Group opublikowała Generative AI Explorer's Guide, finansowany przez Amazon Web Services.
Teksty generowane przez sztuczną inteligencję zalewają nawet łamy tradycyjnych gazet. Wiosną 2026 roku „The Atlantic” zarzucił „ New York Timesowi” publikowanie tekstów generowanych przez sztuczną inteligencję na swoich stronach z opiniami. A po tym, jak „ Chicago Sun-Times” zwolnił 20% pracowników, gazeta opublikowała letnią listę lektur generowaną przez sztuczną inteligencję. Niestety, kilka polecanych książek nie istniało.
Ramy pojedynkowe
Narzędzia generatywnej sztucznej inteligencji mogą wydawać się wygodne w dostępie do łatwo przyswajalnych wiadomości, ale hamują ciekawość użytkowników i odwodzą ich od niezależnych serwisów informacyjnych, kierując ich ku narracjom generowanym przez stronnicze systemy technologiczne. Badanie Uniwersytetu Stanforda, w którym przeanalizowano sześć komercyjnych chatbotów pod kątem ich zdolności do odpowiadania na pytania dotyczące wiadomości wykazało : „W miarę jak coraz więcej użytkowników styka się z dziennikarstwem przez pryzmat sztucznej inteligencji, a nie bezpośrednio za pośrednictwem stron wydawców, różnice w [kontekście], atrybucji i wyborze źródeł będą w coraz większym stopniu wpływać na to, czyje relacje docierają do ogółu społeczeństwa, na jakich zasadach i w jaki sposób”.
Teraz więc mamy do czynienia z dwoma problemami w sposobie ujęcia tematu: sztuczna inteligencja generatywna i boty do rozmów konstruują błędne odpowiedzi na podstawie sposobu, w jaki użytkownicy formułują swoje pytania i założeń zawartych w wyszukiwanych hasłach, podczas gdy sama sztuczna inteligencja jest przedstawiana w dyskursie publicznym jako albo zawodna technologia podatna na błędy, albo, częściej, godne zaufania narzędzie zdolne do dostarczania rzetelnych informacji.
Co możemy zrobić w sprawie kontroli nad sztuczną inteligencją?
Najwyraźniej należy unikać przeglądów AI wyszukiwarek. Wiadomości należy publikować bezpośrednio w renomowanych, niezależnych serwisach informacyjnych .
Użyj ustawień przeglądarki internetowej, aby wyłączyć lub ukryć automatyczne podglądy. Jeśli w Twojej obecnej przeglądarce jest to trudne, rozważ zmianę na taką, która obsługuje tę opcję, np. Brave.
To dobre, ale ogranicza pierwsze kroki, ponieważ utrzymują cię w roli konsumenta. Bardziej znaczące zmiany otrzymamy, gdy skoordynujemy te działania z innymi. Dziennikarze mogą upewnić się, że unikają reportaży, które wzmacniają powszechne nastawienia,a które wiele osób nieświadomie stosuje, myśląc o sztucznej inteligencji — w tym utożsamiania systemów sztucznej inteligencji z postępem, traktowania ich jako „obiektywnych” narzędzi, które działają niezależnie od wpływu człowieka, i skupiania się na nich przede wszystkim jako na produktach konsumenckich, których głównym celem jest poprawa jakości życia użytkowników.
Zamiast tego, dziennikarstwo, którego celem jest promowanie alfabetyzacji algorytmicznej i dobra publicznego, powinno poświęcać co najmniej tyle samo uwagi temu, jak często systemy sztucznej inteligencji odzwierciedlają i reprodukują istniejące uprzedzenia , wzmacniając w ten sposób szkody społeczne i ekonomiczne, zwłaszcza w społecznościach już zmarginalizowanych.
Członkowie tych społeczności i ich sojusznicy mogą połączyć siły z niezależnymi mediami i organizacjami zajmującymi się prawami cyfrowymi, takimi jak Electronic Frontier Foundation, aby zapewnić, że nowe technologie promują wolność, sprawiedliwość i innowacyjność dla wszystkich .
Raport FrameWorks z marca 2026 roku wykazał, że ujęcie nowych technologii AI w kategoriach sprawiedliwości społecznej, z wykorzystaniem konkretnych przykładów z życia wziętych, pomogło ludziom uwolnić się od indywidualistycznego, konsumpcyjnego nastawienia i docenić, jak przyszłe systemy AI mogłyby być rozwijane w celu promowania inkluzywnych dóbr publicznych, a nie ekskluzywnych korzyści prywatnych.
Super PAC (komitety akcji politycznej) skupione na promowaniu sztucznej inteligencji (AI), takie jak Leading the Future, już zbierają i wydają miliony dolarów, aby wpływać na polityków w nadchodzących wyborach uzupełniających. Przesłanie dla polityków jest jasne, donosi The Guardian: „Uregulujcie AI, a znajdziemy was, gdziekolwiek jesteście”.
Prawdopodobnie nie mamy nadziei na to, że wydamy więcej niż AI Super PAC, ale być może uda nam się rzucić wyzwanie dominacji zwolenników sztucznej inteligencji, starając się zmienić rozumienie przez opinię publiczną tego, co systemy AI, takie jak Google Overview, mogą — a czego nie mogą — zrobić.
Kiedy poświęcamy czas na weryfikację generowanych przez sztuczną inteligencję podsumowań i interpretacji wydarzeń przez chatboty, dzieją się dwie rzeczy. Po pierwsze, uświadamiamy sobie, że te podsumowania nie są tak autorytatywne ani wiarygodne, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka; a po drugie, przypominamy sobie o naszej własnej zdolności do krytycznego, niezależnego myślenia.
Przyszłość sztucznej inteligencji (AI) nie jest tak nieunikniona, jak chcieliby nas przekonać zwolennicy wielkich technologii. Zamiast tego, patrząc krytycznie na to, co pozostaje poza ramami – w tym na reprodukcję systemowych nierówności i ogromne kwoty przeznaczane na promowanie nowych systemów opartych na AI – możemy obrać inny kurs, taki, który w każdej dyskusji o AI będzie stawiał sprawiedliwość społeczną i dobro publiczne na pierwszym planie.
Shealeigh Voitl i Andy Lee Roth
Za: https://scheerpost.com/2026/06/27/frame-checking-generative-ais-role-in-transmitting-news/
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1610
Kształtowanie świadomości ekologicznej społeczeństwa poprzez ukazywanie przyczyn i skutków klęsk żywiołowych, w szczególności na obszarach leśnych – to edukacyjny projekt Instytutu Badawczego Leśnictwa (IBL), na który Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przekazał 2 mln zł dotacji.
Instytut Badawczy Leśnictwa powody i okoliczności klęsk żywiołowych w środowisku leśnym przybliży głównie dzieciom i młodzieży, ale także dorosłym. Jednocześnie, w celach profilaktycznych, edukatorzy nauczą odbiorców jak zachowywać się w lesie wobec czterech żywiołów naturalnych. Zwiększeniu skuteczności działań edukacyjnych będzie służył pakiet materiałów multimedialnych.
To, że lasy i ich ekosystemy odgrywają bardzo ważną rolę w zmaganiach z siłami żywiołów potwierdzają ostatnie doniesienia medialne, dotyczące starań o zbudowanie w Afryce zielonej bariery leśnej (o szerokości 15 km i długości aż 8 tys. km wszerz całego Czarnego Lądu), która ma być ratunkiem przed pustynnieniem, a zwłaszcza rozszerzaniem się pustyni Sahara.
Przedsięwzięcie IBL pn. „Zagrożenia ekosystemów leśnych – klęski i przeciwdziałanie” potrwa do końca czerwca 2022 r. Inicjatywa będzie miała charakter ogólnopolski, ale zaplanowano utworzenie czterech rejonów wiodących związanych z każdym z czterech rodzajów żywiołów i klęsk.
Działania o największym nasileniu mają być prowadzone w województwach: łódzkim (ogień – klęski pożarów lasu), podlaskim i warmińsko-mazurskim (ziemia – gradacje szkodliwych owadów, zanieczyszczenia antropogeniczne), kujawsko-pomorskim (powietrze – klęski huraganów, zanieczyszczenia powietrza) oraz mazowieckim (woda – klęski susz, powodzi, okiści i szadzi).
Najważniejszym działaniem w ramach tego przedsięwzięcia będzie szkolenie liderów (trenerów) w dziedzinie wzajemnej zależności ekosystemów leśnych i żywiołów. Zostanie ono zaproponowane osobom zawodowo związanym z edukacją, zwłaszcza metodykom, nauczycielom przedmiotów przyrodniczych, pracownikom miejskich i gminnych ośrodków kultury oraz leśnikom zajmującym się edukacją przyrodniczo-leśną. Na zajęcia zostaną również zaproszeni urzędnicy gmin i powiatów ds. edukacji, ochrony przyrody i lasów oraz przedstawiciele OSP.
Przeszkoleni liderzy zostaną wyposażeni w pakiety edukacyjne i pomoce dydaktyczne, umożliwiające samodzielne prowadzenie zajęć związanych z tematyką projektu, w wariantach dostosowanych do wieku odbiorców i różnych grup docelowych. Będzie to m.in. poradnik merytoryczno-metodyczny zawierający definicje podstawowych pojęć związanych z ekosystemem leśnym i typami siedliskowymi lasu oraz rodzajami klęsk. Znajdą się w nim także przepisy prawne, wzorce praktycznych działań w obliczu żywiołu, w tym usuwania szkód, odnawiania lasu, przebudowy drzewostanów, zachowania się w lesie na obszarach występowania klęski.
Dodatkowo szkoleniowcy otrzymają specjalne pakiety edukacyjne. Do każdego z nich dołączone zostaną gry, foldery, broszury, płyty z filmem i diaporamą. Będą też mogli skorzystać z broszury pt. „Klęski żywiołowe w lasach”, zestawu dziesięciu scenariuszy różnego rodzaju działań wobec zagrożeń powodowanych przez żywioły oraz plansz tematycznych przedstawiających klęski ekologiczne na dużych powierzchniach leśnych (gradacje szkodliwych owadów, pożary, powodzie, susze, okiść, nawałnice, huragany, trąby powietrzne itp.).
Prowadzenie części zajęć przewidziano w obiektach Instytutu Badawczego Leśnictwa w Sękocinie Starym niedaleko Warszawy. Zaplanowano przeprowadzenie w Izbie Edukacji Leśnej IBL 54 trzygodzinnych zajęć dla dwóch grup docelowych: uczniów klas III-VIII szkoły podstawowej oraz uczniów szkół średnich. Dla młodzieży, oprócz filmu, prezentacji i pogadanki, przewidziano warsztaty z eksperymentami i doświadczeniami, zadaniami do rozwiązania oraz zajęcia terenowe z wykorzystaniem sprzętu pomiarowego, w tym skanera laserowego i dronów.
Warto także wspomnieć o multimedialnych elementach projektu IBL. Będzie to produkcja filmu oraz stworzenie strony internetowej. Film o długości ok. 25 minut pt. „Cztery żywioły” ma popularyzować wiedzę na temat zjawisk klęskowych w lasach. Strona internetowa posłuży z kolei do szybkiego komunikowania się uczestników projektu i przekazywania bieżących informacji.
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 2865
W Komitecie Prognoz PAN „Polska 2000 plus” odbyła się 18.05.16 konferencja na temat „Rola i zadania państwa w XXI wieku”. Prelegenci oraz dyskutanci zastanawiali się nad wpływem procesów globalizacyjnych na kształt państwa i jego zadania.
Prof. Jerzy Kleer przedstawił tezę o destrukcyjnym wpływie globalizacji na kształt i funkcjonowanie państwa współczesnego, narodowego. Zauważył przy tym, iż owa destrukcja (powszechna) ma charakter zróżnicowany, zależny od poziomu rozwoju ekonomicznego, kultury przedsiębiorczości, oraz modelu kulturowego, który ma przemożny wpływ na rozwój i spoistość państwa. Współczesne państwo narodowe jest tworem rewolucji przemysłowej, zatem powstaje pytanie, na ile jego forma odpowiada czasom globalizacji, stworzonej przez cywilizację wiedzy. Przez wiele wieków państwo było bowiem tworem zamkniętym, z arsenałem broniącym suwerenności, a dobra publiczne gwarantowały jego obywatelom bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne.
Globalizacja spowodowała destrukcję tych mechanizmów, choćby przez konieczność otwarcia granic a w konsekwencji – rozwój imitacyjny, który kłóci się często z rozwojem autonomicznym. Dodatkowo powstał rozziew między gospodarką realną a wirtualną, co jest skutkiem nie tylko rozwoju technologii, ale i praktyk korporacji ponadnarodowych i międzynarodowych instytucji finansowych. Główną konsekwencją tej destrukcji jest zmiana podstaw funkcjonowania gospodarki – kiedyś był to przemysł, dzisiaj są usługi.
Niezbadanym skutkiem dla społeczeństw, polityki i gospodarek państw jest także wizualność świata. Widzimy wszystko, co się dzieje na globie natychmiast, gdyż dzięki nowym technologiom skrócił się czas i przestrzeń.
Globalizacja zatem w dużym stopniu łamie suwerenność państwa, bowiem z jednej strony wymusza otwieranie gospodarek, a z drugiej – pcha w kierunku powstawania ugrupowań integracyjnych, które również naruszają suwerenność. Jest to szczególnie widoczne w przypadku UE. Czy zatem istnieją jakieś instrumenty łagodzące ową destrukcję państwa narodowego? Mogą nimi być globalne dobra publiczne, którymi są takie instytucje jak MFW czy BŚ, a także ugrupowania integracyjne państw – konstatuje prof. Kleer.
Przyszłość jednak nie rysuje się optymistycznie, gdyż zarówno w skali świata, jak i regionów i państw narastają sprzeczności. Jaki zatem kształt winno mieć dzisiaj państwo? – nie wiadomo. Czy system ekonomiczny ma nań decydujący wpływ? Pogląd na państwo współczesne od strony makroekonomii przedstawił prof. Wiktor Osiatyński w referacie „Ile państwa w państwie”. Zwrócił uwagę na dwie generalne funkcje państwa: imperium i dominium, czyli ustalania reguł gry i sprawowania nadzoru właścicielskiego. Spory, jakie pojawiają się w dyskusjach o państwie dotyczą jego funkcji alokacyjnej (gdzie widać zawodność państwa) oraz dystrybucyjnej.
Jakie zatem są funkcje państwa w gospodarce rynkowej i jakie państwo ma zdolności do wypełniania zadań pozaekonomicznych? Czy nawet najdoskonalszy mechanizm rynkowy może zapewnić rozwój państwa? Rynek nie jest doskonały i państwo nie jest doskonałe, zatem są obszary, gdzie państwo winno się angażować. Roli państwa w gospodarce zatem nie należy ograniczać do funkcji regulacyjnych czy dbania o infrastrukturę. Ale odpowiedzi na pytanie ile państwa w państwie nie można udzielić na bazie ekonomii, gdyż jest ona natury ideologicznej i politycznej.
O skutkach neoliberalizmu dla państwa i społeczeństwa mówił z kolei prof. Andrzej Szahaj, zdecydowany krytyk tej doktryny. W referacie pt. „Inny kapitalizm jest możliwy” przedstawił cztery zasadnicze modele kapitalizmu – anglosaski, azjatycki, reński i nordycki, po czym skoncentrował się na opisie tego, który wprowadzono w Polsce w 89 r., czyli anglosaskim, który doprowadził do kryzysu w 2008 roku i wyczerpał już pozytywne możliwości. Niestety, stał się dla naszych, (choć nie wszystkich) ekonomistów religią, uznali oni, iż odkryli w nim „Prawdę”.
Gdyby oceniać skutki wprowadzenia tego systemu w Polsce – prof. Szahaj wystawiłby ocenę 3+, gdyż choć nierówności społeczne są duże a skala wyzysku wysoka, to katastrofy nie ma.
Mogłoby jednak być lepiej. Polska realizowała bowiem najbardziej ortodoksyjny model neoliberalizmu, byliśmy nadgorliwymi wykonawcami tej doktryny, wskutek czego stworzyliśmy „wyczynowy kapitalizm”, jak to określił prof. Marek Belka. Skutki społeczne neoliberalizmu są jednak złe i pokazują całą nędzę tej filozofii.
W dodatku neoliberalizm, poprzez absolutyzowanie wolności, zapoczątkował zmierzch równości i sprawiedliwości, wspólnotowości i solidarności, wprowadził folwarczne stosunki pracy i socjaldarwinizm.
Neoliberalizm to kultura upokarzania, marnotrawstwo zasobów, fetyszyzowania wzrostu gospodarczego, choć problemem nie jest wzrost, ale podział dochodu. PKB bowiem może wzrastać, a poziom życia będzie spadać. W tym systemie nie da się wyrównywać szans, gdyż on odtwarza nierówności.
Mówiąc o mitach neoliberalizmu, zwłaszcza o tym, że „przypływ podnosi wszystkie łódki”, prof. Szahaj zauważył, że owszem, podnosi, ale raczej jachty. Łódki pozostają w szuwarach. Zamykamy bowiem oczy na koncentrację majątku i skalę nierówności, jaką neoliberalizm wprowadza.
Mit kolejny „od pucybuta do milionera” winien brzmieć „od pucybuta do pucybuta, od milionera do miliardera”.
Musi zatem powstać inny kapitalizm, ale zmiany muszą wyjść od idei, odblokowania społecznej wyobraźni. Polacy bowiem przez ostatnie 25 lat są zablokowani mentalnie, a trzeba pamiętać, że nie można być szczęśliwym człowiekiem w nieszczęśliwej wspólnocie. „Z państwem źle, bez państwa jeszcze gorzej” – zauważył w swoim referacie prof. Krzysztof Wielecki. Ale czy wybuchnie rewolucja światowa? Jeżeli państwa nie będzie, może powstać faszyzm, ksenofobia. Redukując państwo, wypuszczamy dżina z butelki – podsumował.
Jednak czy państwo być musi? - Prof. Lech Zacher zwrócił uwagę, że niekoniecznie, można sobie bowiem wyobrazić super regulatora w tej roli. Inne spojrzenie na kondycję państwa – jako jedyny – miał prof. Paweł Kozłowski, który mówił o państwie z perspektywy przyszłego pokolenia. A z niej widać, że występuje odrodzenie państwa, bo już wiadomo, że bez niego jest gorzej niż z nim.
Jego zdaniem, państwo się odrodzi jako reakcja na globalizację, ale nowe państwo nie będzie tworem demokratycznym. Demokrację mamy już za sobą, ona przeszkadza w rozwoju, więc wielu tęskni do oświeconego absolutyzmu. Będzie to więc państwo z silną władzą wykonawczą i nieistniejącą sferą prywatności – poza finansami.
Państwa nie da się niczym zastąpić – jest ono równie fundamentalne jak polityka i tylko państwo może wymusić na ludziach rezygnację z części własnej tożsamości. O państwie w wymiarze moralnym i etycznym mówiła z kolei prof. Irena Wojnar, przytaczając słowa filozofa Edwarda Abramowskiego sprzed stu lat, że „nowy ustrój to zorganizowane społecznie nowe sumienie człowieka”. Przypomniała też książkę prof. Witolda Kieżuna „Dobre państwo”, w której wiele poruszanych na konferencji spraw zostało opisanych.
Zwróciła też uwagę, że wiele się mówi o obowiązkach państwa wobec obywatela, ale nic o powinnościach obywatela wobec państwa i o obywatelskim kształceniu w tym aspekcie.
Do tej refleksji prof. Wojnar nawiązał w podsumowaniu burzliwej konferencji prof. Kleer, konstatując, iż członkowie Komitetu Prognoz nie zagospodarowali intelektualnie jeszcze wielu obszarów, brakuje pogłębionej analizy w wielu sprawach. Jest to jednak spowodowane wieloletnim niedofinansowaniem prac eksperckich Komitetu oraz jego publikacji. Stan ten dobrze pokazuje, czym jest neoliberalizm – zwłaszcza w wersji polskiej.
Anna Leszkowska
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 662
Wirus użyty do opracowania nowej japońskiej szczepionki przeciwko ptasiej grypie H5N1 nie występuje naturalnie, lecz został stworzony w laboratorium.
Według nowego badania opublikowanego w czasopiśmie NPJ Vaccines, japońscy naukowcy opracowali zupełnie nowy szczep ptasiej grypy, łącząc materiał genetyczny dwóch różnych dzikich wirusów. Rezultatem jest nazwa Vac-3 – patogen, który stanowi „reasortację między A/duck/Hokkaido/101/2004 (H5N3) i A/duck/Hokkaido/262/2004 (H6N1)”.
Tego wirusa stworzonego w laboratorium – A/duck/Hokkaido/Vac-3/2007 (H5N1) – nigdy nie zaobserwowano w naturze.
Został ona sztucznie wytworzony, hodowany w jajach, zagęszczony i inaktywowany formaliną w celu wytworzenia szczepionki składającej się z całych cząsteczek, wykorzystywanej w długoterminowych badaniach na naczelnych.
Nowe badanie zostało opublikowane po tym, jak finansowani przez Narodowy Instytut Zdrowia (NIH) naukowcy z University of Georgia, Mount Sinai i Texas Biomed zostali przyłapani na opracowywaniu laboratoryjnie wytworzonych wirusów ptasiej grypy H5N1 – z których jeden zabił 100% narażonych na niego ssaków – przy użyciu syntetycznych konstrukcji DNA, a następnie celowo zakażali żywe krowy mleczne. Wszystko to w ramach kontraktu federalnego o wartości 59 milionów dolarów, który jest również powiązany z rozwojem szczepów lekoopornych, przystosowanych do ssaków.
Japonia współpracuje również z amerykańskimi naukowcami nad innymi projektami mającymi na celu stworzenie laboratoryjnie hodowanych hybryd grypy końskiej i ludzkiej, które rozmnażają się 100 razy szybciej niż szczepy naturalne. Wykorzystują one komórki abortowanych płodów, w których zmodyfikowano nowotworowy wirus SV40 – również pod pretekstem opracowywania szczepionki.
Wszystkie te wydarzenia podsycają obawy, że nieuchronna jest kolejna pandemia wywołana przez człowieka — zwłaszcza że Kongres , Biały Dom , Departament Energii , FBI i CIA przyznały , że COVID-19 najprawdopodobniej powstał w wyniku incydentu laboratoryjnego związanego z badaniami nad zyskiem funkcji.
Zmanipulowany wirus o nowych właściwościach
Nowe japońskie badanie podkreśla, że wirus ptasiej grypy wywołuje znacznie silniejsze reakcje immunologiczne niż poprzednie szczepionki przeciw grypie.
Osiągnięto to dzięki zachowaniu kompletnej struktury genetycznej – włącznie z wirusowym RNA – co aktywowało receptor typu Toll 7 (TLR7) i uruchamiało wrodzoną kaskadę odpornościową.
„Wirusy WPV zawierają jednoniciowe wirusowe RNA, które stymulują receptory wrodzonego układu odpornościowego, takie jak receptor typu Toll 7” – piszą autorzy.
Oznacza to, że wirus wytworzony w laboratorium pozostał całkowicie nienaruszony, co pozwoliło na zaszokowanie układu odpornościowego i wywołanie silniejszej odpowiedzi niż w przypadku konwencjonalnych szczepionek przeciw grypie.
W przeciwieństwie do klasycznych szczepionek „dzielonych”, w których białka wirusowe są oddzielone od RNA, japońska szczepionka całocząsteczkowa (WPV) zachowuje całą strukturę wirusa.
Umożliwiło mu to aktywację komórek dendrytycznych, stymulację limfocytów T produkujących interferon i promowanie hipermutacji somatycznej — potężnej, ale ryzykownej zmiany w układzie odpornościowym.
Krótko mówiąc: nowy wirus nie tylko wytrenował układ odpornościowy, ale także go przeprogramował.
Zysk w funkcji
Choć badacze nie używają wprost terminu „zyskanie funkcji”, to właśnie o to chodzi: o stworzenie wirusa chimerycznego z nowymi właściwościami immunologicznymi.
Szczep Vac-3 nie został wyizolowany w środowisku naturalnym.
Powstał on w wyniku połączenia genów grypy pochodzących z rzekomo niespokrewnionych wirusów, co nadało produktowi końcowemu nowe, ulepszone możliwości — szczególnie w zakresie wywoływania odpowiedzi immunologicznej opartej na pamięci.
Rozporządzenie wykonawcze Białego Domu z maja 2025 r. definiuje „niebezpieczne rozszerzanie badań nad funkcjami” jako prace naukowe nad patogenami, które mogą powodować choroby poprzez zwiększenie swojej patogeniczności lub zdolności przenoszenia.
Należy zauważyć, że rozporządzenie wyraźnie obejmuje badania, które:
• „zakłócają pozytywną odpowiedź immunologiczną lub skuteczność immunizacji przeciwko patogenowi lub toksynie” (tj. zmieniają odpowiedź immunologiczną) oraz
• „zwiększają podatność populacji żywicieli ludzkich na patogen lub toksynę”.
Modyfikacja wirusa w taki sposób, aby wywołał silniejszą lub w inny sposób zmienioną odpowiedź immunologiczną, z pewnością mieści się w tej definicji – co może wiązać się z poważnymi konsekwencjami dla zdrowia.
Zignorowane ryzyko
Naukowcy zarazili makaki śmiertelnym dla ludzi szczepem wirusa H5N1 pięć lat po szczepieniu szczepionką Vac-3, aby sprawdzić długoterminową odporność.
Tak zwany wirus wywołujący zakażenie – A/Vietnam/UT3040/2004 (H5N1) – został podobno wyizolowany od pacjenta, który zmarł na skutek zakażenia.
Stwarza to poważne problemy w zakresie bezpieczeństwa biologicznego.
Eksperyment obejmował:
• Modyfikację genetyczną wirusa, która nie występuje w naturze
• Test na naczelnych innych niż ludzie
• Zakażenie w laboratorium BSL-3 wysoce śmiertelnym szczepem wirusa H5N1
Są to badania o wyraźnie funkcjonalnym powiązaniu, pod przykrywką prac nad opracowaniem szczepionki.
Dlaczego to ma znaczenie
Biorąc pod uwagę rozprzestrzenianie się epidemii ptasiej grypy na kilku kontynentach i ostrzeżenia przed możliwą pandemią wirusa H5N1 u ludzi, pojawia się kluczowe pytanie:
Ile z tych epidemii wywołanych jest przez szczepy dzikie, a ile przez wirusy stworzone w laboratorium na potrzeby badań nad szczepionkami?
Rządy i instytucje naukowe nadal próbują wykorzystywać wirusy, tworząc sztuczne patogeny i wstrzykując je zwierzętom, aby opracować szczepionki, które mogą nigdy nie zostać zatwierdzone.
Rezultat: rozwijająca się infrastruktura umożliwiająca prowadzenie ryzykownej bioinżynierii pod przykrywką ochrony zdrowia publicznego – bez wiedzy i zgody społeczeństwa.
Jon Fleetwood
Za:https://www.vigilantfox.com/p/japan-creates-frankenstein-bird-flu

