Od społeczeństwa zintegrowanego do zbiorowiska hord

Utworzono: środa, 27 styczeń 2016 Wiesław Sztumski Drukuj E-mail

 

Organizacja, porządek i ład są czynnikami, które umacniają strukturę systemu społecznego i czynią go bardziej stabilnym i odpornym na perturbacje.

 

 

sztumski nowySłowo „organizacja” można rozumieć na trzy sposoby: w znaczeniu rzeczownikowym (rzeczowym), czasownikowym (czynnościowym), lub przymiotnikowym (atrybutywnym), które można traktować łącznie,  albo rozdzielnie. Mówiąc „organizacja”,  ma się na myśli proces organizowania się albo jego rezultat, albo jedno z drugim.


Organizowanie, które polega na nadawaniu czemuś jakiejś struktury, nie jest tym samym, co strukturyzacja, która polega na podziale czegoś na podzbiory, niekoniecznie zorganizowane (na przykład jedną z form strukturyzacji społeczeństwa jest jego podział na warstwy, klasy, grupy zawodowe, itp.)


Na strukturę składa się mnogość zależności, relacji, związków i interakcji między elementami obiektu oraz sposób ich kompozycji, konfiguracji i uporządkowania. Można ją zmieniać, ale tylko tak, by  nie naruszyć jego tożsamości, by nie doprowadzić do jego całkowitego demontażu. Ustalona struktura ogranicza różnorodność interakcji między elementami do tych, które jej nie burzą. W ten sposób jakby narzuca porządek panujący wewnątrz obiektu i jest gwarantem tego porządku.


Od struktury zależy trwałość obiektu. Im gęstsza  i spójniejsza jest struktura  oraz im mocniejsze są relacje porządkujące między elementami, tym odporniejszy jest obiekt na zagrożenia zewnętrzne.


Ład oznacza harmonijny układ czegoś. Kojarzy się zazwyczaj z harmonią, zgodnością (konsensusem społecznym) i równowagą. Różni się od porządku tym, że porządek może być i często bywa narzucony (przymusowy) z zewnątrz, formalny, czyli skodyfikowany, na przykład za pomocą regulaminów.

Porządku musi się przestrzegać, ponieważ za jego naruszenie  grozi kara. Natomiast ład jest porządkiem, na który ludzie godzą się bez jakiegokolwiek nacisku czy groźby, z samego zamiłowania do porządku.


W systemie społecznym może panować porządek, ale to jeszcze nie zapewnia mu równowagi, spójności czy  harmonijnych relacji międzyludzkich, jeśli brakuje przyzwolenia na ten porządek ze strony ludzi. Równowagę i spójność zapewnia ład społeczny. Ład bierze się z wewnętrznej potrzeby porządku (imperatywu moralnego) i z dobrowolnego podporządkowania się regułom i standardom porządkującym życie.


A więc ład jest czymś więcej niż porządek – jest porządkiem biorącym się z wewnętrznej potrzeby, porządkiem ustanowionym nieformalnie. Organizacja, porządek i ład są czynnikami, które umacniają strukturę systemu społecznego i czynią go bardziej stabilnym i odpornym na perturbacje.

 


Organizowanie się społeczeństwa

 


Ludzie zawsze musieli organizować się w celu osiągnięcia tego, co wymagało działań zespolonych – począwszy od  najprostszych i lokalnych wspólnot aż po najbardziej złożone i globalne: rodziny, plemiona, zespoły, grupy zawodowe, wspólnoty religijne, narody i społeczeństwa.


Życie  rodzi wciąż nowe potrzeby i stawia coraz trudniejsze wyzwania. Nie da się im sprostać inaczej, jak poprzez  doskonalenie  organizacji życia społecznego w różnych sferach: pracy, handlu, zarządzaniu, itd. (Dziś także największy kłopot sprawia dobre zarządzanie,  mimo wykorzystywania najnowszych osiągnięć techniki i nauki.


Bez sprawnej organizacji i dobrego managementu niczego nie da się osiągnąć w zadowalającym stopniu. Trzeba umieć organizować sobie wszystko: pracę, czas wolny, naukę, wypoczynek, gospodarkę, zakupy, finanse  i  dobrze tym  zarządzać).

 

Rodzina


Zazwyczaj  im mniejsza liczebność wspólnoty, tym łatwiej, lepiej i na dłuższy czas można ją zorganizować.  Toteż najlepiej  były zorganizowane najmniejsze grupy społeczne jakimi są np. rodziny -  ze względu na zajmowane terytorium i liczebność. Do dziś uchodzą one za podstawowe i najstabilniejsze komórki społeczne, z których zbudowana jest tkanka społeczna i na których wspierają się systemy społeczne. Od ich trwałości zależy stabilność całych społeczeństw oraz narodów.

Jednak od pewnego czasu, pod wpływem przemian cywilizacyjnych i kulturowych, jakie towarzyszą skumulowanym procesom globalizacji, zaczęła postępować erozja rodziny.

W cywilizacji zachodniej tradycyjny model rodziny, u którego podstaw leży sakramentalne małżeństwo heteroseksualne, ukształtował się głównie pod wpływem chrześcijaństwa. Teraz stopniowo ustępuje on miejsca nowemu modelowi, u którego podstaw leżą małżeństwa homoseksualne, nieformalne i niesakramentalne, jak na przykład związki partnerskie.


Dawne funkcje rodziny i jej struktura zmieniają się - jedne funkcje zanikają (są na przykład przejmowane przez państwo),  inne powstają.

Czy ten nowy model rodziny i nowe jej funkcje okażą się lepsze, o tym nikt dzisiaj nie wie; życie pokaże. Być może są konieczną reakcja na nowe warunki życia i zapewniają lepsze możliwości przystosowania się do nich teraz i w przyszłości.

Na razie napawa to lękiem, jak wszystko, co nieznane. Formowaniu się nowego modelu rodziny towarzyszy obawa o destrukcję tradycyjnej,  wciąż uznawanej za fundament, na którym wznoszą się systemy społeczne  i - w konsekwencji - o destrukcję utrwalonego ładu społecznego, który dotychczas gwarantował szanse przeżycia.


Dlatego trudno dziwić się konserwatystom i duchowieństwu chrześcijańskiemu, że przeciwstawiają się nowemu modelowi rodziny i bronią  przed „atakami” rodzinę rozumianą  tradycyjnie. Wydaje się im, że jakieś siły społeczne - ideologie oraz układy polityczne - celowo niszczą rodzinę tradycyjną. Nie dopuszczają myśli, ( bo może z różnych względów jest im tak wygodnie), że to nie dzieje się w wyniku zaprogramowanego spisku, lecz czynników obiektywnych - postępu cywilizacyjnego i prawidłowości ewolucji społecznej oraz rewolucji kulturowej – wynikających z globalizacji.


Walka z postępem i prawidłowościami ewolucji jest równie skuteczna, jak przysłowiowa walka z wiatrakami. Jakkolwiek nie ma pewności, czy stary ład społeczny sprawdzi się w przyszłości, to z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że raczej nie. Bowiem każda epoka czy faza ewolucji społecznej tworzy nowy porządek i ład społeczny, gdyż stary okazuje się archaiczny, nieodpowiedni oraz nieefektywny – nie pomaga dalszej ewolucji społecznej ani postępowi cywilizacyjnemu, lecz przeszkadza.

 Następstwo faz ewolucji społecznej idzie w parze z sekwencją ładów społecznych. 


Wspólnoty

 

Historycznie struktury społeczne stawały się coraz bardziej złożone, a wspólnoty, społeczeństwa, narody i państwa – coraz lepiej zorganizowane.
Proporcjonalnie wzrastał też porządek społeczny. To skutkowało również pewnymi wynaturzeniami w postaci przeorganizowania (np. w ustrojach dyktatorskich i totalitarnych),  które chyba jest gorsze od niedostatecznego zorganizowania.

Na szczęście, te odchyłki były stosukowo krótkotrwałe i po pewnym czasie takie wynaturzone systemy społeczne powracały na normalną drogę rozwoju porządku i ładu.


W krajach wysoko rozwiniętych organizowano się szybciej i lepiej, do czego zmuszał postęp techniki i rozwój gospodarki, który zresztą zawdzięczano coraz sprawniejszej organizacji oraz lepszemu porządkowi społecznemu. Tam też w ramach panującego ustroju demokratycznego, jak się wydaje, osiąga się zgodnie z zasadą akceleracji w coraz szybszym tempie pewien pułap organizacji, porządku i ładu.

Z pewnością tak samo wysoki stopień organizacji i porządku osiągną również pozostałe kraje w wyniku procesów globalizacyjnych, zmierzających do wyrównywania poziomów rozwoju technicznego i gospodarczego wszystkich krajów świata. Przekroczenie maksymalnego stopnia organizacji skutkuje przeorganizowaniem systemu społecznego wraz z wszystkimi negatywnymi skutkami społecznymi tego zjawiska i generuje chaos.


Systemy społeczne w ustrojach niedemokratycznych rozwijały się z tendencją do stawania się coraz silniej zdeterminowanymi. Dlatego organizowały się bardziej w pionie niż w poziomie. Najpierw tworzono struktury hierarchiczne we wspólnotach zarządzanych centralistycznie: rodzinach, plemionach, księstwach, monarchiach, dyktaturach i dotychczasowych demokracjach. Panujące w nich porządki społeczne układały się w piramidy budowane na podporządkowaniu się podwładnych (jednostek, grup i instytucji) swoim przełożonym.

 

Tylko w niewielkim stopniu rozbudowywały się struktury poziome, ufundowane na współzależnościach.

Miały one niewielki wpływ na systemy społeczne, a ich rola sprowadzała się raczej do wspomagania struktur pionowych. Na przykład, w demokracji socjalistycznej, obok partii rządzącej - zgodnie z zasadą centralizmu demokratycznego (hierarchicznie) -  funkcjonowały inne partie, stronnictwa, związki i towarzystwa, które faktycznie nie rządziły, lecz pomagały partii rządzącej dzięki temu, że były jej „przedłużeniami” do mas społecznych (często o odmiennych poglądach politycznych i światopoglądach) i skwapliwie wykonywały jej polecenia.


Od niedawna, w wyniku rozwoju demokracji liberalnej, systemy społeczne stają się coraz słabiej zdeterminowane, ponieważ gwarantują większy stopień wolności.  W związku z tym i pod wpływem innych czynników, głównie ekonomicznych,  przeważa tendencja ewolucji społecznej do decentralizacji w sferze zarządzania jako sprzeciw wobec wcześniejszej tendencji do koncentracji władzy. Polega ona na przenoszeniu ośrodków decyzyjnych na coraz niższe szczeble władzy.


Jednocześnie, proporcjonalnie do rozwoju neoliberalizmu, zgodnie z zasadami rozpraszania, albo pomocniczości, pojawia się coraz więcej alternatywnych, rozproszonych czy równoległych ośrodków władzy i poziomych struktur zarządzania. Takie struktury występują nie tylko w domenie władzy i zarządzania, ale też w innych domenach: w różnych infrastrukturach przestrzeni społecznej, np. 
w urbanistyce (rozproszone centra handlowe i usługowe zamiast jednego city),
w strategii wojennej (liczne ataki flankowe i organizowanie wielu lokalnych „kotłów” zamiast jednego skoncentrowanego natarcia frontalnego,  albo - w przypadku terrorystów - skryte zamachy rozproszone zamiast jawnych i skoncentrowanych działań wojennych przeciwko jakiemuś państwu), a nawet
w sztuce (monolityczną kompozycję lub konstrukcję, mającą na celu koncentrację uwagi widza na centralnym punkcie dzieła, zastępuje się agregatem elementów rozgałęziających się horyzontalnie w wielu kierunkach, co powoduje rozproszenie jego uwagi),
w etyce (hierarchię wartości w etyce tradycyjnej zastępuje ich równorzędność w etyce relatywistycznej) i
w filozofii (uporządkowane hierarchicznie systemy filozoficzne zastępuje się postmodernistycznymi systemami nieuporządkowanymi).


O ile struktury pionowe tworzą organizację opartą na porządku wyróżniającym jakiś jeden kierunek, to struktury poziome, alternatywne i rozproszone tworzą rodzaj organizacji niewyróżniającej żadnego kierunku.


Organizacja w poziomie tworzy porządek wywodzący się z relacji bycia i funkcjonowania „obok siebie”.  Inaczej mówiąc, elementy struktur poziomych mogą istnieć i działać niezależnie od siebie - każdy dla swojego dobra - i niekoniecznie  łączyć się we współdziałaniu dla dobra wspólnego. Im mniej jest elementów struktur poziomych, tym łatwiej ze sobą współpracują, a im jest ich więcej, tym bardziej działają w pojedynkę, ponieważ konkurują ze sobą.


Walka konkurencyjna stanowi przeszkodę w łączeniu się dla dobra wspólnego. W ostatecznym rachunku, organizacja pozioma powoduje rozluźnienie porządku społecznego narzucanego przez organizację pionową i osłabia ją.


W przestrzeni społecznej, w której już znacznie osłabiona została organizacja pionowa wraz z właściwym jej starym porządkiem hierarchicznym i jeszcze nie zdążyła się uformować w pełni organizacja pozioma i nowy porządek, panuje dezintegracja, bezład i chaos. Prawdopodobnie organizacja pozioma nie jest zdolna do stworzenia tak rygorystycznego porządku, jak organizacja pionowa.


Jeśli więc w warunkach silnie zliberalizowanej demokracji postępuje stopniowe zastępowanie organizacji pionowej przez poziomą, to systemy społeczne będą coraz słabiej zdeterminowane i staną się bardziej chaotyczne.

 


Od hierarchii do anarchii

 

 

Ewolucja ustroju demokratycznego zmierza do wzrostu uczestnictwa w rządzeniu jak największej liczby ludzi. W efekcie zaciera się stopniowo granica między rządzącymi a rządzonymi. Następuje to między innymi w wyniku rozbudowy poziomych struktur władzy i wzrostu ich znaczenia w życiu społeczeństwa i państwa kosztem atrofii pionowych struktur i spadku ich roli w rządzeniu.

W coraz bardziej złożonym społeczeństwie i państwie w wyniku postępu cywilizacyjnego coraz trudniej jest sprawować władzę centralnym ośrodkom decyzyjnym. Na pewnym etapie staje się to niewydolne, albo wręcz niemożliwe.

 

W związku z tym, władze (organizacje) centralne tworzą władze (organizacje) poziome, które pomagają im lub wyręczają je w rządzeniu i przejmują odpowiedzialność za niepowodzenia. A jednocześnie dają satysfakcję większej liczbie ludzi z faktycznego lub iluzorycznego uczestnictwa w sprawowaniu władzy.

 

Władze centralne mogą kontrolować i ograniczać władze poziome tak długo, dopóki jest ich niewiele. Jednak po przekroczeniu pewnego pułapu nie są już zdolne do tego i muszą oddać całe rządy w ręce władz poziomych. Dlatego, chcąc panować autorytarnie, niechętnie zgadzają się na tworzenie władz poziomych, równoległych i na dzielenie się z nimi władzą.
Ale faktycznie nie mogą temu przeciwdziałać. Mają do wyboru: albo zlikwidować demokrację i zastąpić ją dyktaturą - co nie jest akceptowane przez współczesne społeczeństwa - albo poddać się prawidłowości ewolucji ustroju demokratycznego i samobójczo przekazać władzę organizacjom poziomym.

 

W transformacji władz pionowych w poziome tkwi więc niebezpieczeństwo dezorganizacji struktury społecznej: im więcej rządów równoległych, tym mniej porządku. Systemy, w których nie ma porządku są jednak nieprzewidywalne i to tym bardziej, im mniej są uporządkowane. A nieprzewidywalne zachowania systemu społecznego to symptom chaosu, który nasila się proporcjonalnie do zakłócenia porządku i ładu społecznego.

 

Prawidłowością ewolucji systemów demokratycznych w wersji neoliberalnej jest przekształcanie się ich w systemy chaotyczne proporcjonalnie do wzrostu stopnia demokracji lub wolności i wzrostu odpowiedzialności zbiorowej w wyniku przejmowania władzy przez coraz liczniejsze struktury poziome.

 

Narastaniu chaosu społecznego w naszych czasach sprzyjają różne czynniki demograficzne, ale chyba najbardziej migracja ludności, która dokonuje się na skalę globalną. Rozmaite grupy etniczne przemieszczają się, a ostatnio dosłownie najeżdżają przede wszystkim bogate kraje z różnych powodów, ale przede wszystkim ekonomicznych i osiedlają się w nich na stałe.

Ci przybysze wcale nie chcą dostosować się do porządków społecznych panujących w krajach osiedlenia się, lecz usiłują narzucać tubylcom swoje porządki oraz zwyczaje wywodzące się z innych kultur, wierzeń i systemów wartości. (Dawniej imigranci musieli adaptować się do porządku uznawanego przez tubylców, być może dlatego, że było ich o wiele mniej niż teraz i byli pod ściślejszą kontrolą.)


Nie ma dla nich wspólnego mianownika. W związku z tym nie ma mowy o mieszaniu się, a tym bardziej o integracji kultur, czy grup przybyszów z tubylcami. W rezultacie żyją oni obok siebie, chociaż na wspólnym terytorium. Tworzą się enklawy etniczne: hermetyczne dzielnice i osiedla, jak np. China town, türkische Wohnviertel, Jackowo, itp.

Jednorodne skupiska ludzi - miasta - w których panował określony porządek respektowany przez wszystkich, przekształcają się w agregaty grup etnicznych - jakby zbiorowiska hord - uznających własne, często sprzeczne ze sobą, porządki. To rodzi w sposób naturalny ksenofobię i postawy skrajnie nacjonalistyczne, nie mające nic wspólnego z zasadami demokracji.

 

Oprócz tego, wiele grup społecznych w miastach dobrowolnie izoluje się. Są to grupy górujące nad innymi ze względu na stan posiadania, albo snobistycznie uznające się za wyższe czy „elitarne” z innych przyczyn. Wskutek tego homogeniczne skupiska ludzkie przekształcają się w heteronomiczne, a miasta stają się agregatami ekskluzywnych osiedli grodzonych i strzeżonych przez kamery i strażników, blokowisk, wydzielonych kwartałów etnicznych, dzielnic mieszkań komunalnych, rewirów biedoty i slumsów.

 

W ten sposób nie tylko w miastach, lecz w całym kraju tworzą się społeczności równoległe i oderwane od siebie. Zajmują się one własnymi sprawami, żyją według swoich norm obyczajowych i standardów, nie rozumieją się i nie kontaktują ze sobą.

W każdej z nich panują inne porządki. Tylko sporadycznie i krótkotrwale w sytuacjach kryzysowych albo wyjątkowo ważnych dla całego społeczeństwa lub państwa przełamują bariery dzielące je i działają zespołowo.

Do tego dochodzi jeszcze indywidualizacja jednostek w obrębie społeczności równoległych, granicząca często z egoizmem.

 

Mnożenie się społeczności równoległych skutkuje narastaniem chaosu w całym społeczeństwie, czemu sprzyja wzrost indywidualizmu i atomizacja. Chaos wywołuje nieuchronnie destrukcję porządku i ładu społecznego w obrębie narodu i państwa oraz przyczynia się do rozpadu struktur społecznych.


Trudno jest przeciwstawić się tendencji ewolucji społecznej do chaosu i destrukcji porządku społecznego i spowodować jej odwrócenie ku lepszej organizacji systemów społecznych - chociaż mogłoby się wydawać, że sprzyjać temu powinien przyspieszony przyrost populacji świata i szybko rosnące zagrożenia pochodzące z coraz bardziej degradowanego środowiska. Możliwe, że w przyszłości chaos i zbiorowisko hord staną się bardziej przydatną formą organizacji społeczeństwa.

Wiesław Sztumski

Odsłony: 1616
Our website is protected by DMC Firewall!