Recenzje (el)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1094
„Krótko przed Wielkanocą 1188 roku arcybiskup Canterbury udał się do Walii z misją werbunkową. Tysiące kilometrów dalej, w rejonie wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnego, wybuchła wojna i arcybiskupowi, Baldwinowi z Forde, polecono zrekrutować ludzi zdolnych do walki, którzy mieli zostać wysłani na front”.
Tak zaczyna się opowieść, a ściślej wprowadzenie do książki Krzyżowcy. Epicka historia wojen o Ziemię Świętą autorstwa brytyjskiego historyka i dziennikarza Dana Jonesa (znanego niektórym polskim telewidzom narratora filmów dokumentalnych o losach najsłynniejszych brytyjskich zamków).
Dziejom krucjat poświęcono dotąd wiele setek artykułów i książek. Sam autor wymienia pięć najnowszych, w tym wydaną także w roku 2015 w polskim przekładzie Wojnę o Ziemię Świętą Tomasa Asbridge’a. Jones bierze je wszystkie pod uwagę, ale jak podkreśla, jego praca jest inna, bo oparta wyłącznie o teksty źródłowe i ma epicki, a nie – jak się domyślamy – podręcznikowy czy naukowy charakter.
Potwierdzeniem tej tezy jest sposób ujęcia tematu: wielka mnogość zaprezentowanych faktów, chronologicznie uporządkowanych epizodów, opisów walki i podróży z pochodzących z zachowanych do naszych czasów korespondencji, listów, rozkazów, wspomnień, kronik skreślonych przez ludzi po różnych stronach konfliktu. I to poza wartkością opisu, niebanalnym stylem, wielością skojarzeń i odniesień jest w tej książce najcenniejsze.
Epicki opis wypraw średniowiecznego rycerstwa europejskiego przeciw niechrześcijanom - ustanowionych przez papieża Urbana II w 1095 r. na synodzie w Clermont - dzieli się na trzy części. Pierwsza omawia czas rodzenia się ruchu krucjatowego począwszy od mniej więcej połowy XI wieku wraz jego obietnicami zbawienia oraz perspektywami zdobycia ziemi i łupów. Druga zatrzymuje się na latach późniejszych, otwierających wiek XII, w których powstają państwa krzyżowe w Syrii i Palestynie, trwa hiszpańska rekonkwista i zaczynają się krucjaty nad Bałtykiem. Najważniejsze etapy tej części to upadek Edessy w 1144 roku, będący bodźcem do zorganizowania drugiej krucjaty oraz zdobycie Jerozolimy przez Saladyna w roku 1187 i upadek Królestwa Jerozolimskiego.
Część trzecia to - jak mówi autor – historia „rozpaczliwych starań zachodniego chrześcijaństwa o odbicie Jerozolimy (pierwsza połowa XIII wieku) i okres schyłku państw krzyżowych na Wschodzie, zniszczonych ostatecznie przez najazdy Mongołów i mameluków”. Jones nawiązuje tu również przez moment do okresu, kiedy to krzyżacy zostali wygnani z węgierskiego Siedmiogrodu. To wtedy mistrz zakonu Hermann von Salza uzyskuje od cesarza Fryderyka niezwykły dar, Złotą Bullę. Był to opatrzony złotą pieczęcią dekret, na mocy którego zakon dostaje pozwolenie na wysłanie wojsk z pomocą księciu Konradowi Mazowieckiemu (rok 1226), walczącemu z poganami na pograniczach swoich terytoriów. Bulla dawała krzyżakom prawa do wszelkich podbitych ziem, bez nadzoru i bez obowiązku płacenia podatków. Ten dokument stał się fundamentem nowego państwa krzyżowego nad Bałtykiem, które przetrwało aż do reformacji w XVI wieku, a które jak wiemy z naszej historii (przyp. WP) zostało włączone do Polski dopiero po II wojnie światowej, czyli cztery wieki później.
Ten okres (od krucjaty czwartej do ósmej, czyli aż do roku w 1291, kiedy to Turcy zdobyli Akkę - ostatni punkt oporu krzyżowców w Ziemi Świętej) kończy dopiero – w ujęciu Dana Jonesa - rok 1492, związany z odkryciem Nowego Świata przez Krzysztofa Kolumba, które przyniosło nagły zwrot ruchu krucjatowego w kierunku świeżo odkrytego kontynentu.
W epilogu zatytułowanym Krzyżowcy 2.0 Dan Jones pisze, jak to wiele stuleci później różni ludzie zaczęli wracać myślą do krucjatowych wypraw i wykorzystywać pamięć o nich do swych własnych celów. Powołuje się tu m.in. na przykład cesarza Niemiec Wilhelma II, który w październiku 1898 paradował po Jerozolimie na białym rumaku roku ubrany w szatę przypominającą dawny strój krzyżowców, jakby był dawnym wcieleniem byłego cesarza Fryderyka. Przywołuje też postać brytyjskiego generała Edmunda Allenby, który niecałe 20 lat potem zajmując na czele swych wojsk Jerozolimę i wkraczając do niej pieszo miał powiedzieć, że „oto teraz wojny krzyżowe dobiegły końca”.
Całość wieńczy wątek poświęcony Al-Kaidzie i Państwu Islamskiemu, które raz po raz zaczęły w swoich współczesnych propagandowych manifestach nawiązywać do czasów, kiedy to krzyżowcy wystąpili zbrojnie przeciw islamowi. „Krucjaty – podążając za słowami Jonesa – dawno już dobiegły końca. Dopóki jednak na świecie istnieją krzyżowcy – prawdziwi lub wyobrażeni – dopóty wojna będzie się ciągnęła”.
Waldemar Pławski
Krzyżowcy. Epicka historia wojen o Ziemię Świętą, Dan Jones, Wydawnictwo Znak, 2020, s. 576, cena 69,99 zł.
- Autor: tm
- Odsłon: 2308
Wydawnictwo Copernicus Center Press wydało książkę brytyjskiego fizyka teoretyka i matematyka oraz kosmologa Johna D. Barrowa pt. O Niczym w tłumaczeniu Łukasza Lamży.
Wbrew tytułowi, książka jednak nie jest o niczym (zwłaszcza, że dość opasła), ale ogólnie o tym, o czym informuje nadtytuł: „Od pustki Greków, przez zero Babilończyków w nicość Hindusów, po próżnię kwantową współczesnej nauki”.
Jest to błyskotliwa, pełna ciekawostek opowieść będąca rozważaniami nad naturą nicości i przemijania – od początków cywilizacji aż do naszych czasów.
Barrow – znany popularyzator nauki, autor wielu książek (w tym ośmiu tłumaczonych na polski) - opisuje w niej przygodę ludzkości z zerem, nicością i próżnią, posługując się przy tym starożytnymi tekstami i źródłami archeologicznymi, rozprawami teologicznymi, anegdotami, notatkami z eksperymentów oraz… poezją (warto pamiętać, że jest autorem nagrodzonej „Premi Ubu” sztuki teatralnej Infinities). Pokazuje czytelnikowi, że Nic stanowi węzłowe zagadnienie w historii idei.
Jak pisze w Przedmowie – „Nic stanowi od tysiącleci przedmiot nieustającej fascynacji. Filozofowie trudzili się, by je uchwycić; mistycy marzyli, by je sobie unaocznić; naukowcy starali się je wytworzyć; astronomowie poszukiwali go na próżno; logików Nic odpychało, a teologowie pragnęli wyczarować z niego wszystko – udało się to ostatecznie matematykom.
W tym samym czasie pisarze i błaźni z radością robili wokół Niczego tyle zamieszania, ile tylko się dało. Pośród tych wszystkich ścieżek wiodących ku prawdzie Nic okazało się być niespodziewanie ważnym Czymś, wokół którego skupia się wiele istotnych pytań dręczących ludzkość od wieków./…/ Za Niczym kryje się wiele pozornie nic nie znaczących tajemnic. Jeśli chcemy zrozumieć, skąd się tu wzięliśmy, niezbędne będzie zrozumienie istoty i właściwości Niczego oraz jego skłonności do zmiany – zarówno tej błyskawicznej, jak i niezauważalnej”.
Książka – także o zachęcającej do czytania urozmaiconej szacie graficznej - składa się z 10 rozdziałów (przy czym pierwszy ma numer zero!), bardzo obszernych przypisów oraz indeksu.(tm)
O Niczym, John D. Barrow, Wydawnictwo Copernicus Center Press, wyd. I, Kraków 2015, s. 459, cena 49,90 zł (dostępna także jako e-book)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1191
W serii Historia bez IPN Fundacja Oratio Recta wydała książkę Kto odpowiada za klęskę wrześniową pod redakcją Pawła Dybicza. Książka jest zbiorem dokumentów na ten temat, których wyboru i opracowania dokonał Józef Stępień. Jest to pierwsza publikacja z serii książek redakcji tygodnika Przegląd, której wspólnym mianownikiem jest II wojna światowa.
Na omawiany tom składają się nieznane powszechnie teksty i dokumenty źródłowe z polskich i londyńskich archiwów autorstwa polityków i wojskowych, prawników i innych osób wytworzone zarówno na potrzeby komisji powoływanych przez rząd gen. Sikorskiego, jak i znajdujących się w archiwaliach krajowych obejmujących lata 1939 – 1954. Wszystkie one pokazują próby rozliczeń za klęskę 1939 roku, jakie były podejmowane zarówno przez rząd gen. Sikorskiego, jak i rząd PRL. Niestety, bezowocnie.
Gremialna ucieczka całego rządu wraz z administracją państwa i samorządową w chwili inwazji nieprzyjaciela to zjawisko bez precedensu w historii świata, na co zwraca uwagę wielu autorów zamieszczonych w książce analiz. „Wraz z ludnością cywilną uciekały równocześnie władze administracyjne i władze bezpieczeństwa. Uciekali starostowie z całym personelem, burmistrzowie, władze więzienne, policja. Uciekały nawet straże pożarne, pozostawiając palące się osiedla. Uciekali lekarze, zamiast zostać przy szpitalach i rannych” – pisze jesienią 1939 roku płk Stefan Grot-Rowecki, szef sztabu głównego Służby Zwycięstwo Polski. […] Jakim prawem i za jaką cenę dopuszczono do tak nieprawdopodobnej „dzikiej ewakuacji”? Niestety tutaj winę ponosimy wyraźnie.[…] W ostatnich latach […] nikt nie przepracował należycie planów ewakuacji na wypadek wojny, a nade wszytko nie powiedziano, jak ona ma wyglądać, kto i kiedy się ewakuuje, kto zostaje […] Każdy jechał jak chciał i zabierał co chciał. Ważne, tajne akta państwowe pozostawiono, niepotrzebne osoby, rzeczy i przedmioty zabierano. Tysiące państwowych samochodów naładowanych prywatnymi rzeczami, rodzinami, nawet z psami i kanarkami opuszczało warszawę, a akta lub przedmioty pierwszorzędnej wagi, jeśli chodziło o dalsze prowadzenie wojny, czy też kierowanie państwem, pozostawiono w opuszczonych biurach, lub wyrzucono wprost na ulicę. Za powyższe wiele osób będzie musiało odpowiadać w przyszłości bardzo surowo”.
To przekonanie płk Grota-Roweckiego okazało się złudne. Co prawda powstała – i to niejedna - komisja próbująca wyjaśnić tę katastrofę, ale wyniki ich pracy były żałosne. Pierwszą z nich, już 10.10.39, powołał rząd gen. Sikorskiego, niemniej interesy polityczne jej członków wykluczały powadzenie tej misji. Wniosek ministra Jana Stańczyka m.in. o postawienie przed sądem wojskowym marszałka Polski, głównego inspektora sił zbrojnych Edwarda Rydza Śmigłego, a przed Trybunałem Stanu: byłego ministra spraw wojskowych gen. Tadeusza Kasprzyckiego, szefa sztabu głównego Wacława Stachiewicza oraz b. prezesa rady ministrów Felicjana Sławoja Składkowskiego i ministra spraw zagranicznych Józefa Becka nigdy nie został zrealizowany. Także w PRL, gdyż proces wytoczono jedynie b. premierowi i marszałkowi sejmu Kazimierzowi Świtalskiemu i płk. Wacławowi Kostce-Biernackiemu, odpowiedzialnemu za Berezę Kartuską.
Książka ta, choć jest zbiorem dokumentów (z niezbędnymi objaśnieniami), to niezwykle zajmująca i pasjonująca lektura. Pokazuje bowiem nie tylko paniczną ucieczkę władz państwa (z takimi detalami jak np. wypadek wojewody krakowskiego Tymińskiego z walizką pełną złotych monet), ale i stosunki panujące wśród dygnitarzy (zwłaszcza członkami starego i nowego rządu), czy ich postawy moralne widoczne np. w korespondencji (nie wspominając już o pieniądzach i złocie wywiezionych w kraju).
Równie ciekawe są analizy pokazujące głębsze, ustrojowe, przyczyny klęski 1939 roku, których źródłem było państwo sanacyjne (przemówienie Władysława Gomułki w 1945 roku), zwłaszcza po przewrocie majowym Piłsudskiego. Pisze o tym w listopadzie 1939 roku m.in. płk Stanisław Szurlej, szef sądownictwa wojskowego: „Przewrót zbrojny 12-14 maja 1926 roku obalił praworządność, wprowadzając stan rzeczy oparty na samowoli jednostki, przed niczym i i nikim nieodpowiedzialnej oraz na faktycznych rządach kliki, które niszcząc i usuwając ludzi samodzielnych i odpowiedzialnych doprowadzić musiały i doprowadziły do katastrofy państwowej. Przywódcy Przewrotu Majowego, łamiąc przysięgę sponiewierali Konstytucję[…] przewrót ten rozdarł Naród na dwa wrogie obozy, na obywateli pierwszej i drugiej klasy, wzniecił nienawiść i antagonizm. Nowi dostojnicy, będąc niczem, bez wykształcenia i bez fachowości, pociągnęli za sobą swoich z nizin, których harce w rządzeniu Państwem pokazywały całą ich nicość oraz niedorośnięcie do zachodniego ideału demokracji”.
Niezwykle ciekawe są wyjaśnienia gen. Józefa Kordjana Zamorskiego, komendanta głównego Policji Państwowej, pokazujące nie tylko okoliczności powstania i funkcjonowania obozu w Berezie Kartuskiej, ale i charakter tej służby, i relacje między członkami sanacyjnego rządu, czy ocenę funkcjonowania Sądu Najwyższego, a także stosunków społecznych w Polsce.
Nie brakuje też w dokumentach szerszych refleksji, jak raport ppłk Stefana Mossora (teoretyka sztuki wojennej) do gen. Sosnkowskiego z 1943 roku będący wizjonerskim spojrzeniem na geopolitykę i sposoby funkcjonowania państwa położonego między dwiema potęgami, czy uwag o cechach Polaków w sprawozdaniu mjr. Edmunda Galinata: „zadziwiającym było, jak bardzo unikano u nas rozstrzygania kardynalnych zagadnień życia państwowego w ich całokształcie. Zadowalano się rozpracowaniem jakiegoś fragmenciku, i to przeważnie niewspółmiernym kosztem do efektów, pozostawiając istotę zagadnienia otwartą”. Autor nie pominął także innej naszej cechy – wiary w cuda: „>Klejenie< przyjaźni z Niemcami było oczywistym złem, ale złem, które wszyscy przyjęli z ulgą. Wreszcie łudzono się, że znajdzie się jakieś „cudowne” wyjście bez wojny, a byli i tacy, którzy zasugerowali się „cudotwórczymi” praktykami naszego „sprytnego” MSZet”.
Temu oczekiwaniu na cud towarzyszyło także lekceważenie przeciwnika: tuż przed wybuchem wojny wyśmiewano zbrojenie się Niemców, nie wierząc w siłę techniki, kpiono także z racjonowania żywności w Niemczech. Fakty te nikogo nie niepokoiły, wręcz przeciwnie – podbijały tylko bębenka narodowej megalomanii. Skąd my to znamy?
Nie sposób opisać wszystkich zagadnień ujętych w siedmiu rozdziałach tej książki – praktycznie każde z nich skłania do refleksji historycznych, ale i aktualnych. Co się przez te lata zmieniło? W jakim stopniu III RP jest II RP? Jak dzisiaj zachowalibyśmy się w obliczu agresji? Rany zadane w 1939 roku są bowiem ciągle żywe, a nieufność do tzw. elit politycznych – bez względu na ideologię, jaką narzucają społeczeństwu – ciągle trwa.
Anna Leszkowska
Kto odpowiada za klęskę wrześniową, red. Paweł Dybicz, opr. Józef Stępień, Fundacja Oratio Recta, Warszawa, s. 414
- Autor: ANNA LESZKOWSKA
- Odsłon: 3261
W serii „Historia państw świata w XXI i XX wieku” Wydawnictwo TRIO wydało książkę Marcina Gawryckiego i Natalii Bloch – Kuba.
Do brzegów jej przypłynęli od strony północnej w niedzielę 28 października. Ledwo ją Admirał zobaczył, przekonał się, że pod względem bogactwa przewyższa wyspy wprzódy odkryte, iż przewyższa je tak pod względem malowniczości swych wzgórz i gór, jak i pod względem różnorodności gatunków drzew, rozległości pól, długości skalistych czy bądź piaszczystych brzegów” - pisał w Dziejach żywota i znamienitych spraw Admirała don Krzysztofa Kolumba jego syn, Fernando Kolumb.
"Ktokolwiek przybywał na Kubę, wpadał w zachwyt nad „Perłą Antyli”. Jeśli kiedykolwiek zaginę, powinno się mnie szukać albo w Andaluzji, albo na Kubie” - oświadczył Federico Garcia Lorca. Carlos Eire, kubański pisarz mieszkający w USA wspomina, że w dzieciństwie ojciec opowiadał mu, iż „rajski ogród był tutaj, na Kubie, i że Adam i Ewa byli pierwszymi Kubańczykami, zatem cała ludzkość to są jakby Kubańczycy”.
Nic dziwnego, że autorzy książki we wstępie oświadczają, iż pisanie o Kubie to fascynująca przygoda.
Marcin Gawrycki, Natalia Bloch, Kuba, Wydawnictwo TRIO, Warszawa 2010, s.631