Sztuka jest oknem na inny świat

Utworzono: sobota, 05 kwiecień 2008 Drukuj E-mail

Sztuka jest oknem na inny świat

Autor: Justyna Hofman-Wiśniewska 2008-04-05


Społeczność irokezka miała kobiecą własność ziemi, kobiecą własność domów, struktury rodzinne koncentrujące się wokół matek, babek. Wodzowie byli mianowani i odwoływani przez radę kobiet.


Z prof. Jerzym Gąssowskim, dyrektorem Instytutu Antropologii i Archeologii w Akademii Humanistycznej w Pułtusku rozmawia Justyna Hofman-Wiśniewska



Sztuka pradawna oceniana jest powszechnie jako prymitywna...

- To fałszywy obraz. Jeżeli prymitywna, to dlaczego tak doskonała? Gdy w wieku XIX zaczęto odkrywać sztukę jaskiniową we Francji, to był wielki szok, skąd się wzięło w czasach bardzo odległych – jeszcze nie wiedziano jak odległych – malarstwo tak wysokiej klasy? We Francji już wtedy interesowano się epoką kamienia, więc badaczom udało się je z nią powiązać. Nie znano dat konkretnych, ale wiedziano, że jest to sztuka bardzo dawnego człowieka. Ale dlaczego taka doskonała? I dlaczego nie ma jej kontynuacji? Czemu ta sztuka służyła? Wszystko zaczęło być bardzo dziwne. Prymitywny człowiek powinien tworzyć prymitywną sztukę – taki był schemat myślenia. A tymczasem ten człowiek robił rzeczy doskonałe, fascynujące, piękne.

Pytaniem otwartym stale pozostaje: po co to robił?

Jeszcze niedawno istniało jakieś trzynaście naukowych interpretacji odpowiadających na to pytanie. Najczęściej, najłatwiej osadza się ją w kręgu mitów, wierzeń, religii. Ale... Jakiego rodzaju były to mity? Jakie wierzenia? Dlaczego taka tematyka? Dlaczego są zwierzęta, a tak mało jest człowieka? Dlaczego w plastyce figuralnej są ludzie, ale głównie kobiety?

Są bóstwa, bogowie...

- Kobiece! Malowano kobiety nie dlatego, że sztukę tworzyli (tak się z góry zakłada) mężczyźni, którzy akurat byli na etapie zakochania się, więc malowali wizerunki – tak im się wydawało – ukochanej. To jest bóstwo kobiece.
W II połowie XIX w. szwajcarski prawnik i historyk Johann Jakob Bachofen stworzył, pierwszy w świecie, teorię istnienia matriarchatu wyłącznie na podstawie analizy prawniczej literackich tekstów greckich i łacińskich. Matriarchat poprzedzał, według niego, patriarchat, a sam z kolei poprzedzany jest przez tzw. praspołeczeństwo o nieokreślonych zasadach dominacji i nieuporządkowanej linii dziedziczenia.
Zaczęto się zastanawiać, czy w ogóle jest możliwe, by kiedykolwiek kobieta była społecznie tak wywyższona, by mogła być głową rodu? Wydawało się to herezją. To było sprzeczne ze wszystkimi współczesnymi dużymi religiami. Właśnie ukazała się książka Bachofena. Jest zdumiewająca, bo czyta się ją tak, jakby została napisana wczoraj. To, co XIX-wieczny badacz stwierdził na podstawie tylko jednej kategorii źródeł, dzisiaj wydaje się potwierdzać i archeologia, i dzieje sztuki, i mity, które się zachowały, i struktury społeczne, które do dnia dzisiejszego w niektórych miejscach na świecie istnieją. W Ameryce ¼ plemion rządziły kobiety jeszcze w czasach odkrycia tego kontynentu. W plemionach irokezkich (północno-amerykańskich, których struktura federalna stała się wzorcem dla USA) byli wspaniali wojownicy, bardzo dzielni, z pióropuszami, wojennymi malunkami na ciałach itd. I nagle, po latach badań, okazało się, że tam całkowicie i bezwzględnie rządziły kobiety. Mężczyźni nie mieli nic do powiedzenia!{mospagebreak}

Miałyśmy swoje pięć minut!

- Miałyście swoje dziesiątki tysięcy lat - powiedziałbym. Społeczność irokezka miała kobiecą własność ziemi, kobiecą własność domów, struktury rodzinne koncentrujące się wokół matek, babek. Wodzowie byli mianowani i odwoływani przez radę kobiet. Tego przed długi czas Europejczycy w ogóle nie zauważali. Struktura irokezka dawała prawie idealną równowagę płci. Prawie, bo ostatnie słowo miały kobiety, ale nie było tam dyskryminacji żadnej płci. W patriarchacie była już w mniejszym czy większym stopniu wyraźna dyskryminacja kobiet.

Jak pokazywana jest kobieta w sztuce pradziejowej?

- Najczęściej, w sposób eksponujący bardzo dojrzałą macierzyńską kobiecość.
W tej najdawniejszej sztuce, którą znamy, w zasadzie nie widzimy erotyki. Pojawia się jako temat sztuki dużo później. Możemy pewne rzeczy brać za erotykę, ale to nie są akty kopulacji. W paleolicie nie ma takich scen. Pojawiają się dopiero w następnych epokach, chociaż to też nie jest to, co u nas się uważa za erotykę o charakterze „niezdrowym”. Są to sprawy natury kultowej, obrzędowej, związane z kultem płodności itd.
Najbardziej zaskakujące są sprawy, które jakby od pradziejów mają swoją pewną kontynuację i występują także i dzisiaj. Na przykład, w kultach kobiecych, przenoszących najdawniejsze tradycje, w niektórych dzisiejszych religiach, m.in. w Indiach, istnieje coś, co można nazwać prostytucją świątynną. Młode dziewczęta i kobiety oddawały się przygodnym mężczyznom za opłatą, wcale niewygórowaną, która szła na potrzeby świątyni. Były realizowane jakby dwa cele: kultowo – obrzędowy i ekonomiczny. To, co my rozumiemy przez erotyzm, czy wręcz prostytucję, niekoniecznie tak było rozumiane w czasach pradawnych. Jak wszystko, co próbujemy wyjaśniać naszymi kategoriami pojęć w odniesieniu do pradziejów.

Panie Profesorze, mówimy o sztuce pradziejowej, czyli sztuce sprzed lat...

- Przez wiele lat uważano, że początków sztuki najdawniejszego człowieka należy szukać ok. 38 000 lat p.n.e. Wtedy w Europie pojawił się Homo sapiens sapiens. Wypierał on i częściowo zasymilował przez biologiczne skrzyżowanie poprzednią formę człowieka, jeśli można tak powiedzieć, Homo sapiens neanderthalensis. W drodze ewolucyjnego rozwoju Homo sapiens sapiens to nasz bezpośredni przodek. Przez wiele lat uważano, że dopiero Homo sapiens sapiens był zdolny do myślenia abstrakcyjnego, bez którego jakakolwiek twórczość artystyczna jest niemożliwa. Tymczasem badania odcisków zwojów mózgowych na czaszkach praludzi wykazały, że myślenie abstrakcyjne było właściwe nie tylko Homo sapiens neanderthalensis, ale nawet gatunkom go poprzedzającym! Nowsze badania ujawniły również pierwociny sztuk przedstawiających u Neandertalczyka fazy schyłkowej. Znaleziska archeologiczne świadczą o istnieniu wyobrażeń praczłowieka o życiu pozagrobowym. Odkryto cmentarzyska w Palestynie, w Es Sukhul na Górze Karmel i w Qafzeh, gdzie w grobach zwłoki leżą na boku w pozycji skurczonej.
Bardzo ciekawe jest znalezisko z jaskini Shanidar w Górach Zagros. Znaleziono tam osiem pochówków Neandertalczyków datowanych na ok. 38 000 lat p.n.e. Wśród nich znajdował się grób mężczyzny, który zginął podczas trzęsienia ziemi, zabity odłamkiem skalnym. Mężczyzna był kaleką – w dzieciństwie stracił oko i rękę. Społeczność go nie odrzuciła, lecz otaczała opieką i miłością, o czym świadczą ślady bukietu, położonego wyłącznie na jego grobie. A więc wyobrażenia i uczucia wyższe nie były obce praczłowiekowi. Są one przecież niemożliwe bez zdolności do abstrakcji myślowej. Najdawniejsza sztuka zrodziła się z potrzeby zmaterializowania abstraktu, nadania mu kształtu i trwania. Na pewnym etapie rozwoju zachodzi potrzeba zmaterializowania, utrwalenia znaków, które są szczególnie ważne dla tożsamości, egzystencji, przetrwania grupy. {mospagebreak}

Niewielu jest badaczy, którzy usiłują wczuć się w dany czas, zrozumieć go i zobaczyć jak człowiek tamtych czasów...

- Mam świadomość pewnego imposibilizmu. Na kuli ziemskiej ciągle jeszcze można gdzieś odnaleźć ludy, które żyją na poziomie człowieka neolitu i charakteryzują się podobną mentalnością.

I można je tak wprost porównywać?

- Tam, gdzie ludy nie są w ogóle skażone cywilizacją, to tak. Można zakładać, że ludzie, którzy tak samo mieszkali, takie same narzędzia wytwarzali, mieli takie same obrzędy itd. mogą nam służyć w celach porównawczych także do tych rzeczy, które są ulotne: mentalności, religii, filozofii.

A sztuka?

- We wszystkich dziedzinach, które są do prześledzenia. Z tych najdawniejszych czasów zachowanych dzieł sztuki jest niewiele. Jest to niemal wyłącznie sztuka plastyczna. Należy jednak pamiętać, że ówczesna sztuka plastyczna była jedną z dziedzin sztuki. Badacze zajmują się głównie realistycznym aspektem najdawniejszej sztuki człowieka, chociaż nie był to główny, ani najbardziej rozpowszechniony wątek twórczości artystycznej w pradziejach. Sztuka praczłowieka z jednej strony jest zabiegiem magicznym, z drugiej materializacją abstraktu, ucieleśnieniem ducha i zjawisk pozaziemskich. Tak samo, jak jest dzisiaj.

Była też językiem komunikowania się?

- To ma związek z najwcześniejszym pismem. Bardzo często przedstawienia w sztuce figuralnej tworzą jakiś wątek, ujawniają związek między postaciami, są wyrazem przekazu najczęściej jakiegoś mitu czy pojęcia, które jest szeroko rozumiane albo, które służy jako ilustracja do mitu, który jest odśpiewany, opowiedziany, odegrany jako jego uzupełnienie. My mamy tylko to uzupełnienie. Kiedy odbywała się jakaś ceremonia, załóżmy w jakiejś mrocznej jaskini, to to, co było przedstawione na jej ścianach czy sklepieniu było z nią powiązane. Jak ona wyglądała - nie mamy pojęcia. Zachowane do dziś przedstawienia figuralne były tylko uzupełnieniem, bądź tłem. W książce „Prahistoria sztuki” pisałem m.in. o sztuce szamanów, która u niektórych ludów funkcjonuje do dzisiaj. Mamy więc możliwość powiązania tego, co obserwujemy z tym, co było w sztuce bardzo dawnej. {mospagebreak}

Praczłowiek malował np. dane zwierzę, by można je łatwiej zabić, bo na nie się polowało...

- Sztuka szamanów polega na czym innym. W ogóle nie ma obawy o to, żeby myśliwy mógł nie złowić zwierzyny. Jeśli jest zwierzę, to myśliwy je zabija. Tylko, żeby to zwierzę było. Sztuka ma je więc powołać do życia. Wiemy na pewno, że to było właśnie takie myślenie, bo zaobserwowaliśmy je np. u Aborygenów. To jest ten cel. A co jest bardzo ciekawe? Przekonanie o tym, że przedstawienie figuralne jakiejś postaci jest aktem obrazoburczym wobec Stwórcy, bo tylko Stwórca ma prawo kreować jakąś postać. Przestudiowałem Koran, w którym wyraźnie jest powiedziane, że jeżeli artysta namaluje jakąś postać, to ona w dniu sądu ostatecznego pojawi się przed Stwórcą i zażąda, by dał jej duszę. Stwórca zapyta artystę, dlaczego nie dał tej postaci duszy? Bo ja nie mogę – odpowie malarz i zostanie strącony do piekieł za uzurpację. We wczesnym chrześcijaństwie był taki okres, narodził się w Bizancjum, gdy niszczono wszelkie przedstawienia postaci ludzkich jako obrazoburcze. Kiedy rozpoczął się ruch protestancki, to np. w angielskich kościołach średniowiecznych nie została ani jedna figura, która ma głowę: wykutym rzeźbom utrącano je.

Czego możemy się dowiedzieć o dawnym człowieku na podstawie sztuki?

- Sztuka jest specyficznym oknem, przez które możemy zerknąć w tę odległą przeszłość. Dysponujemy znikomymi okruchami śladów człowieka. To są bardzo prymitywne nieliczne narzędzia, ślady ognisk, groby. Uczeni bawią się w klasyfikację tych zabytków itp., ale z tego nie wyłania się obraz dawnego człowieka. Sztuka jest tym wyzwoleniem, w niej ten człowiek jest widoczny. Rozmaicie, bo to, co może nam najmniej mówi, ale jest wyrazistym śladem, to są np. w sztuce przedstawiającej odciski rąk. Postać ludzka nie jest zindywidualizowana – to cecha sztuki pradziejowej na wszystkich kontynentach. Ale... zachował się z czasów pradawnych portret starszego mężczyzny, który jest zindywidualizowany. To tylko dowód, że stale dowiadujemy się czegoś nowego, zaskakującego, burzącego dotychczasowe teorie i hipotezy.

Dziękuję za rozmowę.

Odsłony: 3757
Our website is protected by DMC Firewall!