banner


                                 Hegemonia. „Hegemonia, hegemon wszędzie – ale nigdzie nie widać żadnej „definicji”


Dyskusja na temat amerykańskiej polityki zagranicznej koncentruje się wokół tego słowa – wszechobecnego w każdym dyskursie: akademickim, dziennikarskim, politycznym. Dzieli ono cechy z innymi modnymi terminami, które zyskały popularność – np. „egzystencjalny” czy „transpłciowy” – bez porozumienia co do tego, do jakich zjawisk ze świata rzeczywistego się odnoszą.

Nie dyskutujemy o ich dokładnym znaczeniu; zamiast tego przyjmujemy pobieżne założenie, że indywidualne rozumienie ich znaczenia przez daną osobę jest w istocie prawdziwe i pełne konotacji.
W związku z tym, rozmowa toczy się między osobami, które zbiorowo nie rozumieją, o czym dokładnie mówią. Ten niepokojący stan jest zgodny z obyczajami społeczeństwa, które ceni sobie eksponowanie i wyrażanie emocji kosztem komunikacji.

Oczywiście istnieją pewne obserwowalne zjawiska, które rodzą szereg pytań.
Mówiąc ogólnie, zdajemy sobie sprawę, że świat jest w ciągłym ruchu, że istniejące wcześniej wzorce ustępują miejsca czemuś innemu, choć wciąż bezkształtnemu.
Po pierwsze, czy Stany Zjednoczone są mniej zdolne do stawiania na swoim w stosunkach międzynarodowych niż kiedyś? Kiedy było „dawniej”?

Jeśli tak, jakie są kluczowe zmienne zmian? Czy możemy sobie wyobrazić wiele trajektorii? Co możemy zrobić, aby zwiększyć szanse na krystalizację którejś z nich? „Kontrola” to kluczowe słowo w każdej ogólnej definicji „hegemonii”.
Rozważmy tę formułę: „Hegemonia oznacza stabilną kontrolę nad swoim otoczeniem zewnętrznym przez dominujące państwo — działające w ramach zdefiniowanego przez siebie interesu narodowego/imperialnego”.
Nie dysponujemy historycznym przykładem, który idealnie odzwierciedlałby tę abstrakcyjną koncepcję. Najbliższym przybliżeniem „typu idealnego” jest domniemana wizja amerykańskiej hegemonii globalnej przedstawiona w historycznym Memorandum Wolfowitza z 1991 roku.

Jest to koncepcja historyczna z dwóch powodów: po pierwsze, przedstawia świat, w którym dominacja jest absolutna – bezwarunkowa i bez żadnych ograniczeń; po drugie, jej fundamentalne idee zostały zasymilowane przez elity polityki zagranicznej kraju. Przez około 15 lat (1990–2005) globalne realia były najbliższe tej koncepcji, zachęcając do podejmowania wysiłków na rzecz jej urzeczywistnienia.

Era Ameryki jako „hipermocarstwa” trwała w Waszyngtonie i innych stolicach, dopóki spokojne zaufanie do niej nie zostało zachwiane przez trzy wydarzenia: traumę 11 września; dojście do władzy Władimira Putina w Moskwie, który wskrzesił Rosję jako bogate w zasoby niezależne mocarstwo z popiołów implozji Jelcyna; oraz zbliżającą się obecność Chin na horyzoncie jako potencjalnego rywala dla długoterminowej dominacji Ameryki.

Hipermoc i granice

Granice: Wyzwaniem dla ustalenia, czy istnieje stan hegemonii, jest wyznaczenie granic między obszarem kontroli a zapleczem państwa. Kwestia ta ma bezpośredni wpływ na czynnik stabilności w kilku aspektach: potencjalne zagrożenia płynące z tego drugiego, które mogłyby podważyć dominację w tym pierwszym obszarze i/lub wpłynąć na dostęp do cennych zasobów – energia jest w dzisiejszym świecie oczywistym problemem.

Wszechstronna hegemonia, jaką przewiduje Wolfowitz, rozwiewa te obawy. W następstwie amerykańskiej ekspansji na Bliski Wschód, której kulminacją była wojna agresywna z Iranem, Stany Zjednoczone wraz ze swoimi wasalami utraciły znaczną część swojej „miękkiej hegemonii” w Zatoce Perskiej.

Podobnie, swobodny przepływ przez korytarze energetyczne. Miara kontroli. Pełna hegemonia jest możliwa do osiągnięcia tylko tam, gdzie kontrola jest absolutna i „trwała”.

Rozważmy kontrast między stopniem amerykańskiej dominacji nad ropą i gazem na Bliskim Wschodzie a brytyjską kontrolą nad wszystkimi zasobami w ramach Indii. Przez około 175 lat Londyn rządził Indiami – w pełni zinstytucjonalizowana relacja dominacja-podporządkowanie, która systematycznie transferowała bogactwo z jednego państwa do drugiego.

Podobne kolonialne, ograniczone geograficznie hegemonie były cechą charakterystyczną epoki imperialnej Zachodu – od Algierii, przez Indie i Chiny, po Indonezję i całą Afrykę. Ustabilizowanie tych relacji stanowiło istotny krok naprzód w strategiach aneksji à la Algieria, Rosja w Azji Środkowej i na Kaukazie, Stany Zjednoczone w Portoryko oraz inkorporacja połowy Meksyku na mocy podboju.

Związek Radziecki ustanowił de facto aneksję całego obszaru Europy Wschodniej po II wojnie światowej – formę sztywnej hegemonii, która trwała 45 lat. Hegemonia oparta na twardych punktach służyła uzupełniającej strategii wywierania wpływu na sąsiednie terytoria poprzez fizyczne zastraszanie, ingerencję w lokalną politykę i strukturalne powiązania gospodarcze.

Ameryka na półkuli zachodniej stanowi najbardziej jaskrawy przykład. Przez stulecie po ogłoszeniu doktryny Monroe'a, hegemonia Stanów Zjednoczonych była najważniejszym faktem w życiu polityczno-gospodarczym Ameryki Południowej i Środkowej. Jej przywrócenie jest oczywistym celem obecnej administracji Trumpa, wielokrotnie podkreślanym przez Marco Rubio.

Hegemonia segmentowa lub sektorowa to stan, w którym dominujące państwo, stosując szereg metod wymienionych powyżej, sprawuje stabilną kontrolę nad jedną istotną sferą stosunków międzypaństwowych, jednocześnie w dużym stopniu tolerując niezależność w innych.
Wybitnym współczesnym przykładem jest kontrola Chin nad światowymi zasobami kluczowych pierwiastków ziem rzadkich.

Pobieżne rozważenie licznych znaczeń i sposobów rozumienia terminu „hegemonia” ujawnia jego ograniczenia jako użytecznej koncepcji wyjaśniającej znaczenie i implikacje zmieniającego się krajobrazu międzynarodowego.

W istocie mamy na myśli dominację. Stan, który przejawia się w kontrolowaniu zachowań innych stron, głównie państw, tworzących otoczenie zewnętrzne. Jego zmienne metody mogą mieć charakter militarny, ekonomiczny, ideologiczny, interwencjonistyczny lub mieszany.
Ta stopniowa kontrola może być stała lub płynna, stosowana w celu przejęcia korzyści i aktywów lub udaremnienia wysiłków innych, zmierzających do przejęcia twoich – całościowych lub sektorowych.

Przyjrzyjmy się najważniejszym wydarzeniom w amerykańskiej polityce zagranicznej w ciągu ostatniej dekady, aby ustalić, czy nastąpiły systemowe zmiany w jej ogólnych wpływach, które ukształtowały jej oblicze na korzyść narodu amerykańskiego.
W barze Raffles w Singapurze spotykamy więc wieloletniego propagatora światopoglądu Wolfowitza, który od 25 lat nie jest na bieżąco, a zajmuje się dochodowym zajęciem, jakim jest przemyt opium poza Złoty Trójkąt. Pyta on: „Jak sobie radzą Stany Zjednoczone?”

Hegemonia gospodarcza

• Stany Zjednoczone od około dekady prowadzą kompleksową, nieustanną kampanię mającą na celu wzmocnienie swojej globalnej dominacji. Projekt ten wiąże się z umacnianiem wpływów gospodarczych poprzez kontrolę kluczowych struktur finansowych, wykorzystywanie komercyjnych punktów nacisku, bojkoty i embarga.
• Waszyngton arbitralnie nałożył wysokie cła na wszystkich partnerów handlowych, od Lesotho po Chiny, naruszając zobowiązania traktatowe i prawo międzynarodowe. Wszyscy w różnym stopniu przystali na to, z wyjątkiem Chin, które zignorowały Trumpa, stosując środek odstraszający w postaci minerałów ziem rzadkich. Nawet Pekin zaakceptował selektywne podwyżki ceł na wybrane produkty eksportowe i nie podjął działań odwetowych przeciwko kompleksowemu amerykańskiemu programowi ograniczającemu dostęp do technologii półprzewodników. Unia Europejska, Japonia, Korea Południowa i Arabia Saudyjska również zobowiązały się do ogromnych inwestycji w amerykański przemysł.
• Waszyngton zmusił Indie do ograniczenia importu energii z Rosji i zaoferowania dodatkowych ustępstw handlowych. Konsekwencje tego, związane z kontrowersyjnymi działaniami dyplomatycznymi na Bliskim Wschodzie, służyły interesom Ameryki, polegającym na osłabieniu BRICS.
• Waszyngton, wraz ze swoimi lojalnymi europejskimi sługami, zaatakował rosyjski transport energetyczny na Bałtyku, Morzu Czarnym, Morzu Śródziemnym i w kontekście wyzwania angielskiego, bez reakcji czy działań odwetowych ze strony Moskwy.
• Nałożono również blokadę na żeglugę do i z Zatoki Perskiej, bez groźby represji ze strony Rosji i Chin.
• Zajęto 300 miliardów dolarów w aktywach rosyjskiego banku centralnego, chronionych w systemie SWIFT. Zajęto również dziesiątki miliardów dolarów w aktywach prywatnych podmiotów rosyjskich, bez żadnych represji. Kirył Dmitriew, prezes rosyjskiego funduszu majątkowego RDIF i specjalny wysłannik prezydenta Putina ds. inwestycji i współpracy gospodarczej, odbył szeroko zakrojone rozmowy z amerykańskimi urzędnikami na temat propozycji USA utworzenia wspólnego funduszu inwestycyjnego, wykorzystującego 300 miliardów dolarów jako źródło kapitału i zabezpieczenia, co dałoby USA udział w rosyjskich zasobach naturalnych.
• Waszyngton skłonił prezydenta Putina do wplątania się w niekończące się, puste dyskusje z Kushnerem/Witkoffem/Bessentem, mimo że nie ustąpili ani o krok w kwestii rosyjskich żądań dotyczących „czerwonej linii”. Putin natomiast stara się zabezpieczać Trumpa pochlebstwami – skrupulatnie unikając wszystkiego, co mogłoby sugerować wrogość – i wyobrażeniami o przyszłej serdecznej współpracy rosyjsko-amerykańskiej. Co dziwne, Putin nie daje żadnych oznak, że zdaje sobie sprawę, iż ma do czynienia z faszystowskim psychopatą z udowodnioną demencją, który próbował go zabić.
• Waszyngton dopuścił się piractwa na pełnym morzu, łamiąc tym samym prawo i traktaty międzynarodowe, dokonując licznych ataków na wenezuelskie, kolumbijskie i irańskie statki handlowe, w tym kutry rybackie.
• Waszyngton nałożył całkowitą blokadę militarną na kubański import/eksport, żądając kapitulacji obecnego rządu. Rosja, Chiny i Meksyk nie podęły żadnych działań odwetowych ani represyjnych.
• Waszyngton próbował zmusić Danię do przekazania suwerenności nad Grenlandią Stanom Zjednoczonym. Reakcje stron innych niż Kopenhaga były stonowane i ugodowe. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte zaproponował rozszerzenie baz USA/NATO i inwestycje na Grenlandii.
• Przywódcy UE opowiadali się za ustępstwami w sprawie rozbudowy, autonomii amerykańskich baz wojskowych i koncesyjnego dostępu do praw do złóż mineralnych. Putin zasugerował możliwą sprzedaż, wykorzystując sprzedaż Alaski jako punkt odniesienia do wyceny.

Hegemonia wojskowa

• Waszyngton był wspólnikiem wielopłaszczyznowego planu Izraela, mającego na celu wyeliminowanie wszystkich rywali na Bliskim Wschodzie i ustanowienie regionalnej hegemonii. Obejmuje to eksterminację i czystki etniczne Palestyńczyków z Gazy i Zachodniego Brzegu; zajęcie terytorium Syrii; agresję w Libanie jako preludium do aneksji jego południowego regionu; agresję na Iran; oraz umocnienie baz w północnym Iraku, wbrew oficjalnemu żądaniu Bagdadu, by oba państwa wycofały się z tego kraju.
• Waszyngton za pośrednictwem NATO wysyła wojska i broń do Finlandii, Polski, Rumunii i na Litwę, prowokując w ten sposób Rosję i naruszając wielorakie porozumienia sięgające 1990 roku.
• Waszyngton wysłał na Ukrainę tysiące żołnierzy i agentów CIA, którzy kierują operacjami transgranicznymi, kontrolują systemy HIMARS i ATACM oraz zapewniają elektroniczne naprowadzanie, kluczowe w atakach dronów na rosyjskie instalacje energetyczne, radary strategiczne i samego Putina. Rosyjski odwet/reakcja: zero.
• Waszyngton unieważnił wszystkie porozumienia o kontroli zbrojeń zawarte w okresie zimnej wojny.
• Waszyngton otoczył Rosję siecią wyrzutni pocisków balistycznych, które można przekształcić w wyrzutnie rakiet ofensywnych.
• Waszyngton unieważnił historyczne porozumienie z Chinami z lat 70. XX wieku, formalnie uznające Tajwan za integralną część Chin. Zamiast tego promował autonomię Tajwanu wszelkimi możliwymi sposobami, w tym poprzez masową sprzedaż broni i stacjonowanie amerykańskiego personelu wojskowego na wyspie.
• Waszyngton bez powodu dokonał inwazji na Wenezuelę, aby aresztować prezydenta Nicolasa Maduro i wprowadzić na stanowisko rząd przyjazny Amerykanom, na którego czele stanęła kolaborująca z nim była wiceprezydent Delcy Rodriguez, osobiście zwerbowana przez dyrektora CIA, Johna Ratcliffe'a. W zamian amerykańskie firmy naftowe uzyskały kontrolę nad ogromnymi rezerwami ropy naftowej tego kraju.
• Waszyngton udzielił istotnego wsparcia syryjskim powstańcom dowodzonym przez grupy dżihadystów, którzy obalili prezydenta Baszara al-Assada i utworzyli rząd pod przewodnictwem byłego przywódcy Al-Nusra/Al-Kaida Abu Mohammada al-Golaniego, za którego głowę Stany Zjednoczone wyznaczyły nagrodę w wysokości 10 milionów dolarów, niezależnie od tego, czy zostanie zamordowany martwy, czy żywy.

Hegemonia polityczna

• Interwencje we wszystkich wymienionych wyżej krajach, skoordynowane z działaniami militarnymi.
• Waszyngton zachęcał Indie do sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem w ich wojnie z Iranem (i ludobójstwem Palestyńczyków), czego przykładem były groteskowe popisy rozwścieczonego islamofoba Narendry Modiego, które doprowadziły do poważnych rozłamów wśród partnerów BRICS. Zastraszone przez USA Indie ograniczyły również zakupy energii z Rosji – rezygnując z przecenionej ropy i dochodów z reeksportu rafinowanych produktów naftowych.
• Działo się to na tle fantazyjnego (teraz porzuconego) planu wielkiej południowej trasy alternatywnej dla sponsorowanego przez Chiny Jedwabnego Szlaku, bardzo preferowanego przez USA — zdumiewającego pokazu amerykańskich wpływów, który mógł skłonić domniemane mocarstwo do działania wbrew jego interesom narodowym; udanej dyplomacji Kevorkiana wzorowanej na udaremnieniu działań Japonii w latach 80.
• Waszyngtonowi udało się wciągnąć Japonię do antychińskiej krucjaty z takim zapałem, że Tokio stało się aktywnym uczestnikiem ruchu niepodległościowego Tajwanu.
• Waszyngton zachęcił pakistańskie wojsko do obalenia i uwięzienia wybranego prezydenta Imrana Khana, który został wyklęty za krytykę izraelsko-amerykańskiego ludobójstwa w Strefie Gazy.
• Waszyngton wspiera różne grupy kurdyjskich separatystów w Iraku i stara się nakłonić je do otwarcia drugiego frontu przeciwko Iranowi.
• Waszyngton w zasadzie przekupił argentyńskich wyborców, aby poparli neofaszystę i sojusznika Trumpa Javiera Milie, śmiało oświadczając, że Stany Zjednoczone zatwierdzą niezbędne wsparcie pieniężne MFW i pomoc w refinansowaniu długu tylko wtedy, gdy zostanie wybrany.
• Waszyngton skłonił władze Rumunii do arbitralnego unieważnienia wyników wolnych i uczciwych wyborów z 2024 r., ponieważ zwycięzca nie zastosował się do radykalnej, antyrosyjskiej linii.

Niepokój

Co by było, gdyby Trump nie popełnił monumentalnego – być może fatalnego – błędu i nie wszczął wojny z Iranem?
Ogólne osiągnięcia Ameryki nie potwierdzają tezy, że nastąpiła drastyczna – a tym bardziej systemowa – zmiana dominującej pozycji Stanów Zjednoczonych w polityce światowej. Nigdy nie osiągnęły one hegemonii na miarę Wolfowitza, nawet w okresie swojego rozkwitu. Aż do katastrofę w Iranie ich pozycja niewiele się zmieniła.
Więcej w tym niepokoju o możliwą utratę przez Amerykę pozycji światowego przywódcy niż o jej faktyczną utratę — przynajmniej na razie.

Ten niepokój napędzał agresywną, radykalną strategię przekroczenia granic – strategię, która na razie w dużej mierze się powiodła. Innym poważnym błędem strategicznym było uznanie Chin i Rosji za mocarstwa, które należy powstrzymać, jeśli nie powalić.

Dalsze działania przyspieszyły i pogłębiły chińsko-rosyjskie partnerstwo do tego stopnia, że stało się ono oczywistością globalnej rzeczywistości geostrategicznej. Wątpliwe, aby amerykańscy przywódcy kiedykolwiek mieli perspektywę, by działać inaczej. Pełne pasji zaangażowanie w osiągnięcie celu Wolfowitza pozbawiło ich psychologicznego i intelektualnego dystansu niezbędnego do działania z większą rozwagą.

Naśladowanie podejścia Bismarcka do Francji i Rosji było dla nich nie do przyjęcia. Sukces Stanów Zjednoczonych w utrzymaniu potęgi i wpływów jest tym bardziej niezwykły (i uwypukla czynniki strukturalne w równaniu międzynarodowym), że ich przywódcy mają nikłe pojęcie o polityce globalnej, ignorancję i całkowity brak jakichkolwiek zdolności dyplomatycznych.
Michael Brenner

Michael Brenner jest profesorem spraw międzynarodowych na Uniwersytecie w Pittsburghu

Za: https://scheerpost.com/2026/05/26/michael-brenner-hegemony/