Nauka i sztuka (el)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1815
W galerii SIC! BWA we Wrocławiu do 7.12.19 można oglądać pierwszą w Polsce wystawę prac pochodzących z Meksyku braci de la Torre, których twórczość jest prawdziwym tyglem różnorodnych koncepcji i tradycji.
W 1817 roku francuski pisarz Stendhal opisywał w swoich dziennikach dolegliwości – kołatanie serca, zawroty głowy, halucynacje – które pojawiły się na widok nadmiaru pięknych dzieł sztuki, jakie zobaczył we Florencji. Po ponad 170 latach okazuje się, że reakcja Stendhala nie była odosobniona i została opisana przez lekarzy, którzy obserwowali, jak ludzie doznają oszołomienia w tym mieście. Syndrom Stendhala, nazywany niekiedy syndromem florenckim, to punkt wyjścia do wystawy meksykańskich braci Einara i Jamexa de la Torre, którzy po raz pierwszy będą pokazywać swoje prace w Polsce.
– Bracia wykorzystują mnogość wielowarstwowych form i mediów jak szkło, wielkoformatowe druki soczewkowe czy scenograficzne elementy – opowiadają kuratorzy Dominika Drozdowska i John Moran. – Popkultura przenika się barokową estetyką, a inspiracje sztuką prekolumbijską, totemiczną stają ramie w ramię z obiektami współczesnej kultury materialnej, budują swoisty muzealny plan, na granicy sztuki wysokiej i kiczu. Nie ma już świętości, żadne granice nie zostają nieprzekroczone.
Einar i Jamex de la Torre tworzą rozbudowane aż do przesady scenografie, łącząc tradycyjną meksykańską estetykę z rozmaitymi symbolami komercyjnego kiczu. Ekspozycję zabierają w podróż po kontynentach jako nieustannie rozrastające się, infekcyjne imperium.
Na wystawie prace Braci prowadzą w pewnego rodzaju pułapkę i sprawiają, żeby patrzył na nie, czy tego chce, czy nie. Jednocześnie nie stronią od ważnych zagadnień. - Artyści poruszają zagadnienia dotyczące nacjonalizmu, migracji, rasizmu i percepcji kulturowej, tym samym mówią o rzeczywistości odartej z ułudy, niepozbawionej jednak blichtru i sztuczności – dopowiadają kuratorzy.
Bracia Einar i Jamex de la Torre urodzili się w Guadalajara w Meksyku, odpowiednio w roku 1964 i 1960. W wyniku nagłej przeprowadzki rodziny w 1972 bracia zamieszkali w kalifornijskim Dana Point. Obaj studiowali na Uniwersytecie Stanowym Kalifornii w Long Beach. W 1983 roku Jamex otrzymał tytuł licencjat sztuk pięknych w dziedzinie rzeźby. Obecnie bracia mieszkają i pracują po obu stronach granicy: w Dolinie Guadalupe w Baja California oraz San Diego. 
Złożoność doświadczenia migracyjnego braci, wraz z wynikającą z niego dwukulturowością, jak również życie po obu stronach granicy, wyjaśniają w znacznej mierze, z czego wyrasta ich twórczość. Bracia współpracują aktywnie od połowy lat 90. Rozwinęli swój charakterystyczny styl, łączący media mieszane z rzeźbą ze szkła dmuchanego i instalacją.
Ich prace reprezentują wielopłaszczyznowe spojrzenie na życie, odzwierciedlające złożoną i humorystyczną estetykę, którą określić można by jako barokową. Ich postawa twórcza zasadza się na dodawaniu, ciągłym nakładaniu materiału i znaczeń. Inspiracje tych działań rozciągają się od ikonografii katolickiej do niemieckiego ekspresjonizmu, jednocześnie wyrażając uznanie dla sztuki prekolumbijskiej i lokalnej sztuki meksykańskiej.
Przez ostatnie lata bracia eksperymentują z drukiem soczewkowym i tworzą instalacje z fotomurali.
Syndrom florencki jest wystawą towarzyszącą Europejskiemu Festiwalowi Szkła – Play with Glass.
Więcej - https://bwa.wroc.pl/events/syndrom-florencki-wystawa-braci-de-la-torre/
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1125
Sytuacja awaryjna – to tytuł najnowszego filmu (z 2022 r.) Jiřiego Havelki – reżysera niedawno oglądanej błyskotliwej komedii Właściciele.

Tym razem akcja rozgrywa się w wagonie pociągu, który „zgubił” motorniczego. Pomysł na film zrodził się – dziwo – nie z opowiadania Bohumila Hrabala pt. Spotkanie, kiedy panu Konopaskowi ucieka tramwaj nr 6, (zawartego w tomie Legenda o pięknej Julci), ale z wydarzenia z lutego 2019 na linii kolejowej Křižanov – Studenec, kiedy pociąg z pasażerami przejechał kilka kilometrów bez motorniczego.
- Pociąg jechał przez Wyżynę Czesko-Morawską i zatrzymał się, ponieważ miał problem z hamulcami, maszynista wysiadł, odpowietrzył hamulce, ale pociąg wskutek grawitacji sam ruszył z powrotem. Pociąg jechał całkowicie poza kontrolą, ale zatrzymał się na podjeździe, więc nic się nie stało, zajęło to czternaście minut i zrobiliśmy o tym film fabularny – opowiada Havelka.
Oczywiście, film nie jest o przyczynach awarii kolejki, ale o pasażerach, jacy się w nim znaleźli. To – podobnie jak we wcześniejszej komedii Właściciele – panoptikum ludzkich charakterów, postaw, zachowań, reakcji na nadzwyczajną sytuację. Wśród pasażerów są m.in. członkowie zespołu muzycznego, małżeństwo w średnim wieku, matka z dzieckiem, „bohater wojenny”, pretensjonalna paniusia, przedsiębiorca pogrzebowy (ach, ten czarny humor Czechów!), podejrzany myśliwy, także przemądrzały chłopiec. Wszyscy próbują swoich sposobów na wydostanie się z jadącego bez kontroli pociągu.
Sposoby są prawie wszystkie kuriozalne, (najrozsądniejsze ma alkoholiczka!), ale to tylko tło do pokazania paru trudnych do przyjęcia prawd o społeczeństwie i ludziach go tworzących (np. ich wiedzy). Obrazu dopełnia bowiem to, co się dzieje w otoczeniu tego pociągu „bez nadzoru”, jak władze lokalne planują akcję ratunkową. Czy ktoś się tym przejmuje? A jeśli tacy się znajdują, to jakie im przyświecają cele? Jednym słowem – samo życie, zapewne podobne w każdym kraju…
Pośmiać się więc jest z czego, zwłaszcza z nieoczekiwanych zwrotów akcji, choć film ustępuje jej wartkością i dialogami poprzedniemu - Właścicielom. Niemniej określenie „czeska komedia” jako gatunek o wysokich notowaniach u widzów jest tu jak najbardziej na miejscu – choćby z potraktowania banalnego wydarzenia jako materii będącej lustrem, w którym może się przejrzeć każdy z nas.
Szkoda, że w Polsce takich filmów nie umiemy robić, nie mamy takiego poczucia humoru, ani fantazji, bo zdarzenia z ucieczką tramwaju i my doświadczyliśmy w Warszawie w 1996 roku, kiedy z zajezdni na Woronicza wyjechał tramwaj bez motorniczego i dotarł aż do kwiaciarni na rogu Nowowiejskiej i al. Niepodległości. Niestety, nie podano, jakimi kwiatami został udekorowany…(al.)
Sytuacja awaryjna, reż. Jiří Havelka, scen. - David Dvorak, Jiří Havelka, dystrybucja - Aurora Films, w kinach od 7 lipca 2023
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1601
Do 22.12.18 w krakowskim Muzeum Narodowym trwać będzie wystawa pn. Sytuacja się zmieniła.
Wystawa ma przypominać o Galerii Sztuki Polskiej XX wieku, która była ważnym elementem wśród stałych wystaw MNK. W związku z wielkim pokazem twórczości Stanisława Wyspiańskiego, ekspozycja sztuki XX wieku została zamknięta. Po zakończeniu prezentacji Wyspiańskiego, wróci w nowym kształcie jako Galeria Sztuki XX i XXI w.
Sytuacja się zmieniła to czasowy pokaz 100 wybranych przez kuratorów prac. Są to głównie dzieła znane z poprzedniej wystawy, uzupełnione o nowe nabytki. Zamysłem wystawy jest prezentacja polskiej sztuki XX wieku w sposób nieortodoksyjny.
Nie będzie to ani układ chronologiczny, ani dydaktyczny wywód o prądach artystycznych. Muzeum pragnie pokazać odmienność sztuki XX wieku na tle historii sztuki.
Istnieją cywilizacje, w których zmiany stylistyczne i cele artystyczne nie zmieniały się przez całe tysiąclecia. W sztuce europejskiej cykl historycznych przemian stylistycznych trwał około 100 do 200 lat. Nierozwinięte pączki kwiatów wczesnego gotyku stopniowo usychały, podobnie działo się z barokowym akantem, renesansowym i manierystycznym rollwerkiem, gotyckim maswerkami i innymi ornamentami.
Cele sztuki były stałe - gloryfikacja władzy boskiej i feudalnej, dydaktyka religijna, przypowieści mitologiczne.
Wiek dwudziesty zasadniczo odmienił i formę, i treść. Kierunki powstawały co parę lat, czasami równolegle do siebie. Zamiast statecznego, powolnego procesu zmian, w przestrzeni sztuki prądy artystyczne znalazły się w niemal chaotycznym, bezustannym ruchu.
Kolejne "izmy" pączkowały, nawarstwiały się, wpadały w kolizje.
Nowa treść kwestionowała stare zasady. Zamiast gloryfikacji władzy nastąpiła jej krytyka. Zamiast bezustannego betonowania porządków społecznego i religijnego nastąpiła ich dekonstrukcja. Rozpad, groteska, przypadek, absurd, paradoks, a nade wszystko krytyka, to pojęcia, które zaabsorbowały artystów.
Wystawa sztuki XX wieku jest kalejdoskopem tych zjawisk. Jej autorzy mają nadzieję, że nowy układ prac pomoże widzom wyłuskać ważne zagadnienia i pytania nurtujące sztukę naszych czasów.
Magdalena Czubińska
Więcej - http://mnk.pl/wystawy/sytuacja-sie-zmienila
- Autor: Mariola Balińska
- Odsłon: 2055
Krajobraz Polski. Zakład fotograficzny Stanisława Szalaya – to tytuł wystawy czynnej do 4.12.16 w Muzeum Narodowym w Gdańsku - Gdańskiej Galerii Fotografii w Zielonej Bramie na Długim Targu.
Fotografia dawna, archiwalna staje się przedmiotem zainteresowań coraz szerszych grup profesjonalistów i amatorów. Skłania wielu do odkrywania własnych historii rodzinnych, dziejów regionu i szerszego kontekstu historycznego kraju. Dla badaczy jest także źródłem odkryć, szczególnie gdy zbiór jednego autora jest przez dziesiątki lat rozproszony, jak to jest w przypadku Stanisława Szalaya.
Wystawa „Krajobraz polski…” ma na celu przypomnienie sylwetki i twórczości warszawskiego fotografa Stanisława Szalaya i jego zakładu działającego od końca XIX do lat 20. XX wieku.
W 33 powiększeniach ze szklanych diapozytywów zostały zaprezentowane fotografie pejzażu ziem polskich, architektury miejskiej i wiejskiej, typy etnograficzne i antropologiczne ludzi żyjących jeszcze przed I wojną światową.
Szklane diapozytywy w tamtym okresie służyły jako przeźrocza do ilustrowania wykładów i spotkań głównie o charakterze edukacyjnym.
Część fotografii była po raz pierwszy pokazywana w 2014 roku w Bibliotece Polskiej w Paryżu, jednak w Polsce dopiero teraz będą miały swoją premierę po wielu latach od ich powstania. Diapozytywy te należą do rodzinnej kolekcji Witolda Zahorskiego. Wystawę w Gdańskiej Galerii Fotografii poszerzono o zbiór prac dotyczący w szczególności architektury Gdańska i okolic.
Prace badawcze nad prezentowanym fragmentem kolekcji wykazały, że wiele fotografii Szalaya funkcjonuje w domenie publicznej i w wydawnictwach drukowanych z przypisanym autorstwem innych fotografów. Wypływa z tego wniosek, iż zdjęcia te powstały jako wynik warsztatowej usługi atelier Szalaya, w którym fotograf wykonywał diapozytywy na zlecenie innych fotografów.
Jest tak z pewnością w przypadku fotografii z 1906 roku autorstwa Mieczysława Karłowicza przedstawiającej pierwszego ratownika Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Górskiego Klimka Bachledę. Zdjęcia pochodzące z zakładu fotograficznego Stanisława Szalaya mogą się więc okazać zdjęciami wielu autorów, a prace nad opracowaniem zbioru odnalezionego w Rzymie około 2000 roku mogą wskazać zupełnie nową perspektywę badawczą na historię polskiej fotografii z początków XX wieku.
Mariola Balińska
Stanisław Szalay urodził się w 1867 r. (nie znamy dokładniejszych danych co do daty i miejsca urodzenia). Jego ojciec Adam brał udział w powstaniu listopadowym, następnie rodzina osiadła w Polsce. W 1896 r. ożenił się z Heleną Skłodowską (1866–1961), jedną z sióstr Marii Skłodowskiej-Curie.
Niewiele wiemy o jego wykształceniu, ale z pewnością był przedsiębiorcą i gorącym propagatorem sztuki fotograficznej, a przy tym tłumaczem licznych książek na temat technik fotograficznych istniejących w tamtym okresie. Był właścicielem sklepu fotograficznego na ul. Marszałkowskiej 110 w Warszawie oraz zakładu na ul. Chmielnej, kolejne jego atelier znajdowało się na Al. Jerozolimskich 34.
W 1898 r. wraz z Jadwigą Golcz założył spółkę Golcz-Szalay (funkcjonowała do 1905) zajmującą się handlem materiałami i przyborami do fotografii. W pierwszych latach XX w. prowadził przedsiębiorstwo fotograficzne i litograficzne na ul. Marszałkowskiej 110 pod szyldem Szalay Grünhauser (na początku współpracował bowiem z drukarzem, litografem i fotografem Edmundem Grünhauserem), które później funkcjonowało pod tym samym adresem, ale inną nazwą: Skład materiału i produktów fotograficznych – Stanisław Szalay.
Współpracował z fotograficznym pismem „Światło”. Równolegle interesował się książkami wydawanymi w różnych krajach europejskich. W 1899 r. przetłumaczył z niemieckiego Anleitung zur Photographie (Wstęp do fotografii) autorstwa Włocha Giuseppe Pizzighelli’ego, znanego badacza wyspecjalizowanego w procesie wywoływania zdjęć przy użyciu soli platynowej.
W 1901 r. wydał mały przewodnik pt. „Przepisy dla fotografów miłośników i zawodowych”, w którym tak tłumaczył cel tej publikacji: „przedstawić wszystkim tym, którzy zajmują się fotografią liczne reguły, /.../ które mogłyby im ułatwić pracę pod kątem praktycznym”. Dodaje, że wybrał reguły, eksperymentowane przez siebie, lub zarekomendowane i rozwinięte przez ważnych profesjonalistów w Polsce lub za granicą. Widać więc wyraźnie, że Szalay pragnął podzielić się z szerszą publicznością swoją wiedzą z dziedziny rozwoju fotografii europejskiej.
Artysta pełnił rozliczne funkcje społeczne, m.in. został jednym z założycieli, a potem asesorem Warszawskiego Towarzystwa Fotograficznego, przekształconego w 1907 r. w Polskie Towarzystwo Przyjaciół Fotografii. Był także członkiem protektorem Kasy Emerytalnej i Pomocy dla Fotografów – pierwszej organizacji zawodowej zrzeszającej członków tego zawodu. Współtworzył Komisję Fotograficzną przy Polskim Towarzystwie Chorograficznym.
W styczniu 1904 r. Szalay dołączył do komitetu redakcyjnego pisma „Fotograf Warszawski”, które ukazywało się z małą przerwą w latach 1904–1914, ale jego działalność przerwał wybuch I wojny światowej. W piśmie tym Szalay opublikował kilka cykli artykułów, np. „Fotografowanie przy sztucznym świetle” czy „Sposób pigmentowy”. W 1904 r. wydał książkę pt. „Pierwsze zasady fotografii”, a w roku następnym przetłumaczył z niemieckiego i wydał „Podręcznik fotografii praktycznej. Przewodnik dla amatorów i zawodowców” autorstwa Ernsta Vogla, syna słynnego fotochemika i fotografa Hermanna Wilhelma Vogla.
W 1912 r. artysta wziął udział w Warszawie w wystawie fotograficznej „Krajobraz Polski”, na której reprezentował siebie indywidualnie oraz prezentował działalność swego zakładu. Dwa lata później wydał książkę „Jak fotografować? Wskazówki dla początkujących amatorów fotografii”, wydanie to zostało wznowione trzykrotnie między 1914 a 1930 r.
Stanisław Szalay zmarł w Warszawie 25 stycznia 1920 r. w wieku 52 lat. Został pochowany na Powązkach. Jego sklepy zostały zamknięte po kilku latach, a w 1932 r. rodzina przekazała jego archiwa do biblioteki przy Polskim Towarzystwie Przyjaciół Fotografii w Warszawie.
Fragment kolekcji zdjęć na szkle, prezentowany na obecnej wystawie, został odnaleziony w Rzymie na początku lat 2000. i zakupiony od nieznanej osoby w latach 60. Kolekcja zawiera 183 diapozytywy opatrzone firmowymi naklejkami. Prawdopodobnie Szalay miał zbiór ponad 25 000 klisz, ponumerowanych i dokładnie zatytułowanych, którym udało się przetrwać II wojnę światową i okres stalinowski. Większość z nich jest jednak w rozproszeniu.
Muzeum Historii Fotografii im. Walerego Rzewuskiego w Krakowie posiada zaledwie około 20 zdjęć pochodzących z atelier Szalaya, inne znajdują się w Muzeum Narodowym w Kielcach oraz w prywatnych kolekcjach w kraju i zagranicą.
W swych fotografiach Szalay z pasją i miłością pokazuje nam różnorodność ziem polskich swojej epoki: wszechobecną naturę, pejzaże wiejskie niejednokrotnie ze zwierzętami, czyste i spokojne miasta, ale również i osoby niezmiernie nas wzruszające, bo żyjące w warunkach skrajnej biedy i w większości świadome, że bez wątpienia chodziło o jedno jedyne zdjęcie ich życia.
Więcej - http://mng.gda.pl/kalendarz/krajobraz-polski-zaklad-fotograficzny-stanislawa-szalala/

