Nauka i sztuka (el)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 67
Do 19.04.26 w Muzeum Narodowym w Szczecinie można oglądać wystawę kościanych netsuke i okimono – miniaturowych rzeźb japońskich z kolekcji Danuty Pawłowskiej-Seydy i Marka Seydy ze zbiorów MNS.
W 2022 roku Muzeum Narodowe w Szczecinie wzbogaciło się o niezwykle cenną kolekcję figurek azjatyckich wykonanych z kości zwierzęcych.
Do zbiorów trafiło ponad 280 misternie rzeźbionych obiektów, przekazanych w darze przez małżeństwo: Danutę Pawłowską-Seydę i Marka Seydę. Na przygotowanej wystawie można oglądać netsuke, okimono i inrō, stanowiące większą część przekazanej kolekcji.
Choć każdy z tych przedmiotów ma inną historię i pełni odmienne funkcje, można za ich pośrednictwem pokazać fragment historii Japonii. Dzięki motywom, które przedstawiają, widz może zagłębić się w kulturę, wierzenia i codzienne życie Japonii.
Netsuke to niewielkie przedmioty, które narodziły się z praktycznej potrzeby. W tradycyjnym japońskim stroju – kimonie – nie było kieszeni. Mężczyźni nosili różne drobiazgi w małych pojemnikach (inrō) lub woreczkach określanych wspólną nazwą sagemono, zawieszanych na sznureczku i przymocowywanych do pasa właśnie za pomocą netsuke. Małe, rzeźbione figurki pełniły zatem rolę breloka i stanowiły przeciwwagę dla wiszących sagemono.
Netsuke pojawiły się już w XV wieku, ale rozwój tej sztuki użytkowej nastąpił w okresie Edo (1603–1868). Nazwa epoki pochodzi od miejscowości Edo, w której rezydowali szogunowie z rodu Tokugawa, sprawujący w tym czasie faktyczną władzę w Japonii. Choć opierali oni rządy na warstwie społecznej określanej mianem „nosicieli mieczy” (bushi), zwanych również samurajami, to w XVII wieku najistotniejszą rolę w życiu politycznym, gospodarczym i kulturowym Japonii odegrali mieszczanie (chōnin): rzemieślnicy (ko) i kupcy (sho). Ich pozycja w hierarchii społecznej była niska, jednak grupa ta prężnie się rozwijała i przyczyniła się do rozkwitu wielu nowych form sztuki, m.in. teatru kabuki, drzeworytów ukiyo-e, literatury czy właśnie netsuke.
Przepisy szogunatu, regulujące niemal wszystkie dziedziny życia – zarówno społecznego, jak i prywatnego mieszczan – piętnowały próby uzewnętrzniania ich bogactwa. Wyrazem tego był na przykład zakaz ozdabiania strojów i noszenia biżuterii. Nie dotyczyło to przedmiotów użytkowych. Tę lukę w przepisach wykorzystali mieszczanie, dumnie nosząc ozdobne inrō i netsuke. Dzięki temu przedmioty te zyskały na popularności, zaczęły się pojawiać egzemplarze misternie wykonywane z drogocennych materiałów.
Rozwojowi rodzimej kultury, unikatowej i niezwykłej, sprzyjała w okresie Edo również polityka izolacji Japonii, znana jako sakoku (co dosłownie oznacza „zamknięty kraj”). Kraj zamknął swoje granice zarówno dla ludzi, jak i towarów w 1639 roku i otworzył je na nowo dopiero w 1854 roku, w wyniku nacisków amerykańskiego komandora Matthew Perry’ego. Wydarzenie to zapoczątkowało koniec ery Edo. W 1868 roku władza powróciła do cesarza i rozpoczął się okres Meiji, w którym Japonia otworzyła się na modernizację i wpływy zachodnie. Jednym ze skutków takiej polityki był wzrost popularności zachodniej odzieży, uznawanej za bardziej praktyczną, i rezygnacja z noszenia kimon. Netsuke i inrō przestały być potrzebne.
Otwarcie granic spowodowało zmiany w Japonii, ale też skierowało uwagę Europy i Ameryki Północnej na sztukę i kulturę tego kraju. Zapanowała wręcz fascynacja Japonią i moda na pochodzące stamtąd przedmioty, dzięki czemu kraj ten już w drugiej połowie XIX wieku zaczął intensywnie eksportować swoje wyroby artystyczne na Zachód, część z nich dostosowując do zachodnich gustów i potrzeb. Kolekcjonerzy europejscy gromadzili wachlarze, parawany, kimona, naczynia ceramiczne i z laki, a artyści adaptowali japońskie motywy i techniki do swojej twórczości. Właśnie w tym czasie pojawiły się japońskie dekoracyjne figurki – okimono. W przeciwieństwie do funkcjonalnych netsuke pełniły wyłącznie rolę dekoracyjną.
Netsuke i inrō wykonywane były z różnych materiałów, m.in. z laki, drewna, kości słoniowej, ceramiki, kamienia, metali szlachetnych, okimono zaś tworzono najczęściej z kości słoniowej lub z brązu.
Większość prezentowanych na wystawie figurek netsuke i okimono wyrzeźbiona została właśnie z kości słoniowej. Wykorzystywanie ciosów słonia do wyrobu różnych przedmiotów ma w Japonii długą tradycję i jeszcze w drugiej połowie XX wieku kraj ten był jednym z największych importerów tego materiału. Światowy zakaz handlu kością słoniową, wprowadzony w 1989 roku (Konwencja o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem, CITES), spowodował, że rzeźbiarze zaczęli sięgać po inne materiały.
Wszystkie wykonane z kości słoniowej obiekty prezentowane na wystawie pochodzą sprzed 1947 roku.
kurator: Ewa Prądzyńska
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1771
Do 24.9.18 w Muzeum Współczesnym we Wrocławiu czynna będzie wystawa pn. Szczurołap.
Wszystkie zaprezentowane na wystawie prace – sięgające od lat 50. XX wieku do współczesności – w sposób wielowątkowy rozpatrują zmieniającą się rolę i pozycję jednostki wobec uwarunkowań społecznych, politycznych i cywilizacyjnych.
Dzieła zaproszonych artystek i artystów, reprezentujących często odmienne perspektywy i doświadczenia, tworzą opowieść skoncentrowaną na ludzkiej naturze i psychice.
Tytuł wystawy odsyła do filmowego dokumentu Andrzeja Czarneckiego, opowiadającego o technikach stosowanych przez specjalistę do spraw deratyzacji. Bohater przybliża metody własnej pracy, omawiając przypadek zlecenia wytępienia szczurów z zakładów mięsnych. Inteligencja zwierząt wzbudza w nim podziw i sympatię, niemniej pozostaje bezwzględny. Znajomość psychiki i zwyczajów gryzoni pozwala mu na skuteczne działanie. Postępując metodycznie i konsekwentnie, zawsze wygrywa. Zaczyna od zdobycia zaufania szczurów, podając im jedzenie, a gdy te oswoją się – zabija je.
Filmowy dokument powstał w 1986 roku, trzy lata po zakończeniu w Polsce stanu wojennego. Ówcześnie odczytywany był jako metafora systematycznego inwigilowania opozycyjnego podziemia przez komunistyczne służby bezpieczeństwa.
Aktualnie wieloznaczność tego dokumentu i przedstawione w nim strategie polowania pozwalają oceniać go nie tylko z perspektywy historycznej. Filmowa opowieść na wystawie została potraktowana jako zaczyn parabolicznej narracji osadzonej między realnością a fantazmatem na temat zmierzchu cywilizacji łacińskiej. Jej eseistyczna forma akcentuje napięcie pomiędzy indywidualnym postrzeganiem pojęć, potrzeb czy pragnień, a społecznymi determinantami. Jedno z głównych pytań stawianych na wystawie moglibyśmy sprowadzić do: „Czy twój umysł jest pełen dobroci?”.
W tym samym roku kiedy został zrealizowany film Szczurołap miała miejsce w Czarnobylu katastrofa w elektrowni atomowej, a niemiecki socjolog Ulrich Beck opublikował rozprawę Społeczeństwo ryzyka. W drodze do innej nowoczesności. Ujęte w tytule pojęcie wyrosło na krytyce społeczeństwa przemysłowego. Konsekwencje spowodowane rozwojem cywilizacji i technologii wprowadziły bowiem nieodwracalne zmiany, nad którymi nie można zapanować, co zmodyfikowało również parametry życia społecznego.
Beck dowodził, że dawny porządek oparty na państwie narodowym, podziale klasowym i patriarchacie odchodzi w przeszłość. Zwracał uwagę na wynikające z rozwoju cywilizacji zagrożenia – ekologiczne, zdrowotne, technologiczne i społeczne – wskazując na globalny charakter ryzyka towarzyszącego modernizacji. We wstępie do książki pisał: „Zaiste nie brakowało naszemu wiekowi historycznych katastrof: dwie wojny światowe, Oświęcim, Nagasaki, następnie Harrisburg i Bhopal, a teraz jeszcze Czarnobyl. Zmusza to do ostrożności w doborze słów i wyostrzenia naszego spojrzenia na osobliwości historii”.
Współcześnie, trzydzieści lat po diagnozie Becka, w totalnie zglobalizowanym świecie, ucieczka od konsekwencji staje się coraz trudniejsza. Technologiczne osiągnięcia, które zapewniają ludzkości dominację, jednocześnie pozostają źródłem destabilizacji porządku społeczno-politycznego. Stan ten w niepokojący sposób wzbogacają budzący się radykalizm, kryzys migracyjny, nierówności ekonomiczne, konflikty zbrojne, terroryzm czy zagrożenia ekologiczne.
Wystawa Szczurołap nie tyle diagnozuje społeczeństwo przez pryzmat ryzyka, ile raczej wskazuje na stany graniczne, napięcia i lęki, opowiadając o relacjach międzyludzkich i konsekwencji podejmowanych decyzji. Przyglądając się tym obszarom, nieuchronnie powraca do nas wizerunek Anioła Historii z akwareli Paula Klee, który z trwogą na twarzy wciąż oddala się od przeszłości.
Piotr Lisowski, kurator
Więcej - http://muzeumwspolczesne.pl/mww/wystawy/szczurolap/
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1568
Do 8 kwietnia 2018 roku w Dawnym Pałacu Biskupów Krakowskich, oddziale Muzeum Narodowego w Kielcach, można oglądać wystawę twórczości Józefa Szermentowskiego i Franciszka Kostrzewskiego - ucznia i jego pierwszego mistrza.
Józef Szermentowski (1833-1876) i Franciszek Kostrzewski (1826-1911) należeli do nurtu polskiego i europejskiego realizmu II połowy XIX wieku. Obaj związani byli z regionem świętokrzyskim, kształcili się w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych i należeli do „cyganerii malarskiej”, skupionej wokół Marcina Olszyńskiego.
Obaj przebywali w Kielcach, na zaproszenie Tomasza Zielińskiego – kolekcjonera i mecenasa młodych artystów, obaj uprawiali malarstwo pejzażowo-rodzajowe i ilustratorstwo, krytycznie przedstawiając sytuację chłopów i biedoty miejskiej. 
W pamięci odbiorców w szczególny sposób zapisały się malowane przez artystów: pagórkowaty krajobraz, majestatyczne drzewa, chłopi i mieszczanie przy codziennych zajęciach, czy charakterystyczne postacie.
Po odbyciu podróży studyjnej na Zachód Europy Kostrzewski powrócił do kraju, odchodził stopniowo od malarstwa, poświęcając się ilustracji i satyrze. Szermentowski wyjechał na stypendium do Paryża, do Fonteinebleau i Marlotte, gdzie przyjął od barbizończyków sposób przedstawiania zjawisk przyrody. I chociaż osiadł na obczyźnie, to nadal malował polski krajobraz i życie chłopów.
Na wystawie zgromadzono ponad 200 dzieł malarskich, rysunkowych i graficznych ze zbiorów muzeów polskich, bibliotek i zbiorów prywatnych.
Anna Myślińska, kurator wystawy
Więcej - http://mnki.pl/pl/dla_zwiedzajacych/wystawy_czasowe/aktualne/pokaz/75,jozef_szermentowski__franciszek_kostrzewski__uczen_i_pierwszy_mistrz
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1371
Do 9.02.20 w Zachęcie można oglądać wystawę prac Radka Szlagi pn. Miejsca, których nie miałem zamiaru zobaczyć.
Na monograficznej wystawa Radka Szlagi prezentowane są najnowsze prace malarskie artysty, a wystawa jest kontynuacją i rozwinięciem badań twórcy nad językiem medium, lekceważonymi narracjami oraz relacjami między sztuką a informacją i wiedzą. Te zainteresowania artysty zyskują dziś nowe znaczenie i kontekst za sprawą transformacji naszego stosunku do wiedzy oraz zmiany samej pozycji faktu.
Sukces przekazu nie zależy dziś od jego weryfikowalności, lecz od liczby emocjonalnych reakcji, tłumaczonych na odsłony, udostępnienia i polubienia. W konsekwencji, w przestrzeni Internetu, dochodzi do zrównania źródeł informacji pod kątem ich powagi i wiarygodności.
Ten stan rzeczy znajduje odzwierciedlenie na wystawie: w nowych realizacjach Szlagi podróżnicze przechwałki, pijackie gawędy oraz wiadomości z tzw. mediów głównego nurtu zyskują podobną wartość i ciężar.
Na obrazach prezentowanych w Zachęcie zaburzenie hierarchii źródeł jest widoczne bardzo wyraźnie, zarówno na poziomie metody malarskiej, jak i warsztatu. Artysta „budując” nowe płótna, używa jako materiału prac starszych. Odległe od siebie (czasowo, tematycznie, formalnie) stają się nową, wielowarstwową całością. Poddaje w ten sposób dyskusji nie tylko współczesną relację jednostki do informacji, ale także nadaje im nową wymowę i niejako „podsumowuje” własną twórczość. Wystawę można oglądać jako swego rodzaju retrospektywę — zszyte ze sobą elementy ukazują całe spektrum opracowywanych dotychczas wątków, które spotykają się tu na jednej płaszczyźnie.
Mapa, globus, atlas to obiekty, którym ze szczególną uwagą przygląda się Szlaga. Niegdyś przedmiot zakładający określony, pełny i niekwestionowany punkt widzenia, dziś — w czasach Google Maps — system otwarty na subiektywne z niego korzystanie. Mapa i jej dekonstrukcja są metaforą rozpadu uniwersalizmów oraz obiektywizmu opartego na faktach, we współczesnym nam kontekście szumu informacyjnego. Rozpadu „wielkich narracji“ malarz nie ocenia w jednoznaczny sposób: według Szlagi oznacza on jednocześnie dowartościowanie indywidualnego głosu, jak i samotność w wielości.
Dla artysty kluczowym jest spostrzeżenie, że współczesne (emocjonalne i subiektywne) podejście do wiedzy zbliża się do sposobu, w jaki od zawsze patrzyliśmy na sztukę. Układ ekspozycji sygnalizuje tę zmianę: ilustruje drogę od wiary w możliwość istnienia obiektywnych formuł do sytuacji, w której to emocje stanowią kompas i główne źródło orientacji w świecie.
Szlaga wielokrotnie nazywany był przez krytyków postmodernistą. Postmodernizm (jako brak wiary w istnienie neutralnej oceny faktów, zjawisk i postaw) jest często uznawany za jedno ze źródeł postprawdziwego, cynicznego stosunku do faktów. Wiąże się to z dostępem do ogromnej liczby informacji (czasem sprzecznych) oraz zachwianiem autorytetu ekspertów i badań naukowych.
Obecnie skuteczność przekazu nie zależy od jego weryfikowalności, ale od liczby „emocjonalnych” reakcji przekładających się na odsłony, udostępnienia i polubienia. W konsekwencji dochodzi do zrównania źródeł informacji pod kątem ich powagi i wiarygodności.
kuratorka: Ewa Borysiewicz
więcej - https://zacheta.art.pl/pl/wystawy/radek-szlaga

