Nauka i sztuka (el)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 767
W Muzeum Narodowym w Szczecinie - Muzeum Historii trwa wystawa Pawła Bałakirewa "Kolory melancholii".
Wśród osadników przybywających do Szczecina po zakończeniu drugiej wojny światowej znaleźli się też artyści plastycy. Ich grono, początkowo nieliczne, odegrało szczególną rolę w procesie kulturalnego zagospodarowania Pomorza Zachodniego.
Reprezentujący odmienne szkoły artystyczne oraz wywodzący się z różnych terenów przedwojennej Polski plastycy stali się pierwszym środowiskiem artystycznym, które w 1945 roku zrzeszyło się w Szczecinie. Nastąpiło to w ramach miejscowego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków. Jego szeregi zasilił w 1946 roku Paweł Bałakirew (1914–1968) – młody wileński artysta specjalizujący się w malarstwie sztalugowym i rysunku.
Już od najmłodszych lat przejawiający talent plastyczny, w młodzieńczym wieku zapragnął studiować malarstwo. Od 1933 roku kształcił się w Wyższej Szkole Sztuk Pięknych w Paryżu, zaś w 1934 roku zaprezentował swą twórczość w ramach wystawy młodych artystów na Montparnasse. W 1935 roku powrócił do Wilna, gdzie dwa lata później podjął studia malarskie na Wydziale Sztuk Pięknych. Naukę kontynuował nawet w czasie wojny, biorąc jednocześnie czynny udział w walkach obronnych.
Losy powojenne związał ze Szczecinem, gdzie oprócz ZPAP przyłączył się do Klubu Związków i Stowarzyszeń Twórczych „13 Muz”. W swojej pracowni gościł najwybitniejszych szczecińskich artystów owego czasu, takich jak Guido Reck, Henryk Karniej, Zenon Kononowicz, Łukasz Niewisiewicz, Adam Pohorecki, Jan Powicki czy Tadeusz Powidzki. W początkowym okresie także i on, jak wielu plastyków w Szczecinie, zarabiał m.in. wykonywaniem dekoracji teatralnych. Wciąż jednak malował w plenerze, obierając za temat swoich prac przede wszystkim pejzaże miejskie i marynistyczne. Nie stronił również od tworzenia portretów osób z najbliższego otoczenia oraz aktorów szczecińskich w strojach scenicznych. Brał udział w wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych. Odbył podróże artystyczne do Bułgarii i Holandii, które zaowocowały szeregiem prac ukazujących pejzaże tamtejszych miast i portrety ich mieszkańców.
W swej twórczości nawiązywał do postimpresjonizmu, w technice zaś posługiwał się, oprócz farb olejnych, temperą, akwarelą, ołówkiem, węglem oraz tuszem lawowanym. W stosowanej przez niego kolorystyce dominowały przygaszone zielenie, oranże i brązy. W zestawieniu z cechującymi prace artysty smutkiem i liryzmem stały się swoistymi kolorami melancholii.
W wyniku zmiany granic po zakończeniu drugiej wojny światowej ziemie na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej przynależeć miały odtąd do państwa polskiego. Z różnych stron Polski i Europy zaczęli przybywać tutaj pierwsi osadnicy, wśród których obecni byli również artyści plastycy, po burzliwych przejściach wojennych pragnący rozpocząć nowe życie.
Reprezentujące różne szkoły artystyczne, a także odmienne doświadczenia zawodowe środowisko plastyków odegrało szczególną rolę w procesie kulturalnego zagospodarowania Pomorza Zachodniego.
Jego swoistą ikoną był pochodzący z Wilna Paweł Bałakirew (1914–1968), zajmujący się malarstwem sztalugowym oraz rysunkiem. Swoje zainteresowania artystyczne rozwijał początkowo na Kursach Rysunku i Malarstwa im. Franciszka Smuglewicza, zaś w 1933 roku podjął studia na paryskiej Académie des Beaux-Arts, wcześniej uczestnicząc np. w wystawie młodych twórców na Montparnasse (1932).
W 1935 roku powrócił do Wilna, gdzie otrzymał powołanie do czynnej służby wojskowej. Po jej odbyciu w latach 1937–1939 studiował na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie, kształcąc swój kunszt artystyczny pod kierunkiem m.in. Jerzego Hoppena, Mariana Morelowskiego oraz Stefana Narębskiego. Po wybuchu drugiej wojny światowej brał aktywny udział w działaniach obronnych, po czym z przerwami kontynuował studia malarstwa w Akademii Sztuk Pięknych w Wilnie (1940–1941 i 1944).
W maju 1946 roku Bałakirew wraz z żoną Tatianą Polaniną oraz trojgiem dzieci osiadł w Szczecinie. Niemal natychmiast stał się członkiem utworzonego kilka miesięcy wcześniej miejscowego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków, następnie czynnie angażował się również w działalność Klubu Związków i Stowarzyszeń Twórczych „13 Muz”, realizującego po wojnie wiele kulturotwórczych inicjatyw.
Poza tworzeniem w plenerze Bałakirew zajmował się przygotowywaniem scenografii teatralnych, w tym do zrealizowanego w 1947 roku dla Teatru Komedii Muzycznej w Szczecinie spektaklu Molierowskiego Męża pognębionego w reżyserii Jerzego Szaniawskiego. Jednocześnie współpracował z „Głosem Szczecińskim”. Miał tam swoją rubrykę Z teki Pawła Bałakirewa, gdzie publikowane były rysowane przez niego sylwetki szczecińskich aktorów teatralnych.
Artysta w swojej twórczości uprawiał przede wszystkim malarstwo pejzażowe i portretowe inspirowane postimpresjonizmem, a także rysunek, zwłaszcza tuszem lawowanym. Tematem jego prac były stare kościoły, ulice, przedmieścia i zaułki zburzonego Szczecina oraz statki, łodzie rybackie, stocznia, nadodrzańskie i nadbałtyckie porty. Swoich obserwacji dokonywał poprzez częste wędrówki po mieście i okolicach, nierzadko trwające od rana do późnego wieczora. Na portretach natomiast przedstawiał żonę, dzieci oraz osoby z bliskiego otoczenia. Malował szerokimi pociągnięciami pędzla, skupiając uwagę na kolorach. Wśród nich dominowały delikatne zielenie, ciepłe brązy i odcienie pomarańczu.
Prace Bałakirewa nacechowane były swoistą melancholią, smutkiem oraz liryzmem i uczuciowością. Wiernie oddawały otaczającą go rzeczywistość oraz stan ducha samego autora, który był wątłego zdrowia. Swoją namiętność do malarstwa Paweł Bałakirew zdołał przelać na młodszego, ukochanego syna Olega. On również został malarzem i w latach siedemdziesiątych XX wieku należał do najbardziej interesujących oraz rozpoznawalnych szczecińskich plastyków. Jego rozkwitająca twórczość została jednak przerwana przez przedwczesną śmierć. Obaj artyści spoczywają na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie.
https://muzeum.szczecin.pl/wystawy/czasowe/2038-pawel-balakirew-kolory-melancholii.html
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 922
W elbląskiej Galerii EL do 12 marca 2023 r. w Krużganku czynna będzie wystawa prac Pawła Błęckiego pn. Własnoręcznie.
W gotyckiej przestrzeni Krużganka CS Galerii EL, Paweł Błęcki prezentuje przede wszystkim obiekty kinetyczne, nazywane Pająkami.
Formy te, mają charakter osobisty, nostalgiczny i są wspomnieniem artysty z czasu dzieciństwa, obserwacji amatorskiego rękodzielnictwa jego babci.
Trudne, osobiste relacje rodzinne — jak mówi Paweł Błęcki, spowodowały w nim chęć wyrażania swoich emocji poprzez tworzenie. Dla niego sztuka stała się wyborem podyktowanym sytuacją osobistą. To jego swoista arteterapia, gest zapraszający do siebie ludzi, chęć podzielenia się sobą z innymi.
Pająki Pawła Błęckiego to własnoręcznie tworzona polemika pomiędzy skrywanymi emocjami a otwartym rękodziełem. Rękodzieło jako aspekt wytwórczy artysta stawia na równi z ładunkiem emocjonalnym, jakie niesie dzieło.
Prace, choć nawiązują do sztuki ludowej, są próbą jego dialogu pomiędzy własną podmiotowością a przeszłością. Obiekty Paweł Błęcki buduje m.in. z odpadów pokonsumpcyjnych, nadając im nową jakość – dzieła sztuki. Wykorzystując celowo takie materiały, odnosi się do istotnej we współczesnym świecie tematyki społeczno – ekologicznej.
Kuratorem wystawy jest Maciej Olewniczak.
Paweł Błęcki. Urodzony w Gdańsku. Fotograf, rzeźbiarz, autor obiektów i instalacji. Doktorant na ASP w Krakowie (w pracowni dra hab. Iwony Demko). Absolwent Intermediów na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu (dyplom u prof. Piotra Kurki) oraz Fotografii na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Studiował również archeologię i kulturoznawstwo na Uniwersytecie Gdańskim oraz fotografię w Szkole Filmowej FAMU w Pradze.
W swoich pracach porusza tematy społeczne, ekologiczne i polityczne, takie jak konsumpcjonizm, rękodzielnictwo czy arteterapia. Inicjator działań warsztatowo-partycypacyjnych, w których odtwarza tradycyjne techniki rękodzielnicze i osadza je we współczesnym kontekście. Współtwórca kolektywu atystyczno-badawczego Biuro Wspólnej Aktywności, zajmującego się zrównoważoną produkcją oraz dostępnością w polu sztuki. Współzałożyciel grupy Wspólnota Międzygatunkowa+ o charakterze artywistyczno-ekologicznym. Należał do kolektywu artystycznego Zbiór Pusty.
Więcej - https://galeria-el.pl/project/wlasnorecznie-pawel-blecki/
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 1551
"Żywioły i maski. Wśród obrazów z kolekcji Grażyny i Jacka Łozowskich" – to tytuł niezwykle ciekawej wystawy w sopockiej Państwowej Galerii Sztuki, którą można oglądać do 21.10.18.
Kolekcja Grażyny i Jacka Łozowskich to jedna z najważniejszych polskich prywatnych kolekcji sztuki polskiej, która powstaje już od 50 lat. Początkowo tą pasją zaraził Jacka jego ojciec, miłośnik malarstwa polskiego i również kolekcjoner.
Z czasem usamodzielnił się, a u jego boku znalazła się małżonka, Grażyna, która wspiera i współtworzy ten zbiór. Obejmuje on kilkaset pozycji malarstwa polskiego od drugiej połowy XIX wieku po prace najnowsze.
Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie prezentuje wybór dzieł powstałych w okresie Młodej Polski i dwudziestolecia międzywojennego.
Jedną z cech wyróżniających ten zbiór, jest fakt, że w jego skład wchodzi kilka dzieł wyjątkowych ze względu na ich historię i artystyczną klasę. Tak się dzieje w przypadku „Rybaka” Leona Wyczółkowskiego, na którego licu widnieje ostentacyjna dedykacja dla krakowskiego pisarza i dramaturga Michała Bałuckiego – prawdziwa rzadkość.
Inną dedykację można znaleźć na płótnie Władysława Ślewińskiego darowanym poecie i piewcy gór - Janowi Kasprowiczowi. „Portret damy w czarnym kapeluszu” Olgi Boznańskiej, był dwukrotnie nagradzany medalami na wystawach – to też fakt trudny do przecenienia dla kolekcjonera. Te detale potwierdzają autentyczność dzieł, dokumentują ich historię, wzbogacają biografię artystów.
Znakomity także jest zespół prac Wojciecha Weissa, artysty o nieposkromionym wprost talencie, a wciąż jakby nieco jeszcze niedocenianego, tak jak na to by zasługiwał. Były nabywane w większości od spadkobierców malarza. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje „Japonka”. Namalowana w Paryżu, niepokoi nieoczywistą i nieidealną anatomią niedorosłej dziewczyny. Obraz niezwykły, intrygujący swą otwartością, a równocześnie tajemniczością. Było coś niepokojącego w fascynacji niedorosłością, której dowody można znaleźć w jeszcze innych jego szkicach i obrazach. Potwierdzeniem może być również „Akt chłopca w pracowni” powstały w podobnym czasie.
Obrazem, który sam kolekcjoner uważa za najcenniejszy w tym zbiorze jest „Korowód dziecięcy” Witolda Wojtkiewicza z 1905 roku. Na rynku jest bardzo niewiele prac tego artysty, a ten jest do tego wyjątkowy. Malowany na jedwabiu, naklejony na tekturę, pod względem technicznym jest jedynym takim w całym dorobku malarza.
Na uwagę zasługują również „Maski” Tadeusza Makowskiego, powstałe w ostatnim, najdojrzalszym i na pewno najbardziej udanym okresie jego twórczości. Nabyty został w Paryżu, ze spuścizny po marszandzie Makowskiego, Jeanie Aronie. Pozostaje niewątpliwie jednym z najcenniejszych w kolekcji, ale zarazem może najbardziej fascynujących dla samego kolekcjonera, który chętnie opowiada, o przyciągającym wzrok spojrzeniu oczu laleczek z tego obrazu. Sam Makowski miał powiedzieć: „Maski! Maski - widzi się je wszędzie w moich obrazach. Dla mnie są to osoby prawdziwe i ta ludzka prawda mnie pasjonuje.”
Dopełnieniem prezentacji malarstwa, grafik i rysunków jest pięć znakomitych rzeźb z tego okresu: „Świst i Poświst” Sławomira Celińskiego, „Faun grający na syrindze” Konstantego Laszczki, „Madonna” Xawerego Dunikowskiego oraz dwie kobiece głowy Henryka Kuny.
Bogusław Deptuła, kurator wystawy
Więcej - https://www.pgs.pl/
- Autor: ANNA LESZKOWSKA
- Odsłon: 3515
Do 4 grudnia w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu można oglądać niezwykłą wystawę - Piękne....jak drut. Z historii słowackiego druciarstwa.
Jest to wystawa wyrobów słowackich druciarzy, rzemiosła, które zajmuje wyjątkowe miejsce w historii i kulturze Słowacji i które jest fenomenem produkcyjno - technicznym i artystycznym.
Druciarstwo należy do najmłodszych, ale także do najważniejszych rzemiosł słowackich, a sylwetka druciarza z torbą na plecach, obwieszona zwojami drutów i łapkami na myszy jest do dnia dzisiejszego słowackim symbolem narodowym. 
Rzemiosło to pojawiło się na początku XVIII wieku jako dodatkowe źródło utrzymania obywateli górskich regionów północno -zachodniej Słowacji w okolicach Žiliny i Spišu. Początkowo ten lokalny fenomen, w miarę upływu czasu zaczął się stawać zjawiskiem masowym i z relatywnie małej, geograficznie ograniczonej powierzchni rozpowszechnił się na cały kraj (w okresie największego rozkwitu na terenie Słowacji było niemal 380 warsztatów i manufaktur wykonujących przedmioty z drutu i blachy) i na wszystkie kontynenty.
Chociaż tradycyjne druciarskie rzemiosło zanikło po drugiej wojnie światowej, pozostawiło ślad we współczesnej kulturze i sztuce. Dzisiaj jest trwałym źródłem inspiracji dla licznych artystów i rzemieślników słowackich, którzy wykorzystują drut w oryginalnej wypowiedzi artystycznej.
Eksponaty prezentowane na wystawie pochodzą z Muzeum Považskiego w Žilinie, które zgromadziło największą na świecie kolekcję przedmiotów z drutu liczącą ponad sześć tysięcy obiektów. Na wystawie znalazły się zarówno ozdoby, jak i sprzęty gospodarstwa domowego. Można tam również znaleźć sprzęty wykorzystywane w medycynie.

