Nauka i sztuka (el)
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 75
W Mazowieckim Centrum Sztuki Współczesnej Elektrownia w Radomiu do 15.03.26 można oglądać wystawę prac brytyjskiej artystki Elsy Rouy pn. Just Because.
Akt jest obecny w historii sztuki od wieków. Od krągłej Wenus z Willendorfu, przez pozornie perfekcyjne greckie rzeźby i ich rzymskie kopie; od wspaniałych barokowych nimf, przez nowoczesne, obnażone panny młode, po ich współczesne odpowiedniki – nagie ciało towarzyszyło nam od zawsze, choć często przebrane w kostium mitologii, religii lub poszukiwania piękna.
Akt był przede wszystkim studium idealnej formy, z kilkoma wyjątkami, takimi jak gotyckie zniekształcenia, które przedstawiały nagie ciało jako obiekt wstydu i grzechu. Klasyczne pozy starożytnej rzeźby były statyczne i nieruchome, jakby zastygłe w próbie zachowania wiecznego splendoru. Bardziej niepokojąca niż sama poza okazywała się portretowana postać, która pośrednio stawiała pytanie: czyje nagie ciało wolno było ukazywać?
O ile panowała zgoda co do bogiń, podziwianych za ich doskonale gładką, pozbawioną owłosienia sylwetkę, sytuacja stała się bardziej skomplikowana, gdy zmiany społeczno-ekonomiczne w XIX wieku wprowadziły kobiety z krwi i kości jako centralne postacie aktu. Fatalny urok kobiet kąpiących się, tańczących, pijących i uwodzących był badany przez opinię publiczną za pośrednictwem męskiego lorgnon. Sprawy przybrały bardziej złożony charakter w powojennej sztuce XX wieku, kiedy akt stał się zdeformowany i niepokojący – jak w twórczości Francisa Bacona i Luciana Freuda czy wspaniałych, niezwykle szczerych aktach Joan Semmel, a później Jenny Saville, w których ciało pozostaje kuszące, choć nieco odrażające w swojej śmiertelności i niedoskonałościach.
Twórczość Elsy Rouy wpisuje się w tę wielką tradycję aktu. Dla artystki ciało to rozległy obszar malarskich możliwości, który pozwala przekraczać ograniczenia tego, co fizyczne czy społecznie akceptowalne, otwierając przestrzeń do eksperymentowania z figurami, które nie muszą podporządkowywać się prawom moralności ani granicom świata, w którym żyjemy. Ciała, które maluje Rouy, wydają się same w sobie niepoddające się kontroli – zbyt suwerenne, by podporządkować się jakimkolwiek logicznym zasadom zachowania./…/
Rouy często maluje siebie, zarówno w kobiecych, jak i męskich ciałach – jej kobiece akty mogą funkcjonować jak autoportrety, choć bez wyraźnego podobieństwa, podczas gdy postacie męskie są namalowane tak, jak wyobraża sobie, że czułaby się, gdyby była mężczyzną. Wszystkie, jakkolwiek zindywidualizowane by były, podzielają tę samą ideę kondycji ludzkiej.
Niepokojące akty Rouy nie są ani erotyczne, ani pornograficzne, nie mają na celu szokowania ani ranienia. Mają potencjał, by dotknąć samej istoty ludzkiego doświadczenia, działając poza sferą seksualności i konwencjonalnego piękna. Kto boi się nagości? Ciało od dawna jest nośnikiem najważniejszych dyskusji: wolności samostanowienia, wystawianej na próbę choćby przez ustawy antyaborcyjne; prawa do cieszenia się własną seksualnością bez ciężaru kontroli społecznej; wolności wyboru partnera, z którym się żyje – czegoś, co, o dziwo, nie zawsze jest oczywiste i w skrajnych przypadkach może nawet prowadzić do kobietobójstwa. Autentycznie zdeformowane ciała Rouy odmawiają respektowania granic społecznego lub politycznego konsensusu, a tym samym niosą ze sobą idee oporu.
Tytuł pierwszej instytucjonalnej wystawy Rouy w Polsce, „Just Because” [Po prostu dlatego], oddaje determinację artystki w pokazywaniu tego, co niepokojące, stłumione, a jednak niezwykle ważne. Jednocześnie, poprzez swoją niejasną formułę, podkreśla, jak wiele rzeczy, które mają znaczenie, pozostaje niewypowiedzianych, ukrytych i nieprzewidywalnych. Ciało, jako narzędzie wiedzy, może oferować sposób poruszania się po świecie w tych trudnych czasach.
Kuratorka: Marta Gnyp
Elsa Rouy opisuje swoją twórczość jako „wizualne przedstawienie trudnych do uchwycenia emocji”. Jej półbiograficzne obrazy przekraczają granice i eksplorują doświadczenia kobiecości i cielesności, pokazując intymne chwile ciał w groteskowej i splątanej formie, balansujących między cierpieniem a przyjemnością. Rouy bada mechanizmy władzy, społeczne i wewnętrzne, oraz relacje ciała i tożsamości. Jej prace były prezentowane na całym świecie. Rouy ukończyła Camberwell College of Art w 2021 roku. Mieszka i pracuje w Londynie.
Więcej- https://www.mcswelektrownia.pl/index.php/aktualnosci/articles/elsa-rouy.html
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 659
W Miejskiej Galerii Sztuki w Częstochowie do 23.06.24 można oglądać wystawę prac Elżbiety Kuraj pn. Poetyka materii.
Prezentowana wystawa składa się z obrazów, które wyróżnia wyjątkowo wrażliwe operowanie kolorem, bogactwo i kunszt warsztatu oraz siła oddziaływania na widza. Artystka przywiązuje kluczowe znaczenie do koloru – sprawdzania jego właściwości, przemyślanego układu barwnych plam, stopnia nasycenia, kontrastu. W efekcie powstają niepowtarzalne dzieła, w których formę odbieramy jako przekaz duchowy.
Elżbieta Kuraj ur. 1956 w Sosnowcu, jest absolwentką katowickiego Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. […] Twórczo zajmuje się malarstwem i emalią artystyczną. Ma na swoim koncie 72 wystawy indywidualne w Polsce i zagranicą, udział w wielu wystawach zbiorowych oraz 23 nagrody i wyróżnienia za twórczość malarską.
Elżbieta Kuraj jest poetką natury, nie opisuje, wyraża jej istotę. Już nie ogląda pejzażu z zewnątrz, to stało się na początku. Teraz jest z nim, w jego świetle, na jego polu. Doskonałe opanowanie warsztatu malarskiego pozwala jej swobodnie czuć się w obszarze płótna, celnie nazywając każdym dotknięciem narzędzia przestrzeń, formę czy zjawisko światła. A idzie za tym migotliwość przekazu, lekkość, atrakcyjność nowej osobistej rzeczywistości. Prywatnej rzeczywistości prowadzonej w rozpoznawalnej stylistyce, naznaczonej spójnej dla wszystkich prac podskórną konstrukcją, ujawniającą również intelektualną pieczę nad powstającym dziełem – pisze o twórczości artystki prof. Bogdan Wegner z UAP Poznań.
Więcej - https://galeria.czest.pl/project/elzbieta-kuraj-poetyka-materii/
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 549
Do 9.03.25 w CSW Znaki czasu w Toruniu można oglądać wystawę szkła artystycznego Enzo Bertiego pn. „Murano – ponowne odkrycie”.
Jej kuratorami są: Alessandra Gaspari, Cezary Kruk i Krzysztof Białowicz.

Szkło to materia, która towarzyszy człowiekowi od tysięcy lat, czego dowodem są odnalezione w starożytnym Egipcie szklane koraliki. W Wenecji, miejscu, które do dziś kojarzone jest ze sztuką wytwarzania niezwykłych przedmiotów, czy raczej małych dzieł sztuki z barwnego szkła, pierwsze huty zaczęły działać w IV wieku, a centrum produkcji rozwinęło się na niewielkiej, malowniczej wyspie Murano około 1290 roku. Od tego czasu szkło Murano niezmiennie pozostaje synonimem najwyższej rangi rzemiosła, ekscytuje i inspiruje kolejne generacje twórców, którzy sięgając po tradycję, opowiadają własne historie, łącząc przeszłość z teraźniejszością.
Wystawa „Murano – ponowne odkrycie” prezentuje prace włoskiego projektanta Enzo Bertiego, wszechstronnego artysty, laureata wielu prestiżowych nagród w dziedzinie wzornictwa. Berti poddał tysiącletnią sztukę wytopu i zdobienia słynnego szkła reinterpretacji, prezentując inny punkt widzenia i poddając refleksji dotychczasowe podejście do procesu produkcji artystycznej i tradycyjnych technik zdobniczych. Artysta dostrzega w twardym tworzywie przestrzeń dla ruchu, podejmując próbę wymknięcia się ograniczeniom materii i potraktowania szkła jako plastycznej tkaniny.
Włoski designer jest nie tylko autorem prezentowanych dzieł, ale także koncepcji wystawy i projektu aranżacji przestrzeni. Wystawa jest obrazem wielowymiarowego, przeistoczenia: materii, rzemiosła, formy, przeznaczenia, a wreszcie percepcji. Murano według koncepcji Bertiego wprowadza obserwatora w surrealistyczną synestezję.
Ekspozycja podzielona jest na dwie części. Pierwsza z nich, to 10-metrowa instalacja, na którą składa się lustrzany tunel oraz niecka odwołująca się w swojej idei do weneckiej laguny – oryginalne słupy wydobyte z Zatoki Weneckiej są jej integralną częścią. Lustro pozostające dotąd biernym i nieprzeniknionym świadkiem rzeczywistości, u Bertiego staje się narzędziem transformacji, tworzenia nowej perspektywy, przestrzeni-iluzji, w której kształty i kolory przekraczają szklaną powierzchnię, zacierając granice, a obserwator staje się częścią ciągłej i nieuniknionej transformacji. Inną, znaczącą inspiracją jest woda – element natury, który czyni Wenecję tak wyjątkową. Niezwykła konstrukcja wzbogacona wielkoformatową projekcją wideo zachęca odbiorcę do zanurzenia się w mirażu.
Oryginalna przestrzeń wystawy, w której znajdują się szklane obiekty Bertiego w otoczeniu luster, adaptujących grę świateł, to zapowiedź wysublimowanych wrażeń wizualnych oraz zaskakujących refleksji. Dzięki niezwykłemu poczuciu głębi, zacieraniu się granic perspektywy, odbiorca staje się świadkiem przemiany, zadziwiającej kreacji.
Druga część wystawy Murano – ponowne odkrycie ma bardziej klasyczny charakter. Szklany dizajn Enzo Bertiego wyeksponowany na białych postumentach ewoluuje od form kojarzących się z funkcjonalnością, poprzez obiekty noszące znamiona czystej sztuki. Artysta rewitalizuje, ale jednocześnie kwestionuje tysiącletnią technikę obróbki szkła zwaną filigrana, polegającą na operowaniu różnokolorowymi, szklanymi prętami w ramach określonej kompozycji. Berti traktuje materię szkła jak tkaninę, wykonaną ze splecionych ze sobą nici. Istotną kwestią staje się dla niego trójwymiarowość, lekkość i transparentność. Obiektom szklanym towarzyszą obrazy i rysunki artysty będące dwuwymiarowym zapisem jego dynamicznych przemyśleń związanych z „nową filozofią” szkła.
Ekspozycja w toruńskim CSW jest dowodem na to, że szkło wywodzące się z niewielkiej wyspy u wybrzeży Wenecji jest nie tylko wyjątkowe, ale też nieustannie inspirujące.
Za: https://csw.torun.pl/csw/wystawa-enzo-berti-murano-ponowne-odkrycie-46750/
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 823
W Muzeum Narodowym w Szczecinie do 1.10.23 można oglądać wystawę prac Ericha Buchholza pn. Historia sztuki to jedno wielkie fałszerstwo.
Do Muzeum Narodowego w Szczecinie przyjechały kruche obiekty przestrzenne ze szkła i pleksi oraz złocone abstrakcyjne reliefy Ericha Buchholza. W gmachu na Wałach Chrobrego stanęła także rekonstrukcja jego atelier zaprojektowanego w 1922 roku.
Urodzony w Bydgoszczy Erich Buchholz należał do najciekawszych twórców niemieckiej awangardy. Jego abstrakcyjne płaskorzeźby uważane są za ikony XX wieku, jego projekty graficzne są awangardowe, a projekty budynków wizjonerskie.
W Polsce niemal zupełnie nieznany, nie tylko funkcjonował na międzynarodowej scenie artystycznej, lecz był także przez nią ceniony od początku lat dwudziestych XX wieku. Wiążąc swoje losy z Berlinem, tyglem kulturowym ówczesnej Europy, miał możliwość zawarcia znajomości z przedstawicielami nowoczesnych kierunków w sztuce, pochodzącymi ze wszystkich części kontynentu.
W pracowni Buchholza bywał protagonista radzieckiego konstruktywizmu El Lisicki, prekursorzy filmu eksperymentalnego – Węgier Lászlo Moholy-Nagy i Szwed Viking Eggeling, pionier architektury funkcjonalistycznej w Holandii Jacobus J.P. Oud, rumuński malarz dadaistyczny Arthur Segal, a także czołowy polski reprezentant abstrakcji geometrycznej Henryk Berlewi.
Z okazji 50. rocznicy śmierci Buchholza oraz 100. jubileuszu powstania jego berlińskiej pracowni – dzieła totalnego – Muzeum Narodowe w Szczecinie i Kunsthaus Dahlem w Berlinie we współpracy z zarządcą spuścizny po artyście oraz Fundacją Sztuki Konkretnej i Designu w Ingolstadt prezentują wystawę poświęconą wszechstronnemu malarzowi, architektowi, rzeźbiarzowi, grafikowi i projektantowi produktu.
Jej tytuł nawiązuje do autobiografii artystycznej opublikowanej w 1972 roku.
Buchholz, nie mogąc się pogodzić z zepchnięciem na margines „oficjalnej historii sztuki” po drugiej wojnie światowej, wyraził w ten sposób swój sprzeciw wobec jednowymiarowości spisanych dziejów awangardy.
Ekspozycja przywraca głos temu nonkonformistycznemu twórcy oraz konfrontuje jego dorobek z obowiązującym kanonem. Z myślą o polskim widzu odkrywa również pozaartystyczne źródła idei charakterystyczne zwłaszcza dla niemieckiego modernizmu.

