Nauka i sztuka (el)
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 162
Do 09.08.26 w warszawskiej Zachęcie można oglądać wystawę Krzysztofa Gila pn. Nikt was tu nie chce.
Wystawa Krzysztofa Gila podejmuje złożone zagadnienie getta w jego współczesnym znaczeniu. Dawniej getta stanowiły fizycznie wyodrębnione części miast, często otoczone murami i odcięte od reszty przestrzeni miejskiej. Obecnie pojęcie to ma przede wszystkim wymiar socjologiczny i odnosi się do ubogich dzielnic dużych metropolii, zamieszkiwanych przez grupy wykluczone, które mają ograniczony dostęp do zasobów społecznych i obniżony standard życia.
Obozy dla uchodźców i przejściowe oraz strzeżone ośrodki dla cudzoziemców są często analizowane przez socjologów i aktywistów jako miejsca funkcjonujące na podobieństwo gett lub instytucji totalnych, całkowicie kontrolujących życie jednostki.
Choć termin „getto” historycznie odnosił się do przymusowego odosobnienia grup etnicznych lub religijnych, we współczesnym kontekście migracyjnym używa się go do opisu zjawisk takich jak izolacja, kontrola i ograniczenie praw migrantów. Określenie to odnosi się również do tendencji zamykania się określonych środowisk, zawodów, klas czy grup etnicznych, które tworzą własne, odizolowane społeczności. Obejmuje także homogeniczne obszary w przestrzeni miejskiej, którymi są m.in. osiedla zamknięte (ang. gated communities) czy socjalne.
Tym procesom towarzyszy często fizyczna ingerencja w tkankę miejską, utrudniająca swobodne poruszanie się i sprzyjająca zanikowi przestrzeni publicznej. Jednocześnie skutkuje to komplikacją wzajemnych relacji między mieszkańcami takiej enklawy a pozostałą ludnością miejską, co może prowadzić do marginalizacji i utrudniać odbudowę zdrowych relacji w społecznościach lokalnych.
Gil w swojej analizie pojęcia getta odnosi się m.in. do książki Ece
Temelkuran Naród obcych. Jak odbudować wspólny dom w XXI wieku. Turecka dziennikarka i pisarka proponuje nową etykę przetrwania opartą na solidarności wszystkich wyobcowanych, a we współczesnym świecie może nim być każdy z nas. Drugą ważną inspiracją do podjęcia tego tematu okazały się wspomnienia artysty z rodzinnego miasta.
Krzysztof Gil wychował się na osiedlu powstałym jak wynik rządowego nakazu (Ustawa z dnia 17 października 1958 r. o stałym osiedleniu osób wędrownych). Podobne ustawodawstwo doprowadziło do gettoizacji osób romskich w całym bloku socjalistycznym, a jego skutki widoczne są do dzisiaj, m.in. w cieszącym się złą sławą osiedlu Luník IX w Koszycach. Dzieciństwo artysty przypadło na przełom lat 80. i 90. XX wieku, kiedy to pogromy, napady nacjonalistów czy przymusowe wyjazdy z Polski z paszportem w jedną stronę stanowiły część codziennego doświadczenia osób romskich.
Perspektywa artysty zakorzeniona jest w polsko-romskiej tożsamości i doświadczeniu dwukulturowości. Ta podwójna przynależność nie jest jedynie biograficznym faktem, lecz narzędziem poznawczym, które pozwala mu poruszać się pomiędzy dwoma kodami, dwoma językami opisu rzeczywistości i dwoma sposobami patrzenia.
Na wystawie w Zachęcie artysta podejmuje próbę zmierzenia się z pojęciem gettoizacji jako mechanizmem powracającym w różnych skalach, miejscach i epokach. Interesuje go zarówno getto realne, zbudowane z murów czy decyzji politycznych, jak i getto wyobraźni. Przygląda się obrazom, narracjom i stereotypom, które poprzedzają realne wykluczenie różnych grup i je usprawiedliwiają. Krzysztof Gil mówi, że getto wyobraźni powstaje na poziomie obrazu, dlatego jako artysta może oddziaływać właśnie na tej pierwszej linii kształtowania wyobrażeń, by zmieniać sposób patrzenia na wyobcowanych i Innych, rozbrajając utrwalone na ich temat klisze.
Kuratorka: Monika Weychert
Więcej - https://zacheta.art.pl/pl/wystawy/krzysztof-gil-nikt-was-tu-nie-chce
- Szczegóły
- Autor: David Crowley, Daniel Muzyczuk
- Odsłon: 2335
W łódzkim Muzeum Sztuki ms2 do 15.01.16 można oglądać wystawę dotyczącą sztuki i muzyki alternatywnej w Europie Wschodniej w latach 1968-1994.
Wystawa bada bliskie i często zmienne związki między artystami wizualnymi i muzykami w Europie Wschodniej. W latach 70. sceny całego świata stały się miejscem wyszukanych spektakli świetlnych, niespotykanych rekwizytów i teatralnych kostiumów. Całe mody opierano na stylu wykonawców. Później, w latach 80., platformą wizualnej ekspresji stały się teledyski muzyczne.
We wczesnym okresie zimnej wojny, po odrzuceniu zachodniej pop kultury traktowanej jako propaganda, władze wszystkich krajów Europy Wschodniej inicjowały powstawanie własnych scen jazzowych, popowych i rockowych, które zbudowane były z uległych gwiazd, kontrolowanych klubów i cenzurowanych magazynów muzycznych.
Jednak alians między sztuką i muzyką przebiegał na poziomie głębszym niż sterowane przez państwo spektakle. Żywa kultura tworząca się na przecięciu sztuki i muzyki widziała siebie jako alternatywę dla dominujących gustów czy wręcz formacji społecznych. Pozornie nieznaczące kwestie, takie, jak styl ubioru, stały się namacalnymi sposobami zmieniania świata.
Rock, a potem punk i nowa fala, były tak rodzajem wrażliwości, jak i gatunkami muzycznymi i z tego względu kształtowały innowacyjną sztukę, film i literaturę oraz specyficzne style życia. Niekiedy sojusz między sztuką i muzyką zacieśniał się do tego stopnia, że ciężko było odróżnić jedno od drugiego. Na przykład Aktualni umĕni, grupa artystów założona przez Milana Knižaka w Pradze w połowie lat 60., znalazła swoje pole działania również w formie samizdatu (magazynu publikowanego własnym sumptem), grupy rockowej, komuny czy też sposobu ubierania się. Aktual, podobnie jak historyczna awangarda lat 20., aspirował do przełamania podziału na sztukę i życie.
Dwie dekady później bracia Ronald i Robert Lippokowie założyli w NRD zespół Ornament & Verbrechen (Ornament i zbrodnia), którego nazwę zapożyczyli od znanego eseju austriackiego architekta Adolfa Loosa. Z ciągle zmieniającym się składem artystów wizualnych, dźwiękowych i muzyków oraz eklektycznym instrumentarium, grupa była bardziej konceptem niż zespołem w sensie tradycyjnym.
Aktual i Ornament & Verbrechen miały oczywiście swoje muzyczne odpowiedniki po drugiej stronie żelaznej kurtyny. Muzyka rockowa i nowofalowa podróżowały tak szybko i daleko, że stały się najbardziej udanym międzynarodowym trendem dwudziestego wieku. W odróżnieniu od romantyzujących swą outsiderską pozycję scen undergroundowych na Zachodzie, byt artystów rockowych w Europie Wschodniej ograniczały bezpośrednio rozmaite formy cenzury i władzy.
Pojęcie „podziemia” sugeruje konspirację i bunt (w szczególności w tych częściach Europy Wschodniej, w których, jak w Polsce, istniała długa tradycja opozycji i wobec bezprawnej władzy). Jednak w późnych latach 60. niosło ono odmienne skojarzenia związane ze stylem życia po obu stronach żelaznej kurtyny. Na Zachodzie przybrało na przykład formę komun, w których samo życie codzienne było przejawem krytyki wobec technokratycznej nowoczesności i burżuazyjnej rodziny albo też celebracji pożądania i instynktów, które generalnie demonizowano, a nawet karano (np. homoseksualizm). 
W Europie Wschodniej chęć życia i działania poza władzą państwową przejawiała się w zajmowaniu przestrzeni marginalnych, w których produkowano i dystrybuowano kulturę wymykającą się bezpośredniej cenzurze i kontroli. Wystawy i performanse w mieszkaniach, na wsi, w klubach studenckich, w porzuconych kaplicach i działających kościołach były wyrazem głębokiego pragnienia autonomii.
Pierwszy klub rave’owy w Związku Radzieckim powstał w późnych latach 80. w Leningradzkim Audytorium, w którym didżeje, znani jako Nowyje Kompozitory (Nowi kompozytorzy), przejęli Towarzystwo Przyjaciół Science Fiction. Pragnienie autonomii od lat 60. przyczyniło się również do powstawania samizdatowych książek i magazynów oraz magnitizdatowych nagrań na taśmach. W latach 80. nowe technologie audio-wizualne przekroczyły żelazną kurtynę i umożliwiły osobom przedsiębiorczym zakładanie wytworni kasetowych oraz wydawanie programów „telewizji pirackiej” na kasetach VHS.
Wystawa Notatki z podziemia zorganizowana jest wokół kręgów tematycznych, które podkreślają wspólnoty wrażliwości na obszarze całego bloku bez prostego klucza geograficznego. Nawet jeśli bezpośrednie i osobiste kontakty między artystami i muzykami bloku wschodniego i byłej Jugosławii były rzadkie, naciski i ograniczenia, powszechne dla wszystkich żyjących pod władzą komunistyczną, zdają się wywoływać podobną pomysłowość, kreatywność oraz zamiłowanie do absurdu i ironii.
Głębokie zainteresowanie prymitywizmem w latach 80. – tak w ZSRR, jak i na Węgrzech, w Polsce czy w Czechosłowacji – mogło zostać wywołane przez punk, lecz miało swoją specyfikę, kiedy w grę wchodzili obywatele państw widzących siebie jako „naukowe i progresywne”.
Liczne spośród prezentowanych prac – ręcznie modyfikowane filmy 8 mm, nagrania wideo tworzone przez sampling oficjalnych programów, dźwięczące rzeźby i zaimprowizowane instrumenty, samizdatowe ziny i kasety – nigdy dotąd nie były pokazywane na żadnej wystawie. Pozostając w szarej strefie między historią sztuki i muzykologią, nie interesowały ani historyków, ani krytyków. Notatki z podziemia pozwalają je ujrzeć w nowym świetle.
Kuratorami wystawy są David Crowley i Daniel Muzyczuk
Więcej -
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 191
Do 7.06.26 w Galerii Miejskiej BWA w Bydgoszczy można oglądać wystawę współczesnego rzemiosła pn. Nów w pełni.
Nów w pełni to cykl wystaw organizowanych przez „Stowarzyszenie Nów. Nowe Rzemiosło”, prezentujących najciekawsze prace jego członków. Bydgoska edycja jest siódmą z kolei i największą z dotychczasowych. Wystawa to spotkanie z 35 twórcami, wieloma technikami, materiałami i różnorodnymi perspektywami na proces tworzenia.
Po raz pierwszy współczesne rzemiosło ujawnia tak liczne i różnorodne oblicza. Na przestrzeni ostatnich lat polska scena rzemiosła znacząco się zmieniła, dojrzała. Pojawiły się nowe galerie, a termin „dizajn kolekcjonerski” na dobre zagościł w naszym języku. Rozmowa o collectible design, którego integralną częścią jest rzemiosło artystyczne, pokazuje jednak perspektywę odbiorcy – kolekcjonera, mecenasa, użytkownika. To spojrzenie siłą rzeczy koncentruje się na wyglądzie przedmiotu: jego atrakcyjności wizualnej, użytkowości czy wartości inwestycyjnej.
Podczas wystawy Nów w Pełni poszerzamy tę perspektywę i skupiamy się na tym, co kryje się poza fizyczną atrakcyjnością obiektu rzemieślniczego. Obiekty powstają nie tyle w odpowiedzi na potrzeby rynku, lecz przede wszystkim jako rezultat ekspresji własnej, zmierzenia się z materiałem, potrzeby opowiedzenia prywatnej historii, zapis impresji czy emocji, zmysłowe doświadczenie tworzenia rękoma.
Prezentowane w takim ujęciu prace nowego rzemiosła są bliższe obiektom sztuki niż przedmiotom użytkowym, a wystawa Nów w Pełni jest zaproszeniem do spojrzenia na rzemiosło nie jako na zbiór przedmiotów, ale zapis myślenia i działania. To wystawa o dialogu z materiałem i dziedzictwem, o rzemiośle jako przestrzeni ekspresji i współpracy.
Kurator: Monika Osinkowska
Współorganizator: Stowarzyszenie Nów. Nowe Rzemiosło od 2019 roku działa na polu popularyzacji współczesnego rzemiosła artystycznego. Zrzesza autorskie pracownie rzemieślnicze z całej Polski, organizuje wystawy, opowiada o rzemiośle jako doskonałym przykładzie produkcji przedmiotów z poszanowaniem środowiska naturalnego, wnikliwie opisuje społeczny i ekonomiczny aspekt działalności małych, lokalnych zakładów rzemieślniczych. Promuje rzemiosło w kraju i za granicą oraz reprezentuje interesy rzemieślników w kontaktach z instytucjami publicznymi i biznesem. Wypełnia lukę pomiędzy prywatnymi komercyjnymi przedsięwzięciami a instytucjami cechów. Współpracuje z Michelangelo Foundation, międzynarodową fundacją zajmującą się promocją rzemiosła.
Za: https://www.galeriabwa.bydgoszcz.pl/wystawa/now-w-pelni-poza-przedmiotem/
- Szczegóły
- Autor: Anna Leszkowska
- Odsłon: 712
W poznańskiej Galerii miejskiej Arsenał do 10.11.24 można oglądać wystawę prac Michaela Kurzwelly’ego.
Richard Buckminster Fuller, amerykański architekt i wizjoner, powiedział kiedyś, że najlepszym sposobem na przewidzenie przyszłości jest jej wymyślenie. To powiedzenie uczynił mottem swoich działań Michael Kurzwelly, który od ponad trzydziestu lat angażuje się w projekty na styku twórczości artystycznej i społecznej, skutecznie wpływając na otaczającą go rzeczywistość.
Bardzo ważnym punktem odniesienia dla artysty jest koncepcja „rzeźby społecznej” Josepha Beuysa, który twierdził, że każdy człowiek jako istota społeczna ma moc twórczą, by zmieniać siebie i świat. Michael Kurzwelly stara się być agentem zmiany. Istotą jego działań jest budzenie społecznej energii, angażowanie ludzi i instytucji w procesy zmieniające pozytywnie rzeczywistość. Artysta mówi, że w „społeczeństwie artystów” podstawową postawą ludzką wszystkich obywateli jest postawa artysty: projektowanie i kwestionowanie świata w wolności, tworzenie nowych powiązań między różnymi obszarami społecznymi”.
Projekt Nowa Amerika, który nadał tytuł wystawie w GaMA jest ironicznym nawiązaniem do kolonizacyjnych działań pruskiego cesarza Fryderyka Wielkiego w okolicach Odry i Nysy. W nazwie Nowa Amerika (stworzonej z połączenia polskiego i niemieckiego słowa) brzmi obietnica lepszego życia w nowym świecie. Emigrując do „prawdziwej Ameryki”, obietnicę tę realizowały miliony Europejczyków, niemogących znieść dłużej nędzy, którą musieli cierpieć na starym kontynencie. To także nadzieja stworzenia nowego społeczeństwa wyzwolonego z barier ograniczeń klasowych, narodowych i religijnych.
Nowa Amerika to projekt przekraczający pomysły „starej Ameryki”, to artystyczny koncept zbudowania społeczeństwa postpaństwowego, to funkcjonująca w realnej rzeczywistości fikcja artystyczna, która urzeczywistnia się w konkretnym działaniu i poddaniu się artystycznej wyobraźni.
Wystawa jest powrotem artysty do miasta, w którym w latach 90. ubiegłego wieku założył i prowadził Międzynarodowe Centrum Sztuki przy ul. Jackowskiego. Była to niezależna inicjatywa, która tworzyła platformę wymiany i dialogu między artystami ze Wschodu i Zachodu. Po sześciu latach Michael Kurzwelly przeniósł się do Frankfurtu nad Odrą, gdzie rozpoczął kolejny rozdział swoich działań twórczych, inicjując powstanie transgranicznego projektu Słubfurt. To połączenie będących kiedyś jednym miastem, leżących po dwóch stronach Odry polskich Słubic i niemieckiego Frankfurtu nad Odrą. Miasta spięte mostem, kiedyś były odseparowane przez granicę, najpierw Polski i Niemiec, potem Polski i Unii Europejskiej.
Od 2004 roku granica jest otwarta, ale prawdziwe jej zniwelowanie możliwe jest tylko dzięki pracy angażującej różne społeczności, artystów i naukowców, Polaków i Niemców oraz poszerzające się grono migrantów z całego świata, którzy wzbogacają doświadczenie Słubfurtu swoją globalną perspektywą. Dzięki nim Słubfurt i Nowa Amerika z projektów otwierających nowe formy integracji polsko-niemieckiej stały się, siłą rzeczy, próbą społecznej i artystycznej odpowiedzi na multikryzysy współczesności.
Wystawa Nowa Amerika nie jest tylko opowieścią o działaniach inspirowanych przez artystę nad Odrą. Jest to także zaproszenie do wspólnej aktywności widzów i organizacji pozarządowych z Poznania i Frankfurtu nad Odrą. Będący częścią wystawy bogaty program wydarzeń z udziałem lokalnych organizacji pozarządowych jest okazją do tego, by w praktyce wykorzystać przestrzeń galerii municypalnej jako miejsce wspólne, otwarte dla każdego, kto postrzega siebie jako „istotę społeczną”.
Marek Wasilewski

