Recenzje (el)
- Autor: al
- Odsłon: 2894
Miecze Wikingów to tytuł książki Andrzeja Zielińskiego, wydanej przez Oficynę Wydawniczą Rytm.
Czy na obecnych ziemiach polskich byli wikingowie? Czy mamy tego dowody? Jakiego rodzaju i kalibru?
Andrzej Zieliński, który drąży nasze najdawniejsze dzieje, tym razem śledzi związki Słowian z plemionami nordyckimi, powołując się nie tylko na europejskie i polskie źródła pisane (w tym – przekazy literackie, także w postaci mitów, legend, sag czy pieśni skaldów), ale i archeologiczne.
Choć era wikingów (Waregów) w historii Europy trwała około 300 lat, to historiografia polska (także europejska) zajmuje się badaniami wpływu tej kultury na kształtowanie naszych dziejów (Winlandii – jak obszar dzisiejszej Polski nazywali wikingowie) dopiero od połowy XIX w. Wikingowie nie pisali swoich kronik, zatem wszystko, co o nich wiemy pochodzi albo z odkryć archeologicznych(szczątki uzbrojenia, ceramiki i ozdób, łodzi, cmentarzyska normandzkich wojów), albo kronik – naszych czy innych państw, także ustnych przekazów w postaci pieśni, czy inskrypcji na kamieniach runicznych. A że wiedza to niepełna i ciągle uzupełniana, mediewiści podzielili się na zwolenników udziału Normanów w tworzeniu polskiego państwa i zdecydowanych antynormanistów, negujących jakikolwiek ich udział w tworzeniu i umacnianiu naszej państwowości – pisze autor. Każda ze stron okopała się na swoich pozycjach. Każda powołuje się na opinie „swoich” archeologów, a nawet „swoich” genetyków.
Andrzej Zieliński świetnym piórem przedstawia argumenty obu stron, dodając wyniki najnowszych badań archeologicznych, wzmacniając je przekazami literackimi i dedukcją, z której wynika, iż Skandynawowie na terenach między Odrą a Wisłą być musieli. I nie tylko jako grabieżcy, ale i przybysze mający wiele do powiedzenia w kształtowaniu naszej państwowości. Jak podkreśla, nie jest to monografia obecności wikingów na obecnych naszych ziemiach, ale próba innego spojrzenia – poprzez wykorzystanie niedocenianych i niekonwencjonalnych źródeł informacji. Jest to „zbieranie drobnych okruchów wiedzy o normandzkiej obecności na naszych ziemiach”.
Dla czytelnika to tropienie różnych śladów jest niezwykle atrakcyjne – fakty wynikające z badań naukowych i odkryć archeologicznych zostały bowiem obudowane bogatą wiedzą z wielu dziedzin. Książka wciąga czytelnika w świat IX i X w. niczym najlepszy kryminał. Autor tropi w nim barwną historię plemion nordyckich, ich związków z ówczesną Europą i naszymi książętami. Pokazuje równie barwnie ślady materialne, jakie zostawili na naszych ziemiach, które mijamy dziś, na ogół nie wiedząc, że zostawili je wikingowie. Nie mniej ciekawe są ślady niematerialne – m.in. pozostałości językowe po przybyszach z północy.
Lekkości podawanej wiedzy historycznej i ubarwianiu jej nadają dodatkowo liczne ciekawostki naukowe wynikające z erudycji autora oraz zdjęcia i rysunki. Dopełnieniem całości wywodu jest suplement dotyczący polskich wikingów (chąśników), kalendarium ery wikingów oraz aneksy literackie i oczywiście bibliografia. (al.)
Miecze Wikingów, Andrzej Zieliński, Oficyna Wydawnicza Rytm, warszawa 2014, wyd. I, s. 190, cena 34,65 zł
- Autor: al
- Odsłon: 3036
Ośrodek Kultury Leśnej w Gołuchowie wydał książkę-album autorstwa Kazimierza Rykowskiego – Między nauką a sztuką, czyli jak być leśnikiem.
„Na książkę składają się obrazy rzeczy i ludzi najbliższych, malowane dla siebie, niekiedy bardzo osobiste, rysunki i szkice z muzeów i galerii, zapiski czynione na marginesie pisanych artykułów i czytanych lektur. Oto ślady na ścieżce gdzieś między nauką a sztuką, między tym, co prywatne, a tym, co służbowe, między obowiązkiem i porządkiem a pasją i niepokojem, między codziennością a świętem” – pisze prof. Kazimierz Rykowski we wstępie.
Ten album jest szczególny. Równie ważne są w nim bowiem dzieła plastyczne autora, jak i owe „zapiski”, będące refleksją nad czasem życia i umierania, ale przede wszystkim – czasem, a zatem - przemijaniem. Leśnik, przyrodnik obserwujący las, naturę, ma tutaj wiele do powiedzenia, ale przecież ta wrażliwość na piękno i ulotność życia to także „znak szczególny” artysty. Artysty i humanisty, w dodatku erudyty, jak można się przekonać z owych zapisków dotyczących wielu spraw.
„Zapiski z codzienności”, „Zapiski z mojego czasu”, „Zapiski z cyberprzestrzeni”, „Zapiski z Wykna”, „Zapiski z podróży”, wreszcie „Zapiski rysowane, malowane i rzeźbione” – to tytuły porządkujące refleksje tak artysty, jak i przyrodnika zadumanego nad światem, naturą i jej prawami. Humanisty, pokazującego moralny aspekt (i dylematy) obecności człowieka na naszej planecie. I naukowca, którego cechuje dystans do zjawisk, na które zwykle człowiek reaguje emocjonalnie, nerwowo. Dystans, który nie tylko ma moc uspokajania, ale i porządkuje świat.
Te refleksje wyrażone werbalnie znajdują pełne odzwierciedlenie w twórczości plastycznej autora. Z obrazów przedstawiających martwą naturę, pejzaż, portret (i autoportret), akt – zwłaszcza ten ostatni pokazuje iunctim myśli, słów z obrazem. Człowiek, nagi, jest elementem natury, samotnie kontemplującym więź, jaka go nią łączy, bezradnym wobec przemijania, choć z nim pogodzonym. Pogodzonym, ale w odniesieniu do siebie, nie w odniesieniu do tych, których kocha.
Jest w tych refleksjach prof. Rykowskiego mnóstwo ważnych spraw, nad którymi zwykle nie mamy czasu się zastanowić. To książka od człowieka myślącego dla człowieka myślącego – można byłoby w skrócie o niej powiedzieć. Prezent od humanisty, leśnika i artysty „osobnego”, którego zróżnicowane w formie malarstwo cechują śmiałe pociągnięcia pędzla, raz zdecydowany, a raz nieostry, subtelny kontur, wysublimowane i wyrafinowane posługiwanie się kolorem. To malarstwo bardzo ekspresjonistyczne, ale i symboliczne, pokazujące nie tylko kontemplację i melancholię, ale i zachwyt artysty nad życiem.(al)
Między nauką a sztuką, czyli jak być leśnikiem, Kazimierz Rykowski Ośrodek Kultury Leśnej, Goluchów 2013, s.175