Ósmego sierpnia 2026 odeszła od nas Barbara Janiszewska – nasza redakcyjna koleżanka.
Przez kilka lat była sekretarzem redakcji Spraw Nauki, a po zmianie wydawcy współpracowała z nami jako dziennikarka.
Jednak to nie tyle dziennikarstwo było jej „znakiem firmowym”, ale praca nad tekstem i organizacja pracy redakcji. Była znakomitym redaktorem, o wysokich kwalifikacjach zawodowych – nie tylko językowych, ale i takich, jakich nie uczą żadne szkoły. Przez lata pracy w tym zawodzie zdobyła wiedzę o ludziach i instytucjach, organizacji i zmianach w życiu politycznym i społecznym w państwie, co w czasach przedinternetowych było nieocenioną zaletą przy wykonywaniu tego zawodu.
Jako redaktor i dziennikarka znała też wartość czasu – nie pamiętam, aby się gdzieś, czy z czymś spóźniła. W tworzeniu kolejnych numerów pisma można było na niej polegać jak na Zawiszy – terminowość i sprawność w działaniu, a także rzetelność można było uznać za jej markę. Wysokie kwalifikacje redaktorskie splatały się u niej z poczuciem odpowiedzialności za działanie redakcji, oddaniem i lojalnością i solidarnością z zespołem, co było wyrazem jej wielkiej uczciwości, przyzwoitości, bezkompromisowości i poczucia sprawiedliwości.
Basia należała to tych wyjątkowych, pozbawionych egoizmu ludzi, którzy bezinteresownie spieszyli z pomocą każdemu, kto jej potrzebował – i to natychmiast, nie bacząc na swoje potrzeby, których waga uzasadniałaby mniejsze zaangażowanie w pomoc innym. Jej zdawałoby się niewyczerpalne zasoby sił witalnych, energia i wręcz spalanie się w kontaktach z ludźmi sprawiały, iż uważaliśmy ją za „żelazną kobietę”, która pokona wszystkie przeszkody i da sobie radę w każdej sytuacji. Ale tym razem tak się nie stało – przyszedł moment kapitulacji, która zawsze była Basi obca. Żegnaj, Basiu, będziesz żyć w naszej pamięci.
Anna Leszkowska



