Innowacyjna Polska zbrojna, czyli trzymaj, chamie, złoty róg!

Utworzono: poniedziałek, 28 marzec 2016 Bogdan Zygmunt Drukuj E-mail


 

BZygmuntOd dwóch dekad trwają w Polsce gorące dyskusje w sprawie stanu i przyszłości istotnego elementu sił zbrojnych jakim są wojska obrony powietrznej oraz przeciwrakietowej (WOPP). Na świecie przez ten czas dokonał się istotny postęp w zrozumieniu znaczenia tego komponentu sił zbrojnych dla potencjału obronnego państwa.

Dzięki burzliwemu rozwojowi technologicznemu, zwłaszcza elektroniki, informatyki oraz inżynierii materiałowej, podstawowym sprzętem obrony powietrznej są zestawy rakietowe o różnym zasięgu i pułapie. Nowoczesny system OPP jest w stanie zatrzymać napad powietrzny nieprzyjaciela, stanowiący pierwsze uderzenie w konflikcie zbrojnym na współczesnym polu walki.


Dotychczas będące w służbie posowieckie rakietowe zestawy przeciwlotnicze krótkiego i średniego zasięgu (OSA, KUB, NEWA) miały być wycofane ze służby na początku XXI w. Dzięki staraniom wojskowych zakładów remontowych (WZU Grudziądz i WZE Zielonka) oraz specjalistów z WAT udało się przeprowadzić takie modernizacje techniczne, które pozwalają przenieść horyzont czasowy eksploatacji bojowej tego sprzętu poza rok 2020. Żadne z państw członków dawnego bloku wschodniego nie zdobyło się na taki intelektualny i technologiczny wyczyn.

Szeroko  zakrojone  prace  modernizacyjne  pozwoliły  dostosować  zestawy  do  nowych wymagań.  W  ramach  prac rozwojowych zastąpiono  technikę  lampową  techniką  półprzewodnikową. Znacząco  poprawiona  została  odporność  na  zakłócenia  elektromagnetyczne. Zintegrowane zostały nowe urządzenia IFF (rozpoznanie swój-obcy), zgodne ze stosowanymi w innych armiach NATO.

Dużym  osiągnięciem  była  integracja  zmodernizowanych zestawów rakietowych  z  nowymi  systemami dowodzenia polskimi siłami zbrojnymi. Nie można jednak wymagać od ponad 30-letniego sprzętu rakietowego efektywnego zwalczania nowoczesnych śmigłowców, samolotów i pocisków rakietowych.


Dzięki wyłącznie krajowej inicjatywie i realizacji oraz niewspółmiernie niskim kosztom w relacji do modernizacji lub zakupów nowego sprzętu za granicą, decydenci uzyskali cenny czas na wypracowanie koncepcji odnośnie kierunku i warunków pozyskania nowoczesnych zestawów przeciwlotniczych.
Ostatnie kilka lat obfitujących w negocjacje z potencjalnymi dostawcami oraz publiczne dyskusje, nie przybliżyły jednak decyzji ostatecznej z podaniem terminu i rodzaju nowego sprzętu przeciwlotniczego krótkiego i średniego zasięgu.


Nasz złoty róg
 

 

Bezdyskusyjnym osiągnięciem polskiej nauki i przemysłu obronnego w wolnej Polsce jest zaawansowany technologicznie przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy GROM – b. krótkiego zasięgu, którego odpowiednikami są Igła (FR) i Stinger (USA). 

W końcu lat 90-tych XX w., po kilkuletnich badaniach rozwojowych finansowanych przez budżet państwa (Strategiczny Program Rządowy), uruchomiono produkcję dla Wojska Polskiego. W ciągu 15 lat Grom zdobył światowe uznanie, czego efektem jest eksport do kilku krajów. GROM wykazał wysoką skuteczność bojową w wojnie rosyjsko-gruzińskiej w sierpniu 2008 r. Spowodował główne straty lotnictwa rosyjskiego.
Należy nadmienić, że wszystkie gruzińskie radiolokacyjne zestawy przeciwlotnicze (posowieckie i importowane) zostały  praktycznie obezwładnione w wyniku zakłóceń zastosowanych przez wojska rosyjskie. W tej sytuacji jedyną realną bronią przeciwlotniczą pozostały przenośne zestawy rakietowe GROM.


Zbudowane w trakcie realizacji GROM zespoły badawcze, opracowane innowacyjne technologie, zdobyte doświadczenie poligonowe i eksploatacyjne oraz funkcjonujące instalacje produkcyjne, są narodowym „złotym rogiem”, oceniając sytuację cytatem z Wyspiańskiego, miejmy nadzieję, że bez jego ponurego zakończenia. 

Polska jest jednym z nielicznych krajów na świecie produkujących
samodzielnie inteligentną broń tej klasy, wykorzystującą najnowsze światowe technologie i dlatego możemy uczynić z niej jeden z zasadniczych elementów systemu obrony wojsk i terytorium kraju.
Najnowszym osiągnięciem w tej dziedzinie jest ostatnio opracowany zestaw przeciwlotniczy PIORUN. Ze względu na dwukrotnie zwiększony zasięg wykrycia celu, precyzyjną dokładność trafienia i odporność na zakłócenia, stanowi wyjątkowo skuteczną broń nowej generacji.


Podstawa Tarczy - krajowa


W obecnej sytuacji politycznej w naszym regionie za najpilniejsze i zarazem realne do zrealizowania w krótkim okresie, jest zadanie stworzenia w oparciu o przenośne zestawy GROM/PIORUN najniższego piętra tzw. Tarczy Polski do odstraszania agresora i jako głównego elementu obrony terytorium kraju w konflikcie lokalnym.

Portal Defence24 w styczniu 2016 r. relacjonował dyskusję, przeprowadzoną w ograniczonym kręgu specjalistów, dotyczącą modernizacji polskiego parku śmigłowców wojskowych. Dowódca lotnictwa wojsk lądowych Ukrainy podał szczegóły taktyki i straty ukraińskich śmigłowców szturmowych i transportowych w trakcie walk w  Donbasie. Otóż ukraińskie lotnictwo, zarówno śmigłowce jaki i samoloty szturmowe, poniosły tak poważne straty w pierwszych tygodniach konfliktu, że zostały praktycznie wyeliminowane z działań bojowych w strefie walk.
Tenże wysokiej rangi dowódca stwierdził, że  siły separatystyczne wspierane sprzętowo i kadrowo przez Federację Rosyjską wykorzystywały głównie systemy przeciwlotnicze bardzo krótkiego zasięgu, w tym nowoczesne zestawy artyleryjsko-rakietowe Pancyr-S1 oraz przenośne rakietowe Igła i nową jej generację - Vierba, a także artylerię przeciwlotniczą.

Nietrudno dostrzec w tym przypadku zastosowanie taktyki, która zadecydowała o losach konfliktu w Afganistanie, gdzie wyłączono z walki sowieckie lotnictwo bojowe i transportowe wskutek użycia przez afgańskich partyzantów przenośnych pocisków przeciwlotniczych Stinger produkcji amerykańskiej. Separatyści z Donbasu, wykorzystując rosyjską broń przeciwlotniczą przeciw lotnictwu armii ukraińskiej, wykorzystali wnioski z tej bolesnej porażki, jakiej doświadczyły sowieckie siły zbrojne w czasie interwencji w Afganistanie trzy dekady temu.

 

Wyciągając wnioski z ostatnich konfliktów zbrojnych, celowe jest rozważenie korekty planów modernizacji sił zbrojnych w oczywistym kierunku: budowa potencjału realnego odstraszania. Nie są nimi eskadry samolotów wielozadaniowych, bo ich nie mamy w dostatecznej ilości. Nie są też nimi i nie będą horrendalnie drogie rakiety średniego zasięgu.

Czy nie należy odwrócić kolejność budowy „Tarczy Polski”?
Zacząć konstrukcję nie od zagranicznego dachu, lecz od polskich fundamentów. Zwłaszcza, że można to zrobić w krótkim czasie za kilka procent kosztów realizacji programu „Wisła”.

Potencjalnemu agresorowi trudno byłoby zniszczyć tysiące rozproszonych, przenośnych, łatwych do ukrycia zestawów GROM/PIORUN w rękach przeszkolonych operatorów zarówno wojsk regularnych jak i oddziałów obrony terytorialnej.  Zgodnie z założeniami taktyki FR, samoloty szturmowe atakują z małych wysokości, a helikoptery nawet z wysokości rzędu 10 metrów (!). Dziś i w najbliższej przyszłości żadne inne zestawy rakietowe z wyjątkiem GROMA i PIORUNA nie są w stanie niszczyć celów na tej wysokości.

Potencjalny agresor pomyśli dwa razy zanim narazi na zniszczenie własne śmigłowce czy samoloty o wartości jednostkowej kilkunastu czy kilkudziesięciu mln dolarów przez rakiety kosztujące 100 tys. dolarów za sztukę.


Wniosek jest prosty - musimy nasycić kraj przenośnymi rakietami typu ziemia-powietrze. Mała, neutralna, otoczona przyjaznymi krajami Szwajcaria dysponuje 2,5 tysiącem tego typu rakiet. Finlandia uruchomiła program nasycenia pogranicza zestawami przeciwlotniczymi bardzo krótkiego zasięgu.
Nam potrzeba kilka tysięcy wyrzutni i co najmniej 6 tysięcy pocisków dla obrony terytorium kraju. Bez zmuszenia przeciwnika do poruszania się na większych wysokościach, miliardy inwestowane w systemy krótkiego i średniego zasięgu – w ramach programów NAREW i WISŁA – pójdą w dużej mierze na marne.
Przybliżony koszt zbudowania „przeciwlotniczej zapory ogniowej” opartej o GROMY/PIORUNY wyniósłby do 2022 roku ok. 2 mld PLN co stanowi kilka procent środków przeznaczonych na plan modernizacji armii opracowany przez MON do 2022.
 

 

Zignorowana perełka…
 

 

Dorobiliśmy się w Polsce narodowej „perełki” produktowej, w obszarze high-tech w branży zbrojeniowej, uniezależnionej od zagranicznych dostawców. Wszystkie pozostałe nowoczesne systemy uzbrojenia można policzyć na palcach jednej ręki. Istnieje w tym produkcie wysoki potencjał rozwojowy, o którym można podyskutować oddzielnie.
W skrócie, można realnie prognozować znaczne zwiększenie zasięgu i pułapu GROM-a, skuteczności bojowej oraz wyraźną poprawę przechwytywania celów powietrznych dzięki wpięciu każdej wyrzutni w sieciocentryczny system OPL.
Poprzedni wiceminister ON stwierdził, że ministerstwo nie będzie zamówieniami na nowe GROM-y finansować prac rozwojowych krajowego produktu.
Dopuszczalne jest natomiast finansowanie zagranicznych dostawców uzbrojenia wielomiliardowymi kontraktami negocjowanymi w tajemnicy przed opinią publiczną i jak się okazało po fakcie – mało profesjonalnie.  Mam na myśli system „Wisła”.

 

Ze środowisk przemysłowych i naukowych płyną głosy krytyki wobec szczegółowych rozwiązań powstałej kilka lat temu koncepcji budowy „Tarczy Polski”. Oprócz zastrzeżeń do wysokości kosztów zakupów zagranicznych, sprzeciw budzi niezadowalający udział offsetu technologicznego ulokowanego w krajowych firmach. W przypadku dolnego piętra obrony powietrznej kraju, oba powyższe istotne czynniki oraz kilka innych, przemawiają za produktem krajowym. Nie do przecenienia są również ciągnione efekty produkcji w kraju zaawansowanego technologicznie produktu, jak realna możliwość eksportu wyrafinowanego produktu, budowa kapitału ludzkiego, rozwój innowacyjnych technologii, promocja kraju i in.
 

 

Niewykorzystane możliwości
 

 

Mamy w kraju własną nowoczesną broń przeciwlotniczą o dużym potencjale rozwoju. Nasycenie zestawami przeciwlotniczymi b. krótkiego zasięgu regularnych oddziałów zarówno wojska jak i obrony terytorialnej, wzmocni wyraźnie potencjał obronny państwa. Analogiczne działania  należy uruchomić w obszarze obrony przeciwpancernej. Od czasu uruchomienia produkcji licencyjnego Spike’a (to już ponad 10 lat), nie prowadzono w kraju prac nad własną konstrukcją lub polonizacją zagranicznych. Można śmiało stwierdzić, że mamy w kraju takie możliwości, niestety nie wykorzystane.

Wielu krytyków zarzuci tezom tego artykułu zwykłe domaganie się finansowania prac B+R, wspomagania firm zbrojeniowych, uczelni, instytutów czy kooperujących licencjodawców zagranicznych. Odpowiedź równie demagogiczna jest taka: to krytycy lobbują za wielokrotnie droższymi zakupami zagranicznymi.

Czy decydenci są świadomi, że rozwój krajowego uzbrojenia to podstawowy element suwerenności? Czy wiadomo im, że same koszty rozwoju systemów broni w kraju są wielokrotnie tańsze niż zakupy zagraniczne? Czy znany jest im rachunek ciągniony projektowania, produkcji i zakupów uzbrojenia w kraju? Czy znana jest praktyka światowych koncernów zbrojeniowych, że nowoczesne projekty zbrojeniowe realizuje się w wieloletnich programach o stabilnym finansowaniu? Czy decydenci wiedzą , że…. itp.
Czy potrafimy zatem utrzymać w naszych rękach grający złoty róg, czy zostanie nam jeno sznur? 

Bogdan Zygmunt


Śródtytuły i wyróżnienia pochodzą od Redakcji.

O zaangażowaniu środowiska naukowego w rozwój przemysłu obronnego prof. Bogdan Zygmunt wypowiadał się na łamach SN w numerze 8-9/14  - Armaty mamy

Odsłony: 1106
Our website is protected by DMC Firewall!