Wolnoć Tomku w naszym domku

Utworzono: czwartek, 30 styczeń 2014 Wiesław Sztumski Drukuj E-mail



      Zagospodarowanie przestrzeni publicznej w Polsce jest w zasadzie bezkarne i  dowolne.

 

 

szt.Pojęcie przestrzeni fizycznej jest na ogół zrozumiałe i z łatwością można je zdefiniować, ponieważ obejmuje lokalizację obiektów fizycznych i relacje geometryczne  między nimi - jedno i drugie jest uwarunkowane przez dobrze znane oddziaływania fizyczne.

W świecie mezoskopowym, gdzie rozmiary obiektów są porównywalne z gabarytami człowieka i dostępne bezpośrednio jego zmysłom, jest to w zasadzie przestrzeń trójwymiarowa.  W tej przestrzeni żyjemy i przekształcamy ją w wyniku działań w różnego rodzaju obszarach naszej aktywności społecznej, naszych zachowań i relacji międzyludzkich.

 

W konsekwencji tego jesteśmy twórcami innej przestrzeni, którą nazywa się przestrzenią społeczną. Jest ona w pewnym sensie hiperprzestrzenią, nadbudowaną na przestrzeni fizycznej, ale różni się od niej zasadniczo. Jej geometria nie tyle zależy od oddziaływań fizycznych, co od uwarunkowań geograficznych i społecznych: kulturowych, demograficznych, psychologicznych, itp. Z tego względu jest to przestrzeń wielowymiarowa, której głównymi cechami są odległości społeczne oraz gęstość społeczna, a obiektami - ludzie, instytucje, organizacje oraz produkty wiedzy, techniki i kultury.

 

Przestrzeń społeczna wykazuje o wiele większą dynamikę w porównaniu z dynamiką przestrzeni fizycznej, ponieważ szybciej (ostatnio w tempie przyspieszonym) zachodzą zmiany w społeczeństwie niż w przyrodzie. Także dlatego, że w życiu społecznym działa zasada akceleracji  proporcjonalnej do postępu cywilizacyjnego. O ile przestrzeń fizyczna jest więc wyłącznie tworem natury, to społeczna jest głównie tworem kultury.

 

Przestrzeń społeczna jest jakby scenografią kształtowaną przez czynniki kulturowe, w której obrębie rozwija się życie ludzkie i aktywność społeczna. Postrzegam ją jak mnogość interaktywnych podprzestrzeni, które nazywam pejzażami z dodatkiem odpowiednich przymiotników, określających obszar aktywności społecznej. Pejzaż nie jest tylko czymś zewnętrznym dla człowieka, ani tym, co się biernie ogląda czy postrzega, gdyż człowiek wchodzi z nim w interakcje psychiczne lub mentalne. Jest oglądem mentalnym i tworem aktywności kulturowej. Wartość pejzażu zależy od jego oceny dokonywanej za pomocą różnych kryteriów, z których najważniejszym jest stopień zapewnienia optymalnego funkcjonowania człowieka i możliwości przeżycia.  

 

W skład przestrzeni społecznej wchodzą pejzaże materialne (urbanistyczny, komunikacyjny, akustyczny itp.), niematerialne (religijny, polityczny, prawny, gospodarczy, edukacyjny), naturalne (kształtowane przez przyrodę i zjawiska przyrodnicze) i sztuczne (tworzone przez ludzi, w szczególności przez artefakty), pejzaż psychologiczny (w aspekcie psychologii jednostki i psychologii społecznej), aksjologiczny (tworzony na podstawie wartości etycznych), estetyczny i wirtualny. Wszystkie one, oddziałując nawzajem i nakładając się na siebie, tworzą pewną całość.

Mówiąc, że człowiek przebywa w przestrzeni społecznej, ma się na myśli to, że żyje on w całokształcie różnych pejzaży, które sam tworzy i kształtuje i które zwrotnie oddziałują na niego i wywierają wpływ na jego stan fizyczny i psychiczny oraz na sposób funkcjonowania.

Przestrzeń społeczna nie jest zwykłą sumą pejzaży, lecz ich złożeniem. Na kształt przestrzeni społecznej wpływa technika, ekonomia, sztuka, religia, polityka, historia i inne czynniki społeczne i kulturowe. Składniki przestrzeni społecznej i fizycznej ulegają degradacji przede wszystkim wskutek szybko postępującej industrializacji, a stopień degradacji przestrzeni społecznej powiększa się wraz z postępem cywilizacyjnym i przyrostem demograficznym. Jest to najbardziej widoczne tam, gdzie występuje duża gęstość zaludnienia i gdzie postępują procesy rozwoju przemysłu, gospodarki, urbanizacji i komunikacji.
W wyniku globalizacji te procesy przebiegają w coraz większej liczbie krajów i regionów. W związku z tym degradacja przestrzeni społecznej jest już zjawiskiem światowym i dlatego budzi powszechne zaniepokojenie.

 

       Degradacja przestrzeni społecznej

 

W czym przejawia się degradacja przestrzeni społecznej?
Po pierwsze, w wyniku gwałtownego przyrostu ludności świata i masowego napływu ludzi do miast, zwłaszcza do metropolii, zwiększa się kondensacja ludzi. Skracają się odległości geometryczne między nimi, a także odległości społeczne - geograficzne, ekonomiczne, kulturowe oraz psychologiczne (także dzięki postępowi w transporcie i łączności).

Odległość fizyczną (geometryczną) dzielącą jednego człowieka od drugiego odczuwa się jako tym krótszą, im szybciej można ją przebyć oraz im łatwiej można spotkać drugiego człowieka i nawiązać z nim kontakt. To skracanie odległości, które występuje nie tylko w obszarach zurbanizowanych, jest przyczyną drastycznie postępującej redukcji swobodnej przestrzeni życiowej jednostek w wymiarze fizycznym i społecznym.
 

Ze względów biologicznych i psychologicznych redukcja obszaru swobodnej przestrzeni życiowej człowieka nie powinna przekroczyć minimum, „swobodnej przestrzeni osobistej” (w psychologii w ramach przestrzeni osobistej wyróżnia się cztery strefy: intymną (15-45 cm), osobistą (16-122 cm), społeczną (1,22-3,6 m) i publiczną (powyżej 3,6 m). Obszar przestrzeni osobistej, wyznaczony przez minimalny dystans między ludźmi może się zmieniać w zależności od uwarunkowań kulturowych).

 

Po drugie, w gęstej przestrzeni społecznej częściej występuje sprzeczność interesów, która wywołuje konflikty. Im większa kondensacja ludzi, tym więcej jest potencjalnych i rzeczywistych konfliktów. Te zaś przyczyniają się do dysfunkcjonalności przestrzeni społecznej oraz dyskomfortu przebywania w niej.

 

Po trzecie, w miarę zagęszczania się przestrzeni społecznej narasta niebezpieczeństwo przebywania w niej. Największa przestępczość występuje w wielkich skupiskach ludzi i najmniej można tam liczyć na pomoc z strony innych, ponieważ tłum zaaferowany swoimi sprawami nie zwraca uwagi na jednostki. Oprócz tego, zachowanie tłumu jest nieprzewidywalne i dlatego ryzykowne. Bezpieczeństwo jednostki jest odwrotnie proporcjonalne do liczebności grupy, w jakiej przebywa, a im więcej ludzi w sąsiedztwie, tym większe odczuwa się osamotnienie.

 

Po czwarte, im większa i gęstsza jest przestrzeń społeczna, tym trudniej nią zarządzać i łatwiej o awarie. Nawet nowoczesna technika informatyczna i tzw. inteligentne systemy komputerowego sterowania sieciami komunikacji, usług finansowych, łączności radiowej i telefonicznej, sieciami wodociągów, energii elektrycznej, ogrzewania, Internetu itp. nie są w stanie zapobiec przypadkowym awariom, które często stają się źródłem ogromnego chaosu.

 

Na tym nie koniec; podałem tylko najważniejsze symptomy degradacji przestrzeni społecznej związane z jej zagęszczaniem. Praktycznie żadna organizacja, ani instytucja nie przejmuje się degradacją przestrzeni społecznej i nikogo nie obchodzą względy zdrowotne ani ekologiczne - wszystko dzieje się w imię celów ekonomicznych.

Degradacja przestrzeni publicznej

 

Degradacji ulega również przestrzeń publiczna, będąca jednym ze składników przestrzeni społecznej.

Przestrzeń publiczna to wielofunkcyjne miejsce, zazwyczaj sztucznie tworzone przez ludzi, gdzie znajduje się mnogość zróżnicowanych obiektów, do którego ludzie mają nieograniczony i bezpłatny dostęp w dowolnym czasie. Do przestrzeni publicznej zalicza się ulice, place, parki, ogrody, stawy, hole dworców, muzeów, kin i teatrów, hale targowe i wystawowe itd. (Jeśli stanowią one własność prywatną i są udostępniane publiczności przez właścicieli, albo zarządców w określonym czasie, to faktycznie są to przestrzenie quasi-publiczne.) Na przestrzeń publiczną składają się podobne pejzaże, jak na społeczną. Niszczenie każdego z nich przyczynia się do degradacji przestrzeni publicznej w całości.

 

Przestrzeń publiczna, do której każdy ma wolny dostęp i swobodę korzystania z niej, wydaje się bezpańska. Ale w rzeczywistości jest własnością prywatną różnych ludzi, instytucji, samorządu (gminy) lub państwa. Właściciele przestrzeni publicznej narzucają pewne restrykcje, które w większym lub mniejszym stopniu ograniczają swobodę korzystania z niej w różnych aspektach. Pejzaże przestrzeni publicznych też są kształtowane przez ich właścicieli. W związku z tym mogą one spełniać funkcję rekreacyjną tylko w ograniczonym stopniu. To wywołuje odczucie zniewolenia ludzi korzystających z przestrzeni publicznej.

Wskutek rozbudowy terenów zurbanizowanych stale zmniejszają się powierzchnie przestrzeni publicznych, co w połączeniu ze wzrostem liczby ludzi korzystających z nich powoduje wzrost zagęszczenia ludzi w miejscach publicznych. Ze względów merkantylnych są one wypełniane różnymi punktami sprzedaży, reklamami i przedmiotami przyciągającymi uwagę ludzi - potencjalnych klientów.

W wyniku wzmożonego ruchu samochodowego w miastach zmieniła się funkcja ulic i placów będących elementami przestrzeni publicznej. O ile wcześniej były one miejscem spotkań towarzyskich, to teraz przekształciły się w swoisty układ rurociągów, które bardziej służą ruchowi samochodowemu aniżeli ludziom traktowanym przez kierowców jak intruzi.  

Miejscem spotkań są nieduże strefy pieszych, które ze względu na bezpieczeństwo (koncentracja ludzi sprzyja m.in. kradzieżom) są skrupulatnie monitorowane. To również wzmaga odczucie zniewolenia.

 

 W potocznej świadomości przestrzeń publiczna jawi się niepewna i niebezpieczna w przeciwieństwie do przestrzeni prywatnej, co nie zawsze jest prawdą. W wielu miejscach publicznych spożywa się alkohol i narkotyki, grasują bandy młodocianych, znajdują się śmieci, odchody psów, budynki upstrzone nieprzyzwoitymi napisami i bohomazami graficiarzy, zdemolowane przystanki autobusowe i tramwajowe itd. Prywatni indywidualni właściciele przestrzeni publicznej dbają o jej stan, jak mogą. Gorzej jest w przypadku właścicieli zbiorowych - gmin lub państwa. Przeważnie nie stać ich na utrzymywanie porządku; sprzątanie i pilnowanie obciąża budżety, a zazwyczaj ważniejsze są inne potrzeby mieszkańców. W takim razie nikt w zasadzie nie troszczy się o stan przestrzeni publicznej. Tam, gdzie stopień świadomości ekologicznej jest wysoki i gdzie ludzie nawykli do porządku i czystości, sami użytkownicy przestrzeni publicznej dbają o nią. Niestety, nie u nas.

 

Money, money…
 

Zagospodarowanie przestrzeni publicznej jest w zasadzie bezkarne i dowolne i z różnych względów nie każdemu odpowiada. Wskutek tego zniewolona zostaje przestrzeń publiczna, która z natury jest wolna i zniewalani są ludzie przebywający w niej.

Większość miejsc publicznych, przede wszystkim w miastach, wykorzystywana jest do celów agitacji, reklamy i innych celów biznesowych lub marketingowych jak i do imprez masowych. W związku z tym ulice i place beztrosko i bez umiaru rozbrzmiewają wszelkiego rodzaju głośną muzyką i nawoływaniami. Niemal każdy sklep i sprzedawca uliczny stara się muzyką lub krzykiem zwabić klientów, a wydaje im się, że im głośniej grają lub drą się, tym większy sukces odniosą.
 

Z tej racji pejzaż akustyczny przestrzeni publicznej jest nie do zniesienia. Dotyczy to również publicznych miejsc rekreacji, np. parków (nawet narodowych) i plaż. Coraz częściej organizowane w miejscach publicznych imprezy masowe, pochody, pielgrzymki itp., nagłaśniane ile się da, przekraczają normy natężenia dźwięków dopuszczane prawem i względami zdrowotnymi. Przestrzeń publiczna w miastach jest miejscem ogromnego hałasu w ciągu dnia aż do późnych godzin wieczornych. Nikt się nie przejmuje, że ludziom uszy pękają, że hałas wywołuje stres i nerwice, które są przyczyną wielu chorób, oraz że w takich warunkach nie ma mowy o odpoczynku, utrudniona jest orientacja i komunikacja głosowa nie tylko między ludźmi, ale również między zwierzętami. Najważniejsze są efekty propagandowe i religijne oraz biznes.
 

Dowolność kształtowania przestrzeni publicznej odbija się też negatywnie na pejzażu estetycznym przestrzeni publicznej. Każdy może umieszczać w niej rozmaite plakaty, bilbordy, napisy, flagi itp. przeważnie kiczowate, niezharmonizowane ze sobą zważywszy na styl, kolorystykę i inne elementy wizualne.

W przestrzeni publicznej pseudoartyzm reklamotwórców wywołuje prawdziwy szok estetyczny, szczególnie u ludzi wrażliwych na piękno i harmonię. Ale co to kogo obchodzi? Ludzie, którzy zmuszeni są przebywać w przestrzeni publicznej z różnych powodów, np. by dokonać zakupów, załatwić różne sprawy, albo po prostu zrelaksować się, nie mają wyboru - muszą doznawać takiego szoku. W tym przejawia się terroryzm ze strony tych, którzy zagospodarowują przestrzeń publiczną według własnego gustu. Jest to jeszcze jedna z form zniewolenia.


W Polsce jak kto chce…
 

Fałszywie pojmowana wolność i demokracja pozwala zapełniać przestrzeń publiczną różnymi symbolami i organizować różne najdziwniejsze marsze, pochody i kontrpochody, wiece, manifestacje i kontrmanifestacje, a nawet walki gangów lub kiboli. Kto tylko chce - o ile uzyska stosowne zezwolenie, a raczej nikomu się nie odmawia - może w przestrzeni publicznej w imię jakiejś ideologii lub wyznania urządzać różne imprezy, na które nie ma przyzwolenia społecznego, gdyż przeczą one poglądom politycznym czy religijnym innych obywateli i rozsądkowi.
 

Wolno niszczyć wszystko, co się w niej znajduje: domy, wystawy sklepowe, nawierzchnię ulic i chodników, prywatne samochody itd. i utrudniać komunikację. Wolno też rozrzucać ulotki, które ją zaśmiecają. Wolno w przestrzeni publicznej wieszać afisze, plakaty ze zdjęciami, sztandary nieżalenie od tego, czy naruszają one czyjeś poglądy. Wolno też umieszczać symbole religijne, nagłaśniać nabożeństwa, bić w dzwony i wygrywać melodie pieśni religijnych do tego stopnia, że słychać je w całym mieście, nie zważając na to, czy nie narusza to konstytucyjnie zagwarantowanej wolności wyznania i areligijności innych ludzi i mimo sprzeciwu z ich strony. Za wszystkie zniszczenia płaci państwo, oczywiście z naszych  podatków. A że innych to razi, to nie jest ważne. Przecież to się robi w imię jakiejś idei lub wiary na zasadzie „cel uświęca środki” i nic innego się nie liczy. Tak oto dewastuje się pejzaż polityczny i religijny w konsekwencji bezprawnego zawłaszczenia ich.   
 

Osobną sprawą jest dewastacja przestrzeni wirtualnej i medialnej, które wchodzą w skład przestrzeni publicznej, jako że są dostępne dla ogółu. Do pierwszej należą Internet, portale społecznościowe, sieć komunikatorów, czatowanie i gry wieloosobowe, a do drugiej - prasa, radio i telewizja.
 

Na degradację przestrzeni publicznej nakładają się jeszcze efekty degradacji środowiska przyrodniczego, w którym znajdują się pejzaże publiczne. W konsekwencji życie w przestrzeni publicznej staje się coraz bardziej uciążliwe. Dlatego należy powstrzymać dalszą degradację przestrzeni publicznej, a przynajmniej zapobiegać niszczeniu resztek jej dotychczas niezdegradowanych pejzażów, żeby zachować je dla przyszłych pokoleń.

Program ratunkowy

 

Ochrona przestrzeni publicznej przed działaniami różnych destruktorów powinna stać się przedmiotem troski instytucji administracji samorządowych i państwowych oraz ważnym zadaniem dla nich. Jak dotychczas, przestrzenią publiczną zajmują się architekci (planiści urbanistyczni), ekonomiści i socjolodzy, choć powinna ona być przedmiotem badania wielu innych specjalistów w obrębie sozologii przestrzeni społecznej, czyli nauki o ochronie tej przestrzeni.  Jest to nauka inna od tzw. ekologii krajobrazu, czyli landscape ecology, która bada przestrzeń społeczną ze względu na jej stan biologiczny (jako ekosystem) i w aspekcie estetycznym z uwagi na jej piękno.
Chodzi o to, by:
- Zachować elementy pozytywne (korzystne dla ludzi), znajdujące się w poszczególnych pejzażach, składnikach przestrzeni publicznej, a przynajmniej ochronić to, co będzie przydatne dla przyszłych pokoleń;

- Zapewnić ład w obrębie poszczególnych pejzaży przestrzeni publicznej

- Przestrzegać warunków proporcjonalnego rozwoju poszczególnych pejzaży wchodzących w skład struktury przestrzeni publicznej, żeby panowała w niej harmonia.
 

Krótko mówiąc, chronić powinno się to, co powoduje, że przebywanie ludzi i zwierząt w przestrzeni publicznej nie szkodzi ich zdrowiu i co sprawia, że ludzie chętnie chcą w niej przebywać. Przestrzeń publiczna jest dobra dla człowieka, jeśli panuje w niej ład i harmonia i jeśli należycie realizuje swoje funkcje społeczne. Na ogół ludzie - z wyjątkiem bałaganiarzy - preferują ład i harmonię z różnych powodów. Warunkiem koniecznym do zaistnienia ładu w przestrzeni publicznej jest uczynienie go systemem zharmonizowanym, gdzie różne obiekty - także ludzie - tworzą harmonijną całość, gdzie jest równowaga i gdzie panują właściwe proporcje w obrębie jego struktury.     
Wiesław Sztumski

                                  

Odsłony: 2844
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd