banner


Nie przeżywa najsilniejszy z gatunków ani najinteligentniejszy, ale taki, który najlepiej dostosowuje się do zmian.

Charles Darwin

  Spirala ewolucji

sztumski2017Ewolucja biosfery, jak inne procesy w świecie sensorycznym, przebiega nieodwracalnie. Zaczęła się od organizmów najprostszych i jednorodnych, a z biegiem czasu czyni je coraz bardziej złożonymi i zróżnicowanymi. Nie wiadomo, czy zróżnicowanie i złożoność będą rosnąć nieograniczenie. Prawdopodobnie nie, ponieważ w świecie sensorycznym, wszystko przemija, nic nie trwa wiecznie, a co się zaczyna, kiedyś musi się skończyć. Podobnie ewolucja jakiegoś gatunku tworzy coraz bardziej skomplikowane odmiany i osobniki, ale tylko do pewnego momentu.

Zgodnie z ogólną koncepcją rozwoju, ewolucja całej biosfery nie przebiega liniowo, lecz raczej po wielowymiarowej i wielokształtnej spirali. Zakreśla ona zwoje, które w najprostszym przypadku są okręgami o różnych średnicach. Po nich, z biegiem czasu, gatunki wznoszą się na coraz wyższe poziomy ewolucji.
Ewolucja jakiegoś gatunku jest jednym z ogniw (epizodem) w jego filogenezie, albo w łańcuchu ewolucji całej biosfery. Rozwój gatunku przebiega po zwojach takiej spirali. Zaczyna się od powstania a kończy na pojawieniu się jakiejś jego odmiany lub na wyginięciu. Przechodzi kolejno fazy: wzrostu, apogeum (względnej stabilizacji lub plateau) i schyłku. W tych fazach, które zazwyczaj są długotrwałe, dokonują się stopniowe zmiany.

Po pełnym cyklu ewolucji możliwe są dwie sytuacje: albo istotna, przełomowa zmiana jakościowa, np. pojawienie się mutacji, albo wymarcie gatunku. Każda z nich zaznacza moment nieciągłości. Tak więc ewolucja jest procesem ciągłym i skokowym. Jak długo gatunek jest w stanie przystosowywać się do zmian środowiska, tak długo transformuje się, tworząc odpowiednie mutacje. A kiedy wyczerpie swój potencjał przystosowawczy (zdolność adaptacyjną) i zdolność do tworzenia mutacji, wtedy wymiera. Gatunek może też wcześniej zginąć - mimo zapasu możliwości adaptacyjnych i zdolności mutacyjnej - w wyniku utraty zdolności rozrodczych, zdarzeń katastroficznych lub wyniszczania go przez inne gatunki.

Ewolucja charakteryzuje się tym, że w marszu ku coraz wyższym formom istot żywych nie zanika wszystko, co stare. W filogenezie wiele elementów dawniejszych form zachowuje się i dziedziczy w przyszłych pokoleniach w postaci atawizmów. Dlatego mówi się, że występują w niej powtórzenia. Jednak nie są to dokładne powroty do tego samego co było, tylko częściowe i ograniczone do niektórych elementów lub funkcji - genomów, cech, struktur anatomicznych itp. Te „powtórzenia” - przeskoki od jednego zwoju spirali ewolucji do drugiego, wyższego - dokonują się za każdym razem po zakończeniu cyrkulacji po kolejnych zwojach spirali ewolucji.

Ewolucja ludzkości

Ewolucja gatunku ludzkiego przebiega również zgodnie z takim modelem. Losy ludzkości i jej szanse na przetrwanie zależą od:
• Trwałości genomu (odporności na działania bodźców destrukcyjnych z zewnątrz lub z wewnątrz),
• Zdolności przystosowawczej (elastyczności fenotypu),
• Zdolności rozrodczej,
• Zwycięstwa w walce o byt biologiczny z innymi gatunkami i sukcesu w rywalizacji lub w walce o byt społeczny z osobnikami własnego gatunku.
Zależą też od czynników zewnętrznych - od szkodliwych dla życia zmian w środowisku przyrodniczym i społecznym. Te czynniki są jednak ważniejsze od wewnętrznych, bo to raczej one kształtują się pod wpływem czynników zewnętrznych, a nie na odwrót. W walce o przetrwanie gatunek ludzki (podobnie jak inne) tworzy odpowiednie mutacje. Zdalność mutacyjna jest orężem w walce o byt, podobnie jak zdolność adaptacyjna.

Mutacje biologiczne i społeczne

W przypadku ewolucji gatunku ludzkiego powstają nie tylko mutacje biologiczne, ale i społeczne. Mutacje biologiczne powstają ze względu na konieczność przystosowania się do zmian środowiska przyrodniczego, a społeczne pod wpływem zmian środowiska społecznego i z chęci przetrwania w nim. Mutacje społeczne polegają nie tyle na strukturalnych lub funkcjonalnych zmianach genetycznych, (chociaż to też może wystąpić jako efekt wtórny), co na zmianach sposobów zachowań, stylów myślenia, postaw, postrzegania sensu i celu życia, hierarchii wartości, relacji międzyludzkich itp.

O ile mutacje biologiczne tworzą się po bardzo długim upływie czasu, to społeczne pojawiają się dość szybko. Dlatego tak jest, że zmiany w biosferze i procesy przystosowania się do nich dokonują się o wiele wolniej niż w socjosferze. Dopiero od niedawna ludzie zaczęli coraz szybciej zmieniać swe środowisko przyrodnicze dzięki postępowi technicznemu i pod presją czasu. Toteż kiedyś może dojść do wyrównania tempa zmian w środowisku przyrodniczym i społecznym.

Żeby człowiek mógł sprostać tempu zmian i życia w środowisku społecznym, dyktowanemu przez zasadę akceleracji, powinien niezwłocznie adaptować się do zmian zachodzących w tym środowisku. Jednak nie da się tego łatwo zrobić, zwłaszcza, gdy są to zmiany radykalne. Ewolucja biologiczna nie przygotowała organizmu ludzkiego i psychiki do tak szybkich i istotnych zmian. Zdolność adaptacyjna jest ograniczona nie tylko ze względu na zakres i rodzaj zmian, ale też na czas ich następowania po sobie; zawsze jest pewien interwał retardacji, różny dla różnych osobników. Niektórzy ludzie nie mogą, nie potrafią, albo nie chcą dostosowywać się, a ich liczba wzrasta. Wskutek tego coraz częstszymi zjawiskami są: niedostosowanie się do aktualnych warunków życia społecznego i związane z tym choroby, przede wszystkim psychiczne (np. autyzm).

Adaptacja do środowiska

Problem dostosowywania się do środowiska społecznego, w szczególności kulturowego, rozwiązała w pewnym stopniu ewolucja biologiczna człowieka. Otóż powołała ona do istnienia w mózgu tzw. neurony lustrzane (zostały odkryte w latach 90. XX w. przez Giacoma Rizzolattiego, Leonarda Fogassi’ego i Vittoria Gallesego. Znajdują się w mózgach małp i ludzi, ale u ludzi jest ich o wiele więcej). Nazwano je tak, ponieważ odzwierciedlają one, jak lustro, czynności wykonywane przez innych ludzi, ich zachowania, a nawet uczucia. Dzięki tym neuronom mamy zdolność uczenia się i do adaptacji przez naśladowanie. Zdaniem Michaela Tomasella, stanowi ona podstawę dla kumulatywnej ewolucji kulturowej, czyli rozwijania przez kolejne pokolenia otrzymanego dziedzictwa kulturowego. 

Marco Iacoboni napisał, że neurony lustrzane „są maleńkimi cudeńkami, które pozwalają nam jakoś przetrwać każdy dzień. Znajdują się w sercu tego, w jaki sposób poruszamy się przez nasze życia. Wiążą nas z innymi, mentalnie i emocjonalnie” (p. Mirroring People: The New Science of How We Connect with Others).
Tylko od drugiej połowy XX wieku, odkąd nastała era antropocenu, w wyniku różnych zawirowań społecznych - zmian sposobów produkcji, rewolucji technologicznych i społecznych, wojen, buntów, transformacji ustrojowych, ekonomicznych i ideologicznych, kryzysów gospodarczych, masowych transmigracji, dyfuzji kultur itp. - pojawiło się wiele społecznych mutacji człowieka.
Ci mutanci rywalizują ze sobą o dominację w społeczeństwie. Należą do nich: człowiek ekologiczny, ekonomiczny, marnotrawny, zabawowy, wirtualny, cyfrowy, konsumujący, rozrzutny, zegarowy i chciwy. Masowy przyrost terrorystów, fanatyków religijnych i politycznych, aferzystów, hipokrytów i oszustów świadczy o narodzinach nowych mutantów społecznych. Tacy ludzie byli dużo wcześniej, chyba od zarania ludzkości, ale nigdy nie występowali w skali masowej z wyraźną tendencją wzrostu i nie odgrywali tak wielkiej roli, jak obecnie.

Zbliża się przełom

Wiele zjawisk i symptomów wskazuje na to, że gatunek ludzki kończy cyrkulację po aktualnym zwoju spirali swojej filogenezy. I coraz szybciej, proporcjonalnie do tempa rozwoju cywilizacji i przyspieszania aktywności ludzi, zbliża się do momentu przełomowego.
Nie wiadomo, czy dojdzie do wymarcia (zagłady ludzkości), do przeskoku na kolejny zwój (na wyższy poziom rozwoju) i pojawiania się w konsekwencji bifurkacji bliżej nieokreślonej mutacji w postaci postczłowieka, czy do relatywnego powrotu do stanu wyjściowego - do człowieka małpopodobnego nie ze względu na wygląd, co na inne cechy.

Coraz szybsze i częstsze mutacje społeczne człowieka, kumulacja zmian w środowisku (szkodliwych dla zdrowia ludzi), osłabianie genomu w wyniku manipulacji genami (inżynierii genetycznej), malejąca zdolność przystosowawcza i rozrodcza, przybliżają moment przełomowy w ewolucji gatunku ludzkiego.

Wpływ zanieczyszczenia środowiska przyrodniczego na trwałość naszego gatunku nie budzi wątpliwości.

Ingerencja w genom ludzki, a zwłaszcza tworzenie organizmów transgenicznych, grozi poważnymi, nie do końca przewidywalnymi, konsekwencjami, przed czym przestrzegają uczeni.

Zdolność rozrodcza - nawet na ogół zdrowych osobników - zmniejsza się na razie w krajach wysoko rozwiniętych ekonomicznie i cywilizacyjnie (jednej z przyczyn bezpłodności upatruje się np. w piciu wody z butelek plastikowych, w wyniku czego do układu hormonalnego przedostają się ksenoestrogeny). Jednak w miarę globalizacji będzie ona szerzyć się również w innych krajach, gdzie przyrost demograficzny jest jeszcze bardzo wysoki.

Z różnych powodów zmniejsza się też zdolność przystosowawcza u ludzi. Warunkiem koniecznym do przeżycia gatunku i osobników jest zdolność do szybkiej adaptacji do zmian zachodzących w ich środowisku życia. To odnosi się w szczególności do gatunku ludzkiego. Ani siła człowieka, ani inteligencja nie gwarantują przeżycia w takim stopniu, jak jego potencjał adaptacyjny – zakres możliwości przystosowawczych (zdolność do przystosowania się do zmian jak największej liczby parametrów określających środowisko), elastyczność dostosowawcza i szybkość adaptacji.

Natura wyposażyła ludzi w określone potencjały adaptacyjne - jednych w większe, innych w mniejsze – dzięki czemu stworzyła im warunki do rozwoju w różnych sytuacjach. Jednak te potencjały wyczerpują się proporcjonalnie do liczby zmian w środowisku i z wiekiem ludzi. W trakcie ewolucji kurczą się one, mimo wyposażania organizmów ludzkich w różne sztuczne (techniczne) elementy wspomagania i substytuty dostarczane przez nowoczesne technologie i osiągnięcia nauki. Tak, jakby ludzkość od momentu pojawienia się została zaprogramowana przez naturę lub stwórcę na ściśle określony czas istnienia.

Bez względu na to, co ludzie wymyślą, albo wytworzą w wyniku rozwoju kultury, muszą przegrać w walce z naturą. Jednak świadomość tego smutnego faktu nie powinna skłaniać do rezygnacji z tej walki, ani kapitulacji. Instynkt samozachowawczy nakazuje czynić wszystko co można, by przeżyć. Pomaga mu w tym ewolucja społeczna i kulturowa, która wytworzyła specyficzne mechanizmy adaptacyjne i w ten sposób do arsenału narzędzi adaptacyjnych dodała kulturowe przystosowanie się.

Małpowanie orężem

Jednym z tych narzędzi jest naśladownictwo. Jeśli nie jest się w stanie pokonać wroga, to trzeba nauczyć się współżyć z nim na bazie kompromisu lub dostosowania się, między innymi wskutek upodobnienia się do niego i naśladowania go. A skądinąd, postęp cywilizacyjny, ogromny wzrost populacji, procesy globalizacyjne, nowoczesne systemy produkcji i zarządzania oraz podejmowanie działań proekologicznych i na rzecz uniknięcia konfliktu światowego wymuszają konieczność zgodnej koegzystencji i kooperacji coraz liczniejszych zbiorowości ludzi. A to wymaga rezygnacji z egocentryzmu i indywidualizmu oraz dostosowywania się jednostek do ogółu i jest sprzeczne z założeniami neoliberalizmu.

Dlatego w efekcie powszechnego naśladownictwa w sposób naturalny postępuje globalna uniformizacja, stereotypizacja i standaryzacja sposobów myślenia, postrzegania, bycia, wysławiania sie, zachowań, wartościowania, ubioru itd. Stereotypy i standardy narzucane są głównie przez jednostki lub grupy wiodące - dzierżące władzę polityczną, ekonomiczną, ideologiczną i religijną - a także przez jednostki charyzmatyczne i posiadające autorytet lub prestiż społeczny.

Naśladowanie samo w sobie nie jest czymś złym. Przecież służy przetrwaniu człowieka i jest potrzebne do tego, by się asymilować, zapewnić sobie bezpieczeństwo i uniknąć wykluczenia społecznego dzięki maskowaniu się i manifestowaniu swojej tożsamości z grupą, narodem lub społeczeństwem. Natomiast naganne i szkodliwe jest naśladownictwo bezkrytyczne i bezrefleksyjne, tj. takie, które pospolicie nazywa się małpowaniem, a więc zwykłe małpowanie z różnych powodów i dla różnych celów, czasami ze szkodą dla siebie, czyli po prostu głupkowate. (Zob. W. S., Dyskurs z małpą - medytacje o człowieczeństwie, w: „SN”, Nr 10, 2012). Takie naśladownictwo mam na myśli, mówiąc o transformacji czekającej gatunek ludzki w istoty małpopodobne.

Ta transformacja dokonuje się za sprawą kultury wbrew naturze, a więc w sposób sztuczny. Zwyczajem małp przebywających wśród ludzi jest naśladowanie gestów i zachowań człowieka. W przeciwieństwie do ludzi, naśladują człowieka nie bezinteresownie, lecz w celu uzyskania czegoś od niego. Robią to wtedy, gdy mają jakiś interes w bezpośrednim kontakcie z człowiekiem, a więc sporadycznie i w warunkach lokalnych. Pod tym względem są one mądrzejsze od małpujących ludzi.

Natomiast ludzie małpują bezustannie, coraz bardziej na skalę globalną, często bezinteresownie (bo „tak się robi”) i prześcigają się w małpowaniu, przekraczając granice własnej głupoty.
Sztuczne małpowanie rozwija się również za sprawą elit rządzących, które starają się jak najbardziej ogłupić ludzi - masy poddanych i zniewolonych na różne sposoby - żeby zapewnić sobie niezakłócone panowanie w wyniku skutecznej manipulacji nimi w zależności od koniunktury.
Małpowanie jest prostą konsekwencją ogłupiania i postępuje proporcjonalnie do stopnia głupoty. Naśladuje się przede wszystkim tych, których uznaje się za idoli, a raczej tych, których mass media kreują na nich. Często są to osobnicy, których nie powinno się publicznie pokazywać z wielu względów, a tym bardziej zachęcać do naśladowania ich debilnych zachowań, fasonów, stylów bycia, ubiorów i wypowiedzi urągających przyzwoitości, dobrego smaku i zdrowego rozsądku.

Substytucja idoli

W różnych okresach historycznych i ustrojach kreowano idoli (bohaterów): np. w średniowieczu - rycerzy (ludzi honoru), w renesansie - ludzi wszechwiedzy (odkrywców i wynalazców), w pozytywizmie - ludzi czynu, w kapitalizmie - biznesmenów, w socjalizmie - ludzi pracy (robotników i inteligentów zwanych „bohaterami pracy socjalistycznej”). Zawsze byli to ludzie solidni, prawi i etycznie nienaganni. Po prostu, warto było ich naśladować.

W dzisiejszych czasach na idoli kreuje się na siłę niegodziwców i oszustów zamiast rycerzy, nieuków zamiast ludzi wykształconych, nierobów zamiast ludzi czynu, cwaniaków i obiboków zamiast ludzi pracy, aferzystów i złodziejów zamiast biznesmenów, miernoty i nieudaczników zamiast fachowców oraz wszelkiego sortu łotrów zamiast ludzi prawych i spolegliwych.

Jeśli masy małpują takie kreatury, głównie za sprawą skomercjalizowanych mass mediów, to chyba nie należy się dziwić temu, że w społeczeństwie zaczynają przeważać i nadawać ton różne indywidua wyzbyte wszelkich skrupułów obyczajowych, pseudoartyści, fałszywi prorocy, fanfaroni polityczni, pospolici cwaniacy i dorobkiewicze wzbogacający się w sposób nieuczciwy, dewianci oraz męty społeczne. A będzie ich coraz więcej i to oni, wraz z manipulantami oraz małpopodobnymi masami, będą kształtować wizerunek społeczeństwa i decydować o jego jakości na kolejnym cyklu filogenezy gatunku ludzkiego.

Powrót do stanu wyjściowego

Jeśli pojawi się kolejny mutant gatunku ludzkiego w nowym cyklu ewolucji gatunku ludzkiego w postaci jakiegoś postczłowieka, to najprawdopodobniej będzie nim nie tylko głupi naśladowca, ale wtórny niewolnik, barbarzyńca i dzikus. To przypuszczenie potwierdzają liczne oznaki neoniewolnictwa, powszechnego zdziczenia i obskuranctwa, obserwowane codziennie.

Kilka lat temu napisałem: "Typowymi zjawiskami dla barbarzyństwa są: agresja, bandytyzm, bestialstwo, wandalizm, bezduszność, bezprawie, bezwzględność, brak kultury i ogłady, brak litości, skrupułów, okrucieństwo, brutalizacja, chamstwo, chuligaństwo i różnego rodzaju akty przemocy i terroryzmu. Obserwacja życia społecznego i doniesienia mass mediów potwierdzają hipotezę o stałym nasilaniu się tych zjawisk w naszych czasach.
Z agresją ma się teraz stale do czynienia od najmłodszych lat w rodzinach, placówkach oświatowych i opiekuńczych, zakładach pracy i w różnych miejscach publicznych. Bezmyślnie niszczy się nie tylko środowisko, ale co popadnie: drzewa, ogrodzenia, budynki, znaki drogowe, wiaty przystankowe, kosze na śmieci oraz wnętrza tramwajów, autobusów i pociągów; a celuje w tym rozwydrzona, znudzona, bezmyślna i nieodpowiedzialna młodzież.
Rośnie liczba napadów zagrażających zdrowiu i życiu, nawet bez powodu - ot tak, dla rozrywki; charakteryzują się one coraz większą bezwzględnością, brutalnością, okrucieństwem i brakiem zmiłowania. Zachowania się ludzi w różnych sytuacjach coraz bardziej oddalają się od kulturalnych. Bezmyślne okrucieństwo dotyka nie tylko ludzi, ale także zwierzęta. Grubiaństwo, wulgarność i chamstwo jest tak nagminne, że nie zwraca się na nie uwagi; stały się one jakby signum temporis, kanonem mody i normą społeczną". (W. S., Globalne dziczenie, w: „SN”, Nr 10, 2015).
Te cechy barbarzyństwa posiadają i manifestują ludzie niezależnie od ich pochodzenia, wykształcenia i pozycji społecznej.

Tak oto ewolucja człowieka zmierza do odrodzenia się starożytnego człowieka-barbarzyńcy, głupiego naśladowcy i istoty małpopodobnej. Możliwe, że taki mutant okaże się najlepiej przystosowanym do życia w przyszłym środowisku zdegradowanym przez postęp cywilizacji zachodniej - zdigitalizowanym, stechnicyzowanym oraz pełnym sztuczności i irracjonalności – i to on pozwoli jeszcze jakiś czas przetrwać gatunkowi ludzkiemu, przynajmniej do kolejnego momentu przełomowego.
Wiesław Sztumski